piątek, 20 stycznia 2017

Jak mama jest

T.LOVE "T.Love", Warner Music Poland, 2016. 

T.Love nie był moim ulubionym zespołem nigdy, ale przez lata uświadomiłem sobie, jak wiele znaczą dla mnie pojedyncze piosenki. Ich przypominanie to wyjątkowy wehikuł czasu, np. płytę "Wychowanie" z 1989 roku (miałem 15 lat) nagrałem sobie na kasetę magnetofonową na prehistorycznej Finezji, a tytuły wypisałem na maszynie do pisania. Gdy miałem lat 17: ukazał się "Pocisk miłości" z piosenką: "Warszawa". I pomyśleć, że zwrot "pieprzony Żoliborz" wzbudzał kontrowersje - dziś wywołuje uśmiech... Przy piosenkach z "Kinga" jechałem na praktyki studenckie... Przy piosenkach z "Prymitywu" tańczyłem na jakichś balangach (świetne: "To nie jest miłość", "Potrzebuję wczoraj", "Gloria")... Moja młodość karmiła się takimi tekstami jak ten z piosenki "Motorniczy", w którym Muniek specyficznie opisał alkoholowy odjazd: "Lubię wtedy leżeć na chodniku i popatrzeć w oczy Boga"...
 
Dodam więc dla porządku, że każda z płyt: "Al Capone", "Chłopaki nie płaczą", "Antyidol", "Model 01", "I Hate Rock'n'Roll" miała co najmniej kilka świetnych piosenek, których słuchało się wielokrotnie. Miałem jakiś problem z tekstami, że to za bardzo w zgryw idzie ("Chłopaki nie płaczą"), albo w niedojrzałość ("Nie Nie Nie"), ale wpisywałem to w konwencję pop-rockowej piosenki. Dwupłytowy "Old is Gold" zupełnie niespodziewanie (bo początkowo byłem nieufny) pokazał zespół jako klasyków. Te akustyczne, inaczej niż do tej pory aranżowane utwory, wybiły zespół na wyższy poziom. Tekstowo Staszczyk dźwigał tu niezłe ciężary i  nie spalił żadnej próby.

Czy nowa płyta da radę? Pierwsza jej zajawka była niesamowita! "Pielgrzym" to muzycznie i tekstowo - rzecz z dużą klasą! "Mijam królestwa tego świata / Mijam miasta, krwawy tron / Mijam haremy, mijam dżungle / Cesarzy i ich zgon".

Przy "Bum Kassandra" załącza się dyskoteka. Muniek wieszczy koniec świata i postanowił do tego zatańczyć. "Nadchodzi czyste zło, apokalipsa / Znaczenia nie ma tu hajs i pozycja". Dobry numer o świecie, który idzie w złym kierunku. 
Przebojem powinien zostać "Alkohol", kojarzący się z "Lust For Life" Iggy Popa. Jego urodą jest to, że po swojemu odczytają go fani alkoholowych libacji i zatwardziali abstynenci. To jest sztuka tak napisać! Szczególnie podoba mi się fraza: "Jak mama jest"...
 

Uroczy taneczny beat ma piosenka "Siedem". I choć nie odkrywa Ameryki, to zaśpiewany wysokim głosem refren "A ty chcesz więcej i więcej..." - wchodzi w głowę i może stać się hymnem mężczyzn stojących przed sklepami w galeriach w oczekiwaniu na swoje żony...
Uwaga! Nie schodzimy z parkietu. "Blada" - dosłownie jest ulepiona z buziaków, słodka. Czułe wyznanie miłości do bladej dziewczyny i oczekiwaniu na jej piegi.
Z "Warszawą Gdańską" mam problem... Melodia refrenu i fragment o Davidzie Bowie jest ok, ale te "zamykające się granice i straszące nas dworce" są jednak za proste, za tandetne...
"Niewierny patrzy na krzyż" - ciekawie podane przemyślenia człowieka, który wątpi w Boga. Tomasz zwany Didymos nie uwierzy, bo nie zobaczył. Muzycznie to kawał dobrej roboty, dobra perkusja i wokal.
"Matka Joanna od Aniołów" - osobista ballada dla życiowej partnerki - do mnie nie trafia. Może dlatego, że wcześniej Muniek już pisał o niebo lepiej deprecjonując siebie (patrz: płyta solowa i "Dzieje grzechu")...


Piosenka "Moi rodzice" w pierwszej chwili włączyło mi się "nie". Ale... polubiłem. To powrót do klimatu "Old Is Gold". "Nie wstydzę się" - śpiewa, tuż przed refrenem, który mogłaby wykonywać - powiedzmy - Arka Noego. Muniek dokonuje naprawdę niemożliwego - ciężko się nie wzruszyć. 
"Lubitz i Breivik" i "Marsz" - to słabszy fragment płyty. W słowach "Marszu" jest tylko publicystyka, nie ma polotu, poezji i puenta słaba. Zaś "Ostatni gasi światło" to nietypowe gadanie do dyskotekowej melodyjki. Wspomnienia Muńka kupuję dzięki frazie "łykałem wszystko jak pelikan wodę". Refren jest uroczy, a ostatnia zwrotka o prozacu przerysowana.

Wreszcie - "Kwartyrnik" - próba opisania podzielenia społeczeństwa w Polsce. "Dla was gnoje to zbyt trudne" - Muniek wkurza się i wymyśla - znane już z płyt Sidneya Polaka - przesłanie: "trzeba smutę zapić wódką".  Przyznam, że to może się sprawdzić na imprezie... 

Wizja, że dzięki "mamie" godzi zwaśnionych Polaków jest interesująca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz