niedziela, 13 maja 2018

Turlanie dyskotekowych kul

LCD Soundsystem - "American Dream", 2017



Te dźwięki, prosto z New York City, przytłaczają, ale gdy pozwolić im działać, zachwycają. 
Usłyszałem gdzieś, że to najlepsza płyta 2017. Oczywiście - jak to ja - nie uwierzyłem. Te syntezatorowe, monotonne plumkania, te głębokie dudnienia? Ale wystawiłem się do tych dźwięków, zanurzyłem. Zobaczyłem wielkie dyskotekowe kule zderzające się ze sobą, turlające się na kręgielniach, uderzające o ściany niczym we flipperach. I powiedziałem "Wow!".

W "Oh Baby" - pięknym wstępniaku, słyszę "O! Jestem na kolanach. Obiecuję, jestem czysty." Zero rocka, ktoś naciska tylko jakieś tajemnicze przyciski, naciska klawisze. To mi zabrzmiało jak modlitwa, prośba o usunięcie bana.

Inspiracją do "Other Voices" musiał być Talking Heads. Ma się wrażenie, że to David Byrne pląsa w swoim luźnym garniturku. Nie to, żebym był wielkim fanem, ale wsłuchiwałem się swego czasu w te wszystkie cuda począwszy od "Remain In Light". Niełatwa to była muzyka, ale perełki w postaci "Listening Wind" czy "Once in a Lifetime" wciąż grają w głowie i łatwo je przywołać. "Other Voices" funduje nam dziwny trans, dźwięczą przeszkadzajki. W obliczu różnych zagrożeń, hipnotyczne "You're just a baby now" brzmi szyderczo.

Rozmarzony "I Used To" o rozczarowaniu jakimś rockowym bohaterem. Ja sobie podstawiłem tu Bono. Ten zaśpiewany falsetem refren "Próbuję się obudzić" jest naprawdę cudny.

"Change Yr Mind" przypomina najlepszą muzykę Davida Bowiego (albo znów Davida Byrne z Talking Heads). Świdrują tu skroń jakieś telefoniczne dzwonki. Refren, że wszystko jeszcze można zmienić, nie dowierza sam sobie.

"How Do You Sleep?" to wołania z otchłani do przyjaciela, który odpłynął. I te dziwne głuche perkusje, wbijające nam coś do głowy, ten syntezator-paralizator.

Najbardziej przebojowy - "Tonite" z dyskotekowym, bezczelnie monotonnym motywem, powtarzanym do znudzenia. Murphy wyrzuca z siebie magmę. Ironizuje, że wszyscy ciągle myślą o śmierci, skoro we wszystkich piosenkach świata, nadawanych przez wszystkie stacje radiowe świata powtarza się ciągle "Tonight! Tonight!" albo "Cry! Cry!". Przytłacza go cyfrowa rzeczywistość, przeraża starość i prześladują młokosy oddające na loterię buty z limitowanej edycji.

"Call the Police" to polityczna piosenka o podzielonej Ameryce. Ironiczne "dzwonienie na policję" to bezradność wobec wszystkich niesprawiedliwości. Piosenka kończy się, że "pierwsi w kolejce, będą jedli bogatych". 

Tytułowy utwór brzmi jak kolęda. Amerykański sen spala się w stratosferze. Po obudzeniu się w nieswoim miejscu i zajrzeniu w lustro po szalonej narkotycznej nocy, w którym broda spływa po twarzy, pora złapać ubrania i udać się do drzwi. Wypisać się z burżuazji, zapisać do rewolucji.

Dynamiczny, szalony "Emotional Haircut" - o zwariowanej fryzurze, która oddaje miejskie szaleństwo, przeciążenie, przytłoczenie, rozdeptanie. "Zmęczyłem się pokojem hotelowym i telewizorem", "masz w telefonie numery zmarłych, których nie możesz usunąć, masz w pamięci pozytywne momenty w życiu, których nie możesz powtórzyć"...

I jeszcze statyczny, lewitujący "Black screen", jakby woda kapała z kranu, jakby drążyła skałę.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza