wtorek, 23 lipca 2013

Świat wg hejtera

KRZYSZTOF VARGA "TROCINY", CZARNE, WOŁOWIEC 2012.


Mało jest rzeczy, o których zapomniała nienawiść Piotra Augustyna. W tym bystrym nurcie Gorzkiej Rzeki jest nienawiść do rodziców, do żony, do ojczyzny, do swego pochodzenia, do krajobrazu Mazowsza, do kunsztownie przyrządzanego jedzenia, do Kościoła, do pielgrzymek, do żużla, do joggingu, do skoków narciarskich, do picia kawy w Starbucksie, do architektury sakralnej, wyszukanych imion, kolei państwowych, etc.
Wręcz przejaskrawiona jest nienawiść do Polski "(...)zbyt wiele miejsca zajmuje, rozłazi się we wszystkich kierunkach, rozpełza, wylewa na wszystkie strony jak jesienne roztopy, a wszystko w niej grzęźnie, osadza się, tonie."
Oczy głównego bohatera wszędzie widzą chlew i stajnie. To świat wg hejtera. Jego istnienie tłumaczą tylko dzieła mistrzów muzyki poważnej: Pergolesiego albo Hildegardy z Bingen.

Frustracja jaką prezentuje główny bohater książki Vargi, jest początkowo niepokojąca, bywa skrajnie wulgarna i chamska (np. gdy kpi z sakramentu spowiedzi). Po kilkunastu stronach przyzwyczajamy się do jej groteskowości  (genialny wątek obserwacji swoich kontrahentów jak otwierają laptopy, jak logują się na Facebooku czy Allegro, jak sprawdzają wyniki i tabele;  s. 53)...

Język? Przypomniałem sobie, że Varga był redaktorem kultowej książki "Macie swoich poetów", bywa poetycko. "Wyjmują z tabernakulum lodówek wódkę święconą", "wstawał dzień jak z piosenki Niemena", "jestem komiwojażerem zbędności", "papierowy kubek z Cafe Latte awansuje ich z nikogo na nikogo plus". Varga dopracował styl do perfekcji. To sprawny strumień świadomości. I to wciąga. 
Odtąd czytelnikowi Piotr Augustyn będzie się jawił jako wzorcowy nieszczęśnik. Ja widzę go wyraźnie. Ma różne twarze. Czasem fryzurę a la Kevin Costner, czasem siwe włosy i jeża...

U Hitchcocka film zaczyna się od trzęsienia ziemi, by stopniować napięcie. Powieść Vargi - uwaga - zaczyna się biegunką... I dalej na ponad 300 stronach (bez wyodrębnionych dialogów) czytamy, do czego prowadzi bezbożne życie z pianą na ustach. Jak skończy zmiętoszony, rozczarowany, zgorzkniały, oziębły. 

Poczytać to ze współczuciem, z politowaniem dla głównego bohatera. Zobaczyć u siebie jakiś kawałek jego nieudaczności, usłyszeć u siebie mały ton jego skowytu nad "niesprawiedliwym światem". Tylko takie odczytanie wg mnie uczyni z "Trocin" książkę godną polecenia.

Usłyszałem starą piosenkę Elektrycznych Gitar "Byłem w Rio, byłem w Bayo, miałem bilet na Hawayo, byłem na wsi, byłem w mieście, byłem nawet w Budapeszcie, wszystko ch.". Śpiewał to Varga. Czysto. Aż do ostatniej linijki. Potem brzęczały kółeczka podręcznej walizeczki, którą Augustyn prowadził po (nierównym, a jakże) chodniku.

Wiersze z Antologii Ojczyzna i dziewczyna

Antologia wierszy współczesnych "Węzły, sukienki, żagle. Nowa poezja, ojczyzna i dziewczyna".; KDK, Kutno 2013

Ponad 250 wierszy 90 poetów, świetny pomysł Artura Fryza. Nie tylko okazja, by zobaczyć siebie wśród innych, porównać dykcje - ważny jest też temat.

Oto trzy moje wiersze, które znalazły się w antologii.

Polecam publikację, którą można zamówić pisząc   na adres: afryz@autograf.pl






niedziela, 21 lipca 2013

Zęby piranii, sińce, fantasmagorie

MARK LANEGAN BAND "BLUES FUNERAL", 2012; 4AD

Osiemnaście lat temu Mad Season nagrał, moim zdaniem, najlepszą płytę grunge'ową pt. "Above"(z genialnymi: "Wake Up", "I Don't Know Anything" czy "November Hotel"). Właśnie ukazała się reedycja tej płyty rozszerzona o DVD z koncertu. Gdy popatrzeć na video do piosenki "Long Gone Day" widać genialnego ś.p. Layne'a i lekko wycofanego nieśmiałego Marka Lanegana... 

Piękne to były czasy. Wśród zespołów z Seattle obok Nirvany, Alice In Chains, Pearl Jam i Soundgarden... był też zespół Marka - Screaming Trees. Przyznam, że załapałem się dopiero na płytę "Dust", wydaną 2 lata po śmierci Cobaina, wg mnie przepiękną. A, że nie odniosła sukcesu zespół się rozleciał.

Lanegan jest dziś powszechnie cenionym muzykiem. Nagrywał np. z Joshem Homme (jako drugi wokal na płytach Queens of The Stone Age), z Gregiem Dulli (w The Gutter Twins), z PJ Harvey (na swej solowej płycie "Bubblegum"), z Soulsavers (album "Broken"), z Twilight Singers, z UNKLE...

Ach, ten jego głos. Zwykle porównuje się go do Toma Waitsa. Rzeczywiście - szczególnie w takim "Deep Black Vanishing Train", gdy straszy porażką, końcem, rozstaniem, gdzieś na dworcu, wśród warlających się wszędzie gazet, brzmi jak mistrz od "Small Change got rained on with his own thirty-eight"...

Od "Blues Funeral" ciężko się uwolnić. Doskonale sprawdza się wieczorem, przy zaćmionym świetle. Radzę zacząć słuchać od nr 3, od "Gray Goes Black". Idealny początek: "Don’t you turn off my radio / please don’t turn off my radio"... Hipnotycznie, apokaliptycznie:  "oczy wieczności płaczą", "usta wieczności śpiewają", ale pamiętaj "szary robi się czarny". Cała płyta ma podobny klimat. Bardziej hałaśliwe są tylko "Riot in My House" i "Quiver Syndrome"... 
Wyróżnia się od pierwszego słuchania "Ode to Sad Disco". Brzmi jak prowokacja. Ten smętny beat, "ta góra gwoździ, która pali się w twoich rękach."... Przedziwnie intrygująco.

Wróćmy do nr 1: "Piosenka grabarza" - wybrana na singiel. W monotonnym hałaśliwym riffem, brzęczącym jak silnik.  "Z zębami piranii czekałem na ciebie". O miłości i śmierci, o zemście. "Magnolie kwitną tak słodko i tak samo bledną". Z francuskim wtrąceniem: "Tout est noir, mon amour / Tout est blanc / Je t'aime, mon amour / Comme j'aime la nuit" jak przez zaciśnięte zęby: ("Wszystko jest czarne, moja miłości / Wszystko jest białe / Kocham Cię, moja miłości / Tak jak lubię noc").
Potem : nr 2: "Bleeding Muddy Water" - wołanie o oczyszczenie. Gdzieś z głębokości. Nr 4: powiedzmy, że to pieśń o upadku, kogoś kto miał zbawiać. Piękny refren, smutny, pełen bólu. Nr 7: o żebraku, który chciał rządzić jak Karol Wielki... O miłości w sińcach i z żyletką przy nadgarstku. Ze złudą wolności. Nr 9: pięknie przebojowy, podniosły, z zapachem szpitalnego chloru i gitarą ukradzioną od The Edge z U2. Czy to jakaś wizja pobytu w wielkiej placówce szpitalnej dla poparzonych i chorych umysłowo? W nr 10 czai się lewiatan, straszą szkielety i pająki.

Zwidy. Fantasmagorie. Mrok nigdy nie był piękniejszy. Polecam.

Tu można odsłuchać kontrolnie
http://blog.kexp.org/2012/01/31/album-preview-mark-lanegan-bands-blues-funeral/

piątek, 12 lipca 2013

Rzeź


Rzeź

Powtarzać jak mantrę: nie zaogniać.
Niepotrzebny nam wróg, oni chcą do Unii.
Pani Gospodarka nie lubi, gdy jej kazać,
zdejmować buty przy drzwiach. A śmierć,

śmierć i tak nas czeka, śmierć jak sen.
Prawda - prababka jest stara, pomarszczona,
należy skłonić głowę, dotknąć zimnej ręki,
wybaczyć siedemdziesiąt siedem razy.

Nie grajmy ofiarami, nie nazywajmy ich ludźmi,
znajdźmy inne słowo. Nie zaogniać.
SMS, piątek, ładna pogoda, dyscyplina,
limuzyna, rutyna. Znamiona.





środa, 10 lipca 2013

Obudzona sprawiedliwość

SIXTO RODRIGUEZ "SEARCHING FOR SUGAR MAN", 2013

Rodriguez nie zrobił wielkiej kariery. Czy przechodząc obok Rock&Roll Hall of Fame odwracał wzrok?
Nagrał dwie płyty, sprzedał ich w USA ze sześć sztuk. Choć znali jego piosenki  w Australii i RPA (szczególnie w czasie gdy kończył się apartheid) i stał się tam legendą, nic nie miał z tego. Żył sobie gdzieś szarym życiem w Detroit.

Dokument Szweda Malika Bendjelloula o Rodriguezie zdobył zasłużoną popularność, łącznie z Oskarem za film dokumentalny. No i dał muzykę Sixto światu.

Piękną. Już tytułowy "Sugar Man" zachwyca. To piosenka - skowyt do dilera, by przywiózł kolejną porcję "silver magic ships, jumpers, coke, sweet mary jane". Wrażenie potęgują zgrzytliwe psychodeliczne dźwięki, które przypominają granie na pile: "Handlarzu, w samotnej ciężkiej drodze / Poznałem fałszywego przyjaciela / Straciłem serce, a gdy je odnalazłem / Było martwe i czarne jak węgiel".
Dlaczego taki song nie zapewnił mu popularności w 1970 roku? Zły menadżer, głusi prezenterzy? Krytycy, którzy nie dostali swej doli? A może to Rodriguez nie wydeptał swojej szansy? Może przez to, że był "from Mexico"? Może dlatego, że wtedy wszyscy szaleli w rytm Jackson 5?

Być może ta płyta zyskuje przez swoją historię. Wyobrażam sobie słuchając, że pokryta była dużą ilością kurzu. Ktoś zdmuchiwał nalot i pieścił specjalną szmatką z mikrofibry. Ścieżka po ścieżce.

Bo Sixto w każdym z 14 tracków trafia w serce. Gdy śpiewa o chłopcu, który wciąż gdzieś znika i świadomie rujnuje swoje życie (przebojowe "Street Boy"). Gdy dziwi się światu i sprytnie pyta "I wonder I wonder wonder don't you?", a bas gra tu piękny riff, który cieszy ucho. ("I Wonder"). Gdy bywa sentymentalny ("I Think of You"). Gdy przesyła dreszcz  "Bo straciłem pracę dwa tygodnie przed świętami / I rozmawiałem z Jezusem w The Sewer / A papież powiedział, że to nie jego przeklęta sprawa // Podczas gdy deszcz pił szampana / Mój Estoński Archanioł przyszedł i mnie sponiewierał " ("Cause"), albo odrobinę złośliwości ("Like Janis").

Kreśli smutne obrazki o zagubieniu, nieszczęściu ("Jane S. Piddy"), o "sprawiedliwości supermarketów i sędziach, którzy wypisują mandaty" ("Sandrevan Lullaby - Lifestyles"). Jest wyrzutkiem, widzi zło i nie chce mieć z nim nic wspólnego.Odtrącony bierze to za parszywy los, nie tragizuje.("I'll Slip Away").
W "Najobrzydliwszej piosence" kreśli dosadnie krajobraz nieszczęśników i freaków: "wszyscy piją środki czystości, które jednak nie zmyją ich bólu".("A Most Disgusting Song")... Piękny to bluesik, choć ponura refleksja. Sixto dołącza nim do grona moich ulubieńców: Cave'a, Waitsa, Dylana...

Bo brzmi jak Dylan w takim "Can't Get Away", czy - w moim ulubionym - "Crucify Your Mind". Dlatego zastanawiam się jak brzmiałoby jego własne "Desire", "Oh Mercy" czy "Time Out of Mind"?
Jakie płyty, by nagrywał, gdyby sprawiedliwość nie zasnęła na 40 lat? No, ale obudziła się, obudziła. Teraz umyła zęby, goląc się śpiewa "Sugar Man, Sugar Man"...

czwartek, 4 lipca 2013

Jak cudotwórca

JAROMIR NOHAVICA "TAK ME TU MAS", 2013.



Czeski film. Arabela zakłada na palec pierścień. A ja choć nie jestem fanem poetyckiej nostalgii zakochałem się w płycie Nohavicy. I gadam po czesku,  ten język wszystko bierze wszystko w cudzysłów.

Środki są proste: gitara i trochę akordeonu. Tekst prosty, ale taki co umie ścisnąć gardło. W "Minulost - z pozoru - banalnie: "Oto mnie masz / Taką mnie znasz / Uchyl mi drzwi /  Siądźmy dziś ty / I ja – Twoja przeszłość." ("A rekne tak me tu mas / Tak si me zvaż / Pozvi me dal / Jestli me znas / Jsem tvoje minulost")... Albo końcóweczka:  "Rozściel już pościel, zrób dla niej miejsce, ciepło przytuli cię / Cicho opowie o tych, co byli lecz już nie stawią się / Litania osób, wszystkie pamiętasz, gawędzić możesz do woli / Rano ją ujrzysz zwiniętą w kłębek i to cię uspokoi"...

Najlepszą wizytówką płyty jest: "Ja Chci Poezii": z genialnym pytaniem: "Dlaczego nie chce nikt dyskutować ze mną o sonetach Karla Hynka Máchy?" Z przepięknym refrenem: "Ja chci poezii / Jen trochu pochopeni / Ale tu kde żyji / Nic z toho neni / Co mam ze żivota ? / Same prizemnosti / Me srdce Don Quijota / Tim trpi dosti", co się tłumaczy: Ja chcę poezji / trochę zrozumienia / Ale tu gdzie jestem / Tych rzeczy nie ma / Co ja mam z żywota? / Same przyziemne sprawy / Me serce Don Kichota / Od tego krwawi"... W tej króciutkiej niespełna 3-minutowej piosence jest kilka nierealnych marzeń: np. chciałby z kimś przeanalizować rytm w sonecie...

Właściwie to propozycja Nohavicy jest dość smutna i melancholijna. To wyznania starego mądrego człowieka, zmęczonego, ale szczęśliwego, gotowego na wszystko, nawet na "odwalenie kity".

Zaczyna się ponuro. Nilem płynie łódź. Nil jako rzeka zapomnienia. Może po to, by mimochodem użyć słowo "niewolnik". A potem zaśpiewać "Na rzekę okiem rzuć / Imperium właśnie ginie / Zrodzi się nowy ład. (...) Na rufie tańczy tłum / Nikt nie pilnuje cum / Na dziobie tłumu ryk / I nie steruje nikt".

Drugi kawałek, jeden z moich ulubionych, wpada w ucho od razu. Nohavica miesza w nim rewelacje z internetu z serwisu www.Idnes z 22 kwietnia 2009 roku i swoje osobiste wyznania. Taka "Czarna kronika i ja", np. "Partia Robotnicza złożyła doniesienie do prokuratury na szefa czeskiego radia / A ja chcę znów gładzić twoje piękne włosy długie do pasa." Zaskakująco po tym misz-maszu wybrzmiewa puenta:  "Vše je to do prdele jenom záležitost boží protekce" / "To wszystko do dupy, wszystko zależy od bożej protekcji".

"Zło siedzi w rogu pokoju" to najczystsza poezja. Miód, panie. "Jsme to my anebo to nejsme my ? / Na fotkách z dovolené / Jsme to my anebo to nejsme my ? / Ty tváře opálené / Jsme to my anebo to nejsme my ? / Je to trošku rozmazané"...

Skoczna piosenka "U nas na Severu" z wesołą harmoszką okazuje się być nie peanem o miejscu skąd pochodzi, tylko złośliwą piosneczką o totalnej dziurze, gdzie psy żrą skrzypy, a każda rodzina ma dziesięć dzieciaków. "Praga daleko, a Pan Bóg wysoko, a po wypłacie panuje tu dzicz." Mocne.

Genialnie brzmi "Jine To Nebude". Możliwe, że Frank Sinatra jest boski ze swoim "Żyłem jak chciałem", ale ja wybieram Nohavicę. Za wersy: "Jinačí to nebude / Děkuju ti osude / Za všecko co se stalo /
Co nám na dně šálku po vypití kávy zůstalo" czyli: "Więcej szans nie będzie i / Losie mój dziękuję ci / Za te dni dobre i złe / Za to co po kawie pozostało mi na kubka dnie". Wzruszająco piękne to "Finito".

W "Telegramie" jest podobnie. Rozkleja mnie zupełnie."Gdzie są te czasy / Kiedym Ci pisał / Miła wróć do mnie / Trapi mnie żal // Osiem słów tylko / Tak samo jak dzisiaj / Za szesnaście koron /
Telegram pospieszny // PRZYJEŻDŻAJ SZYBKO STOP / KOCHAM CIĘ AŻ PO GRÓB / STOP // Człowiek się tu czuł / Jak cudotwórca / Listonosz to woził / Na motorku". Kocham Czechy.

Byłbym zapomniał o "Dezo", gdzie w żartobliwy sposób Nohavica trapi się, że jest łatwym celem w nocy: "Moja biała skóra, w ciemności jarzę / Jak łajno na ołtarzu / Złota moneta w salonie gier / Dlaczego nie urodziłem się czarny?" Hmm... nie jest to politycznie poprawne. Dodam, że Nohavica brzmi tu chwacko jak Tom Waits na płycie "Closing Time"...

"Zbloudivy Korab" chyba odrobinę zbyt patetyczny. Za to "Moskevska Virtualka" - zapis turystycznej przechadzki po Moskwie, na luzie, z celnym "daswidanja."


Przepiękna płyta kończy się wiarą w słowa ("Z minula do Budoucna"). Nie można piękniej. Arabela przekręca pierścień.


Relacja ze Złotego Środka. Poetyckie Kutno

22 czerwca 2013. Kutno. Miejsce przyjazne poezji. Tu Artur Fryz staje na głowie, by przez kilka dni poeci czuli się ważni. Spędziłem w tym roku bezsenną dobę w Kutnie.

Najpierw podróż busem z Tomaszowa z przesiadką w Łodzi. I znajomy widok. W końcu jestem tu nie pierwszy raz. Piękny Dom Kultury, piękne centrum, znajoma pizzeria i - najważniejsze - znajomi poeci.

Przy rejestracji Turnieju Jednego Wiersza zobaczyłem wreszcie antologię wierszy współczesnych "Węzły, sukienki, żagle. Nowa poezja, ojczyzna i dziewczyna". Pomysłodawca zaproponował temat "Ojczyzna i dziewczyna". Wybrał 257 wierszy 90 poetów z ośmiu krajów. Wśród autorów chociażby: Marcin Świetlicki, Jacek Dehnel, Ewa Lipska, Maciej Woźniak, Łukasz Jarosz, Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Tadeusz Dąbrowski, Kazimierz Brakoniecki, Dariusz Adamowski, Krzysztof Karasek, Artur Fryz, Jarosław Jakubowski, Jerzy Suchanek, Bohdan Zadura. Jest i Krzysztof Kleszcz, i Piotr Gajda, i Tomasz Bąk.

Turniej Jednego Wiersza - wśród uczestników są znajomi poeci. TJW ma sens jeśli spełnione są warunki: jest wielka publiczność, w jury są dobrzy poeci (m.in.: Baczewski, Bajorowicz). Przeczytałem "Imagine", tekst, który, jak mniemałem, powinien się spodobać.

Dzień wypełniony rozmowami o poezji i wokół poezji. Gościna w Pałacu Saskim - obsługa przez sympatycznych panów zostanie w mojej pamięci: "Poeci macie czuć się jak król Sas".

Nagrodzono autorów za najlepszy debiut poetycki. Główną nagrodę odebrał Janusz Radwański. Wśród nagrodzonych byli: Urszula Kulbacka, Kajetan Herdyński, Tomasz Ososiński, Monika Brągiel, Kacper Płusa (był nieobecny, w jego imieniu nagrodę odebrał wydawca - Piotr Grobliński), Edyta Wysocka, Katarzyna Bolec i Jarosław Moser.

Słuchałem poetów niemieckich (utkwiły mi w pamięci wiersze o pasztecikach i pieczarkach). Ech, poeci niemieccy i ich problemy egzystencjonalne!

Werdykt jury: wyróżnienie. Jest też wyróżnienie dla Piotra Gajdy. Pierwsza nagroda: Iza Kawczyńska. A więc jest OK. Pora na De Press - zespół, którego płyty "Groj mi skrzypko" i "Gromy i pyłki" uwielbiam. Niestety nie doczekałem się ani jednego tekstu z płyty do tekstów Norwida. Czy Dziubek nie wiedział, że gra dla poetów? W muzyce De Press jest specyficzna poetycka melancholia. Jest też porcja rockowego czadu, dźwięki wiertarki i melodyjne refreny, które zostaną na długo w pamięci: "Bo jo cię kocham", "Potargano chałpa", "Elektryczny baca", "Cyrwone gorole"...

No, a po koncercie Pałac Saski. Herbatka, ciasteczka. A potem inne napoje. Rozmowy z poetami do świtu. To jest ta część festiwalu, której nie da się opisać.

Galerie zdjęć:
Na FB profilu Małgorzaty Lebdy 
Na portalu eKutno.pl (można przeczytać nagrodzone wiersze)
Na blogu Piotra Gajdy 
Na stronie Złoty Środek Poezji (zdjęcia mają być wkrótce)

niedziela, 30 czerwca 2013

Jan Polkowski z Orfeuszem

Decyzją jury w składzie: Jan Stolarczyk (przewodniczący), Tomasz Burek, Krzysztof Kuczkowski, Wojciech Ligęza, Feliks Netz laureatem Nagrody im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego Orfeusz za najlepszy tom poetycki roku 2012 został Jan Polkowski za tom Głosy natomiast Orfeusza Mazurskiego za najlepszy tom wydany w Polsce północno-wschodniej (Warmia, Mazury, Podlasie) otrzymał Kazimierz Brakoniecki za tom Chiazma.
Uroczyste wręczenie nagród odbyło się 29 czerwca w leśniczówce Pranie. Autor Głosów otrzymał 20 tys. zł ufundowane przez ministerstwo kultury i dziedzictwa narodowego oraz statuetkę autorstwa Rafała Strumiłły, które wręczyli przewodniczący jury oraz Marcin Wieczorek z departamentu mecenatu państwa MKiDN. Nagrodę Kazimierzowi Brakonieckiemu (5 tys. zł) wręczył Zdzisław Fadrowski, dyrektor departamentu kultury województwa warmińsko-mazurskiego.
W finałowej piątce nominowanych do nagrody znaleźli się ponadto: Teresa Ferenc (Widok z okna), Jerzy Górzański (Festyn), Łukasz Jarosz (Pełna krew). Laudację o nominowanych książkach wygłosili członkowie jury, a wiersze wykonywała Lidia Sadowa z Teatru Polskiego w Warszawie.
Galę wręczenia nagród ukoronował koncert Mirosława Czyżykiewicza z zespołem Kameleon promujący najnowszą płytę pieśniarza Ma cherie. Koncert znakomicie wpisał się w formułę nagrody, gdyż płyta jest hołdem złożonym poetom.
Organizatorami nagrody są Muzeum K. I. Gałczyńskiego w Praniu i Stowarzyszenie Leśniczówka Pranie. Patronat honorowy nad nagrodą objęli Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski, Marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Jacek Protas i Pen Club Polska, natomiast patronami medialnymi są: Program 1 Polskiego Radia, dwumiesięcznik literacki Topos, TVP Olsztyn, Radio Olsztyn i Gazeta Olsztyńska.

Demoludy i Owoce noża w Łodzi

20.06.2013 - ŁÓDŹ, DOM LITERATURY, WIECZÓR AUTORSKI Piotra Gajdy i Michała Murowanieckiego 

To był dobry wieczór, dobre rozmowy o dobrych książkach: "Demoludy" Piotra Gajdy i "Owoce noża" Michała Murowanieckiego. Rozlano wino i wznoszono toasty, gdzieś przez ścianę monotonnie dobijał się bas w rytm techno. Ale nie objął nas.


"Demoludy" Gajdy to niezwykła książka, wyrazista i celna. W takich wierszach jak np.: "Makro" ("To bolesna myśl - być / monochromatycznym sprayem, którym nowe / pokolenie, zamazujące cię na trwale w zbiorowej / pamięci, napisze na murze: HWDP."), "Mauerhase" ("Berliner Mauer znaczy tylko tyle, że musisz / gonić królika."), "Czekając na barbarzyńców" ("I tak oto zwiastun okazał się czadem, cichym zabójcą (...)") czy "Argonauci" ("Skoro winni tego gnoju / dalej biją w bębny, zamiast we własne piersi, nad ich  przygłuchą sjestą grzmi grzyb nukleozy.") Gajda stawia niewesołą diagnozę katastrofy i upadku systemu.
Znakiem rozpoznawczym Piotra zawsze była gęsta metaforyka, teraz doprowadził swój styl do perfekcji. Ta wizyjność fraz! "Rusz głową, uruchom łunochod chłopca". Ta gorycz! "Południe przyspawane na zimno / do <>. Potem już tylko zmierzch, nierówne // salwy oklasków jak setki trzepoczących skrzydłami / ciem, połykających światło w sali posiedzeń."

O książce Murowanieckiego już pisałem na blogu. Michał wg mnie napisał najlepszą swą książkę. Skąd zatem teza prowadzącego wieczór - Rafała Gawina - że to liryka wyciszenia się? Nie pojąłem. To mocne wiersze, bywa bolesne i cierpkie.


sobota, 29 czerwca 2013

W powietrze pełne jodu

16 i 17.06.2013 SPOTKANIA AUTORSKIE W GDAŃSKU

Gdańsk poznał moje wiersze. To były dwa spotkania: jedno w Oliwie, pod szyldem Fundacji Wspólnota Gdańska i drugie w GTPS tuż przy Kościele Mariackim. Spotkania wymyślił, zorganizował i poprowadził  Sławomir Płatek. Poznałem sympatycznych ludzi z Trójmiasta. Moje wiersze poleciały w powietrze pełne jodu. Kilka z nich nagrał Piotr Wiktor Lorkowski (można ich posłuchać). Piękne dwa dni.

Przeczytałem sporo wierszy z "Przecieków..." i "Ę", a także nowe niepublikowane. Sporo w nich z nadmorskich klimatów, jakby pisane były w Gdańsku.




czwartek, 27 czerwca 2013

LN Gdynia dla Sosnowskiego

Pora nadrobić zaległości:
Rozstrzygnięto Literacką Nagrodę Gdynia. W kategorii Poezja po raz kolejny (w zeszłym roku otrzymał Nagrodę Specjalną) nagrodzono Andrzeja Sosnowskiego. Jak napisał prof. Śliwiński: "Nagroda dla Andrzeja Sosnowskiego jest wyrazem uznania dla jego najnowszego tomu, który posiada wszystkie fascynujące właściwości tomów wcześniejszych, a jednocześnie otwiera nowe perspektywy. Obok języka, który – co oczywiste – wysuwa się na plan pierwszy, będąc dla czytelnika wyzwaniem i źródłem upajającej satysfakcji, a także szeregu odniesień egzystencjalnych, pojawiają się motywy innego rodzaju, filozoficzne, duchowe, nieomal religijne. Poezja – nie przestając być wirtuozowsko nieprzewidywalną kombinacją stylów – wyprawia się na terytoria tajemnicze, mroczne, lecz niepozbawione nadziei.” nagrodaliterackagdynia.pl

wtorek, 18 czerwca 2013

Program Festiwalu Złoty Środek Poezji 2013

Program Festiwalu Złoty Środek Poezji 2013

21 czerwca 2013 /piątek/
Centrum Teatru Muzyki i Tańca, Kutno, ul. Teatralna 1
godz. 17.00 - 18.00 – oficjalne otwarcie Festiwalu.
Koncert „Tańce i Pieśni Polskie”
w wykonaniu zespołu muzyki tradycyjnej „Gęsty Kożuch Kurzu”
/miejscówki - nr 1/
godz. 18.30 - 19.00 – finał Akcji „Wybierz Wiersz". Oficjalne ogłoszenie wyników konkursów i plebiscytu, wręczenie nagród laureatom,
w tym Poetyckiej Szkole Roku 2013
godz. 19.15 - 20.15 – prezentacja antologii „Nowa poezja, ojczyzna i dziewczyna’. Spotkanie prowadzi Artur Fryz, wiersze czytają wybrani autorzy antologii.
godz. 20.30 - 21.30 – „Gabinet Luster Polskich” - koncert Piotra Kulpy i zespołu "mea culpa" oraz „Trupy Propaganda"
/miejscówki - nr 2/
godz. 22.00 - 23.00 – Latające Gruszki – koncert zespołu poety Dawida Majera, Włodzimierza „Kiniora” Kiniorskiego i wokalistki Sylwii Nadgrodkiewicz
/miejscówki nr 3/

22 czerwca 2013 /sobota/
Kutnowski Dom Kultury, Kutno, ul. Żółkiewskiego 4
9.00 - 11.00 – zgłoszenia uczestników VIII Ogólnopolskiego Otwartego Konkursu Jednego Wiersza im. Pawła Bartłomieja Greca
– tworzenie ostatecznej listy uczestników
9.00 - 11.00 – warsztaty tańca , śpiewu i obyczaju polskiego prowadzone przez członków kapel Katarzynki i Gęsty Kożuch Kurzu
/miejscówki nr 4/
11.00 - 14.00 – prezentacje autorskich utworów przez uczestników VIII OOKJW  im. Pawła Bartłomieja Greca przed publicznością i jury w składzie: M. K. E. Baczewski, Karol Bajorowicz, Grażyna Baranowska
16.00 - 17.00 – oficjalne rozstrzygnięcie IX OKL "Złoty Środek Poezji" Kutno 2013, wręczenie nagród, prezentacja laureatów, odsłonięcie muralu na Ścianie Poetów - obecni będą jurorzy: Karol Maliszewski, Krzysztof Kuczkowski, Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Wojciech Kudyba, Artur Fryz
17.15 - 18.45 – Lyrik von Jetzt spotkanie z poetami niemieckimi
Uljaną Wolf i Janem Wagnerem – prowadzi Tadeusz Dąbrowski
19.00 -  19.40 - "Apetyt na poezję" inscenizacja Anny Chodakowskiej i Romana Ziemlańskiego -  wiersze Pawła Bartłomieja Greca i kompozycje Romana Ziemlańskiego do tekstów poety
/miejscówki nr 5/
19.45 - 20.45 - ogłoszenie wyników VIII OOKJW im. Pawła Bartłomieja Greca i wręczenie nagród
21.00 - 22.00 – koncert zespołu De Press „Bo ja cie kochom. Ojczyzna i dziewczyna"
/miejscówki nr 6/
23.00 – do oporu – Z przytupem – zabawa najwytrwalszych

23 czerwca 2013 /niedziela/
Centrum Teatru Muzyki i Tańca, Kutno, ul. Teatralna 1
12.00 - 14.00 – warsztaty tańca, śpiewu i obyczaju polskiego prowadzone przez członków kapel Katarzynki i Gęsty Kożuch Kurzu
/miejscówki nr 4/
16.00 - 17.00 – od Gryphiusa do Poethena. Dawna
i współczesna liryka niemiecka w kręgu polskich
inspiracji - spotkanie z Sergiuszem Sterną Wachowiakiem,
autorem antologii „Polnische Lyrik aus hundert Jahren"
oraz cyklu eseistycznego „Axis mundi Wschowa".
17.15 -18.30 - „tEXt bILd". Spotkanie
z niemiecką poetką Angeliką Janz, przekłady wierszy
Jerzy Ł. Kaczmarek, prowadzenie: Sergiusz SternaWachowiak
i Jerzy Ł. Kaczmarek
19.00 - 20.30 – „Ja" – spotkanie autorskie z poetką Ewą Lipską
21.00 - 21.45 – Mam czas po polsku, rosyjsku
i niemiecku – recital Andrieja Kotina
/miejscówki nr 7/
22.00 - 23.00 – Monodia Polska – koncert Adama Struga
z zespołem
/miejscówki nr 8/


Więcej szczegółów na -; http://www.zlotysrodekpoezji.pl/jest

A tu można podejrzeć jak to było wcześniej: --

2009 --; http://bialafabryka.blogspot.com/2009/05/zoty-srodek-albo-chwalmy-pana.html
2010 --; http://bialafabryka.blogspot.com/2010/07/zoty-srodek-dla-dawida-majera.html
2011 --; http://bialafabryka.blogspot.com/2011/06/zoty-srodek.html
2012 --; http://bialafabryka.blogspot.com/2012/06/zwyciestwo-dobra-zoty-srodek-poezji.html 

Podsumowanie werdyktów:
http://bialafabryka.blogspot.com/2013/04/zoty-srodek-poezji-laureaci-z-lat-2005.html 

Aktualny werdykt Złotego Środka 2013
http://bialafabryka.blogspot.com/2013/05/zoty-srodek-poezji-dla-janusza.html

Werdykty wcześniejsze:
2012 --; http://bialafabryka.blogspot.com/2012/05/zoty-srodek-dla-bajorowicza.html
2011 --; http://bialafabryka.blogspot.com/2011/05/zoty-srodek-2011-rozstrzygniety.html
2010 --; http://bialafabryka.blogspot.com/2010/06/zoty-srodek-poezji-2010-program.html
2009 --; http://bialafabryka.blogspot.com/2009/05/rozstrzygnieto-v-ogolnopolski-konkurs.html

czwartek, 13 czerwca 2013

Gajda i Murowaniecki w Domu Literatury




Łódzki Dom Literatury (ul. Roosevelta 17) zaprasza 20 czerwca 2013 godz. 19:00, na spotkanie z dwoma poetami Piotrem Gajdą (Tomaszów Mazowiecki) i Michałem Murowanieckim (Wiśniowa Góra). Obaj wydali niedawno swoje trzecie książki - Gajda Demoludy, a Murowaniecki Owoce noża.




piątek, 7 czerwca 2013

Brakoniecki, Ferenc, Górzański, Jarosz i Polkowski w piątce nominowanych do Orfeusza


 6 czerwca jury II edycji Nagrody im. K. I. Gałczyńskiego ORFEUSZ  za najlepszy tom poetycki roku, w składzie: Jan Stolarczyk (przewodniczący), Tomasz Burek, Krzysztof Kuczkowski, Wojciech Ligęza i Feliks Netz , spośród dwudziestu nominowanych wcześniej do nagrody książek, wyłoniło finałową piątkę (kolejność alfabetyczna):

Kazimierz Brakoniecki, Chiazma, Biblioteka „Toposu” , Sopot 2012;

Teresa Ferenc, Widok na życie, Biblioteka „Toposu”, Sopot 2012;

Jerzy Górzański, Festyn, Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2012;

Łukasz Jarosz, Pełna krew, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012;

Jan Polkowski, Głosy, Biblioteka „Toposu”, Sopot 2012.

Zwycięzcę poznamy 29 czerwca podczas uroczystej gali wręczenia nagrody w Muzeum K. I. Gałczyńskiego w Praniu. Laureat ORFEUSZA otrzyma 20 tys. zł i granitową statuetkę autorstwa Rafała Strumiłły, natomiast laureat ORFEUSZA MAZURSKIEGO – 5 tys. zł.

Honorowy patronat nad nagrodą objęli: minister kultury i dziedzictwa narodowego, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego i Pen Club Polska. Patroni medialni: Polskie Radio Program 1, TVP Olsztyn, Radio Olsztyn, Gazeta Olsztyńska.

Organizatorem nagrody jest Muzeum K. I. Gałczyńskiego w Praniu. Celem jest wykreowanie prestiżowej, ogólnopolskiej nagrody w dziedzinie poezji, promocja wysokiej klasy twórczości poetyckiej i jej autorów, bezstronne premiowanie najlepszych tomów poetyckich bez względu na kategorię wiekową i dorobek autora.

wtorek, 4 czerwca 2013

William Stanley Merwin z Nagrodą Literacką im.Z.Herberta

Amerykański poeta William Stanley Merwin został laureatem pierwszej edycji Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta. Poeta odebrał nagrodę i czek na 50 tys. dolarów. Uroczystość retransmitowała TVP Kultura. Wystąpili m.in. finaliści programu "Voice of Poland" - szczególnie duże wrażenie zrobiła zwyciężczyni programu Natalia Sikora, która odważnie wyśpiewała jeden z wierszy Herberta oraz zestaw wierszy Merwina.

– Jest twórcą o bardzo klarownym profilu duchowym, intelektualnej i moralnej konsekwencji, obejmującej zarówno jego dzieła, jak i życie. Od ponad sześciu dziesięcioleci stawia przed nami kasandryczne przepowiednie dotyczące przyszłości naszej planety. Zdaje się być bardzo nowoczesnym wcieleniem proroka, antycznego wieszcza czy szamana, jego poezja przepełniona jest obrazami duchowych poszukiwań, pielgrzymek, które nadają jej charakter świeckiej modlitwy. Jest on też najbardziej międzynarodowym spośród amerykańskich poetów, głęboko wpłynęła nań kultura prowansalska i klasyka trubadurów, choć źródła jego twórczości – podobnie jak w twórczości Zbigniewa Herberta – są jednocześnie klasyczne i nowoczesne – podkreślał Hirsch.

Merwin wystosował list, który odczytano podczas uroczystości ogłoszenia nazwiska pierwszego laureata Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta.

„Uwielbiam Zbigniewa Herberta jako przyjaciela i jako poetę od chwili, gdy w 1968 roku przybył on do Nowego Jorku, a ja poznałem go podczas wieczoru autorskiego. Wręcz pokochałem +Selected Poems+, wybór jego wierszy, który wtedy właśnie ukazał się w języku angielskim, nadal zresztą cenię tę książkę i zawsze mam ją na podorędziu. Za dzieło znakomite uważam nie tylko całość poezji Herberta, ale także jego eseje. Wydaje mi sie, ze ciągle nie został on dostatecznie doceniony jako jeden z największych petów XX wieku” – napisał Merwin.

– Jury stanęło przed trudnym wyborem. Ostatecznie o wyborze zadecydowały – obok głębokiego przekonania o wybitności dzieła W.S. Merwina – dwa czynniki. Jego wieloletnie zaangażowanie po stronie amerykańskich ruchów społecznych propagujących wartości demokratyczne, a także – czy może przede wszystkim – bliskość jego poetyckiej dykcji ideałom, do których dążył także sam Herbert, takim jak przejrzystość, równowaga, artystyczna dyscyplina, porozumienie z czytelnikiem – mówił Andrzej Franaszek, sekretarz nagrody.

– Merwin jest poetą wielu stylów i zainteresowań, obrońcą i portrecistą natury i kronikarzem ludzkiej egzystencji, poetą, który sprzeciwia się wojnie i okrucieństwu i poetą, którego fascynuje cud istnienia, zadziwia upływ czasu. Reprezentuje centralny nurt amerykańskiej poezji, nie jest ani radykalnym eksperymentatorem ani tradycjonalistą, lecz dobrze zna tradycje poetycką i nie stroni od poszukiwań formalnych. W Stanach Zjednoczonych jest bardzo ceniony, młodsze pokolenia poetów uznają go za swego mistrza, spotkania autorskie przyciągają tłumy wielbicieli i czytelników – powiedział o laureacie Adam Zagajewski.

William Stanley Merwin, jest, jak powiedział przewodniczący jury Edward Hirsch, jednym z najważniejszych poetów amerykańskich II połowy XX wieku. W.S. Merwin jest też autorem przekładów m.in. poezji Mandelsztama i Nerudy, „Pieśni o Rolandzie” oraz „Czyśćca” z „Boskiej komedii” Dantego.