czwartek, 7 lipca 2011

Patrzeć pod świat





Autor: Krzysztof Kleszcz


Izabela Fietkiewicz-Paszek "Portret niesymetryczny", GODDAM Agencja Artystyczna, Piaseczno 2010



Marcin Świetlicki w jednym z wywiadów powiedział: "mentalnie jestem basistą po prostu, bardziej rozumiem grę na gitarze basowej w jakimkolwiek zespole, niż wiersz Artura Szlosarka albo Andrzeja Sosnowskiego (śmiech)." Rozpatrując w tym kontekście "Portret niesymetryczny", nie jest konieczne podczas lektury poszukiwanie zaginionych kodów... Fietkiewicz-Paszek w swym debiucie porusza odwieczne tematy: miłość wystawioną na próby i wszechobecną śmierć, która zabiera "po kolei, po cichu, od najstarszego, ale np. od prawej".

To liryka ułożona z zakochań "są dżipiesy, które kierują tylko na Worcela", z niepewności "byłam / przez chwilę poetką piłam / gorzką kawę miałam błękitne oczy i kłopoty / z zasypianiem?", z kobiecej zachłanności "chcę pamiętać. Każdy szczegół. Kolor butów, wzór na energię potencjalną." Do tego przyprawiona dawką szaleństwa "Język niósł i poniósł Język gładził / i zgładził Język lżył i ulżył", a obok tego - bezradność: "wolność psa spuszczonego / z prądem rzeki". Sporo tu fraz, dla których warto zaglądać do książki niejednokrotnie: "Niech się staną ciałem, niech nabiorą ciała", "Boli każda z dwunastu spacji". Jeśli życie to podróż - to miejmy świadomość, że w każdej chwili może nam się przytrafić zderzenie: wtedy "uderzą w przednią szybę Rzymy, Paryże, poezja, ech"; "Śmierć to naturalny odruch. umieramy więc / na próbę, by po chwili znów sie wykazać / życiem, pogrzebać głęboką czerń na kiedyś / i razem śmiać się , mrużyć oczy patrząc // pod świat."

To bardzo równy, dobrze zredagowany tomik (redakcja: Joanna Mueller-Liczner). Ciekawą formę mają wiersze będące korespondencją z Listami do św.Pawła. A inspiracja fragmentem wiersza Karola Maliszewskiego "To męska rzecz" , pomysł zamiany ról ojciec/syn w sytuacji śmierci matki - zwyczajnie zaciska krtań.
Jest co czytać w "Liście do Anny Frank...", w podwójnym wierszu "Bierzmy się w końcu za tę ciszę", albo w "Szkicu topograficznym [ z pamięci]" (wspomnienie bliskiej osoby, która przedwcześnie odeszła: "owszem, pojawiasz się: w środku frazy ciechowskiego")

Czym żyje kobieta niewątpliwa, gdy "w gazetach znów pieprzą o końcu świata"? Gdy widzi umieranie, szpital, wszędzie "imadło na skroniach", "dźwięk respiratora.(...) w windzie, na parkingu," Skąd w niej siła, by stwierdzić: "Im trudniejsza droga, tym wolniej mijamy", albo "nieostre chwyta się z poruszeniem"?
Czy ta niewyczerpywalna energia bierze się z patrzenia na dziecko?: "ważniejszy od końca świata, którego nie było. którego nie ma. którego nigdy nie będzie."




Znalazłem się niedawno w sytuacji z wiersza tytułowego. Gdy z synem wycierałem buty przed wejściem do domu, dostrzegłem, że jesteśmy (z uśmiechem) obserwani.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz