czwartek, 1 maja 2014

Nie musisz trzymać, jadę sam

ARTUR ROJEK "SKŁADAM SIĘ Z CIĄGŁYCH POWTÓRZEŃ", Kayax, 2014

Mogło być inaczej? Wszak pierwsza próba wyrwania się ze sztywnych ram zespołu - projekt Lenny Valentino, była bardzo udana. Rojek objawił się od tamtego czasu jako świetny menager OFF- Festiwalu, znawca alternatywnego rocka. Byłem zdziwiony rozpadem Myslovitz, bardzo ciekawy, co zaoferuje solowo.

I już pierwszy singiel "Beksa" powalił na łopatki. Choć wierzyłem w wyobraźnię Rojka, efekt mnie zaskoczył totalnie. Nie przypominam sobie radiowego hitu - tak pięknie nietypowego, o outsiderze, o traumie. Może "Loser" Becka?  Piosenka zaskakuje, powtarzanym krzykiem, wstawkami dziecięcego chóru, bluzgiem "już / już / nie wytrzymuję tempa / wszystko kurw@ skręca", przeszywającymi frazami introwertyka "nie rozmawiam z nikim z nikim się nie dzielę / zachowaj resztę / wynoś się ze mnie".
Ale dalej jest lepiej! W "Krótkich momentach skupienia": "rakieta i lukrowy tort" rodem z instrumentarium "Uwaga! jedzie tramwaj", wysoki głos wrażliwca. Pięknie wyśpiewane rozczarowanie "Czekam i nic z nadziei", które może być hymnem zakochanych bez wzajemności.
Muzyczny majstersztyk: "Czas, który pozostał" zaczyna się nieziemsko od masochistycznych próśb o wyznaczenie pokuty, kończy się tanecznie. Tekst o potrzebie zwalczenia w sobie pokusy: "Mieć siebie resztę spalić / aż zostanie tylko, to co między nami / nawet jeśli to nie to / usiłuję uwierzyć w coś". W drugiej części utworu zaskakująco robi się dyskotekowo. Ja-fan rocka włażę na parkiet i tańczę. Dawno mnie tak nie poniósł rytm.
"Kot i pelikan" z cudnym tekstem. Wyznanie kogoś, kto się odnalazł jako ojciec. Kto zrozumiał, że samotność to tylko "łykanie wiatru". "A gdy słyszę Franka płacz / pelikanem mknę przez park / nie musisz trzymać / jadę sam".
"Kokon" to ukłon w stronę Thoma Yorka. Taki do samej ziemi, ukłon.
"To co będzie" z cokolwiek kolokwialnym tekstem jest przełamaniem dołującego klimatu. Rojek drwi ze swojej obsesyjnej perfekcyjności, dokładności. "Ciągle widzę w sobie jakiś błąd". Dziecięcy chórek nadał piosence ciekawej mocy.
Podobnie "Syreny" - ryzykownie dosłownie o kłótniach z żoną. Aż po żarliwe miłosne wyznanie, a klawisz naśladuje przebój MGMT.
Coda: bajkowa, przebojowa "Lekkość": drozd w sercu, gruby chłopiec, tłuczone szkła. 

Pominąłem dwa słabsze utwory. Od tych ośmiu powyżej ciężko mi się uwolnić. Wsiadam na pelikana i popylam przez park.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza