środa, 15 marca 2017

Złoty Środek Poezji dla Zyty Bętkowskiej


WYNIKI XIII OGÓLNOPOLSKIEGO KONKURSU LITERACKIEGO

IM. ARTURA FRYZA 
NA NAJLEPSZY POETYCKI DEBIUT KSIĄŻKOWY 2016 ROKU.

W rezultacie dyskusji, przeprowadzonej 13 marca 2017 roku, kapituła Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Artura Fryza na najlepszy poetycki debiut książkowy 2016 roku, odbywającego się w ramach festiwalu Złoty Środek Poezji w Kutnie w składzie:
prof. dr hab. Piotr Śliwiński, dr Jakub Kornhauser, Adam Wiedemann,

postanowiła przyznać następujące nagrody:
I - (w wysokości 5000 zł)
Zycie Bętkowskiej za tom Dwa chutory (Wyd. Mamiko, Nowa Ruda 2016),

II (w wysokości 3000 zł)
Grzegorzowi Hetmanowi za tom Putzlaga i inne wiersze (Wyd. Fundacja na Rzecz Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza, Wrocław 2016)

III - (w wysokości 1300 zł) – ex aequo –
Ewie Jarockiej za tom nie ma dobrych ludzi (Wyd. Fundacja na Rzecz Kultury i Edukacji, Wrocław 2016),
Damianowi Kowalowi za tom Najmniejsze przeboje z Tristan da Cuhna (Wyd. Dom Literatury, Łódź 2016)
Adamowi Leszkiewiczowi za tom Fantomowa głowa (Wyd. Klub Jagielloński, Kraków 2016).

Laureatka Złotego Środka Poezji 2017 - Zyta Bętkowska


wtorek, 14 marca 2017

Program festiwalu Złoty Środek Poezji

 Info za eku24.net

XIII FESTIWAL ZŁOTY ŚRODEK POEZJI JUŻ W KWIETNIU W KUTNIE

Koncerty Raz Dwa Trzy i Dylan.pl, spotkanie z laureatką Literackiej Nagrody Nike 2016 Bronką Nowicką, wspólne rymowanie dla dzieci z Michałem Rusinkiem – to tylko kilka propozycji Festiwalu Złoty Środek Poezji, którego trzynasta edycja odbędzie się w Kutnie już w pierwszy weekend kwietnia.
Złoty Środek Poezji to literacki festiwal z trzynastoletnią tradycją. Wydarzenie, którego pomysłodawcą i wieloletnim organizatorem był Artur Fryz, na dobre wpisało się w literacką mapę Kutna. Na festiwal składają się dwa stałe konkursy poetyckie oraz szereg wydarzeń festiwalowych w postaci spotkań autorskich, koncertów czy debat poetyckich.
Nieodłącznym elementem festiwalu są dwa znane i cenione w środowiskach poetyckich konkursy. Pierwszy z nich to Ogólnopolski Konkurs Literacki im. Artura Fryza na najlepszy poetycki debiut książkowy 2016. Do tegorocznej, trzynastej już edycji konkursu, nadesłano aż 72 debiutanckie tomiki, a w jury konkursu zasiedli profesor Piotr Śliwiński (UAM), Jakub Kornhauser (UJ) oraz Adam Wiedemann.
Drugim konkursem jest Ogólnopolski Otwarty Konkurs Jednego Wiersza im. Pawła Bartłomieja Greca, który podczas tegorocznej edycji odbędzie się już po raz jedenasty.
Festiwal zainicjuje debata „Poezja piosenki. Czy tekst piosenki to tekst poetycki?” w Łódzkim Domu Kultury, który już po raz drugi jest współorganizatorem festiwalu. W debacie, zainspirowanej literacką Nagrodą Nobla dla Boba Dylana, wezmą udział Maciej Świerkocki (pisarz, scenarzysta, tłumacz), Marcin Tercjak (dziennikarz muzyczny), Marcin Pryt (tekściarz, wokalista zespołu 19 wiosen) oraz Piotr Grobliński (poeta, publicysta kulturalny), a dyskusja toczyć się będzie wokół pojmowania testów piosenek jako tekstów poetyckich. Całość uatrakcyjni swoim minirecitalem artystka sceny alternatywnej - Soniamiki.
A już od następnego dnia wszystkie wydarzenia festiwalowe odbywać się będą w Kutnie. Rozpoczynamy w Kutnowskim Domu Kultury koncertem zespołu, którego specjalnie nie trzeba przedstawiać. Raz Dwa Trzy to połączenie rockowych brzmień z poetyckimi tekstami i wyjątkową charyzmą wokalisty Adama Nowaka. Poza koncertem zespołu, słynącego z takich utworów jak „Trudno nie wierzyć w nic” czy „W wielkim mieście” oraz z aranżacji utworów Agnieszki Osieckiej i Wojciecha Młynarskiego, w Kutnie posłuchać będzie można jeszcze dwóch muzycznych projektów.
Pierwszy z nich to koncert duetu Babu Król, złożonego ze znanych postaci polskiej sceny alternatywnej – Bajzla i Budynia. Ten pierwszy to człowiek-orkiestra, legenda tanecznych rytmów i poetyki Witkacego. Budyń to wokalista, muzyk i performer, lider zespołu Pogodno. Debiutancką płytą „STED”, z autorską muzyką do tekstów Edwarda Stachury, muzycy zespołu Babu Król wydobyli wiersze poety spod tony powyciąganych swetrów i ckliwych harcerskich zaśpiewów. Nagrali płytę mocną i magiczną, z której utworów posłuchamy na kutnowskim koncercie w CTMiT.
Wydarzeniem zamykającym festiwal będzie koncert projektu Dylan.pl, którego inicjatorem jest znany dziennikarz i tłumacz Filip Łobodziński. Zespół Dylan.pl to akustyczny kwartet, który oferuje własne aranżacje utworów Boba Dylana – w duchu nieco chuligańskim, podwórkowym, z ukłonem w stronę amerykańskiej tradycji.
Po koncercie odbędzie się spotkanie z Filipem Łobodzińskim, którego tłumaczenie książki „Duszny kraj” z tekstami Boba Dylana ukazało się w lutym tego roku, nakładem wydawnictwa Biuro Literackie. Gość opowie o swojej fascynacji Dylanem i piosenką literacką oraz o niełatwej sztuce przekładu.
Ważnym wydarzeniem festiwalowym będzie autorskie spotkanie z Bronką Nowicką, ubiegłoroczną laureatką Literackiej Nagrody Nike za ta tom „Nakarmić kamień”, złożony z 44 małych poematów prozą. Spotkanie odbędzie się w ramach cyklu Między Słowami, a poprowadzi je Artur Burszta, dyrektor i właściciel wydawnictwa Biuro Literackie.
Mamy także propozycję dla najmłodszych wielbicieli poezji – wszystkie dzieci oraz rodziców zapraszamy na spotkanie z Michałem Rusinkiem, podczas którego dzieci będą mogły porozmawiać z autorem o tym dlaczego poezja jest ważna, obejrzą animowane filmiki z wierszami i będą próbowały składać własne rymy.

