sobota, 10 stycznia 2009

Ray lubi pyry

Autor: Krzysztof Kleszcz

RAY WILSON, PROPAGANDA MAN, 2008


Pamiętam, kiedyś, sto lat temu, przeczytałem, że Nick Cave i PJ Harvey są razem. A ja będąc wtedy zauroczony płytami „The Boatman’s Call”, „Henry’s Dream”, “Let Love In”, „To Bring You My Love”, “Dry” poczułem niesamowitą empatię – cieszyłem się ich szczęściem, prawie jak swoim.
Podobnego wrażenia doznałem po lekturze styczniowego Teraz Rocka – otóż Ray Wilson zakochał się w uroczej poznaniance i zamieszkał w Polsce. Nagrał właśnie płytę, która od razu trafiła w moje ręce, uszy i w splot.
„Propaganda Man” to płyta tradycyjna, bez niespodzianek, raczej jako przypominacz starych dobrych czasów. Zapewne więc dla kogoś co najmniej trzydziestoletniego, niż nastolatka. Bo to dojrzała płyta jak dojrzała miłość.
Ray Wilson wzbudza mą sympatię od kiedy świetnie odśpiewał hity Genesis na trasie w Polsce. Kibicowałem płycie „Calling All Station” – choć poległa komercyjnie, była – taka jak lubię – swego rodzaju romantyczna, pełna wiary w życie. Zapadły mi w pamięć teledyski – szczególnie „Shipwrecked” i „Not About Us” to są utwory, które wywołują zawsze ciarki na plecach. Ray od zawieszenia Genesis w 1999r. nagrywał płyty solowe i z zespołem Stiltskin. Ale zainteresował mnie naprawdę dopiero tą płytą.
Oczekiwania się spełniły, to piękna płyta, którą polecam wszystkim dojrzałym ludziom. Jeśli lubią rockowe przypominacze to tym lepiej, bo Ray brzmi momentami jak Peter Gabriel (we „Frequence”), momentami jak Dave Matthews (najpiękniejszy utwór na płycie - „Cosmic Baby” szczególnie w refrenie przypomina wokalizy z piosenki „American Baby” z płyty „Stand Up”). Gitary rzewnie łkają jak u Pink Floyd (warto np. posłuchać solo w utworze "Things Don't Stop" od 3’ 30), w ostatnim kawałku jest szczególnie lirycznie - czuć szczerość, autentyzm uczucia.
Wypada życzyć by Rayowi w Poznaniu się poszczęściło lepiej niż Nickowi Cave'owi i PJ Harvey (ich romans prędko się rozpadł) żył długo i szczęśliwie - nagrywał równie dobre płyty.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza