wtorek, 22 listopada 2011

Wyczuwalny był "Puls"...










V Festiwal „Puls Literatury” – edycja w Tomaszowie Mazowieckim – 18.11.2011. Miejska Biblioteka Publiczna, OK. „Tkacz” w Tomaszowie Mazowieckim.


Za mną organizacja jednej z regionalnych edycji Festiwalu „Puls Literatury”. Tak jak w roku poprzednim, w Tomaszowie Mazowieckim pojawili się poeci, tym razem byli to: Robert Rutkowski, Robert Miniak i Przemysław Dakowicz oraz Emilia Kudra i Łukasz Handzel, artyści wywodzący się z łódzkiego Studia Piosenki „Forum”. Odbyło się również spotkanie z Kaliną Jerzykowską, autorką literatury dla dzieci. Spotkania odbywały się w dwóch miejskich placówkach kultury – pierwsze dopołudniowe, skierowane do najmłodszych w Miejskiej Bibliotece Publicznej, to popołudniowe dla młodzieży i dorosłych – w OK. „Tkacz”. Żadne nie mogłoby się odbyć bez odpowiedniego wsparcia władz miasta, które od lat starają się wspierać poezję i lokalnych poetów, co w końcu nie jest w sumie w naszym kraju aż tak powszechne.


Jako osoba, która w ramach swoich zawodowych obowiązków zajmuje się organizowaniem koncertów oraz rozmaitych wydarzeń kulturalnych twierdzę, że wyjście z poezją współczesną „w region” to dobry pomysł. Ze względu na kompletną „lukę” wynikającą prawdopodobnie z jakiegoś kolosalnego błędu programowego w edukacji szkolnej, to pomysł trudny do zrealizowania (mam tu na myśli „nieme” dla większości hasła: „poeta, poezja współczesna”) zarówno w większych miastach, jak i tych mniejszych. Wciąż towarzyszy mu nieustanna walka z powszechnym malkontenctwem: „u nas nic się nie dzieje”, ale by się przekonać, czy tak jest w rzeczywistości, należałoby przynajmniej wyjść z domu i na którąś imprezę w końcu przyjść. Stąd tym razem frekwencja towarzysząca popołudniowemu spotkaniu nie powalała i mieściła się w tzw. „standardzie” towarzyszącym imprezom poetyckim.


Kalina Jerzykowska, autorka związana z Wydawnictwem Literatura, to prawdziwa „pisarka-torpeda”, której opowieści o własnych książkach i fascynacji prawdziwym teatrem dziecięcym (robionym przez dzieci dla dzieci) poparte niesłychaną charyzmą bardzo spodobały się dzieciom ze Szkoły Podstawowej Nr 1 w Tomaszowie Mazowieckim. Zaplanowane na godzinę spotkanie przedłużyło się o dobre czterdzieści minut. Profesjonalnie podeszło do spotkania same wydawnictwo autorki przysyłając do Miejskiej Biblioteki pakiet jej książek, które rozchodziły się w śród dzieci jak „świeże bułeczki”. Ogromną pomoc przy organizacji tej części „Pulsu” udzieliła mi MBP, praktycznie zupełnie odciążając mnie logistycznie (dzięki, Justyno!).


Twierdzę również, że w przypadku spotkań autorskich niezwykle ważne są odpowiednie „fluidy” między prowadzącym spotkanie, a uczestniczącymi w nim autorami (autorem). Bywałem już na takich, na których prowadzący wyglądał jak osoba, na którą „akurat wypadło”, a sami poeci na lekko zażenowanych poziomem prowadzącego. Bywało i odwrotnie, prowadzący powalał erudycją a poeta coś tam stękał. W „Tkaczu” nie wydarzył się żaden z powyższych dwóch przypadków. Przemek Owczarek „przeprowadzał” poetów przez zawiłe meandry współczesnej dykcji i głębokie szyby w ciemnych pokładach filozoficznych hałd gładko, bo i sami poeci jasno „oświecali” sobie drogę „górniczymi lampkami” własnych wierszy. Starałem się pilnować ram czasowych, a i tak „ukradli” dla siebie piętnaście minut (he,he!). Słusznie też, jak jeden mąż, zostali na koniec nagrodzeni gromkimi brawami. Po moich wstawkach „inspincjencko-organizacyjnych”, błyskawicznej zmianie „scenografii” oraz autorskim pomyśle Przema Dakowicza: „proszę państwa, pięć minut przerwy na papierosa” (he,he!), rozpoczął się recital Emilii Kudry z towarzyszeniem Łukasza Handzela (akompaniament Przemysław Rogala). To co zrobili na scenie „Tkacza”, zaparło wszystkim dech w piersiach! Repertuar, profesjonalizm, wreszcie doskonały wokal Emilii i Łukasza – to musiało skończyć się pewnym bisem, i tak też się stało. O ile główny występ opierał się na szeroko pojętej piosence aktorskiej, to na bis zabrzmiał soul Arethy Franklin. Ale jak! Mój kolega Janek, kolekcjoner muzyki i znawca (jeśli zapytacie o jakąś płytę rockową, bluesową czy jazzową na pewną ją ma lub przynajmniej ją słyszał), który był obecny na koncercie, wystawił mu najlepszą chyba recenzję: „choćby dla tego wykonania warto było przyjść”…


(p)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz