środa, 20 września 2017

"Dźwiganie serca" nagrodzone na Festiwalu Łódź Czterech Kultur

W sobotę odebrałem nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie na „Poemat Czterech Kultur” zorganizowanym przez Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi i Dom Literatury w Łodzi w ramach Festiwalu Łódź Czterech Kultur.
Jury: profesor Jerzy Jarniewicz – poeta, krytyk literacki i tłumacz; Joanna Mueller – poetka, literaturoznawczyni i krytyczka literacka; Joanna Roszak – pisarka, poetka, publicystka oraz Kacper Bartczak – poeta, tłumacz i krytyk, doceniło moją pracę, 130-wersowy utwór pt. "Dźwiganie serca. Poemat dla Łodzi" i przyznało mi 10.000zł.
Poemat ukaże się drukiem w 25 numerze "Arterii".


Nagroda Kościelskich dla Urszuli Zajączkowskiej

Tegoroczną Nagrodę Kościelskich przyznano poetce Urszuli Zajączkowskiej. Autorka wydała dwa tomy poezji: "Atomy" (Zeszyty Poetyckie, Gniezno 2014) i "minimum" (Warstwy, Wrocław 2017).
O "minimum" Justyna Sobolewska napisała: "bardzo ciekawie poezja spotyka się z anatomią i botaniką, czyli zupełnie różne sposoby patrzenia na rzeczywistość i różne języki. (...) Jej wiersze są bardzo oszczędne, z jednej strony patronuje im Szymborska, którą też fascynowały przyroda i kosmos, z drugiej Anna Świrszczyńska i jej spojrzenie na cielesność. Świetnie Zajączkowska prześwietla ciała – roślin i ludzi, tak jak w wierszu Kościotrup"

Zajączkowska w 2016 roku stworzyła film "Metamorphosis of Plants" powstały z inspiracji dziełem Johanna Wolfganga Goethego. Jest to ekspresja na podstawie naukowych filmów badanych ruchów roślin powiązana z tańcem solisty Baletu Narodowego, Patryka Walczaka. Film wygrał Scinema Festival of Science Film w kategorii Najlepszy Film Eksperymentalny/Animacja.



Poezja w finale Nike

 Wśród książek wybranych do finału Nagrody Nike znalazły się dwa tomy poezji. Są to książki: Genowefy Jakubowskiej-Fijałkowskiej "Paraliż przysenny" i Jacka Podsiadły "Włos Bregueta.


Nominowane książki.




niedziela, 3 września 2017

Gdynia dla Michała Sobola za "Schrony"

W kategorii Poezja tegoroczną Nagrodę Gdynia otrzymał Michał Sobol za tomik „Schrony” wydany przez Wydawnictwo Nisza.

W pozostałych kategoriach laureatami zostali:
Krzysztof Siwczyk za esej „Koło miejsca/Elementarz” wydany przez Muzeum w Gliwicach,  Salcia Hałas za „Pieczeń dla Amfy” w kategorii proza (wydany przez Muzę) i Ryszard Engelking za "Szkołę uczuć" Gustave Flauberta (Wydawnictwo Sic!) w kategorii przekład na język polski. Nagrody Literackie Gdynia - to 50 tysięcy złotych.

Poeta Michał Sobol był wcześniej nominowany do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej za tomik "Pulsary" (pisałem o nim na blogu).

środa, 23 sierpnia 2017

Dziura w sercu dużym wiertłem

RADIOHEAD - "OK Computer OKNOTOK 1997-2017", 2017.


Minęło 20 lat od wydania "OK Computer". Z tej okazji dostajemy oprócz zremasterowanej płyty, bonus w postaci "OKNOTOK 1997-2017", trzy po raz pierwszy nagrane utwory (znane tylko z wykonań koncertowych) plus znane ze stron B singli (większość była zebrana na płytce "Airbag/How I Am Driving?").

Piękny prezent. Szczególnie dla mnie, dla którego "OK Computer" to ołtarzyk. Plakat z okładką płyty mam na ścianie oprawiony w wielką ramę z Ikei.
Jakie są te nowe utwory?

"I Promise" to dla mnie kandydat do  utworu roku. Obietnica, którą wyśpiewuje Yorke, wierci dziurę w sercu naprawdę dużym wiertłem. Monotonny werbel jak do wprowadzenia sztandaru i te wysokie dźwięki charakterystyczne dla wokalisty. "Odmawiam swoje modlitwy każdego wieczoru, obiecuję." Ten podniosły "hymn" jest idealnym otwarciem. Warto zobaczyć dziwny teledysk, w którym ponurą rzeczywistość obserwuje zachwycony android.

Drugi kawałek - "Man of War" zaczyna się podobnymi dźwiękami jak "No Surprises". Brzmi równie genialnie! Piosenka z refrenem: "Jesteś moim walecznym człowiekiem", w której Yorke cedzi słowa: "Przepłyń od oceanu do oceanu, przeszukaj cały świat", ale i tak znajdziesz tylko samotność, a potem czule łka "Robaki przyjdą do ciebie, wielkie buty" naprawdę robi wrażenie! Do tego wyjątkowy teledysk, podobny do "Karma Police". Dlaczego zespół 20 lat temu zrezygnował z takich utworów? Chyba tylko dlatego, bym po dwudziestu latach cieszył się z nich jak dziecko. Przeczytałem, że "Lift" podobno była zbyt przebojowa. Może zbyt przypominała pomysły z "The Bends"? W każdym razie po latach  "Utknięcie w windzie" - jest trzecim mocnym strzałem. Lubię  moment, w którym pojawia się drugi głos.

Kolejne utwory to te znane z drugich stron singli. "Lull" ma dziwny hinduski klimat - zastój, tracenie kontroli, zawieszka od stresu i napięcia. Instrumentalny "Meeting In Aisle" jest tajemniczy i hipnotyczny - rozdwaja jaźń. Podstawia mi jakieś obrazy topieli, opuszczonych miast, kopalń, jaskiń.
Króciutka rzewna kołysanka "Melatonine" z płaczliwymi rozpływającymi się klawiszami ma swój urok. Szczególnie tekst: "Don't forget, that you are our son. / Now go back to bed.
Zaczynający się od śmiechów na stacji praskiego metra i komunikatu "Ukončete výstup a nástup, dveře se zavírají / Příští stanice, Jiřího z Poděbrad" utwór numer 7 ma formę przypominacza: "Jeśli się zestarzeję, przypomnij mi jak byłem sobą." W "Polyethylene Part 1 i 2" Yorke zachęca byśmy sprzedali swój garnitur i krawat i nie otaczali się plastikowymi rzeczami, sztucznością, schematami. Świetny, dramatyczny jest song "Pearlyx" o dziewczynie z Trzeciego świata, która chce być biała dla białych chłopców. Podobno był zapowiadany jako: "Dirty song for people who use sex for dirty things".

"W porządku, komputerze" swój tytuł zawdzięcza piosence "Palo Alto". Jest o tym, że rzucanie się w wir pracy czyni z nas maszyny niezdolne już do normalnych uczuć, do koncentracji, do bycia szczęśliwym, do prowadzenia normalnych relacji - rozmów, spotkań. "Jestem zbyt zajęty by się z tobą spotkać, ty zbyt zajęty, by poczekać." Refren powstał z zagajeń ludzi zatraconych w pracoholizmie, mających dla siebie tylko wymianę lajków. Cicha zwrotka, gwałtowny refren, sprawia, że "Palo Alto" można spokojnie postawić obok kultowego "Creep".

Na koniec zagrane na pianinku ze świetlicy szkolnej - "How a Made My Million" zostawia nas w jakiejś rezygnacji, smutku, nieszczęściu - w każdym razie w konfuzji.


W serwisie Spotify album występuje ze "spaloną okładką".



poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Mistyka, motywator, coś spod palców.

MELLER GOŁYŹNIAK DUDA - "Breaking Habits", 2016.

Przyznam, że ogarnia mnie czasem nadmiar muzyki.  Bywa wszystko wydaje mi się schematyczne i mało inspirujące. 
Ostatnio najwięcej "przygód" dostarczają mi wykonawcy jazzowi.
To oni często podpisują się tylko nazwiskami: np. Możdżer Danielsson Fresco. 

Myślę, że mamy tu świadomy gest trzech doświadczonych muzyków zaczerpnięty ze świata jazzu. Skoro duch  improwizacji miał wiać, w każdym z ośmiu utworów, niech wieje też w nazwie projektu. 
Z trójki muzyków znałem tylko lidera Riverside - Mariusza Dudę. Maciej Gołyźniak i Maciej Meller byli dla mnie nieznani (pierwszy to perkusista Sorry Boys, drugi - gitarzysta Quidam).  

Ta płyta zakleszczyła się w moim odtwarzaczu. Urzekła mnie jakąś swobodą, luzem. Bębny, pulsacje, przejścia - perkusja wydaje się być bardzo istotna. Oczywiście nie mniej ważne są tu gitarowe jęki, kosmiczne warkoty, sprzężenia, pochody basu. No i zapamiętywalne niezłe melodie.

Uwielbiam utwór tytułowy. Jest w nim jakaś tajemnica. Porównuję go do "November Hotel" na płycie grungowego Mad Season (ech, klasyka!). Zamknąć oczy i oddać się urodzie tej melodii, kanonadzie rytmu - mistyka, misterność, mistrzostwo. 
"Shapeshifter" jest najbardziej radiowy. Ma uroczy refren. Działa jak motywator, impuls - czuję, że "wreszcie idę w stronę czegoś prawdziwego"...

Pierwszy na płycie "Birds of Prey" zaczyna się dość typowo. Od trzeciej minuty ptaszyska zaczynają nas obsiadać. To jest właśnie to. Improwizacje, coś spod palców, znikąd.
"Feet on the Desk" ma we zwrotce wyraźnego ojca chrzestnego - Mike'a Pattona z Faith No More. Czuć klimat "RV" z płyty "Angel Dust". Popowy refren zmiękcza szaleństwo. Końcóweczka odjechana w psychodelię.
Świetny jest "Against the Tide", szukając na siłę jakiegoś przymiotnika - pearljamowy, z tajemniczą syrenią codą. Urodę zadziornego, funkującego "Tatoo" najlepiej podkreśla fajna świdrująca solówka.
"Floating Over" to, nie tylko z racji długości, - istotny, kluczowy fragment płyty. Dziewięciominutowy zaczyna się spokojnie, w czwartej minucie przepoczwarza się w jakieś grube gadzie monstrum. Utwór wlecze swój ogon i pięknie nim majta.
Na koniec, po tej odjechanej improwizacji, trochę tlenu. "Into the Wild" z początku jest lekki jak piórko. Potem to piórko zmienia się w motolotnię, motolotnia w odrzutowiec - i tyle go widzieli.



sobota, 15 lipca 2017

Zmarła Julia Hartwig

 Dziś zmarła Julia Hartwig - poetka, autorka wielu książek poetyckich, za "Zapisane" w 2014 roku otrzymała Nagrodę im. Wisławy Szymborskiej.  Żyła 95 lat.

piątek, 14 lipca 2017

Krzysztof Kleszcz postanowił zostać poetą prawicowym. Recenzja "Pańskiego płaszcza" w "Afroncie"

"Krzysztof Kleszcz w "Pańskim płaszczu" postanowił zostać poetą prawicowym." - tak zaczyna się recenzja autorstwa Rafała Gawina mojej książki w kwartalniku literacko-artystycznym "Afront" (nr 1/2017). To fragment artykułu "Bez tajemnic z do połowy pustym barkiem" - ciąg dalszy podsumowania roku 2016 w polskiej poezji.

wtorek, 4 lipca 2017

Noc Poezji i Muzyki w Sieradzu

Festiwal w Sieradzu - "Noc Poezji i Muzyki" okazał się świetnym wydarzeniem i bardzo miłym miejscem. Pełna sala osób zainteresowanych poezją, trochę znajomych. Pierwszego dnia - 30 czerwca - głównym gościem był Adam Zagajewski. Byli też poeci Toposu: Wojciech Kudyba, Krzysztof Kuczkowski i Adrian Gleń. Prezentowali się też poeci związani z Wydawnictwem Kwadratura - a więc ja i Jolanta Stelmasiak, która właśnie wydała nową książkę; a także z Domem Literatury - Przemysław Owczarek i Piotr Gajda. Na koniec był Turniej Jednego Wiersza, który wygrała Anna Maria Wierzchucka.
 Anna Maria Wierzchucka
 Jolanta Stelmasiak
 Adam Zagajewski
Piotr Gajda 
Poeci "Toposu"

(zdjęcia z napisem nasze.fm  fot.Robert Sobieraj)

poniedziałek, 3 lipca 2017

Poetycki susz, skrót, ekstrakt, wyciąg. Jak się wspinać po drobinkach?

MARCIN SENDECKI "W", Biuro Literackie,  Stronie Śląskie 2016.

Jeśli poezja to piękno, na wybiegu pojawiła się wychudła modelka. Jędrnego ciała - słów ma niewiele.

Sendecki wypracował sobie swój styl, rezygnuje z większości zabiegów stosowanych przez współczesną poezję. Serwuje nam zbitki słów, lekkie spięcia sensów. Wielu czytelników zacznie sprawdzać, czy wszystko w porządku, czy nie dostali zbrakowanej książki. Przecież poezja to metafora, zapamiętywalne frazy, jakaś melodia! Nic z tych rzeczy! Muszą nam wystarczyć zapiski (spisane z barowych serwetek?), ciemne notatki, szyfry, zaklęcia, jakiś purnonsens, trochę neologizmów w stylu Mirona Białoszewskiego. Liryka chuda jak strzęp, poetycki susz.

Prawie puste kartki, czasem z jednym wersem. Ślepa uliczka poezji? Bezczelność facebookowych postów: "Co weźmiecie na długi weekend?" Dobre sobie, na długi weekend - "W" czyta się w 10 minut.

Krytycy są trochę bezradni, usiłują zaklinać rzeczywistość: "Sendecki potrafi uprościć język i wzbogaca wiersz” – napisała sekretarz Nagrody im. Wisławy Szymborskiej, Paulina Małochleb. U innych doczytałem, że to "poemat autobiograficzno-autotematyczny". Stanowcze veto. Nie ta długość! Jeśli te miniaturki zlepione razem są poematem, to nazwijmy je od razu epopeją! A może to "Rozbudowana elegia na śmierć przyjaciela oraz próba zapisania i utrwalenia wspólnych losów w wierszach."? Też nie! O śmierci mówi się tu zdawkowo.

Ale to cała uroda awangardy! Nowe szaty cesarza! Poezja, której nie ma. Coś z Krystyny Miłobędzkiej, coś z Darka Foksa. Świadomy zabieg - skrót, ekstrakt, wyciąg. To my mamy rozpakować sobie skompresowany plik poetycki. Przy moim dobrym nastawieniu - w kilku przypadkach się udało. Kilka fraz np. o utrzymywaniu skrzepu, czy o patrzeniu w Marylin - jest OK. W większości przypadków, niestety, tak się nie dzieje. Znajduję truizm, frazes i tere-fere. Z tych krótkich zdanek niewiele wynika dla czytelnika. To są historyjki w dodatku bezczelnie bezpuentne.

Nagrodzenie awangardowych notatek w kategorii poezja Nagrodą im. Wisławy Szymborskiej zabolało mnie. Tak mało tu roboty poetyckiej! Czy „W” ma być wzorcem z Sèvres poetyckiej książki? To jest naprawdę skromny tomiczek. Na 49 ponumerowanych "wierszy" - 8 razy jest to jeden wers, 5 razy 2 wersy. Nie da się wspinać po tych drobinkach do poetyckiego nieba.

Może kluczem jest to, że to szesnasta książka uznanego autora, redaktora? (Nagroda Odry, Nagroda Silesius). Tłumaczę sobie, że to swego rodzaju nagroda za całokształt. Tłumaczę sobie, że świat ma swoje pryncypia. Język Sendeckiego Piotr Kępiński nazwał "językiem wyczerpania, rozpadu i gnicia", a potem jeszcze "ciekawym melanżem klisz". Wszystko pięknie ładnie, ale naprawdę nie ma tu za wiele do czytania.

Lou Reed na rowerze, Andrzej Gwiazda, profesor Staniszkis, Marcin Baran, Timur i jego drużyna - złapani w przypadkowe wersy. "Ole! Heja! Klasa! Jechane!" - zaskakujące kolokwializmy robią tu szum. Wcześniej jakieś mało dowcipne przyglądanie się słowom i kilka toastów za lokalizacje ("po małemu"). Nieczytelne wspominki, mało śmieszne anegdotki, obserwacyjki, zgrzyty nazw. Gdy pojawia się wreszcie wiersz, który ma puentę, ma ironię, okazuje się, że... będzie jedyny w zestawie. Fajnie poeta drwi tu z codzienności - z mężczyzn w klapkach, z tatuaży i blogerów.

Co zrobić np. z taką jednowersówką: "Nie byłem w tamtym barze od lat."? Dopisywać sobie jakieś skojarzenia? Tylko Sienkiewicz się do mnie odezwał "Bar... wzięty!"
Do "Mazowszanki w szkle i ziemniaków z cząbrem" można wymyślać własne potrawy. "Kropla Beskidu i pyry z okrasą." - to pomysł jednego z moich znajomych. "Kapka z karafki, kranówka w musztardówkach." - to już moje.
Do "Karolina przyniosła czereśnie i ser" natychmiast wyświetliłem własny "Ola przyniosła colę i beaujolais." Może tak się trzeba bawić tą książką?
Ale przy "Czego nie napisałem w Warszawie?" jestem bezradny. Wspominki dla autora, dla czytelnika figi. Albo taka refleksja: "Jak radziłem sobie bez telefonu?" Jeśli jest jakiś punkt wyjścia do wiersza "Porysowany wyświetlacz, porysowane wyświetla.", to zakończony ni w pięć, ni w dziewięć. Zwrot "na wietrzną pamiątkę" cokolwiek za łatwy, ograny. Ładny obrazek - granie w Chińczyka na balkonie, słaby dowcip: "Nie bądź vege..." Czułość, nieważność wspomnień, papużka w oknie. "Nic nie widać. Popatrzcie." i coś w stylu Natalii Kukulskiej na koniec.

I to wszystko po to, by pokazać luki w naszej pamięci? Tytułowe "W" jak Warszawa (autor korzystał ze stypendium artystycznego miasta stołecznego Warszawy), "W" jak wspomnienie. Ja, rozczarowany czytelnik czuję się zrobiony "W"...

Orfeusz dla Małgorzaty Lebdy

Laureatką Nagrody im. K.I.Gałczyńskiego "Orfeusz"  została Małgorzata Lebda, Orfeusz Mazurski trafił do Alicji Bykowskiej-Salczyńskiej.
Tegorocznych laureatów wybrało jury w składzie: prof. Jarosław Ławski, Janusz Drzewucki, Antoni Libera i Bronisław Maj. Jurorom najbardziej spodobał się tom Małgorzaty Lebdy pt. „Matecznik”. Orfeusza Mazurskiego za najlepszy tom wydany w Polsce północno-wschodniej (Warmia, Mazury, Podlasie) otrzymała Alicja Bykowska-Salczyńska za tomik „Cno”
(zdjęcie: Elżbieta Żywczyk pisz.wm.pl)

wtorek, 27 czerwca 2017

VII Ogólnopolski Festiwal "Noc Poezji i Muzyki" w Sieradzu

W piątek i sobotę w Sieradzu odbędzie się VII Ogólnopolski Festiwal "Noc Poezji i Muzyki". O 18.15 pojawię się na scenie razem z Jolantą Stelmasiak w Prezentacji Wydawnictwa Kwadratura.

 PROGRAM:
30 czerwca (piątek)
Lokalizacja: Powiatowa Biblioteka Publiczna w Sieradzu, ul. Żwirki i Wigury 4.
15.00 – 18.00 Rejestracja uczestników, zakwaterowanie i inne czynności organizacyjne
18.00 – 18.15 Rozpoczęcie Festiwalu
18.15 – 18.40 Prezentacja Wydawnictwa Kwadratura prowadzonego przez Łódzki Dom Kultury (spotkanie autorskie z Jolantą Stelmasiak i Krzysztofem Kleszczem)
18.40 – 19.40 Prezentacja wydawnictwa „Konstelacja Toposu” – spotkanie autorskie z Przemysławem Dakowiczem, Adrianem Gleniem, Krzysztofem Kuczkowskim i Wojciechem Kudybą
19.40 – 20.00 Prezentacja Domu Literatury w Łodzi: Przemysław Owczarek i Piotr Gajda
20.00 – 20.20 Przerwa
20.20 – 20.50 Koncert Zespołu H’ernest - część pierwsza
20.50 – 21.50 Spotkanie autorskie Adama Zagajewskiego
21.50 – 22.30 Przerwa
Zapisy do Turnieju Jednego Wiersza o Puchar Starosty Sieradzkiego i Nagrodę Prezydenta Miasta Sieradza
22.30 – 23.30 Otwarty Turniej Jednego Wiersza o Puchar Starosty Sieradzkiego i nagrodę Prezydenta Sieradza przyznawaną w głosowaniu publiczności
23.30 – 24.00 Koncert Zespołu H’ernest - część druga (w tym czasie obrady jury)
24.00 – 00.30 Ogłoszenie wyników Turnieju, wręczenie nagród


1 lipca (sobota)
Lokalizacja: Powiatowa Biblioteka Publiczna w Sieradzu, ul. Żwirki i Wigury 4, Sieradzkie Centrum Kultury Teatr Miejski, ul. Dominikańska 19, Sieradzkie Centrum Kultury Teatr Miejski, ul. Dominikańska 19, Biuro Wystaw Artystycznych, ul. Kościuszki 3.
09.00 – 11.30 Warsztaty pisarskie w grupach, prowadzone przez Przemysława Dakowicza, Adriana Glenia, Krzysztofa Kuczkowskiego i Wojciecha Kudybę; PBP
11.30 – 13.00 Prezentacja grup poetyckich z województwa łódzkiego, PBP
13.00 – 14.00 Spacer po Sieradzu z przewodnikami PTTK Oddział Sieradz
17.00 – 18.00 „Poszukiwanie arcywiersza” – eksperyment literacki z udziałem Przemysława Dakowicza, Adriana Glenia i Krzysztofa Kuczkowskiego, Teatr
19.00 – 20.00 Koncert Mirosława Czyżykiewicza, Teatr
20.00 – 23.00 Prezentacja twórczości Sieradzkiej Grupy Poetyckiej „Desant” oraz Poetycki Hyde Park, BWA

 Szczegóły pod linkiem: 

niedziela, 18 czerwca 2017

Sendecki z Nagrodą im. Wisławy Szymborskiej

Nagrodę im.Wisławy Szymborskiej przyznano Marcinowi Sendeckiemu. Jego tomik pt. "W"  choć ma dobry wieloznaczny tytuł, (jakże podobny do mojego "Ę"), jest jak dla mnie - zbyt oszczędny w słowa. W książce, która zdobyła uznanie międzynarodowego jury, znajdziemy m.in. "wiersze", które są jednym zdaniem, np. "Mazowszanka w szkle i ziemniaki z cząbrem." Po Miłobędzkiej i Foksie to kolejny autor,  nagradzany za zdawkowość, oszczędność, lakoniczność - czy  tym samym nie ogłasza się bezradności poezji?
W czasach, gdy sprzedają się grube tomy powieści, zabawnie brzmi później pytanie "Jaką książkę zabieracie na długi weekend?" Ile bowiem można analizować zdanie "Karolina przyniosła czereśnie i ser."? 

Dziwnego podtekstu wobec tej skrótowości, nabierają potem pytania dziennikarki do autora "Czy wybudował pan pomnik ze spiżu?".
No i ciężko pytającym oprzeć się złośliwości: "życzę pańskim czytelnikom, by lapidarność nie skończyła się na zupełnej pustce na papierze"...
Autorowi przyznano 100 tysięcy złotych. W tym roku otrzymał także Nagrodę "Odry". Wcześniej jego tomik "Przedmiar robót" nagrodzono Silesiusem.





wtorek, 6 czerwca 2017

Bo pięknie jest się powtarzać. Kropla w kroplę, dzień w dzień.

VOO VOO "SIEDEM", 2017.

Nazbierało się. "Inny ja" coraz rzadziej włącza głośnego rocka, coraz częściej stary jazz. Wynajduję jakieś płyty z lat 50-tych np. Yusef Lateef. I nagle improwizacje snujące się niemrawo wygrywają z nabuzowanymi tuzami rocka. "Siedem" zatem, to płyta idealna dla mnie, faceta po czterdziestce. Jazzowa, nastrojowa, przyczajona. W warstwie tekstowej dość minimalistyczna, rozpracowująca temat powtarzających się tygodni, pełnych monotonii, ale z olśnieniami, dreszczami, w poczuciu, że "są chwile kiedy wiesz więcej"...

Genialna - "Środa" bynajmniej nie piłkarska - wyłaniająca się skądś, włączająca samoświadomość... "Godzina młoda, a ciało już mniej", "wystarczy być", "wygoda, swoboda"... Głos ma jaźń. Oto dojrzałość, oto pełnia szczęścia. Dźwięki zgnieceń, muśnięcia i wyjątkowy wokal pana Waglewskiego. Idealny na wieczór, do pogodzeń, do uświadomień, że choć cuda się nie zdarzyły, to najważniejsze, że jest się sobą, że nie jest się cudakiem.
Ten utwór wchodzi powoli, odtworzyć go trzeba w pewnym momencie dnia. Nie da nam energii o poranku, nie zadziała jak Red Bull. Znajdą się i tacy, co go zwyzywają, że za nudny, za ospały.

Czwartek płynie powolutku, jakby tlenu nie dowieźli. Częstowani jesteśmy frazą: "Co szybko wzlata - ulata". I możemy sobie posmakować tej frazy, a znakomita jazzowa improwizacja doda pieprzu w nasze kubki.

Piątek jest piątuniem, pogwizdywaniem, dodawaniem sobie animuszu. Znajdziemy tu receptę na szczęście: "ładnie ubrani" usiądźmy razem, dostrzeżmy się.

Sobota - mistyczna, jakbyśmy byli w jakiejś jaskini. Z olśnieniem pod koniec, z objawieniem. Warto było też zobaczyć to objawienie na koncercie! Nieopisywalne! Najpierw Waglewski zaczyna się smucić, bać się min i skuch, aż ten monotonny podkład zaczyna się rozkręcać i wwierca się nam w skronie jak nadmiar wina, aż do ucisku, aż do odlotu.

Dostaje się niedzieli. Dowalał jej już Skawiński na płycie "Królowie życia" nazywając wielkim kacem. Choć zaczyna się od zachwytu nad śpiącą żoną, obrywa się nudzie jak flaki z olejem... Waglewski nie boi się obciachu, gdy porównuje żonę do anioła. Tapla się w tej niedzieli jak w płytkiej wodzie...

A w poniedziałek wspomina siebie sprzed lat. Świetnie brzmi frazka: "i pamiętam jeszcze życie bez Ciebie / nudne, bidne, o niczym, chore". Kontrabas prowadzi nas za rękę... Dudnią szamańskie bębny, a saksofon Mateusza Pospieszalskiego na saksofonie w końcu rozbija nas o skały.

Wtorek jak hymn jaki. Choć słowa proste o pijanym księżycu i chrapiącej ulicy, to brzmią jakoś podniośle. Jakby "sens wcale nie wklęsł". Ta coda jest jak z jakiegoś serialu... Zacząłem kartkować swoje książki: "Poniedziałek. Dzień jak wół, wielki rogaty. Pompuję weń hektolitr kawy", "Jest jakoś - drept w miejscu, łamanie kołem: / poniedziałkiem, środą, wtorkiem.", "Dobrze zacząć długi weekend. Lepszy niż niż nic." Albo: "Dni płyną. Goni nas wściekła piana, chce nam / oblepiać usta."

"...bo pięknie jest się powtarzać, kropla w kroplę, dzień w dzień."

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Generalnie jest za piekłem. Zawsze mu się to podobało.

TADEUSZ DĄBROWSKI "Pomiędzy", Wydawnictwo a5, KRAKÓW 2013


Ile osób w Polsce żyje z poezji? Jest wśród nich Tadeusz Dąbrowski. Stypendysta, redaktor "Toposu", dyrektor festiwalu literackiego. Sięgając po przedostatni jego tomik (w 2016 ukazał się "Środek wyrazu") znałem fragmenty jego "Bezbronnej kreski", które wydały mi się efekciarskie, narcystyczne i seksistowskie. Zatem zaczynałem lekturę z pozycji dystansu.

Pierwszy tekst wyraża pragnienie znalezienia się w jakimś odosobnieniu. Czyżby to był tomik o zmęczeniu komfortem i blichtrem? - pomyślałem. "Nie mieć pojęcia o sztuce, wiedzieć, / gdzie się czają szczupaki, a gdzie węgorze." Wyszła tu taka zgrabna wersja "wycierania rąk o liście, żeby nikt nic" Świetlickiego.

Potem są tu frazy pisane z pozycji obieżyświata, który widział tak dużo, że gdzie tam nam do niego... Nowy Jork, Jerozolima, Turcja... Jest dobrze, jeśli jest w tym pisaniu żart ("Skąd o tym wiem? Nie wiem. Chodzę / już drugą dobę i domyślam się."), dużo gorzej jeśli pomysł na wiersz jest karkołomny ("Jestem jednym z dziesięciu / milionów szczurów w mieście") albo kuriozalny (wiersz "Mosquito" i "Trzy wiersze o komarach"). Koncept wiersza, w którym podmiot liryczny zwraca się do grzebienia też nie jest niestety wyczesany. Jest to jakaś nieudana próba pisania w stylu Wisławy Szymborskiej ("Przestraszyłem się, że mnie pan zostawi siwym / świtem w hotelowej łazience. I zrobi mi się łyso / jak po śmierci ludziom.")

Zapamiętywalny jest wiersz o spotkaniu autorskim, zapewne gdzieś na obczyźnie na jakimś festiwalu poetyckim. ("Dziękuję, że przyszedłeś, chociaż zacząłeś chrapać, / zanim zacząłem czytać, i obudziłeś się / na brawach.")

Zwróciłem uwagę jak w wielu wersach kipi testosteron: "jestem sam jak samiec", "z księżycowym blowjobem", "Będą kochać się średniowiecznie: (...)", "dziki seks z kolegą z firmy, który ostatnio / tak chętnie podwozi cię do domu", "poruszałem się w obcej / kobiecie", "Przyprowadzono mu dziwkę, skorzystał, zmieścił się / w regulaminowym czasie, podziękował."...

Fajny jest wiersz zaczynający się od "Bruku, przepraszam, że zwracam się do ciebie / per ty"... Doceniam puentę "jak grób, jak Bóg, jak bruk.", bo od razu przypomniała mi swoim brzmieniem puentę wiersza "Oparzelina" Piotra Gajdy: "Żeby palił mnie żywy ogień, Bóg, płonący stóg albo żrący ług." Gajda błaga tam o ratunek, histerycznie wizualizując swój dramat trupimi czaszkami, ptasim łajnem i piaskiem. Dąbrowski ma mniejszy kaliber swojej broni: sięga po szpilki pańć i czaszki umarłych. Zestawia podobnie brzmiące słowa: "berkiem, burkiem goniącym tysiąc kocich łbów. Brakiem / adresu, domem."

Autor "Czarnego kwadratu" pisze: "Bujam się w hamaku rozwieszonym / między słońcem, które już wzeszło, a księżycem, / który jeszcze nie zaszedł." Czy stąd tytułowe "pomiędzy"?
Wybierając pomiędzy zapachem mleka, ziół i stęchlizny, najbardziej kręci go stęchlizna, bo ponoć to z niej rodzi się życie. Dąbrowski pragnie piekła, nie piękna. On (parafrazując Świetlickiego) "generalnie jest za piekłem. Zawsze mu się to podobało" .

Sami oceńcie, czy puenta "Po kolacji z przyjaciółmi ruszę / poszukać wina i ciał. Będę przemieniał je w słowa." daje radę. Jezus w każdym razie rozkłada ręce, gdy poeci się tak bawią.
Temat marazmu pojawia się jeszcze w wierszu o człowieku, któremu zanikło poczucie ekscytacji i w wierszu, w którym autor, gdy patrzy w lustro widzi Opałkę (artystę, który zapisywał codziennie ciągi liczb).
Dobry jest wiersz o Wszystkoczegoniewiem. Frazę: "Wołam was: / numizmatyko, filatelistyko, rybki i samoloty / z dzieciństwa, na powrót mnie pochłońcie." polubiłem, i to bardzo.
Na mielizny żartu schodzi wiersz zaczynający się fenomenalnie od "Zdradziłem, ale z innej skrzynki (...)". Przypomniał teksty Wojciecha Wencla, który rozdrapywał swoje grzechy... Zaledwie dowcipem wydał mi się wiersz tłumaczący, jak to jest z poezją -  (wzmacnia go zresztą, jak to w sztubackim wicu, słowo "kurwa".)

Puenta "Jak pusty grób." z wiersza o proboszczu z Kalmaru, który wyznał publicznie, że nie wierzy, jest za to celna. Tak! Takie puenty, trafiają pomiędzy. 

Kleszcz w Staszicu

25 maja miałem okazję czytać wiersze młodzieży z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 im. S.Staszica w Tomaszowie Maz.. To było bardzo przyjemne doświadczenie. Dziękuję za dociekliwe pytania i reakcję na wiersze np. "Do młodych 2.0" czy "Gadanie belfra". Takie spotkania są istotą rzeczy i motywacją.

Fot.: Krzysztof Wieczorek




wtorek, 30 maja 2017

Finaliści Nagrody Orfeusz 2017

29 maja jury VI edycji Nagrody im. K. I. Gałczyńskiego ORFEUSZ za najlepszy tom poetycki roku, w składzie: prof. Jarosław Ławski (przewodniczący), Janusz Drzewucki, dr Antoni Libera, dr Bronisław Maj, spośród dwudziestu nominowanych wcześniej do nagrody książek, wyłoniło finałową piątkę (kolejność alfabetyczna):
- Jerzy Kronhold, „Skok w dal", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017;
- Małgorzata Lebda, „Matecznik", Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury, Poznań 2017;
- Jarosław Mikołajewski, „Żebrak", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017;
- Dariusz Suska, „Ściszone nagle życie", Wydawnictwo Znak, Kraków 2017;
- Szymon Żuchowski, „Podział odcinka", Fundacja Zeszytów Literackich, Warszawa 2017.

czwartek, 25 maja 2017

Nominacje do Gdyni i Nike

Na Warszawskich Targach Książki ogłoszono nominacje do Nagrody Literackiej Gdynia i Literackiej Nagrody Nike.

W kategorii "Poezja" do Nagrody Literackiej Gdynia nominowano książki:
-Anny Adamowicz, „Wątpia”, Wydawnictwo Kwadratura - Łódzki Dom Kultury
-Cezarego Domarusa, „cargo, fracht”, Instytut Mikołowski, Mikołów
-Dawida Mateusza, „Stacja wieży ciśnień”, Wydawnictwo Biuro Literackie, Stronie Śląskie
-Michała Sobola, „Schrony”, Wydawnictwo Nisza, Warszawa
-Dariusza Suski, „Ściszone nagle życie”, Wydawnictwo Znak, Kraków
Tegorocznych laureatów nagrody poznamy 2 września.


Jury Nagrody Nike wśród książek wskazało 7 tomików: "Danke" Dominiki Dymińskiej (Krytyka Polityczna), "Mów" Sławomira Elsnera (Biuro Literackie), "Paraliż przysenny" Genowefy Jakubowskiej-Fijałkowskiej (Instytut Mikołowski), "Ucieczki" Urszuli Kozioł (Wydawnictwo Literackie), "Skok w dal" Jerzego Kronholda (Wydawnictwo Literackie), "Włos Bregueta" Jacka Podsiadły (WBPiCAK), "Nie dam siebie w żadnej postaci" Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego (Lokator).
Siedmiu finalistów nagrody poznamy na początku września na łamach "Gazety Wyborczej". Decyzję o laureacie jury podejmuje w dniu jej wręczenia, zawsze w pierwszą niedzielę października.

sobota, 13 maja 2017

Radosław Jurczak, Jacek Podsiadło i Andrzej Sosnowski z Silesiusami

Dziś we Wrocławiu przyznano nagrody Silesius. W kategorii Debiut nagrodzono Radosława Jurczaka, którego "Pamięć zewnętrzną" wydał Dom Literatury w Łodzi i Tłocznia Wydawnicza Ach Jo w Krakowie. Nagrodę główną zdobył Jacek Podsiadło za "Włos Bregueta" wydany w poznańskim WBPiCAK. Nagrodę w imieniu laureata (nieobecny z powodów rodzinnych) odebrał wydawca. Andrzej Sosnowski odebrał zaś, przyznanego wcześniej, Silesiusa za całokształt twórczości. Nagrody to odpowiednio: 20 tys, 50 tys. i 100 tysięcy.


piątek, 5 maja 2017

Abrakadabry, kierat i kurdybanek

ZYTA BĘTKOWSKA „Dwa chutory”, Mamiko, Nowa Ruda 2016.

Ponad 10 lat temu autorka wklejała swe wiersze na kultowym portalu Nieszuflada. Stopniowo jej wiersze nabierały własnego stylu i zyskiwały grono fanów. Pomysł, by je zebrać po latach i wydać – jak sama mówi – był kaprysem. Nie towarzyszyło temu gestowi żadne ciśnienie. Żaden redaktor nie dłubał we frazach. Aż tu nagle! Tomik został uznany za najlepszy na Festiwalu Poetyckim Złoty Środek Poezji przez zacnych jurorów profesora Śliwińskiego, Jakuba Kornhausera i Adama Wiedemanna.

Ten pokaźny zbiór wierszy (może jest ich o kilka za dużo) z życia wziętych, pokazuje jak poetycki język potrafi rozszczepić zwykłą szarość na feerię kolorów. Oto wiersze: o codziennych załamkach, wspominki niebogatego dzieciństwa, refleksje nad przemijaniem. Misz-masz tematyk: erotyki obok fraz o przemocy domowej, o tym, że życie daje w kość. Albo np. o dziadku, który musi się pogodzić ze śmiercią ukochanego konia. Albo o grze w kierki, o wędrowaniu z kijkami - nordic walking...

Językiem u wagi jest metaforyka. Sztuką opisać romans (klimat Stasiuka) w istocie opisując łąkę po drugiej stronie Sanu. Sztuką zrelacjonować pogrzeb w taki sposób: „na szarfach mdły podmuch / kołysze miłość wypisaną fikuśnie zwietrzałym markerem”, „trzeba się roić, posłusznie i prędko wybrzęczeć” (czuję tu jakąś pszczelą konotację z Sylvią Plath).

Wyróżnikiem tej poezji jest używanie słów „lepszego miotu” (niekiedy może i ich nadużywanie). W niektórych tekstach aż się prosi o przypisy. Czy po to, by ocalić archaizmy przed niepamięcią? Czyż nie brzmią one jak zaklęcia, jak abrakadabry? Smaczne jak rodzynki wetknięte w sernik: kantar, brewiona, kiełzno, dewajtis, wyczyniec, marioneta... Język gładzi świat! W wierszu „oikos” - rzecz o tym, że łemkowskie chaty stawały się oborami – mamy takie nagromadzenie niełatwych słów, że wiersz staje się tajemnicą, którą trzeba wygooglać, czytelnik staje się trochę archeologiem z pędzelkiem: chyża, alkierz, sąsieki, plewnik, caryny, czuchanie, porohy, sadyba, zahata, jabłoń eleusa, buk pankreator, kondakia, jojkać, Maryja Oranta. To jak przygoda!

Zyta swoją zwyczajną przestrzeń stroi w ciekawe konteksty: np. „W kałużach – mozaiki Eschera.” Tworzy zapamiętywalne frazy: „Jaki jest sens wyrzeźbić drzewo z kawałka drewna?”, „Czasem żeby odnaleźć trzeba się oszukać”, „Jak gąbka nasączona do granic rozpadu / przestaje wiedzieć, czy bardziej ona jest / w wodzie, czy raczej to woda jest w niej.

W jednym z wierszy linia na monitorze sprawdzającym akcję serca zaczyna przypominać to kreskówkę Balum-Balum „La Linea”, a zaraz plenia - pełznącą masę, złożoną z tysięcy maleńkich larw muchówki.

Są tu urocze wersy pełne czułości: „Szukaj nisko, przy ziemi dwóch rąk oplecionych / tak ciasno, że paznokcie sinieją i krwawią.” albo „A ja wtedy myślałam, / że to pasieka pachnie tobą, i wiatr tobą, i rondelek / w kredensie spiżarki”. Bardziej znaczącym wątkiem wydają się jednak opisy smutków i deprecjacja: „Nigdzie nie będę szczęśliwa, jeśli zabiorę tam siebie.” Jak załamka to na całego: „Niech tchnienie / ominie torfowe pecyny, niech oddech ugrzęźnie w bulgocącej mazi.

Ale zawsze jest niebanalnie! Weźmy taką frazę z wiersza „Guernica” opisującego śmierć: „Dłoń wędruje szlakami wystudzonych słów, / rzucanych po łacinie, lub jeszcze bardziej / martwym językiem.

Lubię „pomysły Zyty”, w których „rozbraja słowa”: „Przecież Inson to tylko taki park.”, „Kiedy wiara postrada marną jotę, słyszysz: wara, wara...”, lubię humor: „biobokobrody – ekopretekst na niesłuchanie mojej modlitwy”, albo te zaskakujące zbitki słów: „jojczy najprawdziwszy monochord”, „podszyty wiatrem kierat”, „brudna nadzieja, / że z nasion ostu wzejdzie kurdybanek.”
Piękny jest wiersz „if”, o ojcu i synu, którzy trzymają „kciuki w ustach pełnych wody”.

Przenikają się w tej książce rustykalna, biedna przeszłość z teraźniejszością, nakłada się pianie koguta na „koszmarny wav'e” współczesności. Kombinuję sobie, że fragment wiersza „ablucje”: „Cicho czekałam, by mocno nadąć chwilę / jak kolorowy odpustowy balon.” w jakiś sposób opisuje metodę poetycką autorki „Dwóch chutorów”. Oto wybrzusza się materia świata, unosi się, uwodzi, cieszy oko.

czwartek, 27 kwietnia 2017

Nominacje do Nagrody Orfeusz 2017

195 tomików poetyckich wydanych w Polsce w 2016 roku zgłoszono do 6. edycji Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego Orfeusz.
Na posiedzeniu, które odbyło się 27 kwietnia w Domu Literatury w Warszawie jury w składzie: Janusz Drzewucki, Antoni Libera, Bronisław Maj, prof. Jarosław Ławski (przewodniczący) nominowało dwadzieścia tomików, z których następnie wyłoni finałową piątkę oraz laureata Orfeusza Mazurskiego.
Lista nominowanych tomików w kolejności alfabetycznej:
  1.  Irit Amiel, Spóźniona, Wydawnictwo Austeria, Kraków
  2. Justyna Chłap-Nowakowa, W alfabetycznym nieporządku, Wydawnictwo Literackie, Warszawa
  3. Domoradzki Jakub, Wiersze, których nie lubi mój tata, Wydawnictwo Mamiko, Nowa Ruda
  4. Leszek Elektorowicz, Rąbek królestwa, Wydawnictwo Arcana, Kraków
  5. Zbigniew Jankowski, Wolne miejsce, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot
  6. Urszula Kozioł, Ucieczki, Wydawnictwo Literackie, Warszawa
  7. Jerzy Kronhold, Skok w dal, Wydawnictwo Literackie, Warszawa
  8. Małgorzata Lebda, Matecznik, WBPiCAK, Poznań
  9. Krzysztof Lisowski, Zamróz, WBPiCAK, Poznań
  10. Maciej Mazurek, Nadchodzi burza, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot
  11.  Urszula Michalak, Dzień za dniem, Związek Literatów Polskich oddz. w Lublinie, Lublin
  12. Jarosław Mikołajewski, Żebrak, Wydawnictwo Literackie, Warszawa
  13. Piotr Mitzner, Klerk w studni, tCHu, Warszawa
  14. Karolina Sałdecka, Psi blues, K. I. T. Stowarzyszenie Żywych Poetów, Brzeg
  15. Karol Samsel, Jonestown, Wydawnictwo Forma, Szczecin
  16. Dariusz Suska, Ściszone nagle życie, Znak, Kraków
  17. Janusz Szuber, Rynek 14/1, Wydawnictwo Literackie, Warszawa
  18. Adam Ziemianin, Zakamarki, Podkarpacki Instytut Książki i Marketingu, Rzeszów
  19. Szymon Żuchowski, Podział odcinka, Fundacja Zeszytów Literackich, Warszawa
  20. Waldemar Żyszkiewicz, Taki lajf. Tejk 7.0, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot

Do nagrody Orfeusza Mazurskiego nominowano tomiki
  1. Alicji Bykowskiej-Salczyńskiej, Cno, Stowarzyszenie Pisarzy Polskich oddział Olsztyn
  2. Teresy Radziewicz, Pełno światła, Wydawnictwo Prymat, Białostocka Kolekcja Filologiczna, Białystok

Gala przyznania Orfeuszy, w tym Orfeusza Mazurskiego odbędzie się 1 lipca na scenie plenerowej przy Muzeum K.I. Gałczyńskiego w Praniu.
Tradycyjnie nagrody ufundowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, autorką statuetki Orfeusza jest Alina Kluza-Kaja. Ponieważ w tym roku organizację nagrody dofinansował Instytut Książki, na stronie internetowej nagrody oraz na Facebooku Muzeum K.I. Gałczyńskiego zamieszczone będą prezentacje filmowe wierszy nominowanych autorów, w reż. Olgi Czyżykiewicz (studio Tadam) z udziałem pięciu młodych aktorów: Katarzyny Dąbrowskiej, Michaliny Łabacz, Łukasza Borkowskiego, Józefa Pawłowskiego i Stefana Pawłowskiego. Pięć wideoklipów z wierszami finalistów wyemituje jeden z patronów medialnych nagrody – TVP Kultura.
Po raz pierwszy w tym roku w wyłonieniu swojego laureata wezmą udział czytelnicy poezji oddając swój głos na na jeden z 20. nominowanych tomików za pośrednictwem profilu muzeum na facebooku. Nagrodą czytelników będzie jesienne spotkanie autorskie laureata w muzeum w Praniu, transmitowane również przez internet.
Wybrane wiersze finalistów zostaną wydane w formie pocztówek poetyckich i zakładek książkowych.
Jak dotąd laureatami Nagrody Orfeusza zostali:
  • Krzysztof Karasek za tomik wierszy Wiatrołomy (2012)
  • Jan Polkowski za Głosy (2013)
  • Przemysław Dakowicz za Teorię wiersza polskiego (2014)
  • Janusz Szuber za Tym razem wyraźnie (2015)
  • Jarosław Marek Rymkiewicz za tomik Koniec lata w zdziczałym ogrodzie (2016).
W kategorii Orfeusz Mazurski nagrodę otrzymali dotąd:
  • Kazimierz Brakoniecki
  • Mariola Kruszewska
  • Katarzyna Citko
  • Erwin Kruk.
W roku 2015 jury wyjątkowo ustanowiło nagrodę Orfeusza Honorowego, który pośmiertnie przypadła Feliksowi Netzowi za tomik wierszy Krzyk sowy.
Organizatorem nagrody jest Muzeum K.I. Gałczyńskiego w Praniu a partnerami są dwumiesięcznik literacki Topos i Stowarzyszenie Leśniczówka Pranie. Honorowy patronat nad nagrodą Orfeusza sprawuje minister kultury i dziedzictwa narodowego, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego i Pen Club Polska. Patronem medialnym jest Polskie Radio Olsztyn.

środa, 26 kwietnia 2017

Nominacje do Nagrody Szymborskiej 2017

Fundacja Wisławy Szymborskiej ogłosiła nominacje do 5. edycji Nagrody im. Wisławy Szymborskiej. Są to:

- Tomasz Bąk za tom „[beep] generation”,
-  Jerzy Kronhold za tom „Skok w dal,
-  Tomasz Różycki za tom „Litery”,
- Marcin Sendecki za tom „W” i
- Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki za tom „Nie dam ci siebie w żadnej postaci”.
 
W tym roku kapituła, w składzie: Andrej Chadanowicz (Białoruś), Bernhard Hartmann (Niemcy), prof. William Martin (USA), Abel Murcia Soriano (Hiszpania), prof. Marian Stala, Dorota Walczak-Delanois (Belgia), pod przewodnictwem Joanny Orskiej, zdecydowała się nie przyznać nagrody poecie zagranicznemu za tom przełożony na język polski. Do nagrody polskiej spłynęło ponad 200 książek, podczas gdy do nagrody międzynarodowej  – tylko 13. Ta dysproporcja sprawiła, że kapituła w 2017 roku nie przyzna nagrody międzynarodowej, natomiast od 2018 roku zmieni się regulamin tak, by dopuścić do konkursu większą ilość tytułów. Nazwisko laureata, który otrzyma 100 000 zł i statuetkę autorstwa Terenu Prywatnego, zostanie ogłoszone podczas uroczystej gali 10 czerwca w Krakowie, w czasie Festiwalu Miłosza.

Laudacje poszczególnych książek można znaleźć tutaj:
http://booklips.pl/newsy/ogloszono-nominowanych-do-5-edycji-nagrody-im-wislawy-szymborskiej/

wtorek, 25 kwietnia 2017

30 lat od debiutu Piotra Groblińskiego + Grochowiak w Teatrze Powszechnym

W niedzielę 23 kwietnia w Teatrze Powszechnym w Łodzi odbyło się trzecie spotkanie z cyklu "Sezon w pięknie" połączone z benefisem Piotra Groblińskiego, który obchodził 30 lat pracy artystycznej.

Na początek zobaczyliśmy aktorskie interpretacje wierszy Stanisława Grochowiaka (Piotr Lauks i Jakub Kotyński). Obejrzeliśmy film Jana Groblińskiego "Dochodzenie do siebie" opowiadający o jubilacie - łódzkim poecie Piotrze Groblińskim. Były oczywiście wiersze autora "Depilacji okolic serca", a nawet muzyka Jana Sebastiana Bacha. Byłem wśród zaproszonych gości do krótkiego występu.


 Anna Groblińska czyta wiersz Piotra
 Kacper Bartczak i jego pokrętne pytanie
 Jolanta Sowińska-Gogacz
 Piotr Grobliński i Krzysztof Kleszcz
 Piotr i Michał Kędzierski


 liczna widownia
Jakub Kościukiewicz wykonał suitę J.S.Bacha