
Choć wieszczono powolny koniec czytelnictwa, a księgarnie zamieniały się w salony z kawą. Choć na papierze drukowano coraz częściej tylko streszczenia albo wielkie ogromniaste albumy, takie, które gdy się je przegląda, mogłyby kogoś przygnieść. Wszystko będzie inaczej. Na pytanie o poezję, kiedyś - pani sprzedawczyni pukała się w głowę.
W Roku Tuwima będzie to wyglądało tak: pani wychodzi na zaplecze, przychodzi z panią kierownik, z zastępcą pani kierownik, z zastępcą zastępcy pani kierownik. Na ladzie rozkładają pełną ofertę: WBPiCAK, Biura Literackiego, Kwadratury. Jest tam Mamiko, Instytut Mikołowski, Biblioteka Arterii, Topos. Full.
Tak. Macie rację. To wygląda jak kadr z czołówki "Pingwinów z Madagaskaru". A teraz: "suszymy ząbki panowie".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz