czwartek, 20 kwietnia 2017

Poeta obchodzi - jubileusz 30-lecia pracy twórczej Piotra Groblińskiego

23 kwietnia 2017 godz. 16:00
Teatr Powszechny

Łódź, ul. Legionów 21
tel. 42-633-25-39 


Jubileusz poety Piotra Groblińskiego, połączony z trzecią odsłoną cyklu "Sezon w pięknie" - tym razem aktorzy Teatru Powszechnego czytać będą wiersze Stanisława Grochowiaka. Wstęp wolny.

Każde spotkanie z cyklu „Sezon w pięknie” poświęcone jest jednemu poecie współczesnemu oraz jednemu wielkiemu poecie z XIX lub XX wieku. Tym razem bohaterem spotkania będzie Stanisław Grochowiak - jego wiersze czytać będą aktorzy Teatru Powszechnego w Łodzi: Piotr Lauks i Jakub Kotyński. Współczesną poezję reprezentować będą wiersze pomysłodawcy cyklu - Piotra Groblińskiego, który prawie dokładnie 30 lat temu debiutował, publikując kilka wierszy w łódzkich Odgłosach. 

Program wieczoru będzie bardzo bogaty: na scenie wystąpi Jakub Kościukiewicz (wiolonczela), który zagra I suite wiolonczelową J. S. Bacha. Odbędzie się też projekcja filmu Jana Groblińskiego „Dochodzenie do siebie”. Na zakończenie usłyszymy wiersze pięciorga łódzkich poetów (m.in. Krzysztofa Kleszcza)  - gości zaproszonych przez jubilata.

 Stanisław Grochowiak (1934-1976) – wybitny poeta, dramatopisarz, publicysta, scenarzysta. Debiutował w 1956 roku zbiorem wierszy "Ballada rycerska" - był to, obok książek Herberta i Białoszewskiego, jeden z najważniejszych debiutów poetyckich odwilży październikowej. Znalazły się tam wiersze do dziś uznawane za jedne z najpopularniejszych utworów Grochowiaka, jak "Don Kiszot", "Święty Szymon Słupnik" czy też "Verlaine". Od początku ujawniły się, charakterystyczne dla całej twórczości, inspiracje - kultura francuska, motywy kultury barokowej i średniowiecznej. Widoczne były także elementy groteski i estetyki brzydoty, a także postawa buntu wobec rzeczywistości, wyrażona m.in. słowami "Powołał mnie Pan na bunt" z wiersza "Święty Szymon Słupnik". Grochowiaka uznaje się za reprezentanta nurtu turpistycznego, którego programowym wyrazem był wiersz „Płonąca żyrafa”. Grochowiak tworzył także liczne dramaty, realizowane na scenie, w radio i w TV, takie jak "Szachy", "Partita na instrument drewniany", "Król IV", "Chłopcy" i inne, publikowane w miesięczniku Dialog, a później zebrane w wyborach "Rzeczy na głosy" (1966), "Rzeczy na wersety i głosy" (1973), "Dialogi" (1976). Publikował także opowiadania w zbiorach "Plebania z magnoliami" (1956) i "Lamentnice" (1958) oraz powieści "Trismus" (1958) i "Karabiny" (1965). 

 Piotr Grobliński - poeta, dziennikarz, publicysta kulturalny. Urodzony w 1966 roku w Łodzi. Jako poeta i recenzent debiutował w 1987 roku w „Odgłosach”. Opublikował pięć tomików poetyckich: „Błękitne lustro aksjologii” (1990), „Filozoficzne aspekty tramwaju” (1995), „Zgodnie z regułą splotów” (1997), „Festiwale otwartych balkonów” (2005), „Inne sprawy dla reportera” (2012), a także zbiór felietonów „Depilacja okolic serca”. Pracuje w Łódzkim Domu Kultury jako redaktor wydawnictwa Kwadratura. Publikuje felietony, recenzje i reportaże, prowadzi blog na stronie sngkultura.pl. Jego zawodową specjalnością jest prowadzanie spotkań z ludźmi kultury. Od trzech miesięcy współtworzy w Teatrze Powszechnym poświęcony poezji cykl „Sezon w pięknie”.  

Jakub Kościukiewicz - od wielu lat z pasją zajmuje się historycznym wykonawstwem muzyki baroku. Jako kameralista, solista i muzyk orkiestrowy występował i nagrywał z wieloma zagranicznymi i większością polskich zespołów grających na instrumentach historycznych. Występował m.in. w Niemczech, Belgii, Szwajcarii, Francji, Holandii, Hiszpanii, Słowenii, Chorwacji, Czechach, Rosji, Wielkiej Brytanii, na Ukrainie, Słowacji i w USA. Brał udział w nagraniach ponad 30 płyt. Obecnie współpracuje m.in. z Musicae Antique Collegiae Varsoviense, Wrocławską Orkiestrą Barokową, Polską Orkiestrą XVIII wieku oraz Royal Baroque Ensemble. Prowadzi klasy wiolonczeli barokowej, zespołów muzyki dawnej oraz orkiestrę barokową na AM im. G. i K. Bacewiczów w Łodzi oraz w ZPSM im F. Chopina w Warszawie.   

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Relacja z Festiwalu Złoty Środek Poezji 2017

Festiwal Złoty Środek Poezji, impreza, którą wymyślił i rozkręcił ś.p. Artur Fryz przeszła metamorfozę. Gości teraz czołówkę polskiej sceny muzycznej. Występy Raz Dwa Trzy, Babu Króla i Dylan.pl - to chyba najlepsze co mogło przydarzyć się kutnowskiej publiczności w kategoriach wykonawców związanych z poezją.

Festiwal, który nobilituje debiutantów został zorganizowany po raz 13. To zawsze okazja by integrować środowisko poetów. By ta integracja była większa, w następnym roku potrzeba, by kluczowe wydarzenie odbywało się w sobotę. Zamówić trzeba też pogodę, bo tym razem nie rozpieszczała - może termin czerwcowy jednak lepszy?

W tym roku jury - Piotr Śliwiński, Jakub Kornhauser oraz Adam Wiedemann za najlepszy debiut poetycki 2016 roku uznało książkę Zyty Bętkowskiej - poetki, którą poznałem w "pięknych czasach Nieszuflady.pl". Jej tomik - "Dwa chutory", w którym zebrała wiersze napisane i publikowane od ponad 10 lat, spodobał się najbardziej.

Mógł zaskakiwać brak wśród nagrodzonych poety Dawida Mateusza. Jego "Stację wieży ciśnień" recenzowano z uznaniem, tymczasem nagrodę zdobyła poetka z prowincji, wyraźnie zaskoczona werdyktem. Z całą pewnością zaletą nagrodzonego tomiku jest to, że jest (sic!) bez "ciśnienia" na stawanie w szranki poetyckich dykcji, jest autentyczny i szczery. Prezentując się na scenie Zyta w bezpretensjonalny sposób podkreślała, że te wiersze to "nic wielkiego", że zapisała swoje myśli. Jest to jednak książka osoby absolutnie świadomej jak zwykłą obserwację, czy wspomnienie zamknąć w poetycką, niebanalną frazę.

Prezentacja nagrodzonych, ciekawa rozmowa jaką prowadził prof. Piotr Śliwiński - kluczowy wg mnie punkt festiwalu, zaczęła się w momencie, w którym spora część uczestników Turnieju Jednego Wiersza opuściła salę po werdykcie (dla organizatorów to wskazówka, by tak zaplanować program, by uniknąć tej niezręczności w kolejnych edycjach). Prezentacje książek były ciekawe, zachęcające, by poszperać po internecie w poszukiwaniu wierszy lub książek (znam książki Zyty i Damiana Kowala). Miałem wrażenie, że każdy z debiutantów jest osobny. 
Wcześniej był Turniej Jednego Wiersza (oficjalna nazwa: Ogólnopolski Otwarty Konkurs Jednego Wiersza im. Pawła Bartłomieja Greca). Zgłoszenie przysłało ponad 70 osób, jednak ostatecznie wystąpiło 38. Werdykt okazał się dla mnie łaskawy. Ta forma to istota poetyckiej roboty: scena, mikrofon, poeta i wiersz.
Wśród czytających na pewno wyróżnił się autor poematu, którego odczytanie zajęło wiele długich minut. I to on - jak się okazało - zdobył główny laur. Jury w składzie: Grażyna Baranowska, Marek Czuku i Adam Wiedemann (przewodniczący) przyznało:
- nagrodę główną Pawłowi Śmiałkowi za wiersz "ziemia (na chór mieszany)" (1500zł)
 i wyróżnienia w wysokości 500 zł:
dla Krzysztofa Kleszcza za wiersz "Gorycz. Klincz",
Remigiusza Czyżewskiego za wiersz "Judasz",
Anny Marii Wierzchuckiej za wiersz "las wiesza się w lesie",
Adriana Sowy za wiersz "Śmieciowa umowa o dzieło stworzenia"
i dla Marcina Królikowskiego za wiersz "Wycinka".

 Lekko żenujący był wywód przewodniczącego o słabym poziomie turnieju, ale pomińmy to milczeniem.
  Zyta Bętkowska opowiada o swojej książce
Damian Kowal

 w trakcie turnieju (fot.AP)
 Tomasz Bąk (fot.AP)
 Piotr Gajda (fot.AP)
Krzysztof Kleszcz (fot.AP)
 Paweł Śmiałek
 Anna Maria Wierzchucka
 Remigiusz Czyżewski
Adrian Sowa
Marcin Królikowski

Do Kutna pojechałem z dwoma poetami z Tomaszowa: Piotrem Gajdą i Tomaszem Bąkiem. Oprócz frajdy obcowania z poetami czekał mnie jeszcze koncert Dylan.pl.

 przed Ścianą Poetów

 

na kutnowskim rynku

 przed koncertem (fot.AP)
Koncert Dylan.pl  (fot.AP)
(fot.AP)
Zespół Filipa Łobodzińskiego nagrał właśnie płytę "Niepotrzebna pogodynka, żeby znać kierunek wiatru". Zdążyłem ją zrecenzować i wkleić na blogu. W czasie koncertu czekała mnie niezwykła niespodzianka - otrzymałem osobistą dedykację za wnikliwą recenzję przed piosenką "Gdy przypłynie okręt nasz". Arcymiła rzecz.
Koncert był świetny.
Było jeszcze spotkanie z Filipem Łobodzińskim, w którym mówił o trudzie przekładu tekstów Boba Dylana i rozdawanie autografów.

 (fot.AP)
 Promocja książki "Duszny kraj" z tłumaczeniami tekstów Boba Dylana (fot.AP)
 (fot.AP)
 Filip Łobodziński rozdaje autografy (fot.AP)





W relacji wykorzystałem zdjęcia, których autorem jest  Adam Pietrusiak ze strony Kutnowskiego Domu Kultury i profilu FB Festiwalu Złoty Środek Poezji. Oznaczyłem je (AP)

czwartek, 13 kwietnia 2017

Nominacje do Silesiusa. Andrzej Sosnowski z Silesiusem za całokształt pracy twórczej


Podczas konferencji prasowej w dniu 12 kwietnia 2017 roku jury Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius ogłosiło listę książek nominowanych do tegorocznej edycji nagrody oraz nazwisko poety wyróżnionego za całokształt dokonań.
Laureatem Silesiusa za całokształt pracy twórczej został Andrzej Sosnowski, wybitny poeta i tłumacz, redaktor miesięcznika „Literatura na Świecie”.

Książki nominowane do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius 2017 w kategorii Debiut:
1. Radosław Jurczak, Pamięć zewnętrzna (Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział Łódź)
2. Damian Kowal, Najmniejsze przeboje z Tristan da Cunha (Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział Łódź)
3. Joanna Żabnicka, Ogrodnicy z Marly (WBPiCAK w Poznaniu)

Książki nominowane do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius 2017 w kategorii Książka Roku:
1. Cezary Domarus, cargo, fracht (Instytut Mikołowski)
2. Darek Foks, Wołyń Bourne’a (Wydawnictwo Raymond Q)
3. Piotr Janicki, 13 sztuk (Fundacja Na Rzecz Kultury im. Tymoteusza Karpowicza)
4. Jerzy Kronhold, Skok w dal (Wydawnictwo Literackie)
5. Jacek Podsiadło, Włos Bregueta (WBPiCAK w Poznaniu)
6. Renata Senktas, Clarity (Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział Łódź)
7. Dariusz Suska, Ściszone nagle życie (Społeczny Instytut Wydawniczy Znak)

Zarówno z laureatem nagrody za całokształt, jak i nominowanymi w kategoriach Debiut i Książka Roku będzie można spotkać się we Wrocławiu podczas II Międzynarodowego Festiwalu Poezji Silesius (11–13 maja).

Andrzej Sosnowski

niedziela, 9 kwietnia 2017

Nagrodzeni w XIII Złotym Środku Poezji

za portalem http://www.kutno.net.pl/

Aż 72 tomy poezji debiutantów ubiegały się o miano tego najlepszego. W sobotę 8 kwietnia, o godz. 18. w Centrum Teatru, Muzyki i Tańca odbyło się wręczenie nagród w XIII Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Artura Fryza. Nagrody laureatom wręczyła kapituła: Adam Wiedemann, Piotr Śliwiński i Jakub Kornhauser wraz z wiceprezydentem Zbigniewem Wdowiakiem oraz dyrektorem KDK, Radosławem Rojewskim.
Kapituła konkursu "Złoty Środek Poezji w Kutnie" postanowiła przyznać trzy nagrody.
Pierwsza, w wysokości 5 tys. zł, trafiła w ręce Zyty Bętkowskiej za tom "Dwa chutory".
Drugą nagrodę - 3 tys. zł, otrzymał Grzegorz Hetman za tom "Putzlaga i inne wiersze".
Trzecią nagrodę, w wysokości 1300 zł przyznano ex aequo: Ewie Jarockiej za "nie ma dobrych ludzi", Damianowi Kowalowi za "Najmniejsze przeboje z Tristan da Cunha" oraz Adamowi Leszkiewiczowi za tom "Fantomowa Głowa".







sobota, 8 kwietnia 2017

Wwierca się w serce. Cymes polskich fraz

DYLAN PL. "Niepotrzebna pogodynka, żeby znać kierunek wiatru", 2017.

To płyta specjalnie dla mnie, gościa, który zauważył zabawne podobieństwo swojej fryzury na zdjęciu z legitymacji studenckiej do fryzury Dylana z płyty "Highway 69 Revisited".

Przyznaję się do ignorancji. Zbyt długo znałem oprócz wykonań Gunsów, Jimiego Hendrixa, U2, Rodowicz, Brygady Kryzys czy Martyny Jakubowicz, właściwie jedną płytę - zachwycające "Oh Mercy", która służyła mi do kontemplacji nocnego nieba, ale nie skłoniła mnie do poszukiwania innych.

No ale przyszedł czas, że za szyję chwycił mnie "Love Sick" z "Time Out Of Mind", potem "One More Cup of Coffee" z "Desire". W 2009 roku polubiłem bożonarodzeniową "Christmas in the Heart", a w 2012 roku - "Tempest". 

Gdy trzy lata temu mój facebookowy znajomy powiedział, że płyty typu "Highway 69 Revisited" nie zniosły próby czasu, bo kto dziś słucha takiego brzdąkania i harmonijki, odpisałem, że ja słucham i to z satysfakcją.
I słuchałem faktycznie - np. piosenkę "Shelter From The Storm" (od kiedy ją usłyszałem w filmie "Mów mi Vincent") codziennie - była dzwonkiem telefonu... Całą "Blood on the Tracks" - z "You're a Big Girl Now" - w końcu zacząłem uważać za cud, całą "Highway..." i "Desire"...

Dylan.pl to projekt Filipa Łobodzińskiego - dziennikarza muzycznego, którego artykuły czytywałem jako nastolatek w "Non Stopie" i "Rock'n'Rollu", krytyka, tłumacza (m.in. książek Artura Pereza-Reverte), prowadzącego program "Xięgarnia" na TVN24. Wszyscy chyba znają też dziecięce role w filmach "Podróż za jeden uśmiech" czy "Stawiam na Tolka Banana". Nie wszyscy zaś wiedzą, że nagrał siedem płyt z Zespołem Reprezentacyjnym (m.in. do tekstów francuskiego barda George'a Bressensa). Skąd Dylan? Od zawsze. W jednym z wywiadów wspominał: "W marcu 1979 roku przełożyłem pierwszy tekst. Była to piosenka Dylana „Don’t Think Twice, It’s All Right” z 1963 roku. Kilka miesięcy później powstały kolejne przekłady. A potem samo poszło."

Sięgnąłem do moich pudeł z gazetami i z łatwością znalazłem czasopismo "Rock'n'Roll" nr 1 z 1990 roku, a tam recenzję Filipa Łobodzińskiego mojej ulubionej płyty "Oh Mercy": "Głos Dylana wszystko załatwi. Tak głos. (czy - jak kto woli - rzężenie zaspanej antylopy gnu na przednówku) (...) Facet, który śpiewa nie jest gówniarzem, nie znajdziecie tu rewolucji. Znajdziecie drobne zdania, słowa mówiące w prosty sposób to, co wielu paple w piętnastu zwrotkach. (...) Szczere Wyznania, piosenki."
A w numerze 9 z 1990 roku - relację z koncertu w Berlinie. A tam takie zdanie: "... być na koncercie Dylana znaczy dla mnie po prostu być." Zresztą nie znając tych artykułów, też wiedziałbym, że Dylan dla Łobodzińskiego to całe życie. To słychać.

Muzycy Dylan.pl asekurują się, że to „podwórkowo-werandowe" wykonania Dylana. Rzeczywiście - Łobodziński nie ma tej charyzmy. Ale uwzględniając tytaniczną robotę tłumacza i żarliwość każdej nuty, tej płycie trzeba przyklasnąć. To "wwierca się w serce". A gdy utwór wchodzi w krew, chce się posłuchać oryginału. To co Zembaty z Cohenem, Kazik z Waitsem, Łobodziński zrobił z noblistą. Świetna robota.

