czwartek, 10 lutego 2011

Blaza


Pomyślałem "Zappa" i przypomniał mi się od razu Marcin, który był jego fanem. Potem boisko, na którym graliśmy, na wf-ie albo po lekcjach - te wszystkie główki, strzały z czuba w kozakach "Podhale" - grało się zimą nawet gdy sypał śnieg. Marcin mieszka w Magdeburgu, Witek w Anglii, ale Lewy, Kigen, Miły, Jarek, Zali, Kaza - kiedy gramy?

Autor: Krzysztof Kleszcz

Blaza

Uszło i nawet się nie odbija.
Wielka kałuża na polu karnym,
i weź się tu rzucaj. Słupki
jak ramki bez zdjęć. Prawą
stroną i stąd dośrodkowanie.
Tylko Marcin biegł, nigdy
nie patrzył na linie. Wybieram
drużynę. Wskazuję. Przecież

to powietrze wciąż tu jest.



----
Wiersz ukazał się drukiem w "sportowym" nr "RED.-a"
nr 2 (7); można go kupić -> tutaj

wtorek, 8 lutego 2011

Skutki uboczne (10)



„I przez jedną krótką chwilę doświadczyłem ekstazy, którą zawsze pragnąłem osiągnąć, jakbym dał krok przez czas chronologiczny w ponadczasową cienistość, zadziwienie pośród ponurości śmiertelnego padołu i poczucie, że śmierć depcze mi po piętach, żebym parł naprzód, a jej zjawa też aż gubi pięty, ja zaś pędzę na wystającą za burtę deskę śmierci, skąd uleciały wszystkie anioły i pofrunęły w świętą próżnię wiekuistej pustki…Zrozumiałem, że to falowanie narodzin i śmierci odbywa się tylko i wyłącznie za sprawą stabilności przyrodzonego Umysłu, tak jak wiatr marszczy arkusz czystej spokojnej, lustrzanej wody. Odczuwałem rozkoszną, swingującą błogość niczym duży zastrzyk heroiny w główną żyłę…Myślałem, że zaraz umrę. Ale nie umarłem, tylko przeszedłem sześć kilometrów, zebrałem z ziemi dziesięć długich petów…”.

Jack Kerouac, W drodze (tłumaczenie Anna Kołyszko). Państwowy Instytut Wydawniczy 1993.

(p)

poniedziałek, 7 lutego 2011

Z piwnicy




Marcin Włodarski na swoim blogu wydobywa na światło dzienne ukrytą w piwnicy „Zwłokę”: „Te bezkompromisowo brzydkie i dosadne wiersze sprawiają wrażenie podróży, jaką autor odbywa w malignie. Jego wyobraźnia zdaje się wymuszać z siebie obrazy rozkładu, wyciskać je podczas zatwardzenia spowodowanego nieznanym mi urazem. Forma, która powstaje – czarno na białym, jest imponująca. To jak monumentalna rzeźba będąca zapowiedzią końca świata, wykończona z precyzją i fantazją jednocześnie”. Tyle tytułem wstępu, całość recenzji Marcina Włodarskiego (poety, autora „Sommy” i „Po własnych śladach”, związanego niegdyś z pismem „Portret”) możecie przeczytać tutaj.
(p)

niedziela, 6 lutego 2011

Gigańci tańczą (poezja ulicy)




Niedziela, „pchli targ” na giełdzie samochodowej w Łodzi. Szukam trzech ogrodowych figurek murzyńskich muzyków jazzowych, które dzień wcześniej widziałem na podobnym targu w Piotrkowie Trybunalskim. Wtedy nie zdecydowałem się ich kupić, dziś chciałbym. Wreszcie odnajduję handlarza z Piotrkowa, niestety, jeszcze wczoraj zostały sprzedane. Skoro jednak już tutaj jestem, kupuję stare wydanie „Biesów” Dostojewskiego i „The Doors” Olivera Stone’a na dvd. Podaję sprzedawcy banknot 50 złotowy (należność 18 złotych), ale ten nie ma jak wydać. Zwracam się do człowieka stojącego obok, na którego twarzy wypisana jest cała historia PRL-u – i jako bonus – przeszło dwie dekady „nowego, wspaniałego świata”; faceta usiłującego sprzedać swój nieatrakcyjny towar (m.in. książki Putramenta). Jest ubrany jak statysta „żywcem” ściągnięty z planu filmu „Przepraszam, czy tu biją?” (jesionka i futrzana czapka z daszkiem). „Przepraszam, rozmieni mi Pan 50 złotych?” – pytam. W odpowiedzi słyszę: „Panie, jak ja bym miał 50 złotych, to bym sobie życie ułożył!”.
(p)

