sobota, 30 stycznia 2010

Dodatek do wina

Autor: Piotr Gajda



Oparzelina

Nie pamiętasz? W środku mroźnej nocy zamarzło wycie
policyjnych syren. Wyobrażałem sobie jego trupią barwę,

błysk siny jak powierzchnia żyletki wyjętej z maszynki,
zachrypnięty głos zmuszający do lotu półżywe ptaki.
Słyszałem łopot ich skrzydeł, głośny jak upadek odrywających się
od dachu sopli. W ciemnościach szkliły się moje oczy,

w których lód uwięził ptasie łajno i piasek. Nie pamiętasz?
Odbijałem się w szybie jak w jeziorze bez dna

a woda sięgała mi do samych ust, kiedy łudziłem się,
że stoję na palcach, gdy tymczasem zimna toń ucinała mi stopy.

Pragnąłem, żeby tamto światło zmieniło barwę i pulsowało,
paliło żywym ogniem jak Bóg, płonący stóg, albo żrący ług.


Piotr Grobliński i Tadeusz Dąbrowski


Henryk Zasławski z zespołu "Mazowsze"


Jury


Robert Mniak (tym razem jako widz)


W strefie "Czarnego kwadrtatu"


W strefie "Largo"

Owczarek "dźwiga" Arterie w kondukcie



Czarny kwadrat, czarny Piotr czyli Wino dla Piotra Gajdy



41 Turniej Jednego Wiersza o Puchar Wina im.Jarmołowskiego, ŁDK, Łódź, 29.01.2009, godz.18 ; Spotkanie autorskie z Tadeuszem Dąbrowskim

Autor: Krzysztof Kleszcz

Łódzki Dom Kultury witał wielkim banerem zachęcającym do dwóch spotkań poetyckich. Anonse spotkania Magdy Gałkowskiej/ Jakuba Sajkowskiego i 41 TJW o Puchar Wina miały osobliwe towarzystwo: reklamę spektaklu z udziałem Skrzyneckiej i Kordka.

W zimowy piątek, po półtoragodzinnej sennej podróży busem nogi same prowadziły do znajomej, wypełnionej już sali. Przybyło naprawdę dużo widzów i uczestników. Poezja w Łodzi wyszła z niszy.

Najpierw Tadeusz Dąbrowski odpowiadał na pytania Piotra Groblińskiego. Czytał sporo frywolnych wierszy, głównie z tomu „Te deum”. Był więc m.in. wiersz „o fajce”...
Z poważniejszych w tonie, był mój ulubiony o powiększaniu zdjęcia, a także ten zaczynający się od słów „słowo jabłko nie zawiera w sobie żadnej prawdy o jabłku...”

Cały czas poeta musiał "zmagać się" z irytującym "trollingiem" Henryka Zasławskiego od lat cierpiącego na ADHD. Zapewne jednak rozumiał, że jest to element łódzkiego folkloru.
Dąbrowski przytoczył anegdotę o tym jak sam niedawno wziął udział w TJW i poniósł sromotną klęskę (wiersz obecnie otwiera "Czarny kwadrat"). Może dlatego opowiedział się za tym, że po publikacjach książkowych na swoim kącie nie powinno się brać już udziału w tego typu imprezach.
Nie zgodziło się z nim jednak wielu łódzkich twórców uznając, że walka o Puchar Wina to ich patriotyczny obowiązek ;)

W czasie tej udanej imprezy, która wg mnie stała na niezłym poziomie (mniej niż kilka lat temu było błahych rymowanek) zaprezentowało się 38 autorów.
Jury w składzie: Tadeusz Dąbrowski, Wojciech Kądziela i Tomasz Cieślak nagrodziło wiersze: Zuzanny Ogorzewskiej – II miejsce, Michała Murowanieckiego – III miejsce, Piotra Macierzyńskiego, Izy Kawczyńskiej i Krzysztofa Kleszcza – wyróżnienia.

Zwycięzcą został Piotr Gajda i mógł dumnie unieść kielich - niestety tylko symbolicznie, bowiem przyjechał na turniej samochodem. Wino powędrowało więc do publiczności.


Michał i Piotr z prezentami od Izy Kawczyńskiej
Piotr Grobliński i Tadeusz Dąbrowski
Licznie zgromadzona tego dnia publiczność


Robert Rutkowski, Wiesław Przybyła

Kamera na TJW
Krzysztof Sołtysiak



Tomasz Bąk

Andrzej Brzozowski
Krzysztof Grzelak
Piotr Gajda
Robert Rutkowski
Konrad Ciok
Rafał Gawin
Joanna Przybylska
Przemek Owczarek
Tadeusz Dąbrowski czyta werdykt
Piotr Macierzyński - wyróżnienie
Iza Kawczyńska - wyróżnienie
Krzysztof Kleszcz - wyróżnienie
Michał Murowaniecki - III miejsce
Zuzanna Ogorzewska - II miejsce
Piotr Gajda - the winner
Piotr czyta "Oparzelinę"
Pamiątkowa fotka - główny juror i zwycięzca
Przed ŁDK

czwartek, 28 stycznia 2010

Toruńskie echo



Na stronach portalu “KULTURALNYTORUN.pl” ukazał się „news” na temat Wolnego Rynku Poetyckiego. „Kolejne spotkanie z poezją w Kafeterii Struna Światła (Dwór Artusa) za nami. Znów liryczne wersy toczyły specyficzną bitwę z szumiącym jak odkurzacz automatem do kawy” – pisze Wiktoria z „Kulturalnego Torunia”, która w dalszej części swojej relacji tak podsumowuje nasze (Tomka Bąka i moje) „występki” w tym przychylnym poezji mieście: „Zwieńczeniem lirycznej części wieczoru są wystąpienia Tomasza Bąka i Piotra Gajdy, poetów uhonorowanych laurem w XXIII Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim O liść konwalii im. Z. Herberta. Zderzenie dwóch pokoleń i stylistyk. Bąk uzbrojony w Full metal jacket operuje słowem-obuchem, ze swadą rzuca, że „jego (podmiotu) wolność jest zagrożeniem dla demokracji”. Piotr Gajda przekonuje za to wizyjnością obrazów, niedopowiedzeniem nakazuje słuchać głębiej. Pozostawił po sobie wołanie o paczkę owoców „rajski ogród”, nie zdradził jednak, w której szukać lodówce”.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Wina, wina, wina dajcie


Tadeusz Dąbrowski

Autor: Krzysztof Kleszcz

W piątek 29.stycznia o godz. 18.00 w Łódzkim Domu Kultury odbędzie się kolejny (41!) Turniej Jednego Wiersza " O Puchar Wina".
Do konkursu mam szczególny sentyment, bowiem ten sprzed 4 lat był dla mnie szczęśliwy. Jurorzy, wśród których był m.in. Bohdan Zadura - poeta, który niedawno odebrał Nagrodę im. Czechowicza, nagrodzili mój wiersz pt. "Pod klepsydrą". Rok później, gdy jednym z jurorów był Jacek Dehnel, zająłem drugie miejsce za "Meteoryt" (wygrał Piotr Macierzyński), a w zeszłym roku trzecie (tutaj -> relacja).

W tym roku jednym z jurorów będzie Tadeusz Dąbrowski, którego wieczór autorski odbędzie się przed turniejem. Jego książkę "Czarny kwadrat" recenzowałem na blogu (link).
Turniej Jednego Wiersza ma proste zasady: trzeba przeczytać niepublikowany i nienagradzany w innych konkursach literackich utwor poetycki oraz złożyć maszynopis u jury. Tematyka i forma utworów dowolna. Przewidziane są nagrody pieniężne, a dla zwycięzcy czeka tytułowy puchar wina.
W jury zasiądzie także łódzki poeta Wojciech Kądziela (zwycięzca turnieju w 2008 roku) oraz pracownik naukowy UŁ dr Tomasz Cieślak z Katedry Literatury XX i XXI wieku. Całość poprowadzi Piotr Grobliński.

19.01.2006r. : Puchar z rąk Bohdana Zadury


sobota, 23 stycznia 2010

Wolny rynek (suplement)


Dominik i Paulina


Marta i Arkadiusz


Maciej


Joanna i Remika


Agnieszka i Małgorzata

Autor: Piotr Gajda

Zdjęcia pozostałych uczestników VIII edycji Wolnego Rynku Poetyckiego w Toruniu (które "chulerka" nie chciały się "załadować" do wcześniejszego postu).

Wolny rynek

Autor: Piotr Gajda


Bąk zasłania nazwisko drugiego "chłopca z plakatu"


Grzegorz Giedrys i Marek Pijanowski


Karolina i Katarzyna, tegoroczne laureatki Rilkiego


Bąk czyta Gajda słucha


Gajda czyta Bąk słucha


Punkowa ekstaza i publika

VIII edycja Wolnego Rynku Poetyckiego, kafeteria "Struna światła" Dwór Artusa, 22.01.2010, Toruń.


Do Torunia dotarliśmy bez przeszkód (koreańska „strzało”, dzięki!). Drogowcy na odcinku Tomaszów Mazowiecki-Dwór Artusa spisali się, przez całą drogę towarzyszyła nam elektryczność, szadź nie wieszała się na słupach. Dlatego na toruńskiej starówce zjawiliśmy się już przed 15.00. Ku naszej radości, ktoś mądry z „miasta pierników” wymyślił przyzwoity i tani bar zlokalizowany tuż przy Starym Rynku, gdzie za około 15 złociszy można zjeść dwudaniowy, bezpieczny dla własnego zdrowia obiad, a także bez ponoszenia dodatkowych kosztów, skorzystać z WC.

Zaspokoiwszy ciało ruszyliśmy w poszukiwaniu czegoś dla ducha. Na początek „EMPIK”, w którym byłem świadkiem jak Tomek Bąk zakupił ostatnią płytę „Gunsów” za jedyne 9,99, a na półkach leżały pisma literackie (w najnowszych „Opcjach” tomik M.K.E Baczewskiego, w „Toposie” Jerzy Suchanek, w „Nowej Okolicy Poetów” tym razem tematycznie – numer poświęcony beatnikom). Potem ruszyliśmy szlakiem księgarń, ale tylko tych, w których witrynach dostrzegaliśmy ulubiony zwrot konesera czytelnictwa i związanych z tym zakupów – „tania książka”. I udało się nam rewelacyjnie – Tomek stał się szczęśliwym posiadaczem biografii Jima Morrisona autorstwa Stephena Daviesa (kilka tygodni wcześniej kupiłem ją w Łodzi, w antykwariacie na rogu Piotrkowskiej i Narutowicza – tu była jeszcze tańsza) – ja wzbogaciłem się o książkę Jaya S. Jacobsa „Dzikie lata. Muzyka i mit Toma Waitsa” oraz „Co to są sepulki? Wszystko o Lemie” autorstwa Wojciecha Orlińskiego. Nie muszę dodawać, że w/w pozycje kosztowały nas mniej więcej tyle, co obiad w toruńskim barze „Małgośka”.

W międzyczasie odebrałem telefon od Marka Pijanowskiego, dyrektora Dworu Artusa, który gorąco zapraszał nas do swojego gabinetu na kawę. Ponieważ aura była dosyć mroźna skwapliwie skorzystaliśmy z zaproszenia. Z moich obserwacji wynika, iż pewną regułą jest to, że ludzie zajmujący się organizacją imprez poetyckich, to „fajni ludzie”. I taki też jest Marek, typ dyrektora, który z „dyrektorowania” nie robi „instytucji”, ale „przysiada się” do osób, z którymi robi poetycki wieczór. Poznaliśmy też Grześka Giedrysa (dotąd znałem go jedynie z literackich.pl), którego zadaniem było poprowadzenie imprezy. „Obsuwy” nie było, punkt godzina 18.00 Marek Pijanowski i Grzegorz Giedrys otworzyli VIII edycję Wolnego Rynku Poetyckiego w Toruniu, którą tak zapowiadała „Gazeta Pomorska” w wydaniu z 21 stycznia: „Wolny Rynek Poetycki cieszy się w Toruniu coraz większym powodzeniem. W piątek imprezę zainaugurują spotkania z Tomaszem Bąkiem i Piotrem Gajdą, którzy zajęli dwa czołowe miejsca podczas XXIII OKP „O liść konwalii” im. Z. Herberta. W wieczorze autorskim uczestniczyć będzie także ośmioro innych literatów: Joanna Solarska, Agnieszka Filipiak, Arkadiusz Buczek, Katarzyna Karczmarek, Paulina Danecka, Dominika Rokosza, Małgorzata Trzpil i Marta Ćwiklińska. Wolny Rynek Poetycki zakończy koncert zespołu Grzegorza Kmity „Patyczaka” – Brudne Dzieci Sida”. Mniej więcej chyba się to zgadzało, a ponieważ toruńska impreza ma formułę otwartą; każdy z obecnych tego dnia w „Kafeterii Struna Światła” mógł przeczytać swój wiersz, stąd w składzie występujących poetów i poetek nastąpiły pewne roszady. Merytorycznie bywało różnie – zapamiętana fraza – „barszcz barw”. Część poetycką a zarazem całą imprezę „zwieńczył” koncert jednoosobowego zespołu Brudne Dzieci Sida, z rewelacyjnym składem w osobie Grzegorza Kmity, "punkrockowca”, który zbudował swój sceniczny performance na zasadzie: „trzy akordy, darcie mordy”. W sumie trzy razy „P” – Punk, Profeska, Pełen szacun! O 21.00, jeszcze w trakcie występu Patyczaka, Maras Pijanowski pokazał nam „owalny gabinet”, w którym co roku obraduje jury konkursu im. Z. Herberta i pozwolił skorzystać ze swojego „dyrektorskiego kibelka”. Wkrótce potem, wyposażeni w jego „błogosławieństwo” wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu.

Po 1.00 w nocy wstawiłem samochód do garażu i z torbą pełną książek, kieszenią wypełnioną honorarium za występ oraz głową pełną świeżych wspomnień, szedłem po trzaskającym od mrozu śniegu w stronę świateł.