piątek, 10 marca 2017

100 rocznica urodzin Zuzanny Ginczanki

100 lat temu urodziła się Zuzanna Ginczanka. Do jej wiersza dopisałem kiedyś kilka wersów.





piątek, 3 marca 2017

Aż po miazgę refrenu.

MARTYNA JAKUBOWICZ "Prosta piosenka"; 2016, Universal Music LLC

Dopiero płyta "Tylko Dylan" wyniosła wysoko Martynę Jakubowicz w moim prywatnym rankingu. Wcześniej doceniałem, ale płyt nie kupowałem. Zatem zacznę od polecenia jej wersji klasycznych pieśni mistrza - Boba Dylana. A nowa rzecz - "Prosta piosenka" przynosi ten poziom i styl, głos, w którym spokój, czułość, wrażliwość - piękno. 

Jakubowicz debiutowała płytą w 1983 roku! Dziś jest klasykiem. Podziwiam mistrzowskie brzmienie tych "prostych piosenek". Słuchanie rozpoczynam po raz enty od klasycznego wyciskacza łez: "Kiedyś będę starą kobietą, w głowie pełno mam myśli i wspomnień" - rozrachunek z życiem, nawiązania do piosenki sprzed lat. Zupełnie nie przeszkadza mi damski podmiot liryczny. Włączam się we frazie "Mój czas ucieka, przed siebie pędzi niby chart, więc żyję niebezpiecznie, buduję domek z kart, żyję". I robię uśmiech Lindy przy "Życie śmieje się ze mnie" .

Równie doskonała jest pieśń "Rządzi zło" - w sam raz do załamania rąk przy "niczego nie zdołamy tu naprawić", do katharsis przy zgrzytliwym refrenie. Rozklejam się przy tej tytułowej konstatacji. Proste słowa o nierówności, niesprawiedliwości i ludzkiej żądzy: "Dopóki jakiś wariat przeciwko innym może judzić", "Bo twoje konto ważniejsze jest niż sprawa jakiej służysz" - aż po miazgę refrenu.

Moim "numerem trzy" na tej płycie jest wpadająca w ucho "Wielka słabość". Rzecz o zakochaniu się "po latach": "Mam do ciebie wielką słabość, tylko nie mam na nią siły." Żywioł tego songu, zmusza do afirmacji życia. Można wznosić szklenice!

Wobec tych trzech piosenek na wysokich rejestrach - przydatne jest jakieś przełamanie konwencji. Taką rolę pełni piosenka o kocie na kolanach. Taki gruby żart, trochę.
Przekonująco brzmią: kobiecy bunt w "Jestem niby hak", czy skarga na konsumpcyjny świat w "Macherach od pieniędzy". Niewiele wnosi do oryginału rozmarzony cover Tiltu, ale warto go było przypomnieć po latach  - może dla tych, co nie znają. Wariackie papiery ma pieśń "Fiolety"... "Busz a la Blues" wydaje mi się słabszy i raczej go pomijam w odsłuchu. Nie zapominam zaś o "Ja płonę".  Ta wersja piosenki z płyty I Ching z głosem mistrza Wagla jest mocarna! Z fajnymi deklaracjami: "Chcę być dobra / chcę być dobry / ale płonę." , "Zamiast ogrzać komuś dom, pozostawiam tylko jakby sadzę, dym i swąd."  Niech prostują nam ścieżki, te proste piosenki!

czwartek, 23 lutego 2017

Zgłoszenia do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej

Na stronie internetowej nagrodaszymborskiej.pl pojawiła się lista zgłoszeń do V edycji Nagrody im. Wisławy Szymborskiej.  
Okazało się, że nadesłano aż 257 książek. Jak stanowi regulamin: w pierwszym etapie Kapituła wskaże 80 książek, które będą brały udział w konkursie. W drugim etapie - w kwietniu, kapituła wskaże 5 nominacji spośród tomów polskich autorów. W trzecim etapie - w czerwcu, Kapituła Nagrody wyłoni zwycięską książkę laureata spośród 5 nominowanych oraz przyzna II Nagrodę - książce przełożonej na język polski. Gala przyznania nagrody odbędzie się w czerwcu w Krakowie.
Nagroda przyznawana jest w II kategoriach. Na nagrodę składają się statuetka oraz 100 tys. złotych dla autora polskiego oraz 50 tys złotych dla autora zagranicznego i 50 tys. złotych dla jego tłumacza.  
W zeszłym roku nagrodę przyznano Jakubowi Kornhauserowi za tom "Drożdżownia". 

Pełna lista:   http://nagrodaszymborskiej.pl/pliki/nagroda-szymborskiej-pelna-lista-zgloszen-2017.pdf

niedziela, 19 lutego 2017

Złoty Środek Poezji już w kwietniu

Festiwal Złoty Środek Poezji w tym roku odbędzie się w nietypowym terminie - kwietniowym: od 7 do 9.IV.
Wiadomo, że w czasie festiwalu wystąpi zespół Raz Dwa Trzy.

Do XIII Konkursu Literackiego im. Artura Fryza na debiutancki tomik poetycki 2016 wpłynęło 71 książek.
Organizatorzy zastrzegają, że zgodnie z regulaminem konkursu wykluczone zostaną tomiki niedebiutanckie. Poniżej znajduje się lista WSZYSTKICH tomów, które wpłynęły na konkurs.
Jury w składzie prof.dr hab. Piotr Śliwiński, dr Jakub Kornhauser oraz Adam Wiedemann już rozpoczęło obrady!
 
  1. Adam Buszek, Cztery strony twarzy, Wydawnictwo Papierowy Motyl, Toruń 2016
  2. Adam Leszkiewicz, Fantomowa głowa, Klub Jagielloński, Kraków 2016
  3. Adrian Sinkowski, Raptularz, Biblioteka „Toposu”, Sopot 2016
  4. Agata Wielgołaska, Zaplanowane Nieporozumienie, Wydawnictwo Mamiko, Nowa Ruda 2016
  5. Andrzej Kędzierski, Literackie Litchi, Częstochowa 2016
  6. Andrzej Titkow, Pieśń nad pieśniami, Wydawnictwo Austeria, Kraków/Budapeszt 2016
  7. Anna Morawiecka, Szarlotka, czyli co się robi, żeby nie robić tego, co powinno się robić, Wydawnictwo w Podwórku, Gdańsk 2016
  8. Arleta Cłapa, Kursywą po niebie, Wyd. Kwadratura, Łódź 2016
  9. Bartłomiej Siwiec, Instrukcja zabicia ptaka, Wydawnictwo Mamiko, Nowa Ruda 2016
  10. Bogdan Nowicki, Centaurowo, Wydawnictwo Miniatura, Kraków 2016
  11. Damian Kowal, Najmniejsze przeboje z Tristan da Cunha, Dom Literatury w Łodzi, Łódź 2016
  12. Danuta Stokłosa, „Gdzie jest tamta dziewczyna…”, Wydawnictwo Amelia, Boguchwała 2016
  13. Dariusz Sokołowski, Drzewiej, Wydawnictwo Episteme, Lublin 2016
  14. Dawid Mateusz, Stacja wieży ciśnień, Biuro Literackie, 2016
  15. Elżbieta Ferlejko, Jestem spod róży, Jestem z podróży, Stowarzyszenie Literackie „Witryna” w Stalowej Woli, Stalowa Wola 2016
  16. Elżbieta Okunowska, Impresje, Wydawnictwo „Krukowiak”, Redecz Krukowy 2016
  17. Elżbieta Tabakowska, nie-pełna pustka.haiku, Wydawnictwo Austeria, Kraków/Budapeszt 2016
  18. Enormi Stationis, centaurydy, Wydawnictwo Print-Land, Złotokłos 2016
  19. Ewa Jarocka, Nie ma dobrych ludzi, Fundacja na rzecz Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza, Wrocław 2016
  20. Grzegorz Hetman, Putzlaga i inne wiersze, Fundacja na rzecz Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza, Wrocław 2016
  21. Grzegorz Janusz Ostrowski, Alta vista, Wydawnictwo Anagram, Warszawa 2016
  22. Grzegorz Tokarczyk, Literackie Komunikaty o Trwaniu Rzeczywistości, rozpisani.pl, 2016
  23. Henryk Urbanek, Szary chłopiec w wieku Chrystusa, Wydawnictwo Sowello. Rzeszów 2016
  24. Irit Amiel, Spóźniona/Delayed, Wydawnictwo Austeria, Kraków/Budapeszt 2016
  25. Iwona Puchała, Puch na Niełupce, Fundacja Duży Format, Warszawa 2016
  26. Izabela Trojanowska, Akt, Samorządowe Centrum Kultury w Mielcu, Miejska Biblioteka Publiczna w Mielcu, 2016
  27. Jacek Mroczek, Wszystkie rzeczy, Fundacja Duży Format, Warszawa 2016
  28. Jacek Raputa, Papierowe serce, Wydawnictwo Poligraf, Brzezia Łąka 2016
  29. Jakub Bednarczyk, autokryf, Wydawnictwo Magraf S.C. , Bydgoszcz 2016
  30. Jakub Domaradzki, Wiersze, których nie lubi mój tata, Wydawnictwo Mamiko, Nowa Ruda 2016
  31. Janina Żaneta Mikulska, Drogami dni, Stowarzyszenie Przyjaciół Bibliotek i Książki w Ostrołęce, Ostrołęka 2016
  32. Jarosław Jurczak, Pamięć zewnętrzna, Dom Literatury w łodzi, Łódź/Kraków 2016
  33. Jerzy Handzlik, Płatki i kolce, Wydawnictwo Kleks, Bielsko-Biała 2016
  34. Joanna Chachuła, Czarny kot, Stowarzyszenie Kreatywny Sieradz, Sieradz 2016
  35. Joanna Żabnicka, Ogrodnicy z Marly, Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, Poznań 2016
  36. Jolanta Sak, Gdybyś cos kiedyś, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 2016
  37. Justyna Koronkiewicz, Szamanka, Grupa Literyczna NA KRECHĘ, Poznań 2016
  38. Justyna Paulina Kołodziejczuk, Klucz moich marzeń, Wydawnictwo Dygresje, Poznań 2016
  39. Kamila Łyłka-Kosińska, From 17, Wydawnictwo Stowarzyszenie Teatralna Dom z Jaśkowi, Orzesze-Jaśkowice 2016
  40. Karol Ketzer, Pięszczoty, Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, Poznań 2016
  41. Kasia Gajek-Potoczny, Chwile nieuwagi przy obieraniu ziemniaków, Wyd. Anagram, Warszawa-Melbourne 2016
  42. Katarzyna V. Kozłowska, Filiżanka. W stronę szczęścia, Kontra.Punkt, Warszawa 2016
  43. Kochalina Miłosna, Kochanka w toalecie, Wydawnictwo Mamiko, Nowa Ruda 2016
  44. Krzysztof Szewczyk, Homo Ferus, Wydawnictwo Mamiko, Nowa Ruda 2016
  45. Łukasz Marek Buśko, Sercem dojrzałem, słowem opisałem, Wydawnictwo Poligraf, Brzezia Łąka 2016
  46. Łukasz Mularczyk, Lustro weneckie, Wydawnictwo Poligraf, Brzezia Łąka 2016
  47. Magdalena Szewczuk, ciepło zimno, Towarzystwo Działań Twórczych „Talent”, Białystok 2016
  48. Małgorzata Hrycaj, Pod baldachimem krwawnika, Wydawnictwo Signo, Kraków 2016
  49. Marcelina Koncewicz, Przez okno, Katolickie stowarzyszenie Civitas Christiana, Kraków 2016
  50. Marcin Pełka, Martwe morze, Wydawnictwo Aspektspress, Inowrocław 2016
  51. Marcin Tomczak, Weno wej! Dom Literatury w Łodzi, Łódź/Kadzidło 2016
  52. Marianna Pawłowska, grafiki duszy, Towarzystwo Miłośników Podlasia, Biała Podlaska 2016
  53. Marta Tomczyk-Maryon, Sto par bytów, Biblioteka Galerii Literackiej przy GSW BWA w Olkuszu, Olkusz 2016
  54. Michał Chludziński, Boże rykowisko, Wydawnictwo Austeria, Kraków/Budapeszt 2016
  55. Michał Trudewicz, Zakwity, Wydawnictwo Mamiko, Nowa Ruda 2016
  56. Mira Białkowska, Fraszkowa Uczta, Wydawnictwo Literackie Białe Pióro, Warszawa 2016
  57. Monika Stępień, Neuroteorie, Wydawnictwo LITTERA, Olsztyn 2016
  58. Patrycja Paterak, Widzimisię, Wydawnictwo Mamiko, Nowa Ruda 2016
  59. Paulina Maria Kowalik, Miłość od czasu do czasu, Wydawnictwo Sowello, Rzeszów 2016
  60. Paulina Ożegalska, Mnie jest smutno z przyzwyczajenia, Wydawnictwo Papierowy Motyl, Toruń 2016
  61. Paweł Kobylewski, Podróż w nieznane, Bytomskie Centrum Kultury, Bytom 2016
  62. Piotr Machul, Ultimatum, Miejski Dom Kultury w Radomsku, Radomsko 2016
  63. Piotr Woźniak, coś pomiędzy, Wyd. Mamiko, Nowa Ruda 2016
  64. Ryszard Lis, Podszepty, Wyd. Towarzystwo Opieki nad Oświęcimiem, Tarnów 2016
  65. Sylwester Gołąb, Garda, Wydawnictwo Mamiko, Nowa Ruda 2016
  66. Teresa Wolska Gesiarz, Ulotność chwili, Wydawnictwo Autorskie Magdalena Kapuścińska, 2016
  67. Wit Pietrzak, Stabilne, Biblioteka Arterii, łódź 2016
  68. Wojciech Pelc, ziemie obiecane, Grupa Literyczna NA KRECHĘ, Poznań 2016
  69. Zdzisław Mikłaszewicz, Czas równoległy, Wydawnictwo Anagram, Warszawa 2016
  70. Zygmunt Królak, Chciałbym powiedzieć, Powiat koszaliński, Koszalin 2016
  71. Zyta Bętkowska, Dwa chutory, Wydawnictwo Mamiko, Nowa Ruda 2016

niedziela, 12 lutego 2017

Mozół, zatwardziałość i utyski

JOE BONAMASSA "Blues of Desperations", 2016.

Bonamassa, bo po wymianie rury w piecu, też mam zniszczone dłonie. Bonamassa, bo w moim domu rośnie wirtuoz gitary. Bonamassa, bo jest w tej muzyce jakaś błogość, pewność siebie. Bonamassa - bo to geniusz. Też, bym chciał, być płodny jak Joe: dotknąć się kartki i mieć tekst. Która to już jego płyta? Urodzony w 77 roku, ma chyba włączone jakieś turbo. Licząc solowe - dwunasta. A przecież jeszcze są koncertowe, a także płyty w duecie z Beth Hart i Black Country Communion. 

To może być zarzut, że to bezpieczna muzyczka, ale ja właśnie dokładnie takiej potrzebuję. Piosenki dla przyjemności słuchania. Trochę wycofane, pogodzone, niewalczące. Tak jak akustyczna, uzależniająca "The Valley Runs Low", w którym żeńskie chórki dogadują słodko "Wait, wait"... O tym, że ona odeszła, ale przecież wróci... Taka słodka desperacja.
Płyta zaczyna się od szalonej perkusji naśladującej pędzący pociąg. Umówmy się - nie jest to pendolino. Tradycyjna ciuchcia na węgiel, "pociąg jak huragan". Są tu piękne spazmy gitary, a panie naśladują gwizd lokomotywy. Jaką metaforą nas tu częstuje Mr Bonamassa? Ano taką: "Wyjeżdżam, mam swój rozum, nie wrócę już."
Drugi kawałek, być może najlepszy na płycie - "Mountain Climbing", ma świetny początek (musiał tego namiętnie słuchać Jan Bo, skoro nagrał "Bananowy dżem"), świetny refren. Zaczyna się od "I’m just a poor man working day by day". Jest o mozole codzienności i przeświadczeniu, że ta "górska wspinaczka" ma sens. Oto "smutek samego dna". I ta piękna solówka. Zaciśnij zęby, pracuj, rób swoje. Na pustkowiu, w dziurawych portkach, uderzając młotem między kamień i stal.
"Drive" został wybrany na singiel. To zakręcacz łez. O porażce, z której musimy wyjechać. Czeka nas długa droga, "puśćmy trochę starych bluesów, załóż swoją ulubioną sukienkę, let's drive". Gorzko, ale da się polubić ten smak.
Dumny jakiś - tak go widzę - jest "No Good Place For Lonely". Temat: zatwardziałość w poszukiwaniu zastępstwa dla tej, która odeszła. "Przeszukuję świat", ale wciąż tęsknię. Gitara łka: "nie chcę, by ktoś zobaczył, że płaczę".
Tytułowy utwór - zaczynający się cokolwiek kosmicznie - przypomina mi trochę Deep Purple z płyty "Perfect Stranglers". Desperat czeka na telefon, a wilki wyją.
Pora na zmianę klimatu - "You Left Me Nothing But The Bill And The Blues"..., jesteśmy w barze, spłukani, pijemy ostatnie wino. Utwór dobrze buja, a solówka ma w sobie nawet rzężenie osła.
"Distant Lonesome Train"... znów pociągowy klimat - diabeł pali w jego piecu. Potem jeszcze podniosła pieśń "How Deep This River Runs", z obowiązkowym miejscem na karkołomne solo. A na deser:  jazzujące, luzackie, knajpiane, z fajnym pianinkiem "Livin' Easy". Tu już, mam wrażenie, opuszcza nas desperacja. Z innej bajki - "What I've Known for a Very Long Time"... To już taka trochę muzyka do kawy i ciasta. Desperaci muszą odpocząć.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Tomasz Cieślak o "Pańskim płaszczu" w E-kalejdoskopie



Na łamach e-kalejdoskop.pl ukazała się recenzja mojej książki autorstwa Tomasza Cieślaka.


Ironia? Zamiast łez?
Tym razem zacznę nietypowo – monotonnym, alfabetycznym wymienieniem: all inclusive, chwilówka, full wypas, fun, gratis, grill, info, joga, jogurt light, lajk, lans, level, mp3, outlet, Photoshop, program kulinarny, promocja, reklama, selfie, serial, sms, sondaż, spot, szacun, tortilla, wi-fi, wow! 
Witajcie w dzisiaj! – można by zawołać, czytając „Pański płaszcz”, najnowszy zbiór wierszy tomaszowskiego poety Krzysztofa Kleszcza. Nawet jeśli do końca nie wiemy, co niektóre wymienione w pierwszym akapicie wyrazy znaczą albo w jakich okolicznościach się ich używa, na pewno się z nimi zetknęliśmy – i stykamy w wierszach tomaszowianina. Ambicją autora tych liryków jest bowiem sportretowanie współczesności w jej możliwie wielu odsłonach i aspektach. Bynajmniej nie z zachwytem, lecz przeciwnie – w poczuciu, że świat (i w jakimś stopniu, jakkolwiekbyśmy się bronili, my z nim) głupieje w bylejakości, banale i konsumpcji, zatracając to, co było dotąd jego prawdziwą wartością. „Pański płaszcz” to zbiór utworów powstałych z etycznej pasji, z niezgody na rozpad rzeczywistości i człowieczeństwa, z tęsknoty za harmonią i prawdą. 
Kleszcz jest przy tym poetą bardzo wyraźnie świadomym, że mówi do dzieci swojego czasu, nie proponuje więc lekcji etyki. Nie kreuje bohatera lirycznego, który byłby wyraźnie ponad to wszystko, co widzi (i co gnije) wokół. On tylko starannie zbiera i opisuje, jakby nie chciał niczego pominąć, niczego zbyć milczeniem – bo robi to z autentyczną zaciekłością. Chyba nawet zresztą gromadzi aż nazbyt starannie, opisuje nazbyt szczegółowo, ponieważ wywołuje u odbiorcy efekt niezdrowego zaciekawienia, zapraszając do udziału w swoistych zawodach: „zgadnij, o czym jeszcze powiem”, „zastanów się, czy czegoś nie przeoczyłem”. Nie przeoczył. Zajrzał w każdą ciemną dziurę i pokazał, że znikąd nadziei. 
Warsztatowo rzecz jest bardzo smakowita. Wszystko rozgrywa się nie w krzyku przerażenia towarzyszącego apokalipsie, nie w lamentacjach, a – w zdziwieniu i poprzez subtelny cień ironii. Kleszcz kompromituje skompromitowany świat zaledwie zestawiając nieprzystawalne do siebie obrazy, łącząc niełączliwe pojęcia i wyrazy. Pokazuje rozpad domu, miłości, tradycji, poezji. I co dla niego szczególnie ważne, co decyduje o najgłębszym sensie istnienia: religii oraz eschatologii. „Z wiecznością policzono się jak z eternitem. Zedrzeć, / składować z dala od ludzi” – tymi słowami rozpoczyna wiersz „Eternity”. To bodaj jedyny utwór, którego podmiot jest tak wyraźnie sarkastyczny. W innych nawet nie krzywi się i nie nadyma, jak zwykło wielu wytrawnych moralistów dzisiejszej doby. Opowiada spokojnie o rozpadzie, patrząc nań od wewnątrz, jako współuczestnik, może nawet – jako nieświadomy współsprawca, który co prawda coś tam jeszcze innego, lepszego pamięta, do czegoś innego niż to, co widzi, tęskni, ale nie umie się sam przeciwstawić światu, zbudować na nowo, bo mu po prostu brak godnego budulca. Bo sam podlega rozpadowi. Dlatego pyta (chyba nie dramatycznie, lecz z rezygnacją?) w finale „Zimnych ogrodników”: „Co jeśli poznają nas / po owocach? Po naklejce Made in China?”. 
Naprawdę, świetnie zrobione wiersze! Mimo to mam ochotę zapytać przede wszystkim o to, kiedy powstały, bo odnosząc się – w bogactwie motywów i tematów, w tym swoim rozbuchaniu – do naszej rzeczywistości, jakby jej jednak już nie obejmowały, jakby ślizgały się po powierzchni. Oczywiście wiem, że nie mogę mieć do poety pretensji, że coś pominął, że jego wizja nie zgadza się z moją. Ale muszę napisać, że się nie zgadza! Czytam „Pański płaszcz” jak opowieść sprzed lat, kiedy wydawało się, że historia się skończyła, że na wszystko będzie lekarstwo, że „zabijamy się jedynie / na wyprzedażach”. Jednak ludzie nie giną głównie w hipermarketach i w wypadkach, a na wojnie, pełzającej w Europie i tragicznej na Bliskim Wschodzie. W Polsce też można oberwać nie tylko oberwaną półką sklepową. Jest goręcej i bardziej ponuro niż w poetyckiej wizji Kleszcza. Ktoś powie, że przywołuję coś, co nas omija. Czyżby? Powie: piszesz o sprawach odległych. Czyżby? Mam wrażenie, że „Pański płaszcz” prezentuje, bardzo atrakcyjnie, kalejdoskop spraw bliskich, ale wielokroć już opisanych. Że, ślizgając się po powierzchni, prezentuje wymyślne figury na dobrze wypolerowanej, otoczonej zgrabnymi barierkami powierzchni. Wiersz „Programowy” Krzysztof Kleszcz kończy zdaniem: „Ronię ironię zamiast łez”. Nie zawsze chyba tak przystoi.

Krzysztof Kleszcz, „Pański płaszcz”. Wyd. Kwadratura, Łódź 2016.

środa, 25 stycznia 2017

Przerastanie siebie swym snem

WIT SZOSTAK "Sto dni bez słońca", Powergraph, Warszawa 2014.

Ten ponad 400-stronicowy pastisz książek kampusowych, czyta się - także dzięki krótkim rozdziałom - nadzwyczaj lekko. Oto główny bohater gamoniowaty Lesław Srebroń (nazwisko z wiersza Leśmiana: "Księżyc to — wioska ogromniasta, / Gdzie ciszę ciuła brat mój — Srebroń, / Co siebie własnym snem przerasta, / Więc mu istnienia w srebrze — nie broń!") dostaje pracę na Uniwersytecie położonym na fikcyjnym archipelagu Finnegany (nazwa z książki Joyce'a). Mamy tu klimat rodem z książek Davida Lodge'a, które bardzo lubię.

Od początku główny bohater o cechach Don Kichota - megaloman, któremu wydaje się, że na tym marnym przyczółku jest obrońcą Europy - wzbudza w nas politowanie, a kiedy bez żenady zgadza się na uczestnictwo w naukowym projekcie pani O'Sullivan "Życie seksualne uczonych", wywołuje już tylko smutek i żal. Ten dziwoląg w tweedowej marynarce nadinterpretujący rzeczywistość i dzieła swojego mistrza Filipa Włócznika, żyje w przeświadczeniu o swej wielkiej roli, choć prowadzi zajęcia dla pięciu znudzonych studentów. W chwilach uniesienia płacze nad geniuszem literackim swojego guru.
Szostak "toczy bekę" z tematów prac naukowych ("Motyw winorośli we współczesnej prozie bałkańskiej", "Pochód penisa przez dzieje"), z całego życia studenckiego (genialne jest przeświadczenie naszego bohatera, że uczniowie sms-ami wysyłają sobie wyszukiwane informacje pogłębiające tematykę zajęć!). Przytaczane streszczenia książek Filipa Włócznika, te książki w książce, to sprytna karykatura wątków patriotycznych w literaturze fantastycznej.
Śmiałem się ze świetnie skonstruowanych gagów np. powtarzające się "I hołd, by mu oddali / ale przegrzebki jedli.", "członkowie (fellows)" albo z tego, co można wysnuć ze zdania o wrastających paznokciach. Cały ten ton egzaltacji i humoru rodem z "Baśni angielskich" Jacobsa, wprawia w świetny nastrój.
Gdy uczelniany Don Kichot wymyśla projekt ocalenia Europy przed całym złem tego świata, gdy wypisuje "...na drugiej kartce: nihilizm, kryzys wartości, atrofia tradycyjnych wspólnot, wzrost znaczenia miast, śmierć Boga, śmierć duchowa człowieka, subiektywizm, relatywizm, subiektywizm a relatywizm, scjentyzm, rozwój techniki, kult dobrobytu, operacje plastyczne, kryzys katolicyzmu, wzrost nacjonalizmów, państwo opiekuńcze, konsumpcjonizm, pornografia, uprzedmiotowienie (...)" i wierzy, że naprawi świat, autokreacja i egzaltacja prowadzi go w śmieszność, a ta śmieszność do katastrofy.

Na tylnej okładce sam autor elegancko się prezentuje w tweedowej kreacji. Ekhm... jakby zachęcał, by w tym stroju Srebronia, nie rozumiejącego świata, zobaczyć siebie. Podziwiając dystans autora, którego stać było na autoparodię, bez problemu zobaczyłem siebie: dzielnie szyjącego "pański płaszcz", wizualizującego sobie tysiące potencjalnych czytelników, ślepego na to, że tysiące potencjalnych czytelników wzrusza ramionami.
O! I to jest nowa strategia syntezy. I to jest nowa koncepcja sztuki!

Wit Szostak - pisarz urodzony w Krakowie, ożeniony szczęśliwie,
 nagrodzony Zajdlem, nominowany do Nike, 
wystawiony w Teatrze Starym, ubrany w tweed.


piątek, 20 stycznia 2017

Jak mama jest

T.LOVE "T.Love", Warner Music Poland, 2016. 

T.Love nie był moim ulubionym zespołem nigdy, ale przez lata uświadomiłem sobie, jak wiele znaczą dla mnie pojedyncze piosenki. Ich przypominanie to wyjątkowy wehikuł czasu, np. płytę "Wychowanie" z 1989 roku (miałem 15 lat) nagrałem sobie na kasetę magnetofonową na prehistorycznej Finezji, a tytuły wypisałem na maszynie do pisania. Gdy miałem lat 17: ukazał się "Pocisk miłości" z piosenką: "Warszawa". I pomyśleć, że zwrot "pieprzony Żoliborz" wzbudzał kontrowersje - dziś wywołuje uśmiech... Przy piosenkach z "Kinga" jechałem na praktyki studenckie... Przy piosenkach z "Prymitywu" tańczyłem na jakichś balangach (świetne: "To nie jest miłość", "Potrzebuję wczoraj", "Gloria")... Moja młodość karmiła się takimi tekstami jak ten z piosenki "Motorniczy", w którym Muniek specyficznie opisał alkoholowy odjazd: "Lubię wtedy leżeć na chodniku i popatrzeć w oczy Boga"...
 
Dodam więc dla porządku, że każda z płyt: "Al Capone", "Chłopaki nie płaczą", "Antyidol", "Model 01", "I Hate Rock'n'Roll" miała co najmniej kilka świetnych piosenek, których słuchało się wielokrotnie. Miałem jakiś problem z tekstami, że to za bardzo w zgryw idzie ("Chłopaki nie płaczą"), albo w niedojrzałość ("Nie Nie Nie"), ale wpisywałem to w konwencję pop-rockowej piosenki. Dwupłytowy "Old is Gold" zupełnie niespodziewanie (bo początkowo byłem nieufny) pokazał zespół jako klasyków. Te akustyczne, inaczej niż do tej pory aranżowane utwory, wybiły zespół na wyższy poziom. Tekstowo Staszczyk dźwigał tu niezłe ciężary i  nie spalił żadnej próby.

Czy nowa płyta da radę? Pierwsza jej zajawka była niesamowita! "Pielgrzym" to muzycznie i tekstowo - rzecz z dużą klasą! "Mijam królestwa tego świata / Mijam miasta, krwawy tron / Mijam haremy, mijam dżungle / Cesarzy i ich zgon".

Przy "Bum Kassandra" załącza się dyskoteka. Muniek wieszczy koniec świata i postanowił do tego zatańczyć. "Nadchodzi czyste zło, apokalipsa / Znaczenia nie ma tu hajs i pozycja". Dobry numer o świecie, który idzie w złym kierunku. 
Przebojem powinien zostać "Alkohol", kojarzący się z "Lust For Life" Iggy Popa. Jego urodą jest to, że po swojemu odczytają go fani alkoholowych libacji i zatwardziali abstynenci. To jest sztuka tak napisać! Szczególnie podoba mi się fraza: "Jak mama jest"...
 

Uroczy taneczny beat ma piosenka "Siedem". I choć nie odkrywa Ameryki, to zaśpiewany wysokim głosem refren "A ty chcesz więcej i więcej..." - wchodzi w głowę i może stać się hymnem mężczyzn stojących przed sklepami w galeriach w oczekiwaniu na swoje żony...
Uwaga! Nie schodzimy z parkietu. "Blada" - dosłownie jest ulepiona z buziaków, słodka. Czułe wyznanie miłości do bladej dziewczyny i oczekiwaniu na jej piegi.
Z "Warszawą Gdańską" mam problem... Melodia refrenu i fragment o Davidzie Bowie jest ok, ale te "zamykające się granice i straszące nas dworce" są jednak za proste, za tandetne...
"Niewierny patrzy na krzyż" - ciekawie podane przemyślenia człowieka, który wątpi w Boga. Tomasz zwany Didymos nie uwierzy, bo nie zobaczył. Muzycznie to kawał dobrej roboty, dobra perkusja i wokal.
"Matka Joanna od Aniołów" - osobista ballada dla życiowej partnerki - do mnie nie trafia. Może dlatego, że wcześniej Muniek już pisał o niebo lepiej deprecjonując siebie (patrz: płyta solowa i "Dzieje grzechu")...


Piosenka "Moi rodzice" w pierwszej chwili włączyło mi się "nie". Ale... polubiłem. To powrót do klimatu "Old Is Gold". "Nie wstydzę się" - śpiewa, tuż przed refrenem, który mogłaby wykonywać - powiedzmy - Arka Noego. Muniek dokonuje naprawdę niemożliwego - ciężko się nie wzruszyć. 
"Lubitz i Breivik" i "Marsz" - to słabszy fragment płyty. W słowach "Marszu" jest tylko publicystyka, nie ma polotu, poezji i puenta słaba. Zaś "Ostatni gasi światło" to nietypowe gadanie do dyskotekowej melodyjki. Wspomnienia Muńka kupuję dzięki frazie "łykałem wszystko jak pelikan wodę". Refren jest uroczy, a ostatnia zwrotka o prozacu przerysowana.

Wreszcie - "Kwartyrnik" - próba opisania podzielenia społeczeństwa w Polsce. "Dla was gnoje to zbyt trudne" - Muniek wkurza się i wymyśla - znane już z płyt Sidneya Polaka - przesłanie: "trzeba smutę zapić wódką".  Przyznam, że to może się sprawdzić na imprezie... 

Wizja, że dzięki "mamie" godzi zwaśnionych Polaków jest interesująca.