piątek, 4 lutego 2011

Luty miesiącem napraw




Koledzy nauczają. I wyobrażam to sobie, jak w nieodległym czasie każdy z nich staje się dla swoich uczniów kolejnym wcieleniem Maharishiego Mahesh Yogiego, a ŚFK okazuje się być nowym Rishikesh. Te wibracje – drżący tembr nakładających się wzajemnie na siebie głosów, zapach kadzideł – i dźwięki „When My Gitar Gently Weeps” lejące się gdzieś z offu… A więc przybywajcie po poetyckie oświecenie światłoczuli. Sznycel* (o, przepraszam!). Słowo na Was oczekuje!

* na wypadek, gdybyście jednak nie mieli ani grama talentu.
(p)

czwartek, 3 lutego 2011

W drodze



W numerze 18 Magazynu Materiałów Literackich „Cegła” („W drodze”) ukazały się dwa moje wiersze: „Czas apokalipsy” i „Odyseja 2010”. Dziś, w zmienionej nieco postaci i pod innymi tytułami weszły do projektu trzeciej książki, który mam nadzieję w bliżej nieokreślonym czasie zakończyć i opublikować. Najnowszy, 18 numer „Cegły” został wydany w formie kalendarza na 2011 r. Numer jest dwujęzyczny, na zbiór tekstów składają się zestawy wierszy i krótkich tekstów prozatorskich autorów z Polski i Niemiec. Większość zamieszczonych tekstów jest opublikowana w obu językach. Polskę reprezentują tacy poeci jak m.in. Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Andrzej Sosnowski, Karol Maliszewski, Maciej Melecki, Tomasz Hrynacz, Tomasz Dalasiński i Grzegorz Kwiatkowski.
(p)

środa, 2 lutego 2011

Czytanie na Zdrowiu



W nr 5 (114) / 2010 „Toposu” ukazała się recenzja „Zwłoki” autorstwa Przemysława Dakowicza pt: „Czytanie na Zdrowiu”. Jej tekst kilka miesięcy wcześniej został już opublikowany na jego blogu literackim i to tam można ją przeczytać pod następującym linkiem:
(p)

PKF



26 stycznia w Kawiarni Literackiej ŚFK - Dom Literatury w Łodzi zaprezentowano moje wiersze obok wierszy Michała Nowaka i Andrzeja Babaryko. Główną atrakcją spotkania w „Literackiej” był koncert zespołu Statyści. Zapowiedź imprezy można odnaleźć pod linkiem:
http://www.plasterlodzki.pl/literatura/zapowiedzi-literackie/2425-kawiarnia-literacka-koncert-zespou-statyci

30 stycznia zostałem zaproszony przez Dominika Figla, łódzkiego fotografa i muzyka zespołu Fonovel do udziału w jego autorskim projekcie fotograficznym „Łódzcy Poeci/ Portret”. Projekt ten to praca dokumentująca portrety współczesnych poetów, która ma na celu połączyć fotografię i poezję, osobę i twórczość, obraz i tekst a jednocześnie przybliżyć odbiorcom współczesną sytuacje poezji w Łodzi. Inspiracja wywodzi się z zainteresowania studium portretu fotograficznego jak i samej poezji. Z dotychczasowymi rezultatami artystycznej pracy Dominika można zapoznać się pod linkiem: http://dominikfigiel.blogspot.com/

1 lutego wierszem Cypriana Kamila Norwida „Język Ojczysty” zainaugurowano akcję „Wiersz dnia”, realizowaną przez portal społeczno-kulturalny Pisarze.pl przy współpracy ze Związkiem Literatów Polskich. Do udziału w akcji zostałem zaproszony przez Leszka Żulińskiego. Jej celem jest animacja kultury i sztuki, upowszechnianie polskiej poezji i promocja poetów. W ramach akcji, przez co najmniej rok na łamach portalu i w wybranych środkach masowego przekazu będzie emitowany codziennie inny wiersz wybrany przez redakcję. Organizatorzy uzyskali patronat medialny agencji reklamowej Stroer. Dzięki niemu „Wiersz dnia” można przeczytać na stacjach warszawskiego metra na ekranach Infoscreen. Za realizację akcji odpowiedzialni są: Bohdan Wrocławski (głowa projektu), Filip Wrocławski (realizacja graficzna i informatyczna), Andrzej Wołosewicz i Leszek Żuliński (koordynacja merytoryczna), redakcja portalu Pisarze.pl oraz wielu pisarzy Związku Literatów Polskich, Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i autorów niezrzeszonych. Każdy, kolejny „Wiersz dnia” będzie można przeczytać pod linkiem: http://wierszdnia.pisarze.pl/archiwum,2011-02-01.html
(p)

wtorek, 1 lutego 2011

Właśnie się zastanawiam





W numerze 4 (43) 2010 „Pegaza Lubuskiego” ukazały się dwa moje wiersze, które są „pokłosiem” XVI OKL im. Zdzisława Morawskiego organizowanego w Gorzowie Wlkp. Oprócz nich wiersze pozostałych laureatów II i III nagrody konkursu – Karola Graczyka i Mariusza Partyki. Obok wierszy, także i proza (konkurs odbywa się w dwóch kategoriach) autorstwa Beaty Patrycji Klary, Dariusza Wiśniewskiego i Artura Wodarskiego. A jednak we wspomnianej przeze mnie gorzowskiej publikacji najważniejszy wydaje mi się być głos Karola Maliszewskiego – jednego z jurorów konkursu i zarazem przewodniczącego tegoż jury, obok Marka Wawrzkiewicza, Leszka Żulińskiego i Andrzeja Krzysztofa Waśkiewicza – głos poniekąd wpisujący się w niedawną dyskusję toczoną na łamach jednego z portali internetowych poświęconego poezji, której uczestnicy próbowali odpowiedzieć na następujące pytanie: „czy poeta z dorobkiem książkowym powinien nadal startować w konkursach poetyckich na zestaw wierszy?”. Karol Maliszewski w swoim pokonkursowym „notatniku” nie udziela jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie prezentując swoją opinię niejako w trybie warunkującym. I ja również nie potrafię udzielić na nie jednoznacznej odpowiedzi. Tak jak ten zniszczony życiem facecik w bereciku z filmu „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?”, którego milicjant przyłapał na używaniu słów wulgarnych. Kiedy funkcjonariusz MO z długopisem i notatnikiem w ręku pyta się go o nazwisko, ten mu odpowiada:
"Właśnie się zastanawiam...".
(p)

Powrót do Złotego Środka



Z dużym opóźnieniem i w wyniku przypadku, trafiło do moich rąk wydawnictwo będące podsumowaniem VI Festiwalu „Złoty Środek Poezji”, który odbył się w dniach 25-27 czerwca 2010 roku w Kutnie. Piszę z opóźnieniem, ponieważ jakiś czas temu słyszałem od Oli Rzadkiewicz, współorganizatorki festiwalu, że jego druk miał nastąpić już we wrześniu ubiegłego roku. Gdyby Krzysztof Kleszcz nie przywiózł mi egzemplarza z ŁDK- u, prawdopodobnie aż po dzień dzisiejszy nie posiadłbym informacji o publikacji poświęconej kutnowskiej imprezie. Byłaby to dla mnie oczywista strata, albowiem wydawca „języka, ucha, oka”, czyli Kutnowski Dom Kultury stanął na wysokości zadania przygotowując i tym razem pełne kompendium festiwalowych wydarzeń. A było ich sporo: spotkania autorskie, koncerty muzyczne, debaty, rozstrzygniecie konkursu na poetycki debiut książkowy roku 2009, V Otwarty Konkurs Jednego Wiersza, rozstrzygnięcie plebiscytu i konkursu „Poetycka Kostka Wolnego Wyboru”, akcja „Słowo i przestrzeń”. Echa ich wszystkich wraz z pokaźnym zbiorem fotografii znalazły się we wspomnianej publikacji za sprawą koordynatora „Złotego Środka Poezji” w Kutnie i jego pomysłodawcy – Artura Fryza. Oprócz tego sporo wierszy autorstwa zaproszonych na festiwal gości: Andreja Adamowicza, Andreja Chadanowicza, Jana Polkowskiego, Wojciecha Kassa; wiersze pięciu najlepszych zdaniem festiwalowego jury debiutów poetyckich roku 2009 – Dawida Majera, Anny Wieser, Jakobe Mansztajna, Bianki Rolando i Joanny Lech; wiersze laureatów V OKJW – Karoliny Sałdeckiej, Jarosława Jakubowskiego, Doroty Ryst, Rafała Gawina, Piotra Gajdy, Sławomira Płatka, Kacpra Płusy i Roberta Miniaka, esej Wojciecha Kudyby „Muzyka mowy”, a także zapis debaty krytycznej „Jak pisać o pisaniu?”, w której udział wzięli Artur Fryz, Bohdan Zadura, Karol Maliszewski, Krzysztof Bieńkowski, Iwona Słomak, Paweł Szydeł, Maciej Mielecki i Krzysztof Kuczkowski.
(p)