czwartek, 28 czerwca 2012

Pielgrzymka artystyczna. Noc poezji w Łęczycy.

Po kilku latach przerwy powraca niezwykła impreza kulturalna. Pielgrzymka Artystyczna na trasie Łódź-Łagiewniki - Sokolniki - Tum - Łęczyca to wspólna wędrówka artystów i miłośników sztuki do miejsc będących symbolami polskiej kultury. Tegoroczną edycję przygotowało Stowarzyszenie Kulturalno-Społeczne "Empora" - organizacja pozarządowa, powołana do życia dla popularyzowania kultury.

Pielgrzymki wymyślił pod koniec lat 90. poeta Piotr Grobliński. Pierwsza odbyła się w 1996 roku, kolejne - zawsze w czerwcu - szły do Tumu aż do połowy pierwszej dekady XXI wieku.

Program:
1. Koncert organowy Dariusza Szankina - klasztor w Łagiewnikach
30 czerwca o 8.00

Henry Purcell (1659 - 1695) - Trumpet Tune
J. S. Bach (1685 - 1750) - Preludium chorałowe: Wenn nur denn lieben Gott last walten
J. S. Bach (1685 - 1750) - Preludium chorałowe: Wen wir in hochsten Nothen sein
J. S. Bach (1685 - 1750) - Koncert C- dur
Louis Vierne (1870- 1937) - Berceuse (Kołysanka)
J. Walther (1984 - 1748) - Koncert F- dur

2. Wystawa obrazów i grafik prof. Andrzeja Mariana Bartczaka - Sokolniki, ul. Żółkiewskiego (pracownia artysty) - 30 czerwca o 13.30
3.Koncert zespołu iBaroque Minimum w składzie:
Konrad Bukowian - wiolonczela

Jakub Kościukiewicz - wiolonczela
Ewa Mrowca - klawesyn
kolegiata w Tumie koło Łęczycy - 30 czerwca o 20.00
Antonio Vivaldi - sonaty wiolonczelowe RV 41, 42, 43, 44
Domenico Scarlatti - sonata C-dur na klawesyn

4. Noc Poezji na zamku w Łęczycy - 30 czerwca o 21.30

Wystąpią: Piotr Grobliński, Krzysztof Kleszcz, Jolanta Sowińska-Gogacz
(Przemysław Dakowicz niestety odwołał występ)
Na wszystkie wydarzenia wstęp wolny.

Kolegiata w Tumie


 Zamek w Łęczycy

środa, 27 czerwca 2012

Wojewódzki obraża Ukrainki

Wojewódzki obraża Ukrainki


Jestem tylko perkusistą, gram na stereotypach.
Zrobiłem przejście. Dźwignąłem szlaban,
przestawiłem granice smaku. Ale to nie ja,
to polski cham. Proszę, nie depczcie

moich okularów! Mam prawo do szklanki wody.
Niech ją wniesie Wodzianka. Wbijacie gwóźdź
w moje Porsche, wtykacie we mnie małe flagi.
Więc dobrze, ja się nie znam na gwałtach,

ale wy się nie znacie na żartach. Wyłupać oko
za puszczone oko? Odebrać program, za odebranie
godności? I co? Co? Celebrytę do celi? Wcale nieśmieszne.
Chcę zadzwonić. Jak to? Wszyscy przeszli do Orange?

wtorek, 26 czerwca 2012

Zwycięstwo dobra. Złoty Środek Poezji 2012

na zdjęciu:
Wojciech Kudyba, Tomasz Bak, Karol Maliszewski, Artur Gleń, Karol Bajorowicz, Justyna Krawiec, Ninette Nerval, Artur Fryz, Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki.

VIII ZŁOTY ŚRODEK POEZJI 2012, Kutnowski Dom Kultury, Kutno 23 CZERWCA 2012

Złoty Środek Poezji to cykliczna impreza, na której można spotkać poetów z całej Polski. Nagradza się tam debiutantów - w 2009 roku życzliwi jurorzy docenili moją książkę "Ę" przyznając jej wyróżnienie. W tym roku zaś III nagroda czekała na Tomasza Bąka. Zatem przy dźwiękach The Doors pokonałem w sobotni poranek stukilometrowy dystans między Tomaszowem, a Kutnem, by zauważyć, że Kutnowski Dom Kultury przeżył piękną metamorfozę. Teraz jest piękny jak stadiony na Euro.
65 uczestników stanęło w szranki tradycyjnego Turnieju Jednego Wiersza. W tym roku jurorami był: Janusz Drzewucki, poeta, redaktor miesięcznika "Twórczość", nagrodzona w zeszłym roku za debiut: Izabela Fietkiewicz-Paszek i poetka z Kutna - Grażyna Baranowska. Liczyłem, że spodoba się mój "Wiersz o Euro" i nie zawiodłem się.
Przypadła mi II Nagroda. Pierwsze miejsce zdobyła Karolina Chyła: niewidoma młoda poetka, autorka książki "Debiut przed debiutem". Nagrodzeni zostali także: Michał Maliński (II), Sławomir Płatek (III) i Paweł Więzik (III). Wyróżnieni zaś: Izabela Kawczyńska, Piotr Łączyński, Justyna Danik i Marta Grzywacz.
Po turnieju odbyło się spotkanie z Marcinem Świetlickim. Choć usłyszałem na korytarzu pytanie "kto to jest?", to wydało mi się żartem. Czy można nie znać Świetlickiego? W każdym razie to przez jego wiersze zacząłem interesować się poezją. Jego frazy: "Henryk Kwiatek przyjaźnił się z gościem ze świętego obrazu", "A ona leży z nożem w plecach...", "Chmurko, jesteś różowa", "Napluli mi na plecy, nic o tym nie wiem"... to dla mnie klasyka współczesnej poezji polskiej, absolutna baza.
Spotkanie z Marcinem Świetlickim pełne było interesujacych anegdot. Poeta wspominał swoje początki, kiedy zupełnie nie przypuszczał, że zostanie "zawodowym poetą". Przeczytał i poddał analizie swój "smoleński wiersz". Stanowczo opowiedział się za intuicją wobec erudycji (i to w proporcjach 90/10). Przypomniał dlaczego nie odebrał "Paszportów Polityki". Był w świetnej formie. Jestem więc pewny, że nagroda za całokształt, nie zdemobilizuje go do pisania, a wiersze z dysku komputera, który padł, okażą się dobre. 

Spotkanie z Krzysztofem Karaskiem, autorem dwudziestu książek poetyckich m.in. "Wiatrołomów" z 2011 roku, prowadził - trochę po "profesorsku", ale bardzo ciekawie - Wojciech Kudyba. Utkwiła mi w głowie jego opowieść o labiryncie półek z książkami w domu autora.

Rozstrzygnięcie konkursu Złoty Środek odbyło się w pewnym pośpiechu. Autorzy szybko odbierali nagrody. Trochę brakowało mi prezentacji nagrodzonych książek. Zatem nie dane było usłyszeć:  Ninette Nerval (II nagroda), Tomasz Bąka, Tadeusza Dziewanowskiego czy Artura Glenia (III nagrody).  Może gdyby odczytali choćby po jednym swoim wierszu? Organizator Artur Fryz wygłosił laudację głównie dla zwycięzcy - Karola Bajorowicza.

Bajorowicz był bohaterem prezentacji nowego murala, tym razem wirtualnego, na kutnowskiej Ścianie Poetów. Obok murali poświęconych wierszom m.in.: Łukasza Jarosza, Agnieszki Gałązki, Kuby Przybyłowskiego, czy Dawida Majera znalazło się miejsce dla wiersza z tomu "alteracje albo metabasis".

Koncert Fonetyki zrobił na mnie duże wrażenie. Piosenki, które znałem z płyty, zyskały na żywo mocniejsze brzmienie. Towarzyszyły im wyświetlane na ekranie niepokojące filmy. Teksty "poety przeklętego" dzięki Fonetyce zyskały niespodziewany wymiar - rockowych przebojów. Największy dreszcz przy utworze "Sól" wytworzyły migające obrazki z Nowego Jorku po katastrofie WTC.  Świetne: "Czemu nie ma tancerki", "Dla Ciebie piszę miłość", "Ojczyzna" czy "Bądź mi" - z pewnością ułatwiają odkrywanie poezji Wojaczka.

Na deser: Świetliki. Zamiast gapienia się na mecz Hiszpania-Francja, dawka największych przebojów "Świetlików". Bańki mydlane, Tekla jako basistka w zastępstwie Grzegorza Dyducha, Marcin Świetlicki z papierosem-rekwizytem ;D. Czy można chcieć więcej?
Jak to napisał Mistrz? "Stoję pod twoim blokiem. / W ręce trzymam bro. / Dzisiaj zło nie zwycięży. /
Dzisiaj zwycięży dobro."
Koncert Świetlików z nową basistką Teklą

Fonetyka z "Requiem dla Rafała Wojaczka"

Spotkanie z Krzysztofem Karaskiem

Kutnowska Ściana Poetów

Artur Fryz przedstawia mural do wiersza Karola Bajorowicza

Spotkanie z Marcinem Świetlickim

Krzysztof Kleszcz i jego "Wiersz o Euro"


Izabela Kawczyńska

Sławomir Płatek

Michał Maliński

Na tarasie


sobota, 16 czerwca 2012

Wiersz na mecz Polska-Czechy

Wiersz na mecz Polska-Czechy


Przykryty wielką flagą, aż duszno.
To te dwa remisy, które Smuda przed Euro
wziąłby w ciemno.
Teraz ciemno wszędzie. Noc.
Śni mi się: schodzimy z boiska, kopiemy bidony.
Biedronki wyprzedają słone paluszki, sól w nasze rany,
sól w szczeliny na autostradach!
Zamawiam budzenie.

Kupuję Lay'sy, a tam Tytoń!
Prawy do Lewego
i gooooool gooooool!
Od bitwy pod Grunwaldem, nie mieliśmy takiego zwycięstwa
(sporo z nich wypadło z podstawy programowej)!

Już megafony celują w ulice.
Samogłosek Zimocha wystarczy dla wszystkich.
Karmimy stoczniowców suchym obwarzankiem.
Cały naród robi meksykańską falę, by następne pokolenia
mogły jeść tortille.

Pan Prezydent ma nowy tablet. Robi nam ładne zdjęcia.

Kleszcz w Tomaszowie

SPOTKANIE AUTORSKIE KRZYSZTOFA KLESZCZA PROMUJĄCE KSIĄŻKĘ POETYCKĄ "PRZECIEKI Z GÓRY" ; MBP W TOMASZOWIE MAZ. 15.06.2012



Mój drugi wieczór autorski w rodzinnym Tomaszowie odbył się w pięknej sali tomaszowskiej biblioteki. Do pełni szczęścia brakło lepszej frekwencji, a przecież mecz na Euro "przecieki z góry" czyli solidna burza nad Ukrainą, przełożyły na odpowiednio późniejszą porę. Część facebookowych znajomych, która potwierdziła przyjście, ostatecznie sprawiła mi przykrość i wybrała inne sposoby spędzania czasu.
Pomimo zapowiedzi spotkania w lokalnej prasie, pięknych plakatów, tomaszowianie wybrali: kufel, plazmę i chipsy.

A tu czekały na nich wiersze. Mogli posłuchać rozmowy autora z Piotrem Groblińskim, rozstrzygnąć spór o interpretację wiersza "Odpust w Poświętnem". Była też, za co dziękuję, reakcja publiczności. Opowiadałem o koncepcie książki, o motywach "wodnych". Trochę utyskiwałem nad poezją zepchniętą dziś na margines, straszyłem światem, który "dodzi się, saleci", opowiadałem o lęku przed "księgarnią bez poezji" i chwaliłem się, że książka jest dobra (a który poeta nie jest narcyzem?).  W każdym razie, starałem się przekonać do tego, że pisanie, czytanie, recenzowanie - czyli różnorakie obcowanie z literaturą piękną, daje wielką satysfakcję.

Piotr prowokacyjnie mówił, że "poeci są hermetyczni i piszą niezrozumiale, stąd słaba sprzedaż", że trudno dociec niektórych znaczeń, a ja zapewniałem, że podejmując pewien czytelniczy trud, wyszukując choćby jedną celną frazę, dostaje się coś więcej niż od książki "lekkiej łatwej i przyjemnej"...


Dziękuję organizatorom, wydawcy, a  najbardziej tym trzydziestu kilku czytelnikom, którzy byli dziś ze mną.   

PS: Od dziś moją książkę można kupić w tomaszowskiej księgarni przy pl. Kościuszki.

niedziela, 10 czerwca 2012

Wybrano pięciu finalistów Nagrody Orfeusz

10 czerwca jury I edycji Nagrody im. K. I. Gałczyńskiego ORFEUSZ za najlepszy tom poetycki roku, w składzie: Jan Stolarczyk (przewodniczący), Tomasz Burek, Krzysztof Kuczkowski, Ewa Lipska i Feliks Netz, spośród dwudziestu nominowanych wcześniej do nagrody książek, wyłoniło finałową piątkę (kolejność alfabetyczna):


1. Przemysław Dakowicz, Place zabaw ostatecznych, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2011
2. Krzysztof Karasek, Wiatrołomy, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2011
3. Wojciech Kudyba, Ojciec się zmienia, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2011
4. Jacek Łukasiewicz, Stojąca na ruinie, Biuro Literackie, Wrocław 2011
5. Janusz Styczeń, Furia instynktu, Biuro Literackie, Wrocław 2011

Wiersze z nominowanych tomików w miesiącach letnich będą promowane podczas dwóch akcji: „Na całych jeziorach wiersz” (utwory nagrane w aktorskiej interpretacji Łukasza Borkowskiego na płytę CD będą emitowane na statkach Żeglugi Mazurskiej pływającej od lipca do września po całym szlaku Wielkich Jezior) oraz „Wyślij wiersz z Prania” (wiersze w formie pocztówki będą wręczane wraz z biletami wstępu do muzeum K. I. Gałczyńskiego w Praniu).

Zwycięzcę poznamy już 7 lipca podczas uroczystej gali wręczenia nagrody w Muzeum K. I. Gałczyńskiego w Praniu.

piątek, 8 czerwca 2012

Wiersz przed Euro



Wiersz przed Euro.

Boże Ciało było w barwach narodowych:
wierni pomalowani jak rdzenni mieszkańcy Terra Australis.
Nie uprawiamy ziemi. Tylko zbieractwo, łowiectwo
(promocje w Kauflandzie i Lidlu).
Matko Boska od Awansu z Grupy, jesteś z nami?

Okna pięknie przystrojone. Papież, Tyskie,
Slavko w barwach Watykanu.
Ministrant z głośnikiem na plecach nie umiał złapać fali,
Słowo więc przerywało,
za to, gdy szarpano brzozę na gałązki,
wyraźnie słyszałem Slayera (mamy tu na osiedlu jednego po apostazji).

Przyszedł SMS od kumpla: Jadę autostradą, płaczę ze szczęścia.
W każdym samochodzie flagi, stary.
A mi tak samo źle w strefie kibica, jak w strefie buca:
widzę husarię narąbaną Warką.

Race odpalone, idealna zasłona dymna działa.
To jest nasz czas, aż po nic się nie stało.
Kogo obchodzi stare koryto Wdy, szlam?

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Dyjak mieszka w czasie przyszłym

MAREK DYJAK "Moje fado", Agora 2011.

Facet po przejściach, z głosem Waitsa. Dam się pokrajać za "Rain Dogs", "Frank's Wild Years", czy za "Bone Machine", dlatego etykietka "polski Waits" zamiast mnie zachęcić - odrzuciła. Po co mi polska wersja, jak mam oryginał? Posłuchałem nieuważnie, skreśliłem. A przecież już na płycie "Kazik śpiewa Waitsa" okazało się, że to może się udać.

Głos to jedno, ale jest też w kilku utworach waitsowski klimat, taki z pierwszej płyty "Closing Time" (bynajmniej nie z płyt po "Swordfishtrombones") . Tworzą go jazzowe aranżacje na kontrabas, trąbkę, pianino... Trąbka potrafi. Czy jest ktoś, kto podda się jej tęsknym dźwiękom? Cóż piękniejszego od trąbki w "Ocean Spray" Manic Street Preachers?
Albo kontrabas. Parę brzdąknięć w "Jednym szeptem" i wizualizuje się zadymiona knajpa, szklaneczka czegoś mocniejszego. Męska muzyka.

No właśnie - gdy Dyjaka zobaczyłem obok Katarzyny Nosowskiej w "Ognia", sięgnąłem ponownie po płytę. Wtedy drasnęła mnie sekcja dęta w "Jednym szeptem". Piękne ciarki na plecach. Potem zadziałał singiel "Człowiek (Złota ryba)" z wizjonerskim tekstem łodzianina Jacka Bieleńskiego. Ta piosenka powinna być przebojem w każdym radio, gdyby prezenterzy mieli, to co mieć powinni.

Szósty utwór z płyty - "Nie będziesz", jest już tylko do intymnych odtworzeń. Pianino jest trzeźwe, a tekst o dramacie alkoholizmu, "Nie będziesz tam jakimś poetą, / tylko najgorszym na świecie, / nie będziesz ty wódek smakoszem, / tylko zapity na śmierć." Dyjak do swej pierwszej płyty u dużego wydawcy, dobierając repertuar zaufał tekstom m.in. ulubionego przeze mnie Bukartyka ("Durna miłość" z frazą: "Wnet podejmę pracę w hucie / By podkreślić me uczucie oraz móc / Dzięki zarobionym kwotom / Szczere złoto rzucić Ci do stóp"), czy Kasprzyckiego (zawieszona w powietrzu, skupiona "Golgota"). Sięgnął też po znane, sprawdzone piosenki: "Rebeka" i "Ostatnia niedziela". O zagubieniu, samotności, niespełnieniu, niedopasowaniu.

No i jest wóda, umieranie w niedzielę, niecheć, strach. Dyjak gra z nami w otwarte karty od pierwszego utworu. Wygrał z nałogiem, by śpiewać takie mocarne refreny: "Po tamtej stronie dnia / po tamtej stronie cienia / woda ma wina smak / a krew kolor kamienia". Albo "Piosenkę w samą porę", która narasta jak hymn, do zaciskania pięści, do zaciskania zębów w bezsilności: "Żołnierz mieszka w czasie przeszłym".

Dyjakowi pisany jest czas przyszły. Nagra niejedną płytę, co najmniej tak dobrą jak "Moje fado".

sobota, 2 czerwca 2012

Burza na tarasie

KAROL MALISZEWSKI "Ody odbite", Fundacja na Rzecz Kultury i Edukacji im.Tymoteusza Karpowicza, Wrocław 2012.

Karol Maliszewski jest jednym z najbardziej znanych krytyków poezji, jurorem. Wydaje też regularnie książki poetyckie. Ta jest dziesiąta. Jego dorobek świadczy o „umiłowaniu” poezji. „Ody...” wydane przez Fundację na Rzecz Kultury i Edukacji im. Karpowicza prowokują szorstkością słów skierowanych do swojej „ukochanej”. Przyszło mi do głowy, że to próba rozliczenia kogoś, z kimś przeżyło się tyle. Kiedyś była literaturą piękną, a dziś po tylu latach, cóż.

Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;” zaczynał odę Mickiewicz. Maliszewski w „Odzie do literatury” stwierdza: „Literatura nie powinna mieć / swoich biur, bo te starzeją się // i popadają w dewocję. / Widziałem pijących wciąż to / samo piwo. Nic się nie działo w ich duszach. / Twarze gotowe na przyjęcie migawki.)” O, jaki piękny cios! Wymierzony w „letnią poezję”, w jej blichtr, w koterię, w „przesiębiorstwo poetyckie”.

Pisanie to ganianie za niewidzialnym i bycie poza tym światem. Po latach przyszło otrzeźwienie, wątpliwość, czy nie było się śmiesznym. A może „(...) pora zacząć smakować, a nie pożerać, wiatr, wietrzysko, wietrzyczek” ; „autor jest daleko, ogryza paznokcie. // W tym świecie dostałby pilniczek.)” (s.10).

Przychodzi trzeźwe spojrzenie i oto bycie poetą jawi się jak choroba, piękne natręctwo - konieczność zabaw brzmieniem słów, zabaw znaczeniami. „Runięcie nie jest związane z runami, / Rooneya też tam nie było”(s.11); „w deszczu na dworze. // Ale gdzie ten dwór, za którym zakrętem?” (s.10)
Cudownie genialna jest fraza: „Rzeczka, mała rzecz, a cieszy (...)” (s.16)

Ody Maliszewskiego zamiast patosu mają dosadne słowa, obok powagi sarkazm i ironię. „Przyjdź światło, niebieskie i duże, (...) jeśli nie ty, to będę ch%^em w tle, nikim”. (s.23) Poezja miała być czymś więcej, jest tylko „burzą na tarasie”. Jest w niej sens, „na chwilę, na jedno westchnienie.”(s.29)

Maliszewski układa wiersze choćby ze swoich krytycznych komentarzy do debiutantów, mówi do nich z czułością: „Witajcie, upokorzeni;”(s.15). „Oda do szumu” zawiera konstatację „Najlepiej jednak / chodzić do jakiejś pracy, / nie narażać poezji na śmieszność.”(s.17). Sugestywnie pisze o bezradności literatury: oto do trumny nie zmieściły się ukochane książki (s. 18) albo „Co znów wymodzi twoja / mokra bruzda (w wir przygód / ciśnie, nic poza tym),(...)(Bez obrazy, nie widzę szans / na sens.” (s.21). I o tym, że przecież autor chce się poświęcić: „Umrzeć na boisku w wyskoku. Za grabarzy mieć / towarzyszy miłych; Grzebala / i resztę zlanych potem / panów po czterdziestce.” (s.32), ale zwyczajnie brakuje już wiary „pora poezji / odmówić // zbieraj się szmato (...) zawiśnij na innym wieszaku”. (s.60).

Kto się lubi, ten się czubi. „Woźny próbuje związać / rozklekotany dzwonek, by to brzmiało, / skoro musi; koniec i początek.”(s.56). Musi. Z długopisem wrośniętym w ciało, pokłócony wiecznie? Przecież autorowi nie odbiło.

piątek, 1 czerwca 2012

Nagroda PTWK dla Macieja Roberta

31 maja w Pałacu Staszica w W-wie uroczyście wręczono nagrody w XI Konkursie Literackim organizowanym przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek i Bibliotekę Raczyńskich. W kategorii "poezja" nagrodę zdobył Maciej Robert za tomik "Collegium Anatomicum" wydany przez WBPiCAK. Pisałem o tej książce na blogu.
Nominowane w tej kategorii były też książki: "Mimikra" Łukasza Jarosza i "Place zabaw ostatecznych" Przemysława Dakowicza.
W kategorii "proza" nagrodę otrzymała Justyna Bargielska za "Obsoletki" (Wyd. Czarne).