wtorek, 19 stycznia 2010

Kleszcz w Strofie debiutu



Autor: Krzysztof Kleszcz

Zapraszam na mój wieczór poetycki i Turniej Jednego Wiersza w ramach cyklu STROFA DEBIUTU - do Gaude Mater (ul. Dąbrowskiego 1) 27 stycznia (środa) do Częstochowy.

Spotkanie poprowadzi Tomasz Jamroziński.
Strofa Debiutu to cykl spotkań z poezją. Wcześniej gościli tu: Przemysław Witkowski, Piotr Kuśmirek, Maciej Robert i Robert Król.

Podczas obrad jurorów czas umilą nam tańcem Karolina Bieńkowska i Dariusz Kierat, reprezentujący Klub Tańca Zorba Mykanów. Nagrodzony wiersz zostanie opublikowany na stronach http://www.stacjaczestochowa.info/ , http://www.gaudemater.pl/i w tomiku poezji "...by widzieć za siebie...”
Wiersze nagrodzone w poprzednich edycjach można przeczytać tutaj.

sobota, 16 stycznia 2010

Po powiekach


JOANNA WAJS „Sprzedawcy kieszonkowych lusterek”, Wyd.Zielona Sowa, 2004.

Autor: Krzysztof Kleszcz

Reminiscencje. Wszędzie wszechobecny blask, który podświetla wersy Celana, jest „łuską spalonego światła”. „Niski płomień krąży w pobliżu” – życie to spalanie, rozumiesz? Słońce to rudy nożownik, ale nie bój się.

W klarownym obrazie z książki Joanny Wajs jest wszystko tylko nie strach. Łagodność, zachwyt, nadzwyczajność każdej chwili. Jesteśmy ważniejsi niż się nam wydaje: "Szary zając (...) zabrał ze sobą, co widział, cokolwiek to było (...) może będziemy przez wieczność przecinać tę łąkę?”
W urzekającym wierszu „noc nadciąga z portu” opis przemijania „handlarze starzyzną za bezcen wyprzedają wszystkie te zbędne przedmioty, które z chwili na chwilę tracą na wartości” może zasmucić, ale puenta jest już happyendem: „zaraz się zmienimy w roztopiony cukier wymieszany z solą w ciepłym, słodkawym wnętrzu jej brunatnej dłoni”.

Ta poezja nie wzięła się z konfabulacji. Jest utkana z własnych przeżyć. Mogą nimi być obserwacja kocich zabaw, śmierć szpaka, spacer. Każdy opis niesie ciekawą metaforę. Czy nie byłby to piękny obraz olejny: „stygną kadłuby odwróconych łodzi, kobiety mokrymi spódnicami gaszą stosy”? A tu w tle nie mógłby brzmieć The Cure w piosence „Love Cats” „jeśli któryś jest chory lub stary, drżą mu łapy i głowa, z prostotą nam nieznaną liżą go po powiekach”. Podoba mi się precyzja tych wierszy, można rzec, że „ktoś na chwilę zatrzymał paplaninę świata”.

W wierszu „czego chce drzewo” autorka zwierza się z przeczucia, że drzewo to siostra, której nigdy nie miała. Kilkakrotnie w książce przywołuje wspomnienie ojca, troskliwego, który nigdy nie śpi, który sprawił, że każda podróż ma jeden cel „by on mógł się przyglądać temu, jak ją odbywasz”.

Zakończenie wiersza „rękawiczka” przypomniało mi świetny film „Inni” („The Others”/1991, w reż. Alejandro Amenabara): „i nagle poczułam, że nie rzucam cienia”, a wiersz „szpak” kończy modlitwa „Niech istnieje ręka, która nocą rozchyli liście i łagodnie przywróci go do lotu”. No i jest też prawdziwe wyzwanie dla czytelnika: „Nazwij to, chcę wiedzieć, czy znasz sto słów na określenie rozszerzonej źrenicy”. Nie wiem czy znam ich aż sto, cztery na pewno: Piękna poezja, pięknej poetki.

