wtorek, 2 kwietnia 2013

Się trzęsę, drżę.

JACK WHITE "BLUNDERBUSS", 2012.

Raczej nieprzypadkowo Jack nagrał ostatnio cover U2 - gorzkie "Love is Blindness". Właśnie zaliczył kolejne niepowodzenie miłosne. Rozpadło się jego drugie małżeństwo. Co robić - "co cię nie zabije, z tego zrób swoją najlepszą płytę" - tak mogłoby brzmieć motto "Blunderbuss'a".
Sławę przyniósł mu "Elephant" White Stripes. Ja wyjątkowo cenię sobie też dwie płyty The Racounteurs (takie piosenki jak "Steady As She Goes" czy "Caroline Drama"- klasyka). W każdym razie  młodzian White (rocznik 1975) nagrał płytę genialną.
Posadził na swym ramieniu czarnego sępa i zaczął go karmić opowieściami o tym, co nieżywe.

Piosenki są w wesołych tempach. Widać Jack próbuje rozgryzać temat na zimno. Doskonałe, spokojne intro: ("Missing Pieces") "Obudziłem się". "Zniknęły moje ręce, nogi, ramię." "Ona mówi, nie może bez ciebie żyć / Wcale nie kłamie, zabiera sobie ciebie po kawałeczku". Tego charakterystycznego wokalu trudno nie polubić.

Mocniejsze wejście ma "Sixteen Salteens". "Szminka, rzęsa, stłuczone lustro, rozbita rodzina". O tym jak się traci głowę dla nastolatki. W przerażającym  teledysku, rozgrywanym gdzieś w slamsach, ruinach, wśród odurzających się młodych narkomanów - Jack leży związany na tylnym siedzeniu, a jakiś szczyl oblewa samochód benzyną. Takie brrr... dla destrukcyjnej miłości, fatalnej i niemożliwej.
Trzeci numer jest o dominacji kobiet. Prowadzi go świetny riff. A na końcu świetne gitarowe solo - wariacja na temat "Whole Lotta Love". Pora na klimat country - "Love Interruption": "Chcę, by miłość powoli mnie przewróciła / Wbiła noż i obróciła nim wkoło / Rzuciła mnie twarzą o zimię", "Chcę by zamieniła przyjaciół we wrogów"...  i tytułowy, spokoj "Blunderbuss" o romantycznej wpadce.

Numer sześć - "Hypocritical Kiss" przedstawia nam muzycznego bohatera tej płyty. Jest nim pianino. W "Weep Themselves to Sleep" - White śpiewa jak Eminem, a pianino szaleje. Wyobrażam sobie, że to sam Chopin naciska klawisze, machając grzywką.
Genialne "I'm Shakin'" - to cover starego hitu Little Willy John'a z lat 50-tych. Ale zagrany znacznie szybciej i z ikrą. No i dopiero teraz żre. Dla mnie to jedna z najlepszych piosenek do tańca. To znaczy chciałbym umieć ją zatańczyć, np. tak. "Tak jak Delilah obcięła włosy Samsonowi, wygląda na to, że ty mnie potraktowałaś" i teraz "Się trzęsę, drżę". Yeah!

"Trash Tongues Talker" to gorzkie słowa odkochanego: "Nie mam nic z tobą wspólnego, kobieto", pod akompaniament filmów z Flipem i Flapem.
Moja ulubiona piosenka - "Hip (Eponymous) Poor Boy" - dla odmiany na wesoło o rozstaniu. "Pozostanę biednym chłopczykiem, i już". Tak przez autodeprecjację do szczęścia. I jeszcze song o tym, że lepiej byłoby, gdyby się poszło spać. I psychodella-sen o tym, że fajnie byłoby dać sobie nowe imię. ("On and On and On"). Brawa.
A na bis "Take Me With You When You Go"... ze skrzypeczkami na dokładkę. Miłość. Sęp jest głodny.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz