sobota, 27 czerwca 2015

30 tom Kwadratury

30 TOMIK KWADRATURYUkazała się kolejna książka w serii poetyckiej Kwadratura - zbiór wierszy warszawskiego poety Adama Raczyńskiego nosi tytuł Poza tym wszystkim. Tym razem, co nietypowe dla Kwadratury, książka nie zawiera ilustracji. Typograficzną okładkę w jaskrawym, żółtym kolorze zaprojektowała Paulina Taborowska.

Wiersze Adama Raczyńskiego to na ogół krótkie, poetyckie obrazki, ukazujące fragmenty pejzażu - miejskiego bądź nadmorskiego. Uważnym obserwacjom rzeczywistości towarzyszy nastrój melancholii, kontemplacji, wycofania. Kurort po sezonie, noc na ulicach miasta, małe stacyjki i puste uliczki, po których czasem przemyka ktoś w garniturze z polara.

Adam Raczyński urodził się w 1975 roku w Warszawie. Opublikował tomy wierszy: Chorobal (1998), Otwieracz (2004), Obce wanny (2006), Słońce Północy (2011). Wiersze publikował m.in. w „Akcencie”, „Czasie Kultury”, „Kresach”, „Studium”, „Ricie Baum”, „Wyspie”, „Pograniczach”. Mieszka w Warszawie.
9 lipca w ŁDK w Łodzi odbędzie się spotkanie promujące książkę. Wstęp wolny. 
 

wtorek, 9 czerwca 2015

Nagroda im.Szymborskiej 2015 - Nominacje

Od jakiegoś czasu znamy Nominowanych do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej. Spośród 214 tomów zgłoszonych do konkursu wybrała piątkę nominowanych, w tym książkę autora z Łodzi - Macieja Roberta.
  • Roman Honet "świat był mój" (BL)
  • Jakobe Mansztajn, "Studium przypadku" (WBPiCAK)
  • Mirosław Mrozek, "Horyzont zdarzeń" (Fundacja Literatury im. Henryka Berezy)
  • Jacek Podsiadło "Przez sen" (Ośrodek Brama Grodzka – Teatr NN)
  • Maciej Robert, "Księga meldunkowa" (WBPiCAK)
Kapituła ogłosi nazwisko laureata 24 października 2015 roku. Gala wręczenia Nagrody odbędzie się tego dnia w Krakowie.

Nominacje Orfeusza 2015

5 czerwca jury IV edycji Nagrody im. K. I. Gałczyńskiego ORFEUSZ  za najlepszy tom poetycki roku, w składzie: prof. Jarosław Ławski (przewodniczący), Tomasz Burek, prof. Wojciech Kudyba, Antoni Libera, prof. Wojciech Ligęza, spośród dwudziestu nominowanych wcześniej do nagrody książek, wyłoniło finałową piątkę.

Są to dwie książki Wydawnictwa Literackiego:
"Tym razem wyraźnie" Janusza Szubera i "Wyręka" Jarosława Mikołajewskiego, książka TOPOS-u: "Prędka przędza" Zbigniewa Jankowskiego, książka Wydawnictwa Sic! "Pastuszek Chełmońskiego" Jarosława Marka Rymkiewicza i "44 Sonety brynowskie" Tadeusza Kijonki Wyd. Sonia Draga z Katowic.
Decyzją jury laureatką ORFEUSZA MAZURSKIEGO została Katarzyna Citko za tomik "Post tenebras Lux" (Wydawnictwo Uniwersyteckie Trans Humana, Białystok 2014).  Laureat Nagrody ORFEUSZA zostanie ogłoszony 4 lipca podczas uroczystej gali wręczenia nagrody w Muzeum K. I. Gałczyńskiego w Praniu. Zwycięzca otrzyma 20 tys. zł i granitową statuetkę autorstwa Rafała Strumiłły, natomiast laureat ORFEUSZA MAZURSKIEGO – 5 tys. zł. Laudacje do nominowanych tomików wygłoszą członkowie jury, a wiersze finalistów będzie interpretowała na scenie Anna Cieślak.



 


niedziela, 7 czerwca 2015

piątek, 5 czerwca 2015

Słońce nam przyświeca. Wiatr sprzyja.

MICHAŁ KSIĄŻEK "Nauka o ptakach",  Fundacja Sąsiedzi, Białystok 2014.



„Nauka o ptakach” to poetycki debiut autora. Wcześniej Wydawnictwo Czarne wydało jego reportaż o Jakucji. Krótkiego blurba na okładce napisała Julia Hartwig, książka dostała nominację do Nagrody Nike.

Oto proste, jasne frazy. Piękne otwarcie: „Tuż po przebudzeniu / nerwowo szukam powodu”. Przez „anioła stróża” ze strony 8 – przyszło skojarzenie z poezją Jana Twardowskiego. No a gdy zerknąłem na spis treści... Wyleciały stamtąd: pszczołojady, piegża, błotniak, jaskółki, potrzeszcze, trznadel, zięby, bocian czarny... I jest co obserwować! Ta charakterystyczna franciszkańska fraza, afirmująca świat i jego stwórcę. Właśnie mija 100 lat od urodzin „księdza od poezji”, co pisał o pliszkach, co je o zmroku widać, czy o bekasie, co gwiżdże stale dwie sylaby. „Tobie derkacz w zbożu” - zachwycał się mistrz-Jan i Michał Książek podąża tym tropem.

Jak mam zresztą nie polubić wierszy Książka, skoro sam podchwyciłem ornitologiczne tematy w swojej książce „Ę” (wiersze „Ornitochoria”, „Raniuszek”, „Trel”, „Latanie”)? Czytało się w dzieciństwie Jana Sokołowskiego...

Na stronie 9 znajduję wiersz idealny pt. „Drugie śniadanie”. „Robienie kanapek do szkoły / jest takie ontyczne”. (Ontologia – nauka o bycie; dział filozofii zajmujący się teorią bytu, charakterem i strukturą rzeczywistości).
Przez plasterek wędliny prześwituje sens,” - o tak, ta codzienna czynność, także mi jest bliska. Kiedy mój syn sprawdza, co też mu przygotowałem, czy nie ukryłem tam czegoś niesmacznego – o zgrozo! „dokładnie jedno włókno.
Te kanapki stanowią mnie, / konstytuują / lepiej niż światopogląd albo czasowniki / w pierwszej osobie.” Czułość tych zdań jest ujmująca. „Zdobywanie pożywienia dla dzieci. Tak / to może być powód. // Tylko co robić z resztą dnia i / czasu?
Jest jeszcze puenta, której zazdroszczę autorowi: „Dźwignąłem górę, przeniosłem ją, / ale krzywo postawiłem. / I nie mam już siły poprawić.
Wiersz do podręczników! Niech proza współczesna tam będzie obok klasyki.

Obserwacje ornitologiczne stanowią clou książki. Są naprawdę udane, w punkt. Precyzją języka przypominają wiersze Wisławy Szymborskiej.

Te wiersze są zachwytem, są „za pięknem”. Rzućmy garścią cytatów: „Dzierzba gąsiorek, kopciuszek i ja / od rana karmimy nasze dzieci. // Mieszkam w ich terytorium lęgowym, / na skraju rewirów łowieckich, / czyli jakby w kuchni. // Słońce nam przyświeca. Wiatr sprzyja.” Że w zasadzie nie różnimy się od dzierzby i czarnego kopciuszka? Czy to nie jest zbyt banalne? Książek nie pisze zbędnych słów, precyzyjnie odmierza frazę, znajduje celne zestawienia: „Nasze skrzydła, dłonie, obawy, radości. / Zmysły, ruchy, zdziwienia, głosy. / Nasze zmęczenie. / Wypełniają świat po krawędzie płotu.”

Albo to: „Dziś rano jadąc na rowerze / wyprzedziłem piegżę / Sylvia curruca”. Piękno nazw łacińskich! I dalej: „przez moment / lecieliśmy dziób w dziób”.

Jakie tematy odnajdziemy jeszcze w tomie? Jest o strachu („bezradny żuk w panice / spod dźwigniętego kamienia”. O uwznioślaniu chwil: „To jest nasz dom. Robimy tu naleśniki / i szczęście.” O tym, że trzeba się pogodzić z tym, że nie pisane są nam rzeczy wielkie. O braku czasu. O tym, że można filozofując odstąpić od wyrywania perzu i „nie przerywać szlachetnego szumu fotosyntezy”.
Czy wśród tych jasnych barw jest trochę mroku? Tak. W wierszu „Sprzątanie” jest trwoga, którą wywołuje składanie ubrań nieobecnych dzieci. W wierszu „Błotniak stawowy” mowa jest o śmierci, a ofiary tego drapieżnika przywołane są po nazwach łacińskich.

Oprócz przyrodniczych (głównie ptasich) wierszy znajdziemy też takie, które dotyczą innych rzeczy: kalendarzy („Wolę kalendarze od Biblii i Koranu.”), regałów pełnych książek, map, butów. Zwyzywane w nich od najgorszych są... grawitacja i równowaga. Jest też jeden zaangażowany antynacjonalistyczny - „Podpalanie drzwi”.

Najistotniejszy jest ów akcent franciszkański. Dostrzec siebie, swoje podobieństwo w przyrodzie. Piękno takich fraz: „Na suchej olszy odpoczywał tam rybołów, / zmęczony drogą / i głodny.



czwartek, 4 czerwca 2015

Fink nie śpiewa o kwiatkach

FINK - "Hard Believer", 2014.

Płyta do zachwytu. Patrzenia na świat ze spokojem. Do afirmacji świata, zgody. Fink siada na schodkach ze swoją gitarą, łapie właśnie ten akord, uderza w struny właśnie w ten sposób.

Fin Greenall – brodacz (hipsteria pełną gębą) wcześniej zauroczył mnie swoim krążkiem „Perfect Darkness”, wciąż uwielbiam go włączyć późną porą. Od pół roku słucham też „Hard Believer”. To nie jest płyta do zakochania od pierwszych dźwięków. Wchodzi powoli. Bluesowe mantry, monotonne drążenie skały kroplą dźwięków. Aż, któregoś dnia, słuchając Finka doznajesz objawienia, że to twoja ulubiona płyta.

Numerem jeden jest „Sheakspeare”. „Dlaczego uczono nas Szekspira, gdy mieliśmy zaledwie 16 lat? O Romeo, on myśli, że to miłość. Te wszystkie udawania i pocałunki słane z balkonu? (…) Ty, nauczyłaś mnie tak dużo o sobie. Nauczyłaś mnie miłości. Teraz, nie uczę się niczego.” To powtarzane, narastające: „And learn nothing” robi niezwykłe wrażenie. To jest ten moment, który każe napisać światu „Słuchajcie tej płyty”.
Chociaż tekst niewesoły: kochając jesteśmy tępi i nigdy nie zrozumiemy się nawzajem, będziemy popełniać błędy, ranić się wzajemnie. Przewróć stronę czytelniku Szekspira i zobacz co jest na końcu.

Płycie można zarzucić pewną monotonię środków wyrazu. Ale to po prostu płyta, która sprawdza się nie w każdym momencie. Gdy chcesz się wyciszyć, uspokoić, przepracować coś. Wyróżniam przepiękny „Looking Too Closely” - zaczynający się od „This is a song about somebody else / So don't worry yourself, worry yourself”. Lekko kaznodziejski tekst o tym, że ze strachu przed zranieniem rezygnujemy z życia. W refrenie robi się radiowo, coś jak wczesny Coldplay.

Kawałek tytułowy to ciężkawy, toporny bluesior. „Niedowiarku, widzę jak światło przychodzi”. Dobry na złapanie dystansu, w sam raz na przebudzenie.

Green and Blue” - to po prostu smutna piosenką z motywem pióra i papieru, niewysłanego listu. Prawdziwy dół zapewnia song numer trzy - „White Flag” - kawałek godny najlepszych nagrań kultowego Portishead. Psychodelicznie, narkotycznie. Poddaj się.

Rozedrgany „Pilgrim”, o tym, że za dużo się przeszło, żeby teraz krzyknąć „Wszystko jedno”. Czy da ci moc ten napór dźwięków? Czy da ci siłę do wskrzeszenia?

Two Days Later” - jakbyśmy płynęli, spokojnie wiosłując. Piękny refren: „Teraz wiemy, gdzie jesteśmy, na czym stoimy i gdzie upadamy.”

Kiedy śpiewa o warstwach: „Layers on layers, layers on layers” przypomina mi się tekst ze znanej kreskówki o ogrze. Ale nie ma tu humoru, Fink nie śpiewa o kwiatkach. Tęsknota, listy, przestrzeń między nami pusta jak próżnia.

Too Late” - mógłby być piosenką pod napisy końcowe w jakimś tragicznym filmie. Świetnie nadaje się jako tło dla przegranych. Wyobrażam sobie mecze piłkarskie: jeden sektor śpiewa „We Are The Champions”, drugi - „Too Late” Finka, gniotąc butami plastikowe kubki, zwijając flagi, godnie opuszcza stadion.

Na zakończenie jest trochę luzu. Spadliśmy na samo dno, ale już dobrze: „It's All Right”.