Mój wiersz tygodnia (11)


Park Praski, Karol trzeci od lewej

Autor: Piotr Gajda

Oto jawny przykład tego, jak życie przenika, przenicowuje poezję. Ta fraza: „Wchodzimy w pociągi by wysiąść gdziekolwiek / zostać tam tydzień, uprawiać poezję”. Tak, byłem świadkiem „uprawiania” poezji przez Karola Graczyka, którego wiesz otwierający jego książkę „Osiemdziesiąt cztery” jest moim wierszem tygodnia.

Płyniemy

Nie ma nas w planach ani nekrologach
są tylko imiona nazwiska i daty
nie znamy granic przed podejściem do nich
początek i koniec nie istnieje kiedy idziemy
ale dokąd. Ale dokąd.

Wchodzimy w pociągi by wysiąść gdziekolwiek
zostać tam przez tydzień, uprawiać poezję
kiedy płaskie powierzchnie pękają jej w ustach
wracamy do domu nim będzie za późno
ale dokąd. Ale dokąd.

Chcemy patrzeć w oczy, kiedy są niepewne
płynie z nich woda, tam dokąd idziemy
w jedność nieskończoną chory wyjdź z ciała
tam gdzie jesteśmy i dokąd płyniemy.

Warszawska Praga, wczesnym latem ubiegłego roku. Rozstrzygnięcie I OKP „Prawy Brzeg”, którego jesteśmy laureatami. Praski hostel, „nocne Polaków rozmowy”, tylko Karol i ja tuż po północy kładziemy się spać. Karol jedzie z Warszawy do Gdańska w ważnych sprawach sercowych, ja nie jestem w nastroju, choć i tak nie śpię całą noc, rozmyślam. Razem idziemy tuż po czwartej nad ranem na Dworzec Wschodni na Pradze Północnej. Jest taka mgła, że zaczynamy wątpić, czy kiedykolwiek znajdziemy dworcowy budynek. Rozmawiamy, jakbyśmy znali się od dawna, od ubiegłego popołudnia cały czas „uprawiając poezję”. Obaj różni i ze zgoła innych pokoleń, podróżujący do odmiennych miejsc, ale jakże przecież wspólnych…

* Karol Graczyk – rocznik 1984. Laureat m.in. OKP im. W. Pietrzaka, Legionowskiego Konkursu Literackiego, konkursu „O Wawrzyn Sądecczyzny, Konkursu Literackiego „O Laur Posła Prawdy, Jaworskiej Biesiady Poetyckiej oraz konkursu „Złoty Syfon 2008”. Od stycznia 2006 roku jest redaktorem stworzonego przez siebie internetowego miesięcznika – Polskie Kulturalne Podziemie. Wiersze publikował we „Frazie”, „Obrzeżach”, „Tyglu Kultury”. W 2007 roku zadebiutował książką poetycką „Oko i oko”.

czwartek, 14 stycznia 2010

Plaster odklejony z ust



Kilka dni informowałem na blogu o powstaniu w Łodzi nowego portalu poświęconego łódzkiej kulturze i wydarzeniom sportowym. I oto w dniu dzisiejszym sam się znalazłem na jego gościnnych witrynach.

Serdecznie zapraszam do lektury kilku moich wierszy i „mini-wywiadu”, którego udzieliłem Marcinowi Bałczewskiemu.

Całość pod linkiem: http://www.tinyurl.pl/?gitMWFf0

Nominacje w Białymstoku


Znane są już nominacje do 19. edycji Nagrody Literackiej Prezydenta Miasta Białegostoku im. Wiesława Kazaneckiego za najlepszą książkę 2009 roku. Wśród wyróżnionych znaleźli się: Grzegorz Kasdepke za „Kiedy byłem mały, kiedy byłam mała”, Jan Leończuk za „Ku wieczorowi”, Elżbieta Michalska za „Wsio”, Teresa Radziewicz za książkę „Lewa Strona” oraz Krzysztof Rau za „Autolustrację”.

Kapituła konkursowa w składzie: Jolanta Sztachelska, Dariusz Kiełczewski i Elżbieta Kozłowska – Świątkowska wyboru dokonali z 14 zgłoszonych tytułów. W lutym kapituła w pełnym składzie zbierze się ponownie, by wytypować laureatów do nagrody. Następnie opinia ta trafi do prezydenta miasta, Tadeusza Truskolaskiego. Nagroda Literacka za najlepszą książkę roku przyznawana jest twórcom, którzy są związani ze środowiskiem literackim Białegostoku lub też się tu urodzili czy zamieszkują albo których twórczość wykazuje związki z miastem i regionem oraz twórcom, których książki wydano w Białymstoku. Nagroda przyznawana jest autorom najlepszych książek, spośród wszystkich gatunków literackich. Z udziału wyłączone są antologie i opracowania. Laureatem Nagrody Literackiej za 2008 rok był Ignacy Karpowicz za powieść „Gesty”.


żródło: http://akadera.bialystok.pl/index.php/main/news/3630





wtorek, 12 stycznia 2010

Odśnieżanie





LESERS BEND "LESERS BEND", 2008, BIURO LITERACKIE


Autor: Krzysztof Kleszcz

Żeby docenić należycie płytę grupy Łukasza Jarosza (autora książek poetyckich "Soma" i "Biały tydzień") musiała przyjść zima. I to właśnie taka, jak tegoroczna, drwiąca z efektu cieplarnianego. Złogi ubitego lodu przy drogach, śnieżny jęzor wślizgujący się do domu, gdy nad ranem otworzy się drzwi, szorstka skóra rąk, czapy śniegu na dachach przystanków – to wszystko musiało być, by poczuć silniej propozycję zespołu z Olkusza.

Minimalizm tego wydawnictwa (numery zamiast tytułów, brak tekstów) powodował jakiś opór, płyta wchodziła mi do głowy powoli. Wreszcie w grudniu złapałem przynętę.

Lubię rozpocząć słuchanie od "03"... To utwór o człowieku wdeptywanym w ziemię jak nasiona. Daję się ponieść wyobraźni i wiatr hula mi w każdym powracającym pytaniu gdzie pobiegniemy?... Jest w tym klimat The Doors (szamańskie Manzarkowe klawisze z „The End”). W tekście i muzyce przygnębienie jałową okolicą przeradza się w pewność, że można się odnaleźć i spełnić gdzieś na prowincji.
(przyjrzyj się uważnie/ oto dom/ pokoje będą coraz większe/ patrz oto rozjaśnione życie/ które będzie coraz lepsze //jesteśmy tutaj bezpieczni/ odjeżdżamy w tło/ patrz: / przez szpary w białej ścianie/ prześlizguje się światło)
"02" może zaczyna się ostrą jazdą perkusji i gitar, co może spłoszyć swoją gwałtownością, ale pięknie rozwija... płynie mantrowe ostrożnie.

Przy dzisiejszym odśnieżaniu brzmiała mi w głowie muzyka Lesersów, a potem na pierwszej stronie "Wyborczej" wyczytałem „najgorzej było w okolicach Częstochowy. Najbardziej ucierpiały tam druty – sieć energetyczna i trakcyjna. Zamarzający deszcz zmienił je w lodowe rury. Czego nie dokonał on, załatwiły drzewa – oblodzone gałęzie pękały pod własnym ciężarem i spadały na kable.”

"04" to rzecz o zagubieniu (wracasz do siebie w jasne dni / miasto tylko ci się śni/ ciemność znowu w twoich snach/ w twoich oczach drobny piach), gitarę uzupełniają bajkowe skrzypce, a utwór kończą głosy dzieci z podwórka). Dwie melorecytacje (05, 10) poety Wojciecha Bonowicza to prawdziwe majstersztyki. W najdłuższym dziesięciominutowym "05" niedbała realizacja (trzeba się nieźle wsłuchiwać, by wyłapać treść, ukrytą pod ścianą gitar) to tylko pozór, bo wzmacnia intrygujący efekt. Gitary i klawisze malują przesypujące się wydmy, i jest tu sporo z geniuszu kompozycji „November Hotel” zespołu Mad Season. Zaś "10", niespełna trzy minutowy, pełni formę mocnej puenty albumu.

"06" śpiewa nieśmiałym głosem Marta Jarosz, a uroku dodają jeszcze cymbałki (coś jak w „No Surprises” Radiohead)... W "08" instrumentalny utwór „gryzie się” z przypadkowymi nagraniami z dyktafonu i powstaje z tego smutna pocztówka dźwiękowa ludzkiej małości. Za to w "09" jest wielka przestrzeń, a głos wypowiadający sylaby nawołuje jakieś dobre duchy do siebie.

Idę na mróz, biorę się za łopatę, przywołuję ducha tej płyty. Jest szczęście w przewalaniu zmarzniętej grudy.

Wolny Rynek Poetycki w Toruniu



Autor: Piotr Gajda

22 stycznia o godzinie 18.00 w toruńskim Centrum Kultury „Dwór Artusa” (Kafeteria „Struna Światła”) odbędzie się spotkanie autorskie poetów, laureatów Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „O liść konwalii” im. Z. Herberta. Impreza będzie miała miejsce w ramach Wolnego Rynku Poetyckiego, o którym tak mówi jego pomysłodawca, Cezary Dobies: „Bycie poetą oznacza nieustanne poszukiwanie siebie. Tę drogę można podzielić na dwa etapy: w pierwszym - dziecko jest poetą; w drugim – poeta poszukuje w sobie dziecka. Na początku dzieci wstydzą się swych wierszy, pokazują je z nieśmiałością. Później twórca jest dojrzały i odważniejszy, ma za sobą publikacje i wydanie książki, ale nadal powraca do tej dziecięcej szczerości, która nakazywała mu z pasją stawiać pierwsze wątłe wersy. Jest w tym mieście siła, która już nie raczkuje i nie wstydzi się swoich kolejnych kroków. I to właśnie ona będzie główną bohaterką Wolnego Rynku Poetyckiego. Chcemy dać poezję miastu, bo wierzymy, że miasto bez poezji jest martwe, jak odnowiona kamienica bez mieszkańców…

To już VIII edycja Wolnego Rynku Poetyckiego, podczas którego swój wieczór autorski będą mieć poeci:

Tomasz Bąk (I nagroda) i Piotr Gajda (II nagroda).

Spotkanie poprowadzi Grzegorz Giedrys.

Tomasz Bąk - młody poeta z Tomaszowa Mazowieckiego, ale już z sukcesami (laureat konkursów Pan Cogito po latach, TJW O Puchar Wina oraz XXIII Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Zbigniewa Herberta). Także gitarzysta "poszukujący", dzisiaj w formacji pod nową nazwą Sleeping Dogs Lie (wcześniej Les Couers).

Piotr Gajda - poeta, publikował w m.in. w Tyglu Kultury, Opcjach, Arteriach. Laureat ogólnopolskich konkursów poetyckich m.in. im. J. Bierezina, W. Bąka i W. Sułkowskiego oraz turniejów jednego wiersza. Zdobywca II miejsca w XXIII Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim O liść konwalii im. Zbigniewa Herberta. Jego debiut książkowy to Hostel.

VIII edycję Wolnego Rynku Poetyckiego zwieńczy występ jednoosobowego zespołu Brudne Dzieci Sida, założonego przez Grzegorza Kmitę "Patyczaka". Jedne z pierwszych występów Patyczaka miały miejsce podczas Przystanku Woodstock. Brudne Dzieci Sida występowały również podczas innych letnich festiwali muzycznych (m.in. w Krotoszynie).

Teksty Brudnych Dzieci Sida opowiadają o prawdziwym świecie, i zwykłych (czasami bardzo zwykłych) ludziach.. W bardzo prosty i brutalny sposób pokazują świat oraz historię wybranych osób, które jak przyznał Patyczak w pewnym wywiadzie są autentyczne.