niedziela, 4 lipca 2010

Dźwigozaury, krasnoludy, końce świata


HEY, "Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!", 2009.

Autor: Krzysztof Kleszcz

Hey jest super, Nosowska świetnie pisze i śpiewa. Wszystko to wiem, i dlatego... nie potrafiłem obgryzać paznokci tęskniąc za nową płytą. Płyta się ukazała, kupiłem ją bratu na gwiazdkę, przesłuchałem. I jakoś tak bez entuzjazmu większego. Hey jak Hey. Nie zaskoczyło mnie odejście od rocka, wcześniej były już przecież wycieczki w stronę podobnego grania na "Music Music"...
Aż tu nagle... Oczywista oczywistość jaką jest słuchanie Heya, wbiła mnie w ziemię. Tekstem - "Fazy delta"!

"Faza delta"

sen
czmychnąć weń
zbiec jak tchórz
w fazy delta cichą otchłań spaść
od twych rąk
od twych ust
obojętnych tu na jawie

spać
przespać rok
siedem lat
krasnoludy, końce świata śnić
bo tu nic
tylko śmierć
usychanie tkanek
rozpacz, że nie kochasz mnie

sen
słuszny lek
nanozgon
w prześcieradłach moszczę się jak ptak
księżyc hak
gwoździe gwiazd
przytrzymują niebo
co na głowę chce mi spaść

spać
przespać rok
siedem lat
łubinowe pola, chabry śnić
bo tu nic
tylko śmierć
usychanie tkanek
rozpacz, że nie kochasz mnie

płynę tratwą
na drugi rzeki brzeg
tam ulegasz mi
wśród matowych
rozgrzanych traw
Morfeusz
nasz patron, czuły swat

Wspaniale jest rozgryzać to ziarenko gorczycy. Wers "krasnoludy końce świata śnić" albo to otwarcie: "Sen czmychnąć weń, zbiec jak tchórz". "Łubinowe pola" jakby miało trwać jakieś zmianowanie, trójpolówka... Nosowska przecież już nie raz już śpiewała o niekochaniu. Najbardziej chwyciła mnie za gardło, pamiętam, tekstem "Z rejestru strasznych snów" z płyty "[sic!]". Zwyczajną frazą "Juz wiem, że nigdy nie będziesz mój"... Ale "Faza delta" to chyba jej najlepszy tekst.

To co wokalnie robi Nosowska to też jest kosmos. Już na solowej płycie "UniSexBlues" wzniosła się na wyżyny. Wtedy w piosence tytułowej wg mnie "przeskoczyła" PJ Harvey! Teraz jej wokal znów rzuca na kolana. Weźmy to powtarzane "gdzie to jest" w "Piersi ćwierć" czy to jak wciela się w Ramonę Rey w "Miłość Uwaga Ratunku Pomocy"... Przewrotnie, bo seksowny wokal opowiada o jakiś klęskach... Ach!

"Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!"

miną miną
kaszel i dreszcze
poty
pożar płuc

gęsiej skórki
drobne wypustki
jesień
strugi dżdżu

bydlęta w święta klękną
potem z hukiem petard
przyjdzie Nowy Rok
który to?

zagłada kwiatów trwa
koncentracyjny parapet
w domu mam

minie minie
pogo komórek
durnych
mrzonek czas

zniknę zniknę
osiodłam tęczę
i galopem stąd
w stronę chmur

powietrze przejdzie klęską
uda się zatrzasną
serce starte w pył

zagłada kwiatów trwa
koncentracyjny parapet
w domu mam

MIŁOŚĆ! UWAGA! RATUNKU! POMOCY!


Ta niedługa płyta pokazuje nam zespół jako mistrzów klimatu. To jak kończy się "Stygnę"! Jak straszy nas "Vanitas"! Wybitna jest perkusja - rytm tej płyty. Cudnie brzmi bas (np. w "Stygnę"). Albo te zacinające się płyty i inne efekty elektroniczne! Zapewne echo fascynacji Radiohead. "Vanitas" chyba nie próbuje nawet ukryć zasłuchania się w Portishead.

"Umieraj stąd" to taki heyowy hicior. Szczecin i jego dźwigozaury! Likier zmieniający się w ocet.
Potem jest trzecie mistrzostwo świata:

"Piersi ćwierć"

hej
poczęstuję Cię dziś
rozgoryczeniem
będziesz spijać je wprost
z moich ust
dom
to nie miejsce lecz stan
jestem bezdomna
ćwiercią piersi oddycham znów

hej
guru w szaliku z piór
ten złoty piach
ten za paskiem lotosu kwiat
sens...
Ty sensem nie czaruj mnie
nie próbuj uwieść
sztuczką tanią jak łach

gdzie?
no gdzie TO jest?
gdzie?


Są jeszcze przebojowe "Chiński urzędnik państwowy" i "Kto tam? Kto jest w środku?", nastrojowe "Nie więcej" tylko z towarzyszeniem fortepianu. I super smutne "Boję się o nas". Czego Nosowska z zespołem nie dotknie zamienia się w złoto. W Hey. Jest Radiohey, Portishey, Ramona Hey.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza