niedziela, 8 marca 2015

Coś najpiękniejszego na świecie

RENATA PRZEMYK "Rzeźba dnia", Universal Music Polska 2014.

Znam doskonale wszystkie (uups! prawie wszystkie - płytę "Panienki z temperamentem" w duecie z Kayah, odpuściłem) płyty Renaty. Każda jej płyta kojarzy mi się z jakimś wydarzeniem z życia, otwiera jakieś szufladki. Płyty "Ya Hozna", "Mało zdolna szansonistka", "Andergrant", "Blizna" słuchałem na kasetach, płyty "Tylko kobieta", "Hormon", "Unikat" i "Odjazd" z płyt. Ile to już lat słucham schizoRenii? Wyszło mi, że od zawsze.

Nowa płyta będzie - na zawsze. Choć pierwszy singiel wywołał lekką konfuzję (ktoś tu pojechał do Radia Zet?), choć okładka i tytuł wywołał konsternację (Lara Croft? The Sims 15?), byłem pewny, że płyta, nad którą pracowała bardzo długo, będzie odkryciem. I jest. Oto wreszcie Renata śpiewa własne teksty, świetne teksty. To, że śpiewa je wyjątkowo - wiadoma rzecz. Mało jest równie charakterystycznych głosów, tak przekonujących.

Po wielokrotnym, uzależniającym odsłuchu siedem utworów na jedenaście uważam za wybitne. O nich więc najpierw:
* nr 1 "Czas M" - dobry wstęp płyty. Zaskakujące orientalizmy, przeszywające solo altówki i egzotyczne wokalizy. Rzecz o przemijaniu, nietrwałości, o tym, że wszystko płynie i nic nie pozostaje takie samo - niecodzienne nawiązanie do wiersza Szymborskiej "W rzece Heraklita". 
* nr 2 "Kot" - mający w sobie coś z "No Surprises" Radiohead, piosenka-kofeina, o przezwyciężeniu strachu przed dniem, o tym, że tak wiele zależy od naszego nastawienia. To damska wersja słów Roguckiego "Przestań wyć" z "Los Cebula..." Comy. Zapadające w pamięć słowa ("cios dnia / w słoneczny splot promieni"), piękna kompozycja. 
* nr 5 "Nic to jest" - cudna melodia i coda wywołująca ciarki. O wyrachowaniu w miłości. "Lepiej nie robić tego złego, co by na dobre wyszło, liczy się co jest, a nie przyszłość".
* nr 6 "Raczej" - z osobistym filozoficznym tekstem. Na tle, momentami wręcz dubstepowych dźwięków, Renata wyśpiewuje swoje winy ("Czasem myślę, że / Nie zasłużyłam, by w kimś odrodzić się"), wątpliwości, ale wśród nich znalazło się też miejsce dla pewności siebie ("Odstawię pełnej szklanki całe pół / I nie dopadnie mnie istnienia ból").
* nr 7 "Co tam niebo" - hymn, podniosła pieśń o tym, że wiara czyni cuda. Świetny zwłaszcza fragment o wróżeniu z ziemskiej kuli.
* nr 8 "Dwojedno" - wreszcie akordeon! O poświęceniu. Genialnie i w sedno. ("Nie ma czasu, by myśleć o sobie, czasem trzeba pomyśleć za dwoje").
* nr 11 "Życie bez" - o smutku, gdy miłość wyparowała. ("Nieoczekiwanie rano wyszła cała prawda / nie czekała znów tak długo aż").

Są jeszcze cztery niezłe utwory: 
- "Kłamiesz" - trochę zbyt dyskotekowy. Śmiałem się, że to piosenka w sam raz na kampanie wyborczą. Refren wpada w ucho, ale zatrzymują słowa: "Gdy w oczu schron patrzę i wpadam na dno / To myślę, czy swoich by nie przymknąć na to wszystko". 
- Piosenka tytułowa - spodoba się wszystkim kobietom, które szykują się na imprezę. Będą podśpiewywać "Właśnie dziś jestem taka!". Urocza melodia. "Patrz tak, żebym była piękna, na twych kolan tronie"
- Figlarna, zaśpiewana głosem księżniczki "Zamiana" 
- Mroczny, przerysowany "Wilk" o "zgłupieniu na pstryk".
Te jedenaście piosenek zachęca do zmierzenia się z codziennością. Pojechać do pracy i mieć w głowie nutę: "Leć wysoko leć", otwierać bramę z pilota przy "Że to jest coś najpiękniejszego na świecie", patrzeć przez okno z kawą w ręku przy "Nie będzie zimy tego lata". Aż chce się wziąć dłuto i młotek, tyle jest do wyrzeźbienia.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza