wtorek, 10 czerwca 2014

Złoty Środek Poezji Kutno 2014 dla Słomczyńskiego

Werdykt jury X Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego na najlepszy poetycki debiut książkowy roku 2013 – Złoty Środek Poezji Kutno 2014
 
Mecenas: Prezydent Miasta Kutno
Patronat Honorowy: Stowarzyszenie Pisarzy Polskich
Patronat: Dwumiesięcznik Literacki Topos i Miesięcznik Odra
 
Jury w składzie:
Karol Maliszewskiprzewodniczący
Krzysztof Kuczkowski
Wojciech Kudyba
 
po przeczytaniu 70 zgłoszonych na konkurs tomików wierszy postanowiło przyznać następujące nagrody i wyróżnienia:
 
Szymon Słomczyński  - I nagroda w wysokości 7 000,-zł  za tom wierszy „Nadjeżdża”  wydany przez Biuro Literackie Wrocław
 
Marta Kucharska  -  II nagroda w wysokości 3 000,-zł za tom wierszy "Abisynia" wydany przez Zeszyty Poetyckie Gniezno 
 
Martyna Buliżańska - III nagroda w wysokości 2 000,-zł za tom wierszy „Moja jest ta ziemia”  wydany przez Biuro Literackie Wrocław
 
oraz cztery równorzędne wyróżnienia po 500,-zł każde:
Beata Kieras za tom wierszy „Lady Hiob otwiera usta” wydany przez Stowarzyszenie Literackie im. K.K. Baczyńskiego Łódź
Ewa Świąc za tom wierszy „Lekcja oddychania”  wydany przez Stowarzyszenie Literackie im. K.K. Baczyńskiego Łódź
Maciej Taranek za tom wierszy „Repetytorium”wydany przez Hub Wydawniczy Rozdzielczość Chleba
Piotr Tomczak  za tom wierszy „Miłość, miłość, zapałki, książki i ikra”  wydany przez Mamiko Nowa Ruda
 
Wśród wstępnie nominowanych do nagrody przez poszczególnych jurorów znalazło się 17 książek. to, oprócz nagrodzonych i wyróżnionych, następujące tytuły (podane w kolejności alfabetycznej:
 
Kamil Brewiński, „Clubbing”, Hub Wydawniczy Rozdzielczość Chleba
Szymon Domagała-Jakuć, „Hotel Jahwe”, Dom Literatury w Łodzi
Łucja Dudzińska, „Z mandragory”, Stowarzyszenie Literackie im. K.K. Baczyńskiego Łódź
Seweryn Górczak, „Konstytucja”, Staromiejski Dom Kultury Warszawa
Urszula Kopeć-Zaborniak, „Data ważności”, Stowarzyszenie Salon Literacki Warszawa
Rafał Krause, „Pamiętnik z powstania”, Dom Literatury w Łodzi
Karolina Kułakowska, „Puste muzea”, Zaułek Wydawniczy Pomyłka Szczecin
Łukasz Kuźniar, „Everyman”, Fundacja Duży Format Warszawa
Agnieszka Marek, „Wypuść mnie”, wypuść, Miejski Dom Kultury w Radomsku
Małgorzata Skałbania, „Naleciałości”, Petit Lublin
 

Finaliści Nagrody Orfeusz


5 czerwca jury III edycji Nagrody im. K. I. Gałczyńskiego ORFEUSZ  za najlepszy tom poetycki roku, w składzie: Jan Stolarczyk (przewodniczący), Tomasz Burek, Wojciech Kudyba, Wojciech Ligęza i Feliks Netz , spośród dwudziestu nominowanych wcześniej do nagrody książek, wyłoniło finałową piątkę:

Są to:
- Przemysław Dakowicz, Teoria wiersza polskiego, Biblioteka „Toposu”, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2013
Janusz Drzewucki, Dwanaście dni, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2013;
- Krzysztof Karasek, Słoneczna balia dzieciństwa, Biblioteka „Toposu”, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2013 / Instytut Mikołowski, Mikołów 2013,
- Józef Kurylak, Ciemna głęboka woda bez Boga, Wydawnictwo Lisia Góra, Rzeszów 2013,
Adam Waga, Chromając, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013.

sobota, 31 maja 2014

Woda sięga mi po szyję


WAGLEWSKI FISZ EMADE – „Matka, Syn, Bóg”; Wyd. Agora, 2013.

Nieostra pomazana okładka. Rodzinna płyta mistrzów. Ojciec Wojciech– lider legendarnego VooVoo, jednego z najważniejszych polskich zespołów rockowych, i synowie – Fisz i Emade, którzy zaczynali od hip-hopu (mi szczególnie przypadła do gustu „F3”), stworzyli płytę-kanon.
Muzycznie – szlachetnie prosta, rockowo-bluesowa, ze smaczkami aranżacyjnymi (jazzujące pianino, damskie chórki, smyki). Najważniejsze: tekstowo – niezwykła, poruszająca.

Autorom udało się stworzyć płytę, która przez ponad pół roku trzyma się dzielnie w moim odtwarzaczu i wciąż działa na zmysły. Chyba nie tylko na moje, bo singlowy „Ojciec” utrzymuje się na Liście Przebojów Programu Trzeciego od ponad 30 tygodni.
Piosenka zaczynająca się od słów „Weź mnie nad rzekę synu” dotyka najczulszych strun. Ta smutna pieśń o pogodzeniu się z przemijaniem, oparta na zapętlonym riffie jest absolutnie genialna. Niezwykły efekt daje to, że syn i siwobrody ojciec wymieniają się mikrofonami.

Tytuł płyty przypomina mi konstrukcję mojej pierwszej książki poetyckiej: (u mnie: „Drzewo, Dom, Syn”), u Waglewskich: („Matka, Syn, Bóg”). Pełen szacunek dla rockowego bandu, który bierze się za bary z tak poważną tematyką. Tytuł wskazuje na najczulsze fragmenty płyty.
Piosenka „Syn” z takimi frazami jak „śnieg spadł ci na rękę / kiedy rodził się syn”, kim będziesz dla niego / kiedy dostrzeżesz jak / zamiast bić się i kopać / mówi do traw” jest wyznaniem, że nie ma większego sensu życia jak posiadanie dziecka.
Podobnie „Bóg” , który dyskwalifikuje płytę dla wszystkich ateuszy: „teraz stoję i się świecę”, „kiedy wsłucham się usłyszę”. Zupełnie odpływam przy epifanijnym zanurzeniu w metafizykę „woda sięga mi po szyję”. Zakończenie tej pieśni jest mistrzostwem, gdy pojawia się syreni żeński wokal i pianino. Cud-miód.
„Matka” – współczesna Pieta, to już smutek w czystej postaci.

Pozostałe utwory są w innym klimacie. Początek płyty to absolutny luzik - łobuzerka, jakby Fisz śpiewał z zapałką w zębach. „Mówią na niego Czarny Pocisk, mówią o nim tu i tam”. Muzycznie to wspaniały wstęp, zachęcający do przesłuchania płyty. Waglewski kłania się tu Stonesom. Pięknie samonapędza się „Posłuchaj”. Zawsze czekam na jazzowe pianino, które leje słodycz na monotonną rytmiczną pętlę.
„Wrze gąszcz” to znów „kazanie Wagla”: „nie chodź gdzie wrze i kipi tłum / swawolnej dość gawiedzi / skopie ci tył, opluje i / pójdzie do spowiedzi / idź dalej a, potem na wprost / i nie bądź zbyt ciekawy / zanurz się w gąszcz / uliczek co / pozwolą ci uciec od jawy”. Cudne są żeńskie wokalizy, gitarowa solówka, cudna jest też puenta.
„Trupek” (świetny riff!), krytykujący świat mediów („pewnie TVN” ;D ), z trochę dziwnym lekko surrealistycznym  tekstem. Uwielbiam za to jego psychodeliczną codę.
„Ile jeszcze życia?” ma kowbojski kapelusz i ostrogi. Są metafory wkręcania, posklejania i zbijania. Intryguje „Kometa” z mandoliną. W tekście: pogrzebowa karawana, zapach kawy, „ktoś na piętrze myje okna / patrzę jak wywieszasz pranie”.
Są jeszcze:„Żółty but” przypominający lekko QOTSA, jak lament, jak skarga; i „Człowiek ćma” jak pastisz, jak z Tarantino.
A na koniec stęknięcie:„w pracy słabo, ale Bóg ją dał / widać tylko tę miał”.(„Na okrągło”). Mówię Wam, kupcie tę płytę, jedźcie "w czyste białe światło".

czwartek, 29 maja 2014

Wieczór na krakowskim Kazimierzu. "Przecieki..." i "Ody..."

WIECZÓR AUTORSKI; KAROL MALISZEWSKI I KRZYSZTOF KLESZCZ; 24.05.2014; Kraków, Ogród na Dachu Kazimierza


To był bardzo sympatyczny wieczór autorski. Nie zawiedli fani poezji, którzy przyszli posłuchać poetów: mnie i Karola Maliszewskiego - autora dziewięciu książek poetyckich, kilku książek prozatorskich (ostatnio "Przemyśl-Szczecin") i krytycznych (np. "Rozproszone głosy").
Trudno o lepszy plener - krakowski Kazimierz. Organizator spotkania: Renata Radna z grupy Poeci po Godzinach dopięła wszystko na ostatni guzik. Prowadzący - Karol Samsel szukał pokrewieństw, dopytywał, próbował zestawiać moją książkę i "Ody odbite".
Sporo poczytałem, głównie z "Przecieków", ale i najnowsze wiersze, które być może ukażą się pod szyldem "Kleszczmy rękoma". Karol Maliszewski czytał wiersze z kilku książek i wspaniale opowiadał. Był też turniej jednego wiersza, który wygrał nominowany właśnie do Nike - Szymon Słomczyński.

 




poniedziałek, 26 maja 2014

Nike, Gdynia - nominacje poetyckie

Ogłoszono nominacje do dwóch nagród literackich. I oto: do Nagrody Nike nominowano 20 książek, w tym tomy poetyckie:
-Wojciech Bonowicz „Echa” (Biuro Literackie, Wrocław),
-Darek Foks „Rozmowy z głuchym psem” (Dom Literatury w Łodzi),
-Szymon Słomczyński „Nadjeżdża” (Biuro Literackie, Wrocław),
-Xawery Stańczyk „Skarb piratów” (Lampa i Iskra Boża, Warszawa),
-Marcin Świetlicki „Jeden” (EMG, Kraków).

Dziś Marcin Świetlicki poinformował, że nie jest zainteresowany nagrodą i prosi o wycofanie jego nominacji. ("Ja, Marcin Świetlicki, poeta i wokalista polski, proszę o chwilę uwagi. Moja książka poetycka JEDEN została nominowana do Nagrody NIKE, a ja WOLAŁBYM NIE. Toteż poinformowałem o tym Sekretarza Nagrody, a teraz informuję Ciebie, Narodzie. Nie chcę uczestniczyć w konkursie organizowanym przez instytucję, która wytacza procesy poetom za to, co myślą. I jest jeszcze kilka innych powodów. Bardzo proszę o uwzględnienie w swoich główkach i serduszkach tej informacji. Kłaniam się pięknie, Świetlicki")




Nominacje w Nagrody Literackiej Gdynia 2014 w kategorii poezja otrzymały tomiki:  
-"Rozmowy z głuchym psem" Dariusza Foksa (Dom Literatury w Łodzi),
- "Kir" Szczepana Kopyta (Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu),
- "Ladino" Joanny Roszak (Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu),
-"Pulsary" Michała Sobola (Nisza)
-"Jeden" Marcina Świetlickiego (EMG).

wtorek, 20 maja 2014

Bonowicz, Dehnel, Grzebalski, Hartwig i Sobol - nominowani do Nagrody Szymborskiej

Pięć książek zostało nominowanych  do II edycji Nagrody Wisławy Szymborskiej.
Są to książki:
-Wojciecha BonowiczEcha (Biuro Literackie)
-Jacka DehnelJęzyki obce (Biuro Literackie)
-Mariusza Grzebalskiego  W innych okolicznościach (Wydawnictwo EMG)
-Julii Hartwig  Zapisane (Wydawnictwo a5)
-Michała Sobola  Pulsary (Wydawnictwo Nisza).
W tegorocznej edycji Nagrody Kapituła wybierała spośród 171 tomów wydanych w 2013 roku.
25 października 2014 Kapituła ogłosi nazwisko laureata, który otrzyma statuetkę oraz 200 tysięcy złotych. Gala wręczenia Nagrody odbędzie się w Krakowie, w Centrum ICE Kraków przy ul. Konopnickiej 17.
Tu można zobaczyć fragmenty książek nominowanych: http://nagrodaszymborskiej.pl/nominowani.html

sobota, 17 maja 2014

Silesius dla Mariusza Grzebalskiego


Wrocławską Nagrodę Poetycką Silesius za książkę roku otrzymał Mariusz Grzebalski ("W innych okolicznościach", Wyd.EMG, Kraków). Nagrodę za debiut otrzymała Martyna Buliżańska ("Moja jest ta ziemia", Wyd.Biuro Literackie, Wrocław). Za całokształt Silesiusa odebrał Darek Foks.
Nagrody wręczono po raz siódmy. Laureaci otrzymali  - 100 tys.zł (za całokształt), 50 tys. zł (dla książki roku) i 20 tys.zł (za debiut).


Lista nominowanych : http://bialafabryka.blogspot.com/2014/04/nagroda-poetycka-silesius-2014.html  

czwartek, 15 maja 2014

Charles Simic z Nagrodą Herberta

14 maja w Teatrze Polskim w Warszawie Charles Simic odebrał Międzynarodową Nagrodę Literacką im. Zbigniewa Herberta 2014. Amerykański poeta serbskiego pochodzenia otrzymał czek na 50 tys. dolarów, ufundowany przez PKN Orlen oraz statuetkę. Laureat wyłoniony został przez Jury, w skład którego weszli poeci, eseiści, tłumacze i wydawcy z Europy i Stanów Zjednoczonych. Nagroda im. Zbigniewa Herberta, przyznana po raz drugi, honoruje całokształt twórczości w dziedzinie poezji.

Nowa książka Kwadratury "Wszystko jest kleptomania"

W Wydawnictwie Kwadratura ukazała się książka Samanthy Kitsch "Wszystko jest kleptomania. Autoremiks". To piąta książa w dorobku tajemniczej autorki, która publikuje pod autoironicznym pseudonimem.

niedziela, 4 maja 2014

Skorzystam z przepaści

MARCIN ŚWIETLICKI "JEDEN", Wydawnictwo EMG, Kraków 2013


Świetlicki dostał nagrodę za całokształt, ale obiecał, że to nie koniec. „Jeden”  - to 88 wierszy o nowym życiu w nowych okolicznościach (przyrody).
Wiele z tych wierszy nie udaje niczego poważniejszego – to luźne zapiski starego mistrza, który nie tylko „umie miłość”, ale „umie poezję” . Wystarczy, że weźmie słowo klucz jakim jest „miasto”, pokaże siebie „na granicy torów”, siebie pomiędzy. Gdy jest zobojętniałym, wytrawionym kochankiem, gdy staje się tym, który wziął się w garść i przeprowadził się „z ło, do bro.”

Spokojnie. Wśród tych notatek są wiersze, które przejdą do klasyki. Bo wszak Świetlicki to dziś numer jeden.

„Wyjdzie trup z bałwana”. Skoro się powiedziało kiedyś: „Ty jesteś anioł, ja jestem trup”,  teraz dudni to echem: „Nim zostanę kloszardem, nim się całkiem rozpadnę”; „Mieszkam sam, palę w łóżku, któregoś dnia spłonę.”, „Skorzystam z przepaści”. Brzmi to trochę jak poza: „Podwójny stock, ażeby podtrzymać legendę,”. No i mamy poetę  na rauszu: „euforia! fr!”.

Ten tomik mógłby się nazywać „Miłość – reaktywacja.” W nim „rzuca się porzucony i przerzuca się cytatami z niczego”. „Lecz teraz idę za nią po schodach. Jej nogi lśnią.– i zobaczyłem  nogi PJ Harvey z tylnej okładki „To Bring You My Love”.
Ubrudziła spódnicę chińskim sosem, ojej!” – można parsknąć. „Pocałunek w policzek i do swoich domów.”  Oto miłość – taki stan, gdy Bóg mówi ustami wariatki.

Świetlicki plącze swój koszyk. Są tu aliteracje, rymy, przesłyszenia, wyliczanki, wykrzykniki! Skoro Chandler rymuje się z gender! Skoro „nad morzem mrze orzeł”! Oto opisując pogrzeb Wisławy Szymborskiej , na którym „śnieg lukruje ceremonię” – zestawione są sprytnie „oko” z „oczkiem wyżej w sondażu”. Albo to: Potem wrócę w te nawałnice”. Albo: „Te wakacje w traumie, wakacje w tiurmie, w trumnie,”

Nie od razu polubiłem te wiersze. Dopiero gdy wyłuskałem z tego „czarnego gadania” takie pyszności jak ta: „Bóg tu był, ale to poniechał, patrzy przez palce,” – (już nie palec boży, ale palce!). Gdy doceniłem wypadnięcie za dywan w „Piosence Boga”, kwilenie w desce na klatce schodowej upiornego Pinokia, który „usiłuje wyrazić się”...

Za genialny uważam wiersz „Cały w psie”, także dlatego, że też mam czarną psinę. Ciekawą dywagacją jest „Nie się”, a żartobliwa „Kapusta” nieodmiennie śmieszy.
Wiersz „O.”, stał się dla mnie piosenką „O.”, bo czytając słyszę tam altówkę, jakby zespół Anawa przygrywał: „Jej nocne obyczaje są zaskakujące, długo by można na ten temat. (...) Znowu mam życie, ona mi je robi.”
Trudno nie przychylić się do wszechobecnych zachwytów nad frazą „OPUSZCZAM GOTHAM Z KOBIETĄ KOTEM! TAK!”. No i jeszcze ta prawda o tym, gdzie poszły wszystkie wartości!



czwartek, 1 maja 2014

Nie musisz trzymać, jadę sam

ARTUR ROJEK "SKŁADAM SIĘ Z CIĄGŁYCH POWTÓRZEŃ", Kayax, 2014

Mogło być inaczej? Wszak pierwsza próba wyrwania się ze sztywnych ram zespołu - projekt Lenny Valentino, była bardzo udana. Rojek objawił się od tamtego czasu jako świetny menager OFF- Festiwalu, znawca alternatywnego rocka. Byłem zdziwiony rozpadem Myslovitz, bardzo ciekawy, co zaoferuje solowo.

I już pierwszy singiel "Beksa" powalił na łopatki. Choć wierzyłem w wyobraźnię Rojka, efekt mnie zaskoczył totalnie. Nie przypominam sobie radiowego hitu - tak pięknie nietypowego, o outsiderze, o traumie. Może "Loser" Becka?  Piosenka zaskakuje, powtarzanym krzykiem, wstawkami dziecięcego chóru, bluzgiem "już / już / nie wytrzymuję tempa / wszystko kurw@ skręca", przeszywającymi frazami introwertyka "nie rozmawiam z nikim z nikim się nie dzielę / zachowaj resztę / wynoś się ze mnie".
Ale dalej jest lepiej! W "Krótkich momentach skupienia": "rakieta i lukrowy tort" rodem z instrumentarium "Uwaga! jedzie tramwaj", wysoki głos wrażliwca. Pięknie wyśpiewane rozczarowanie "Czekam i nic z nadziei", które może być hymnem zakochanych bez wzajemności.
Muzyczny majstersztyk: "Czas, który pozostał" zaczyna się nieziemsko od masochistycznych próśb o wyznaczenie pokuty, kończy się tanecznie. Tekst o potrzebie zwalczenia w sobie pokusy: "Mieć siebie resztę spalić / aż zostanie tylko, to co między nami / nawet jeśli to nie to / usiłuję uwierzyć w coś". W drugiej części utworu zaskakująco robi się dyskotekowo. Ja-fan rocka włażę na parkiet i tańczę. Dawno mnie tak nie poniósł rytm.
"Kot i pelikan" z cudnym tekstem. Wyznanie kogoś, kto się odnalazł jako ojciec. Kto zrozumiał, że samotność to tylko "łykanie wiatru". "A gdy słyszę Franka płacz / pelikanem mknę przez park / nie musisz trzymać / jadę sam".
"Kokon" to ukłon w stronę Thoma Yorka. Taki do samej ziemi, ukłon.
"To co będzie" z cokolwiek kolokwialnym tekstem jest przełamaniem dołującego klimatu. Rojek drwi ze swojej obsesyjnej perfekcyjności, dokładności. "Ciągle widzę w sobie jakiś błąd". Dziecięcy chórek nadał piosence ciekawej mocy.
Podobnie "Syreny" - ryzykownie dosłownie o kłótniach z żoną. Aż po żarliwe miłosne wyznanie, a klawisz naśladuje przebój MGMT.
Coda: bajkowa, przebojowa "Lekkość": drozd w sercu, gruby chłopiec, tłuczone szkła. 

Pominąłem dwa słabsze utwory. Od tych ośmiu powyżej ciężko mi się uwolnić. Wsiadam na pelikana i popylam przez park.

piątek, 25 kwietnia 2014

Nominacje do Nagrody Orfeusz 2014

NOMINOWANO 20 KSIĄŻEK DO NAGRODY ORFEUSZA
25 kwietnia w Domu Literatury w Warszawie jury III edycji Nagrody im. K. I. Gałczyńskiego ORFEUSZ za najlepszy tom poetycki roku, w składzie: Jan Stolarczyk (przewodniczący), Tomasz Burek, prof. Wojciech Kudyba, prof. Wojciech Ligęza i Feliks Netz, po zapoznaniu się ze 184 zgłoszonymi tomikami wierszy, postanowiło nominować do nagrody 20 z nich (kolejność alfabetyczna):
1. Miłosz Biedrzycki, Porumb, Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury, Poznań 2013
2. Wojciech Bonowicz, Echa, Biuro Literackie, Wrocław 2013
3. Przemysław Dakowicz, Teoria wiersza polskiego, Biblioteka „Toposu”, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2013
4. Janusz Drzewucki, Dwanaście dni, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2013
5. Tadeusz Dąbrowski, Pomiędzy, Wydawnictwo a5, Kraków 2013
6. Mirosław Dzień, Linia, Biblioteka „Toposu”, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2013
7. Leszek Elektorowicz, Juwenilia i senilia, Księgarnia Akademicka, seria Krakowska Biblioteka Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, Kraków 2013
8. Anna Frajlich, Łodzią jest i jest przystanią, Wydawnictwo FORMA, Szczecin, Bezrzecze 2013
9. Julia Hartwig, Zapisane, Wydawnictwo a5, Kraków 2013
10. Bogdan Jaremin, Treny lipca, Wydawnictwo Bernardinum, Pelplin 2013
11. Krzysztof Karasek, Słoneczna balia dzieciństwa, Biblioteka „Toposu”, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2013/ Instytut Mikołowski, Mikołów 2013
12. Józef Kurylak, Ciemna głęboka woda bez Boga, Wydawnictwo Lisia Góra, Rzeszów 2013
13. Małgorzata Lebda, Granica lasu, Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury, Poznań 2013
14. Krzysztof Lisowski, Poematy i wiersze do czytania na głos, Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury, Poznań 2013
15. Leszek Aleksander Moczulski, Kartki na wodzie, Biblioteka „Toposu”, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2013
16. Łukasz Nicpan, Do czytającej list, Wydawnictwo VEDA, Warszawa 2013
17. Andrzej Niewiadomski, Kapsle i etykietki, Instytut Mikołowski, Mikołów 2013
18. Aleksandra Słowik, Pomiędzy kwartałami śpieszył się i zwlekał, Oficyna Wydawnicza Łośgraf, Warszawa 2013
19. Beata Szymańska, Złota godzina, Księgarnia Akademicka, seria Krakowska Biblioteka Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, Kraków 2013
20. Adam Waga, Chromając, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013


W kategorii ORFEUSZ MAZURSKI jury nominowało trzy tomiki poetyckie:
1. Jan Jegliński, Trojaki, Radio 5, Suwałki 2013
2. Mariola Kruszewska, Wczoraj czyli dziś, Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury, Białystok 2013
3. Dominika Lewicka-Klucznik, Samopas, Wydawnictwo Bernardinum, Pelplin 2013

6 czerwca jury wyłoni finałową piątkę poetów nominowanych do nagrody. Laureat otrzyma 20 tys. zł i granitową statuetkę autorstwa Rafała Strumiłły a laureat Orfeusza Mazurskiego – 5 tys. zł. Uroczysta gala wręczenia nagrody odbędzie się 28 czerwca w Muzeum K. I. Gałczyńskiego w Praniu. Uroczystość zwieńczy monodram Bal u Salomona według poematu Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w wykonaniu Andrzeja Pieczyńskiego.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Zmarł Tadeusz Różewicz

Dziś, 24 kwietnia, zmarł wybitny poeta Tadeusz Różewicz.

Tadeusz Różewicz- Pisałem

Pisałem
chwilę albo godzinę
wieczór noc
ogarniał mnie gniew
drżałem albo niemy
siedziałem obok siebie
oczy zachodziły mi łzami
pisałem już bardzo długo
nagle spostrzegłem
że nie mam w ręku pióra

środa, 23 kwietnia 2014

Dąbrowski z Nagrodą Literacką m.st.Warszawy

Wiesław Myśliwski otrzymał w środę Nagrodę Literacką m. st. Warszawy w kategorii  WARSZAWSKI TWÓRCA (100 tys. zł).
W interesujących mnie kategoriach nagrodą 20 tys. zł wyróżniono:
ZA POEZJĘ:
 Tadeusza Dąbrowskiego za za tomik "Pomiędzy" (wydawnictwo a5). Wśród nominowanych były: "Teoria wiersza polskiego" Przemysława Dakowicza (wyd. Towarzystwo Przyjaciół Sopotu) i "Języki obce" Jacka Dehnela (wyd. Biuro Literackie).
ZA PROZĘ:
Ignacego Karpowicza za powieść "Ości" (Wydawnictwo Literackie). Nominacje otrzymały także książki: "Małe lisy" Justyny Bargielskiej (wyd. Czarne), "Umarł mi" Ingi Iwasiów (wyd. Czarne).

wtorek, 15 kwietnia 2014

Nagroda Poetycka Silesius 2014

Wczoraj ogłoszono nominacje do Nagrody Poetyckiej Silesius 2014 oraz przyznano Silesiusa za całokształt twórczości.

 Jury w składzie: prof. Jacek Łukasiewicz, prof. Tadeusz Sławek, Grzegorz Jankowicz, dr Adam Poprawa, Piotr Śliwiński i Justyna Sobolewska, za całokształt postanowiło nagrodzić Darka Foksa. "Jego typ humoru, widzenia świata jest zupełnie inny od tego, co było w poezji wcześniej." - powiedział w laudacji juror.
W tym roku Dom Literatury w Łodzi wydał jego kolejną książkę "Rozmowy z głuchym psem".

Jury ogłosiło nazwiska poetów, których książki nominowano do Nagrody Silesius 2014 - Książka Roku
- Miłosz Biedrzycki za „Porumb” (Wojewódzka Bibliotek Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu),
- Mariusz Grzebalski za „W innych okolicznościach” (EMG),
- Bartosz Konstrat za „Dzika kość. Encyklopedia utraconych szans” (Starostwo Powiatowe w Olkuszu),
- Andrzej Niewiadomski za „Kapsle i etykietki” (Instytut Mikołowski),
- Klara Nowakowska za „Niską rozdzielczość” (Fundacja na Rzecz Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza),
- Grzegorz Olszański za tom „Starzy nieznajomi” (Stowarzyszenie Inicjatyw Wydawniczych w Katowicach),
- Marcin Świetlicki za „Jeden” (EMG).

W Kategorii Debiut nominowani zostali:
- Kamil Brewiński za „clubbing” (Hub Wydawniczy Rozdzielczość Chleba),
- Martyna Buliżańska za „moja jest ta ziemia” (Biuro Literackie)
- Maciej Taranek „repetytorium” (Hub Wydawniczy Rozdzielczość Chleba).

piątek, 11 kwietnia 2014

Rejmer, Krauze i Dwutygodnik.com - nagrodzeni Gwarancjami Kultury 2014

Prestiżowe nagrody Gwarancje Kultury 2014 w interesujących mnie kategoriach zdobyli:

 





LITERATURA: Małgorzata Rejmer za "Bukareszt. Kurz i krew" - zbiór reportaży z miasta pełnego śladów dawnej świetności i upadku. Za przejmujące historie mieszkańców Bukaresztu, zawieszonych pomiędzy spuścizną komunistycznej dyktatury Ceausescu a światem Zachodu. Za język reportażu najwyższej próby.


FILM: Joanna Kos-Krauze, Krzysztof Krauze, Zbigniew Waleryś - za film "Papusza" - dla duetu reżyserskiego za stworzenie w filmie "Papusza", po raz pierwszy w polskim kinie, panoramy losów polskich Cyganów na przestrzeni ostatniego wieku oraz dla Zbigniewa Walerysia za wykreowanie portretu człowieka zawieszonego pomiędzy tradycją a degradującą teraźniejszością, przed którą nie ma ucieczki.

JAZZ, ROCK I INNE: Dominik Wania - za otwartość stylistyczną i szerokie horyzonty jazzowe, od mainstreamu do awangardy, a przede wszystkim za pierwszą autorską płytę "Ravel", na której pokazuje z subtelną i wyważoną wirtuozerią swój wielki talent i umiejętność przekładania muzyki poważnej na język jazzowy.

 MENEDŻER KULTURY
: Monika Sznajderman (Wydawnictwo Czarne) za 18 lat konsekwentnej i tytanicznej pracy wydawniczej, za odkrycie dla polskich czytelników nowych autorów, rejonów i tematów. Za wierność przekonaniu, że literatura polska reportażem stoi.

KULTURA W SIECI: Dwutygodnik.com - wybrany głosami internautów - za prowadzenie internetowego czasopisma, dostarczającego opiniotwórczych tekstów i znoszącego sztuczny podział na kulturę wysoką i popularną. Za autorski pazur i niezależność sądów, a w szczególności za przypominanie jak ważny dla życia kulturalnego jest wnikliwy esej krytyczny.

środa, 9 kwietnia 2014

Utopia i krach. (A) tak na marginesie z Arterii nr 17.


Felieton z Arterii nr 17: (A) tak na marginesie. Autor: Krzysztof Kleszcz


Nad każdym wisi katastrofa na chybotliwy wbita hak.

Wyobrażam sobie, że łączy nas wszystkich wspólnota klęski, krachu i porażki. Zaczyna się od katastrofy poniedziałku, od hymnu „Tell me why I don’t like Mondays”. Te prywatne nieszczęścia! Najlepsze epifanie są przy „I’m ugly in the morning”. Przycisk POWER w koreańskim sprzęcie audio uruchamia – o ironio! – szereg katastrof: kolejowych, samochodowych, wybuchów, wojen domowych. Do kawy w sam raz! A potem to już z górki: tragedia w sklepie, horror przy bankomacie. Czy mamy dno wpisane w DNA?

Znam czterdziestoletniego poetę, który czeka na recenzje swojej książki w czasopismach literackich. Na razie się nie zorientował, że źle wybrał. Może gdyby napisał relacje z podróży na Kamczatkę przez wertepy i bezdroża, bez twarożku i ciepłej wody, doczekałby? Gdyby napisał czytadełko? Poradnik dla optymistów pt.: „Mistyka kompromisów”? Coś ze sportu? O losowaniu grup: „Katastrofa nad Gibraltarem?  Ech, mógł chociaż założyć sklep z warzywami. Dostawałby codzienne recenzje: jaki piękny szczypiór, panie kochany! Jakie pomidorki! I chwaliłby się porannym wypadem na giełdę i spijałby śmietanę: jakie słodkie są, jaka harmonia smaku! Jego błąd, postanowił pisać i wyobraził sobie, że kogoś to obchodzi. Jego katastrofa jest cicha i szepcze mu: napisz o mnie.

Budzimy się. Codziennie budzimy się starsi. Patrząc wstecz, wszystko wydaje się zapowiadało katastrofę. Patrząc do przodu, podobnie. Ale kreślimy w wyobraźni utopię: że dobro zwycięży, że nauka popłaca, że jeszcze będzie przepięknie, że runął już ostatni mur. Ale nie: krach demokracji, utopia demokracji. Czy można uwierzyć komuś, że kandyduje do wyborów mając czyste intencje działania na rzecz Polski i Polaków, gdy wie się, że jego konto powiększać się będzie odtąd o co najmniej tysiąc złotych dziennie? Toż jego główne zajęcie to dumanie jak to wydać, dymanie wyborców.
Albo czy można normalnie oglądać wyczyny naszego super snajpera, gdy wie się, że na jego konto wpływa codziennie ponad 78 tysięcy złotych? Gdybym miał minimalne zdolności do empatii, nie musiałbym jeść śniadania. Jest wspaniale i w ogóle.

To ja już wolę pisać poezję. Napiszę o tym jak idea zmieniła nazwę na pomarańczę. Nie tyle o tym jak jest fajnie, ale jak będzie fajnie. Bo każdy dzień tej fajności nam dodaje. O tym, że w krainie szczawiu i mirabelek wstaje dzień. Zatem „kleszczmy rękoma”, aż nas zabolą łapy.
 

Do młodych 2.0

Fabryka złych wieści nadaje od rana. Gasi pianą
jasny płomień. Farmazony jak freon niszczą ozon.
Kto ma więcej wyświetleń na You Tube, ten zostaje
gwiazdą, a po pięciu minutach białym karłem.

Tajniki stworzenia? Ręka rękę myje, swój swojemu.
A z nowych nie odkrytych dróg kpi Google Maps.
Wy młodzi z żabim wzrokiem, kumacie, że coś nie tak
z nadzieją, która wysyłana kciukiem, pozdrawia palcem

środkowym; coś nie tak, z pochodnią wiedzy,
bo wszędzie halogen lansu. Świst niszczarki,
confetti z twojego CV, bezdroże, bezrybie.
I jest deptak na ołtarzach przeszłości,

i rosną gmachy przyszłości: stodoły wypełnione
mową trawą, obory przepełnione metanem.
Wy i wasz święty ogień, zdobywcy.
Tylko on, może zrobić buum.




Zimni ogrodnicy
Dmuchają w cypel, jest zadęcie. Policzki w jazz.
Słoma z buty w głosie. Oto są wiszące ogrody
zielonej wyspy, oto i sady z wizją szarlotki.
Dziesiątki zachodnich odmian. Czy wiesz

ile ryz papieru potrzeba, byś mógł wziąć gryz?
Że słodycz trzeba zanęcić, więc słodko,
aż do rechotu. Pozaciągani propagandzią
raz w nawozie, raz w powrozie. Maj,

robi się zimno i to nie jest klimatyzator
zza niedomkniętych drzwi gabinetu.
Słychać panikę. Co jeśli poznają nas
po owocach? Po naklejce Made in China?






środa, 2 kwietnia 2014

Połezja. Polemika z tekstem Andrzeja Franaszka "Dlaczego nikt nie lubi nowej poezji?"


 
 Polemika z tekstem Andrzeja Franaszka "Dlaczego nikt nie lubi nowej poezji?" z 21.03.2104





Kuriozalna sytuacja. Pewien uczestnik warsztatów poetyckich zapytał mnie, absolutnie serio: Czy w książce poetyckiej gdzieś na dole zamieszcza się tłumaczenie wiersza? Pamiętam dwie swoje myśli: Kolego, nie widziałeś nigdy żadnego tomiku? (prawdopodobne). Ja nie będę łyżwiarzem figurowym, a ty nigdy nie zrozumiesz poezji. (pewne)

*
Małe dzieci czują, że chodzi o rym. Rymujesz – jesteś poetą. Starsi uczą się w szkole o poezji sprzed lat, wkuwają wiersze na pamięć, a przy interpretacji celują w klucz. Odbijają się o archaiczny ton, o patos jak potatoes.
Jeden czytelnik na tysiąc ma ochotę sięgnąć po tomik współczesnego poety. No i na ochocie się kończy. Takich książek nie ma w księgarniach, bibliotekach. W czasopismach istnieje tajna zmowa: poezja jest be.

 **

W Polsce szasta się milionami złotych. Znajduje się kasa na koncert Madonny, na internetowy portal dla bezdomnych, na ochronę populacji rysia. Poezja zostawiona jest samej sobie. W kraju gdzie główne ulice miast to Mickiewicza, Słowackiego i Tuwima, poezja jest niszą nisz. Traktowana pogardliwie, z buta, na zasadzie zła koniecznego. Wydawnictwa bez żadnego problemu piszą: „poezji nie wydajemy”, jakby chodziło o trąd lub wirusowe zapalenie wątroby. Poeci piszą za free, publikują w prasie za free, rozdają sobie wzajem tomiki, czekają w nieskończoność na recenzje swoich książek. Patrzą w stronę krytyków, wysyłają im książki na osobiste adresy. Krytycy, na szczęście, są. Jest ich kilku, kilkunastu. Znawcy poezji. Bywa, że sami są poetami. Czasem piszą biografie, eseje. Siedzą w temacie. Poeci z utęsknieniem czekają na dwa zdania od nich. 

Madonna ma się dobrze, dwóch bezdomnych loguje się na portalu, a rysie, fajne chłopaki, rozmnażają się jak norki, tymczasem „poeci umierają”, „w samotności, bez miłości”.

***
I oto którejś soboty jeden z tych, którzy powinni przycinać drzewko poezji (dbać by puszczało nowe pędy, odbijało wyżej i wyżej), krytyk-ogrodnik postanowił popracować w ogródku. Wziął szpadel i... wykopał połowę drzew, ogłaszając:
W ciągu ostatnich parędziesięciu lat polska poezja się skurczyła, wyjałowiła.”  

A potem jeszcze postawił dwa ogrodowe krasnale czyli stworzył figury: wiersza-gazu łzawiącego i wiersza-ramion matki (sic!).

Ale przecież chwila, gdy utwór otwiera drogę łzom, daje świadectwo sensu istnienia literatury”,
  „Czy na dnie naszych dusz nie krwawi otwarta rana miłości, potrzeby bycia nią otulonym, jak ramionami matki w zapomnianym już dzieciństwie (...)?”

Grubo!

Żeby nie było. Dumałem, może to ma sens?  Każdy ma potrzebę wzruszeń, ckliwości, katharsis. Wielu poetów opowiada o poezji jako ranie, wywalaniu flaków na wierzch. W muzyce istnieje cały zestaw „cebul do krojenia”: Dead Can Dance, Radiohead, Pink Floyd – któż nie chlipał przy „Great Gig in The Sky”, przy „Exit Music (For a Film)”?
I już prawie tej idei przyklasnąłem! Przecież i ja lubię to ściśnięcie gardła, gdy słowo nagle ma ciężar kafaru i miażdży nas piękna puenta, i oczy sarny patrzą na nas, i cicho łka gitara, i zespoleni jesteśmy z „korą drzew leśnych i kwiatem pomarańcz”!
Ale teza, że to jedyna droga?
Zagrzałem się. Przesadzimy z podniosłością, wykoślawimy poezję! Wieczory poetyckie zmienią się w wieczornice. Niskim głosem poeci będą piać tylko o śmierci, o miłości, o tych wszystkich toposach, które są ciężkie jak karabin. Połezja!

****
No i jeszcze to, że Andrzej Franaszek definiuje wrogów poezji!
Jest nim „lingwistyczny upiór” – wszelkie (nadmierne?) używanie metafor, aliteracji, cały ten arsenał, który – jak rozumiem – poeci mają zdać jak granaty po wojnie i pisać gładko, co by w tłumaczeniach nic nie zginęło!;  („Ile jest we współczesnej polskiej poezji wierszy zbudowanych jedynie z przeglądających się w sobie słów, jakby ich autorów opętał lingwistyczny upiór każący bez końca opukiwać, przeglądać, smarować językowy mechanizm.”)..I znów zacząłem kombinować, że może jest w tym ziarnko prawdy? Niektórzy poeci za daleko weszli w gęstwę języka i buszują tam bez celu. W ich wierszach sens wziął i wklęsł. Ale opamiętałem się: bez językowego szaleństwa poezja staje się tylko prozą z enterozą!

Wrogiem nr 2 jest ironia (Całe zastępy twórców porzuciły pisanie o człowieku na rzecz pisania o języku, na rzecz ''wynalazczości'', ironicznej parodii, gry”). Aż nie do wiary! Czy to „wypalenie się” krytyka? Znudzenie słowami? A może podjudzanie? Wkurzanie poetów, dla których język do granic rozpalony, za nic ma proste sensy? Czy trzeba pisać tak, żeby czytelnik w lot pojął o co chodzi? Za chwilę będziemy zamieszczać małym druczkiem objaśnienia! Poezja chuda jak odtłuszczone mleko, przyśni mi się teraz blada i anorektyczna!

I zajrzałem szybko do moich aktualnych wierszy. Czy nie cuchną ironią, językiem potocznym, złośliwym dla świata?  Czy aby w tym zero-jedynkowym świecie sięgnąłem po „broń słabych, tych, którzy klęskę próbują pokryć inteligentną zgryźliwością”?

Sięgnąłem. Moja klęska tak kląska:



Wiersz dla Andrzeja Franaszka


Wysoki ton jak falset. Pachnie fałszem.
Wiem, nic mnie nie zdławi, jałowy wacik,
skurczony, skończony, zimne mam dłonie.
Bóbr, co nie buduje żeremia dla płaczu,

odsłania plecy dla słońca, nie dreszczu.
Kroję cebulę wersów, aż po smak,
wśród rondli, bębnów i trąb.
W pełnym słońcu w bluzie z kapturem,

aż przez pory skóry wypłynie wiersz.
Ironię ronię zamiast łez.






Arterie nr 17 i spotkanie z Rafałem Krause



Dom Literatury w Łodzi zaprasza w dniu 3 kwietnia 2014 roku o godz. 19.00 na promocję Kwartalnika Artystyczno-Literackiego „Arterie” nr 3 (17)/2013 pod hasłem utopia i krach oraz spotkanie z Rafałem Krause, autorem książki poetyckiej "Pamiętnik z powstania".
W numerze m.in.:
- „Taka polska katastrofa” – rozmowa z Przemysławem Czaplińskim;
- wiersze Ingmāry Balode (Łotwa), Małgorzaty Lebdy, Zuzanny Ogorzewskiej, Krzysztofa Grzelaka i nominowanych do nagrody głównej w konkursie im. Jacka Bierezina;
- opowiadania Iana Kempa, Piotra Maura, Roberta Miniaka i laureatów konkursu im. Krystyny Kwiatkowskiej na opowiadanie fantasy;
- „Dwadzieścia pięć lat później w barze Jolanda” – felieton Hanny Gill-Piątek;
- „Taj na ziemi” – reportaż Jędrzeja Napiecka z Tajlandii;
- esej Kamila Śmiechowskiego o utopiach XIX-wiecznej Łodzi;
- prace Jana „Jubaala” Wasińskiego w galerii.
- tradycyjne rubryki, w tym mój felieton "A tak na marginesie"
Podczas spotkania Rafał Krause omówi zasady opracowanej przez siebie poe-konomii.
Rafał Krause, ur. 1986. Producent poezji, a zwłaszcza poe-konomii. Publikował w „Arteriach”, „Lampie”, „Wakacie” i „Inter-”. Laureat konkursów poetyckich, m.in. im. Jacka Bierezina, K.K. Baczyńskiego i Z. Dominiaka. Członek redakcji serwisu muzycznego Screenagers.pl. Mieszka w Gdyni.
DOM LITERATURY W ŁODZI
ul.
Roosevelta 17
90-056 Łódź
tel. 42 636 68 38
 

http://dom-literatury.pl/

sobota, 29 marca 2014

Beatyfikuję ten beat

STRACHY NA LACHY, DEKOMPRESJA 28.03.2014

Jeden z ostatnich koncertów w kultowym klubie Dekompresja (te reklamy piwa EB, relikt- faktycznie). Kultowa kapela, kultowy wykonawca. Przed nimi zdążyliśmy wysłuchać supportu: energetyczno-frywolnych Romantyków Lekkich Obyczajów. Od razu poznałem wokalistę Transsexdisco (bardzo lubię jego hit z refrenem "Miłość zdobyła nasz kraj, ale fajnie"). O ile pierwsze dwie piosenki fajnie niosły, to jednak później było tekstowo zbyt grubo, zbyt rubasznie.

Grabaż zaczął fatalnie, jego wokal brzmiał okropnie. Pewnie to wina nagłośnienia. Potem było dużo dużo lepiej. Aż smutek "to nasz ostatni koncert tutaj" ustąpił radości. Świetnie było znaleźć się w tłumie tylu oddanych fanów dobrej muzyki. Najlepsze momenty: "Siedzimy tu przez nieporozumienie" z więźniem-przebierańcem ;D, moje ulubione energetyczne "Ostatki", odśpiewane przez salę finałowe "Piła Tango". Utkwił mi w uszach "Bloody Poland", no i niecenzuralny "Żyję w kraju"...  To była dobra decyzja ruszyć się i pokrzyczeć "Nieuchwytnych buziakowców", zedrzeć gardło przy frazach z piosenki "Czarny chleb i czarna kawa"...

środa, 26 marca 2014

Nagroda im.ks.J.Twardowskiego dla Przemysława Dakowicza

Kapituła Nagrody Literackiej im. ks. Jana Twardowskiego obradująca pod przewodnictwem księdza poety Janusza A. Kobierskiego za najlepszy tom poetycki 2013 roku uznała „Łączkę” Przemysława Dakowicza (wyd. „Arcana”).

Z komunikatu jury:
W dniu 19 marca 2014 r. odbyło się posiedzenie Kapituły Nagrody Literackiej im. ks. Jana Twardowskiego w celu przyznania nagrody za rok 2013. W minionym roku nowe tomy wierszy wydało wielu interesujących poetów.
Obecni jurorzy: Tomasz Burek, Wojciech Kaliszewski, Grzegorz Zegadło – dyrektor Książnicy Pruszkowskiej, Jan Rodzim – wydawca poezji ks. Jana Twardowskiego, Stanisław Grabowski – sekretarz Kapituły, wydawca poezji ks. Jana Twardowskiego oraz ks. Janusz A. Kobierski – przewodniczący Kapituły, poeta uwagę szczególną zwrócili na  książki następujących Autorów:
1/ Przemysław Dakowicz, „Łączka”, wyd. Arcana, Kraków 2013
2/ Adam Waga (to pseud. lit. Klemensa Górskiego), „Chromając”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013
3/ Teresa Tomsia, „Co było, co jest”, Biblioteka Telgte, Poznań 2013
4/ Bogdan Jaremin, „Tam i tu”, Biblioteka „Toposu”, Sopot 2013
5/ Mirosław Dzień, „Linia”, Biblioteka „Toposu”, Sopot 2013
6/ Piotr Mitzner, „i po kropce”, Dom Wydawniczy tchu, Warszawa 2013
7/ Grzegorz Łatuszyński, „Własną drogą”, OW Agawa, Warszawa 2013
Po dyskusji laureatem Nagrody został wybrany Przemysław Dakowicz za tom wierszy „Łączka”.
ks. Janusz A. Kobierskiprzewodniczący Kapituły

niedziela, 16 marca 2014

Rafał Różewicz z Nagrodą im.K.K.Baczyńskiego

Dnia 18 lutego 2014 roku odbyło się posiedzenie Jury XXIII Konkursu Poetyckiego o Nagrodę im. K.K. Baczyńskiego w składzie: przewodnicząca Justyna Fruzińska (Łódź), członkowie: Bogusław Bujała (Łódź), Roman Honet (Kraków), Monika Kocot (Łódź), Paweł Marcinkiewicz (Opole) oraz sekretarze Magdalena Skrzypczak i Julian Czurko.
Na konkurs nadesłano 102 zestawy.
I Nagrodę, w wysokości 1200 złotych, przyznano panu Rafałowi Różewiczowi z Wrocławia za zestaw „Ufoludek z planety Ziemia”.
II Nagrodę, w wysokości 700 złotych, przyznano panu Bogdanowi Furtakowi z Zalesia Górnego za zestaw „Leica”.
Nagrodę TETIS, w wysokości 600 złotych, przyznano panu Piotrowi Kuśmirkowi z Teresina za zestaw „Mezcal”.
Dwie równorzędne III Nagrody w wysokości 500 złotych każda, przyznano panu Czesławowi Markiewiczowi z Zielonej Góry za zestaw „paradygot romantyczny” oraz panu Januszowi Taranienko z Białegostoku za zestaw „Tempus”.
Dwa równorzędne Wyróżnienia, w wysokości 300 złotych każde, przyznano pani Beacie Kieras z Gdyni za zestaw „Wincenty” oraz panu Marianowi Lechowi Bednarkowi z Czernicy za zestaw „Wiatr”.

http://slkkb.org.pl/wp-content/uploads/2014/03/slkkb_biuletyn_23_konkurs_poetycki.pdf

piątek, 7 marca 2014

W gęstwę powietrza, w anielskie kłęby


NEIL YOUNG  and CRAZY HORSE - "Psychedelic Pill", 2012  

Jestem przygnieciony, pognieciony.

Choć naliczyłem, że 9 płyt Neila miało u mnie "swój czas" (a były to: "Freedom", "Harvest Moon", "Mirror Ball", "Sleeps with Angels", "MTV Unplugged", "Broken Arrow", "Greendale", "Living With War" i "Greatest Hits"), to przecież nie byłem nastawiony na ucztę. Raczej na przekąskę. Nie sądziłem, że "psychodeliczna tabletka" tak działa!
67-letni Kanadyjczyk (tyle miał w 2012r.) nagrał jednak swoje opus magnum. Absolutnie genialne, transcendentne dzieło. Natchnione, wizyjne.

Zaczyna się niespełna półgodzinnym utworem! Wielokrotne wyśpiewywanie "I'm Drifting Back" jednak dopiero zapowiada piękno tej płyty. Utwór snuje się, a solówki gitarowe niosą nas w przestworza, w gęstwę powietrza, w anielskie kłęby. Neil medytuje, mantruje, reklamuje swoją książkę, marudzi, żeby nie ściągać empetrójek z jego utworami. Gitarowe sola i perkusja prowadzą nas, mogę przysiąc, przez prerię, lasy, górskie strumienie. Mogę jednakowoż zrozumieć tych, którzy się znudzą. Neil zaszalał, żeby był to numer 1 na płycie. W czasach, gdy w ciągu całego życia, ma się "swoje pięć minut", pozwalać sobie na takie dłużyzny! Kto ma dość po 8 minutach niech "na razie" przeskoczy do nr 2. „Wróci do tego utworu, jak czas na to pozwoli”.
Zatem szybko: nr 2 to psychodeliczny odlot. Dźwięk dociera przez rurę odkurzacza. I tekst o dziewuszce, która "tańczy i tańczy, ale nigdy nie zobaczysz jak zmarszczy brwi i nigdy nie zobaczysz łzy w jej oku.”

"Ramada Inn" to pierwszy klejnocik na tej płycie. Z powtarzającym się zaklęciem: "Every morning comes the sun / And it goes rising to the day". I przez sporą cześć tego szesnastominutowego utworu gitara Neila jest w roli głównej. Jakby na horyzoncie grzmiało, jakby wewnątrz Ziemi bulgotała magma . Polecam tak się zasłuchać, aż palce same zaczną naśladować grę kanadyjskiego mistrza. Aż oczy się przymkną, jakby oślepiało słońce.
"Born in Ontario" to po prostu pokaz patriotyzmu Neila. Przy tej trochę irlandzkiej folkowej nucie zdaje się podkreślać: Jestem Kandyjczykiem z Ontario... "Twisted Road" to takie country-wspominanie jaka to była magia, gdy "pierwszy raz się słuchało  "Like a Rolling Stone"... A "She's Always Dancing" znów unoszą ciężkie sola Neila... Dziewczyna tańcząca w dymie...Ten charakterystyczny wysoki głos Neila, chórki... Klasa! Siódmy utwór „For The Love of Man” uspokaja, urzeka smutkiem. W tym Neil też jest mistrzem. Jest rzewnie.

I oto akord, jakby miał się zacząć "Dom wschodzącego słońca"... Zwykły monotonny rytm, melodyjne pogwizdywanie na tle genialnej solówki. Najważniejszy utwór - "Walk Like a Giant". Piosenka o marzeniach o potędze. Pohukiwania (czuję, że to takie cytaciki z płyty "Freedom"). Śmieszne dopowiadania chórku i powtarzanie "Chciałbym chodzić jak olbrzym po Ziemi”, ale z wiarą, że to się musi stać.
I przewracają się wszystkie klocki domina, idą do ciebie wszystkie góry. Tasują się wszystkie talie świata. I będą się tasować, aż wypadnie wreszcie pieprzony as trefl. Długi hymn. Absolutne wizjonerstwo. Łkanie gitary, zabawy echem, pomruki, pogłosy. W szesnaście minut opowiedzieć życie? Rzężącą gitarą wyspowiadać się z grzechów? Niskim jej dźwiękiem położyć się krzyżem na deskach? Rozbeczeć się i podnieść się. Upaść i wierzyć, że to wszystko ma sens. „Rock’n moll, przester, fuzz” „Łamanie kołem, poniedziałkiem, środą, wtorkiem”. Wszystko dla „światła niebieskich oczu / dźwięku szczęśliwego śmiechu”. Wziąć to wszystko, dźwignąć, zagryźć zęby. Mocować się z tym, przetrawić. I wygrać.