Z 29 utworów 20 uznaję za wybitne i od dnia premiery zapętlałem je w odsłuchach. Oto one:
- "Tęskny jazz o podziemiu" - polska wersja "Subterranean Homesick Blues" (z kultowym teledyskiem, w którym Dylan przerzuca kartki ze słowami zamiast śpiewać). Wypluwany z dużą prędkością tekst (jakoś przypomina się "Wolność słowa" Maleńczuka z frazą "Trąf trąf misia bela", czy nawet "Dwanaście groszy" Kazika) w pierwszej chwili sprawia wrażenie chaotycznego zlewu, ale to interesująca wyliczanka zaklęć i obserwacji świata, w którym "nic się nie zgadza". Hicior, który się nie znudzi.
- "Adam dał imiona zwierzętom" - tu udało się stworzyć pieśń przewyższającą oryginał. Co Hendrix uczynił z "All Along the Watchtower", tu udało się Dylan.pl! Świetny pomysł, by każdą zwrotkę śpiewał ktoś inny: Łobodziński - o lwie , Organek - o koniu, Marysia Sadowska - o byku, Muniek - o psie, Pablopavo - o wieprzu. Dzięki aranżacji z sekcją dętą - piosenka wystrzeliła w kosmos, jest radosnym hymnem, pomimo smutnej puenty.
- "Czasy nadchodzą nowe" - ponadczasowy song, który dedykowałbym tym, którzy nie nadążają za erą laptopów i smartfonów, tym, którzy za bardzo wierzą w constans. Genialnie zaśpiewane (Muniek nie tylko na koszulce ma Dylana): "potępiacie to, czego nie pojmiecie i tak", "świat nie myśli już jednakowo".
- "Firma Ziuty" - country, które mogą sobie podśpiewywać zatrudnieni w korpo,
- "Mistrz wojennych gier" - gniewny protest-song, który producentom broni życzy śmierci i obiecuje tańczyć na ich grobie, brr!
- "Port Czarnych Łez" - wybuchający wulkan przerywający samobójstwo, biznes, romans, rozdanie w kasynie, wszystko gęste i pełne świetnych fraz,
- "Ballada o Cieniasie" - Jones stał się Wąsem, który "nie wie o co chodzi",
- "Jak błądzący łach" - wielki hit został tu podany ryzykownie, ale działa! Trochę słyszę tu styl Zembatego. Są tu świetne pomysły tłumacza: "nie chciałaś z tym guru, żadnych umów" albo "gdy dom daleko masz i przezroczystą twarz jak błądzący łach". Ja już tytułową frazę zaadoptowałem do swojego języka, np. by skomentować miejsce poezji w Polsce.
- "W szarych pętach dżdżu" - (dżdżu to chyba z Kabaretu Starszych Panów?) jest tu prawdziwy cymes polskich fraz np. "ich dawni przyjaciele poszli w biznes, w tango, w piach" albo "Najmował się za dniówki jako kucharz, goniec, drwal".
- "Romance in Durango" - dzięki wokalowi Marysi Sadowskiej piosenka nabrała harcerskiego klimatu, ale przy tym refrenie "hasam po wrzosowisku" z przyjemnością. Kowbojski klimat, zbrodnia, ślub, twarz Boga i pytanie: czy uda się przejechać pustynię?
- "Miłość bez zera / Żadnych ograniczeń" - z wesołą melodią, o kobiecej mądrości, która nie ekscytuje się męskim światem. Cudne cytaciki: "herosi z zapałeczek / roztrzaskują się o siebie / ma miła mruga i ma gdzieś to / wie zbyt dużo, by osądzać ich",
- "Bez słowa" - genialna piosenka "Ain't Talkin'" i znów cmokam nad "bez słowa od nowa", nad "w tym podłym mieście łykam podły łój". Smutna pieśń o upadku ludzkości, o samotności i o tym, że nie ma końca bólu.
- "Izis" - barwna historia o powrocie do żony po błędach młodości,
- "Ojciec nocy" - ascetyczne, mistyczne "Ojcze nasz",
- "Pan z tamburynem" - pieśń o poszukiwaniu rytmu, czegoś co nada sens życiu, tęskne słowa,  interpretowane jako pragnienie "narkotycznego odlotu", choć może tylko "zapomnienia o dniu dzisiejszym",
-"Czas mija z wolna" - rajska wizja szczęścia i z fajnym lalala, chwała za te wersy np.:
"Miałem raz ukochaną, była to cud dziewczyna / wzdychaliśmy do gwiazd, spacerując po dolinie / w domu nas witała matka jej i stosy ciast",
-"Jest mi miłość" - świetne, chociaż brakuje tu "tego bólu" w głosie. Wers "me stopy spętał ból / me rany goi sól" ("My feet are so tired, my brain is so wired") - zdobywa kolejny punkt dla tłumacza!
- "Higlands" - dwanaście minut - najdłuższy utwór świata, potok myśli o tęsknocie i o irytacji otoczeniem, w bonusie: zdenerwowanie drętwą gadką kelnerki,
- "Gdy przypłynie okręt nasz" - szanty, country&western w religijnej ekstazie,
- "Senor (z dziejów jankeskiej potęgi)" - wyimkiem "powiedz, co jest naszym celem / spór o honor czy też Armagedon?" poczęstowałbym naszą klasę polityczną. Nostalgiczna to pieśń, aż po ciarki. No i puenta każe nam ruszyć tylną część ciała "Powyrywajmy druty / wywróćmy te ich budy".

Zatem dziewięciu pozostałym piosenkom muszę jeszcze pozwolić działać:
- "Burza" - monotonne 11 minut o tym jak Titanic poszedł na dno, - "Na twardy deszcz zbiera się", -"Arlekin", -"Oj tam, stara (Tak sobie krwawię)", -"Musisz służyć komuś", -"Ramona", -"Północ minęła"
- "Odpowiedź unosi wiatr" - chyba osłuchałem ten utwór za bardzo w oryginale, - "Każde trawy źdźbło" - melodia brzmi trochę jak Kazik Śpiewa Waitsa "Tuż za oknem mym" / "(In The Neighbourhood)".

W książeczce zamiast tekstów (trzeba nabyć zatem książkę wydaną w BL: "Duszny kraj" - polecam) tekst Stasiuka i wg mnie niepasujące tu zdjęcia graffiti. Mniejsza o to, ważne - Dylan.pl naprawdę mnie trafił. Jestem jak "błądzący łach". Wystawiam głośniki na werandę. Wiosna, wiosna panie Wąs!




 Recenzja koncertu Boba Dylana w Rock'n'Rollu z 1990 roku.
 Archiwalne numery Non Stopów i Rock'n'Rolli
 Recenzja "Oh Mercy" z Rock'n'Rolla z 1990 roku
Zestaw "Duszny kraj" i Dylan.pl