wtorek, 3 lutego 2015

Maczanie rzodkiewek w soli morskiej

PIOTR GROBLIŃSKI "Depilacja okolic serca", Wyd. Beauty In Sp. z o.o. Press Sp.k., Łódź 2014.

Poeci szukają swego miejsca w mało poetyckim świecie. Znajdują. Piotr Grobliński, autor kilku książek poetyckich, redaktor naczelny wydawnictwa poetyckiego odnalazł się jako felietonista w czasopiśmie Les Nouvelles Estetiques (LNE @ spa). Publikował je od 2009 i postanowił je zebrać w książce. Słusznie zrobił, bo to, co założył w felietonie pierwszym, udało mu się z pewnością. Miały pobudzać do refleksji – pobudzają. Miały wzmacniać korę mózgową – wzmacniają. Piotr z łatwością powynajdywał  tematy związane z najróżniejszymi formami dbania o ciało. 

Najfajniejszy jest humor i dystans do siebie doktora Johna Ciacha-O'Groblicka: np. gdy pisze o soli morskiej – dodaje, że czasem odruchowo, gdy kąpie się wannie, macza w niej rzodkiewki.
No i ten błysk pióra. Taki jak w felietonie drugim, gdzie mamy świetne nawiązanie do „Jak ocalał świat” z „Cyberiady” Lema.

Grobliński porusza się w tematyce związanej z dietami czy kosmetykami, wdzięcznie i lekko. Rozśmiesza nas farmaceutycznymi obsesjami: „taka witamina E: gdy będzie jej za mało, grozi mi rozdrażnienie, osłabienie zdolności koncentracji (…) Ale jeśli przekroczę dzienną dawkę, skazuję się na zmęczenie, bóle głowy, osłabienie mięśni (...)”. Zgrywa się z nacierania się różnymi paskudztwami, ze ślinienia się na widok rzepy. Najpiękniej - gdy idzie na zupełny surreal: gdyby (Chińczycy) byli grubi, zwyczajnie nie zmieściliby się w Chinach. Półtora miliona grubasów rozsadziłoby mur chiński od środka”, gdy wkurza się na to, że za dużo chorób jest rodzaju męskiego albo gdy próbując rozwikłać czy fale radiowe szkodzą - uspokaja się: „moja żona (…) pracuje w radiu i sporo czasu spędza na antenie, mimo upływu lat wciąż wygląda młodo”.
Prawdziwy cymes, gdy snuje dywagacje o Facebooku: czy posiadanie 250 wirtualnych znajomych zmniejsza samotność czy raczej ją podkreśla?  

Dodatkiem jest kilka wierszy - interesująco zaprezentowanych na kalce technicznej. Czy należy je potraktować jako zapowiedź większego tomu? Zostawiają niedosyt. Wyróżniam skromną siedmiowersową „Upojnię drobiu” - z grą słów mendel/Mendelejew i „Drugą komunię” - zgrabnie czerpiąca z obserwacji, sięgającą do wspomnień.

Poeta stał się felietonistą. Trzeba więc szukać poezji w tekstach, gdzie „równo po prawej”. Gdy poezja drapie jak peeling, felieton jest jak balsam. Nakładajcie grubo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz