poniedziałek, 12 stycznia 2009

Pola w marcu

Autor: Krzysztof Kleszcz

PJ HARVEY w marcu wyda nową płytę. Będzie się nazywała "A Woman A Man Walked By". Nie mogę się doczekać. Co w sobie ma ta chuda długonoga femme fatale? Żeby była chociaż ładna. Ale to osobowość, jedyny w swym rodzaju głos. Do fascynacji jej twórczością przyznaje się m.in. Katarzyna Nosowska. Pola Janina - swą pierwszą płytę "Dry" wywrzeszczała - hormony na wierzchu, szminka na okładce, gwałtownością wyznań. Sukces i sławę przyniósł jej czwarty album "To Bring You My Love" z 1995 roku - krążył wtedy po MTV jej teledysk z refrenem "little fish big fish swimming in the water". Mnie na tej płycie szczególnie ujął ekstatyczny "The Dancer" (tu w WERSJI AKUSTYCZNEJ). Krokiem w oniryczne klimaty była płyta "Is This Desire?". A "Stories From The City Stories From The Sea" był znów gitarowy i hitowy, na niej m.in. duet z Thomem Yorkiem (...Can You Hear Them? The Helicopters?...). Kto nie zna niech żałuje. Każda z płyt przy których pracowała np. projekt z Johnem Parishem "Dance hall at louse point", "Before The Poison" z Marianne Faitfull czy duet z Nickiem Cave'm w piosence "Henry Lee" - to mistrzostwo świata i przebłysk geniuszu. Potem jeszcze była płyta "Uh Huh Her" - znów, momentami gwałtowna (np. w "Who the F*ck?). A ostatnia rzecz - płyta "White Chalk" kompletnie mnie zaskoczyła. Bo dziewczyna, którą podniecał głęboki bas nagle wzięła się za grę na pianinie i dziwnych instrumentach strunowych.
Polecam jej występ we francuskiej tv... GROW GROW GROW. Poezja.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza