czwartek, 17 września 2009

Pochylone pismo



Różni artyści - "Gajcy", 2009; Muzeum Powstania Warszawskiego

Autor: Krzysztof Kleszcz

Wiersze Tadeusza Gajcego ocalały w walizce schowanej w piwnicy domu na Marymoncie. Ów dom jako jedyny na swej ulicy przetrwał pożar wzniecony przez Niemców i późniejszy rosyjski rabunek. Choć wtedy ocalałe, dziś są schowane w podręcznikach, antologiach wierszy wojennych - a dzięki tej płycie ponownie mogą zostać odkryte.

To poezja pełna metaforycznych obrazów wojennej apokalipsy, mająca w sobie obok tragicznego poczucia bliskiej śmierci, wiarę w sens ofiary. Pojawiająca się w nich trupia groteska pokazuje jak wrażliwy umysł reagował na szaleństwo wojny.

Pomysłodawców tego, by zespoły rockowe wzięły na warszat tę lirykę, zapewne ośmielił sukces zespołu Lao Che, który dokonał "niemożliwego" na płycie "Powstanie Warszawskie", pisząc piosenki, które przeszły do historii polskiej muzyki. Szczególnie zapamiętałem: "Radosław, nie strzelać!"; "Padnij, powstań, zgiń, zmartwychwstań! Gorączkuję, spluwam, zdycham", "Anioły, bierzta mnie... w dołek i pod kościołek", "Nam jedna szarża- do nieba wzwyż, i jeden order - nad grobem krzyż."

Wojenną lirykę Gajcego można zestawić z liryką Baczyńskiego, zdecydowanie bardziej popularną. Jak mistrzowsko zmienić wiersz w piosenkę pokazała Ewa Demarczyk. Jej interpretacja "Deszczy" ("Deszcz jak siwe łodygi, szary szum, a u okien smutek i konanie") i "Wierszy wojennych" ("Niebo złote ci otworzę, w którym ciszy biała nić...") sprawiła, że do dziś nie umiem inaczej ich czytać, jak przez pryzmat wyjątkowej muzyki Zygmunta Koniecznego.

Zanim kupiłem płytę obejrzałem na TVN Warszawa koncert sprzed Muzeum Powstania Warszawskiego. Już w trakcie piosenki Żywiołaka wiedziałem - choć było nieczysto - płyta będzie świetna. I zachwyciłem się od pierwszego słuchania: apokaliptycznym rockiem Armii, niezwykłym, pogodnym reggae w wykonaniu Maleo...
Dodajmy dla porządku, że niekiedy dopisano coś do wierszy, np. w piosence, która jako pierwsza mnie zauroczyła - "Moja mała" wykrzyczany fragment wzorowany na Lao Che "dzisiaj pal dzisiaj wal spruje ciała szybka stal dzisiaj pal, dzisiaj rąb, częstuj ogniem, sznurem bomb (...) ręka noga mózg na ścianie ostra jazda zabijanie" - dopisał Robert Jaworski z zespołu Żywiołak. Czy teksty Gajcego użyte w piosenkach zyskały nową siłę? Zdecydowanie tak!

We wspomnianym utworze zespołu Żywiołak, słowa skierowane do "małej" mogą chwycić za serce właśnie dopiero dzięki świetnej kompozycji. Dreszcze wywołuje dźwięk altówki przed frazą "mój ty śnie". Te niewinne słowa skierowane do dziewczyny nagle zaskakują nas swoim przewrotnym znaczeniem. Ach jak pięknie współbrzmi z cwaniackim głosem męskim (wspomniany już Robert Jaworski), żeński wokal Anny Piotrowskiej! Mój faworyt - Armia odnalazła się w słowach Gajcego wyjątkowo. Perkusja Tomasza Krzyżaniaka stworzyła groźny klimat, a wokal Tomasza Budzyński zabrzmiał autentycznie jakby śpiewał "swoje": "...wtedy - rozwiodły się nad miastem ornamenty łun na złotych kolcach wieżyc i bełkocie Wisły"; "Nie wiedziałeś, że dłoń, którą uczyłeś śpiewać, potrafi nienawidzieć i pięścią grubieć pełną, (...)". Skądinąd topole, okręciki, księżycowe tło to toposy podobne do tych z tekstów autora "Tańca szkieletów" i "Luny", bliskie też klimatowi najlepszej wg mnie płyty Armii "Droga". I czuć, że Budzyński udźwignął ciężar poetyki sprzed prawie 70 lat (zresztą z zespołem 2 Tm 2.3 wyśpiewał jeszcze bardziej wydawałoby się niemożliwe do rockowej adaptacji teksty). Właściwie to płytę rozpoczyna Maleo. Dziś nie gra już czadów z zespołem Houk, a radosne reagge, pełne afirmujących życie tekstów. I tekst Gajcego zaadoptował niesamowicie. Nie wiem czy nie nagrał swojej "piosenki życia". "Kto ja?" - cytuje poetę, który zginął na ulicy Przejazd - jako nieuzbrojony wartownik. To jego smutek: "Kto ja? spoglądam na szybę na szarą codzienność; grzęznę w pyle definicji, w zawrotnym wirze słów", a to nadzieja: "Kusi myśl: zgódź się, zgódź, że jesteś abyś był. Przyjmij to życie jako barwę, ton i uczucie. Żyj!". Czarne niebo liryki Gajcego na moment się wypogodziło. Odkryciem płyty jest Karolina Cicha. Nie tylko przez podobieństwo do lubianej przeze mnie Renaty Przemyk. W brawurowy sposób wykonała "Miłość bez jutra" i groteskową "Noc wigilijną". Z jednym z popularniejszych wierszy Gajcego - "Do potomnego", a właściwie jego fragmentem, zmierzył się zespół Brylewskiego - 52UM. "Niewiele wiem, jak ty zapewne: idziemy razem patrząc czujnie: ty - na gwiaździstym, prostym niebie, szukasz płomienia i mnie w łunie, ja - odwrócony - serce pełne miłości smutnej niosę, jak żołnierz mogiłę pod swym hełmem niesie przez czas." Falarkowe brzmienie (Falarek - to dawny zespół Brylewskiego, którego płytę dobrze pamiętam) wytwarza ponurą, przejmującą przestrzeń.
Smutną bajkę o cesarzu w malowanej trumience przepięknie opowiedział zespół Kawałek Kulki. ("Lojoli lekki lok, jej lok..."). Dla odmiany przerażająco zimno zabrzmiał Made In Poland ("ciała mego smutny barok, zawile trwa pod Twoją gwiazdą"). Ciekawie - surrealistycznie-euforycznie zaśpiewał Budyń z zespołu Pogodno. ("Pomóż oczy mi smutne i młode z wnętrza smutku jak rzeki wyłowić, o poeto - biedniejszy o młotek, o poeto - bogatszy o słowo.") No i jeszcze zespół Pustki. Po wyjątkowym utworze na płycie z tekstami Wyspiańskiego "Wesoły jestem", teraz też stanął na wysokości zadania... Wokal Barbary Wrońskiej smutno wieszczy "Pożeglujesz powiekami w boki, wstecz i naprzód przez westchnienia żmij leniwych zwiniętych płasko." N.O.T. ułożył zapadający w pamięć refren: "Księżyc biały uderza skrzydłem i dom jasny, w który patrzysz teraz, przywołuje: sen jest twą ojczyzną - a najtrudniej sennemu umierać."
18 utworów, każdy na swój sposób ciekawy. Oprócz powyższych utworów jest jeszcze Agressiva 69, Kazik, Karotka, Hetane, Fat Belly Family (coś w stylu Comy), Dezerter i turpiczna przerażająca miniaturka Lecha Janerki.

Fuzja poezji pokolenia kolumbów i nowoczesnej muzyki rockowej zrobiła na mnie duże wrażenie. Absurd wojny, który wyłania się z metafor Gajcego podkreśla wyjątkowa muzyka.
Wyobraziłem sobie walizkę, w której przeleżały teksty Gajcego. Słucham tej płyty jakbym wyjmował z tej walizki pożółkły zeszyt i odczytywał piękne równe pismo: "Przeszywa mnie słodka świadomość, że jestem, że czuję patrzę słucham. Porywam kielich (kielich) radości i piję jednym haustem.", a na następnej stronie pochylone, napisane niedbale, jakby było już mało czasu "Będzie syczeć wapno i fosfor, każdy ślad twój pokryje węgiel, aż gwiazdy w kopule nocy wzejdą bliskie i jakże piękne."



Tadeusz Gajcy żył 22 lata, zginął pod gruzami 16 sierpnia 1944.

2 komentarze:

  1. Krzysiu dziękuję za ten wpis, właśnie słucham i oglądam na youtube fragmenty koncertu z Warszawy - świetny! Na razie największe wrażenie Maleo i Kawałek Kulki ale i Armia niesamowita. Nie miałam pojęcia o tym koncercie i płycie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słucham i słucham. :)
    tess

    OdpowiedzUsuń