czwartek, 14 października 2010

Akwizytorzy w W-wie


Paweł Łęczuk (Paweł Luis)




Dorota Ryst i Sławek Płatek (lipiec)

Sprzedawanie poezji współczesnej przypomina oferowanie elementarza języka łacińskiego australijskim buszmenom. Panie, to się w ogóle nie sprzeda! I nie ma znaczenia to, czy poetycki domokrążca będzie krążył po dzielnicy wielkości małego miasteczka czy po małym miasteczku wielkości dużej dzielnicy. Być poetą – ta branża raczej nie ma przyszłości. Co więc pozostaje? Prestiż? He, he, darujmy sobie! Poczucie własnej wyjątkowości? Chyba, że w sensie, o którym wspomina na Nieszufladzie (przy okazji postu o naborze tekstów do nowego numeru „Arterii”) mój serdeczny kolega Rafał Gawin: „Co do dystrybucji - numer 1(7)/2010 wyjątkowo nie jest dystrybuowany za pośrednictwem sieci Empik, numery 2(8)/2010 i 3(9)/2010 powinny już mieć szerszą, ogólnopolską dystrybucję”. Do wspomnianego „wyjątkowego” numeru pisma dołączona była moja druga książka, która podobnie jak i mój debiut okazała się być „okryta” nie tylko nimbem, ale wręcz całunem „wyjątkowości”. Dziś poezja współczesna funkcjonuje w świadomości społecznej wyłącznie dzięki grupie absolutnych zapaleńców, którzy nie pozwalają na całkowite wygaszenie jej ognisk porywając się na desperackie próby zaprószenia ognia za pomocą benzyny (inaczej mówiąc: łopatologicznie). Otóż zapraszają poetę do knajpy i każą mu czytać wiersze zgromadzonym w niej klientom, którzy akurat zamawiają piąte piwo i drugie frytki. I ten czyta i nagle ze zdumieniem konstatuje, że na jego spotkanie autorskie ktoś jednak przyszedł, i to nie sami znajomi – wręcz przeciwnie – prawie sami nieznajomi. A wszystko to dzięki Pawłowi Łęczukowi, który mając do dyspozycji prywatnego sponsora nie zajął się organizowaniem dochodowej hurtowni, ale postanowił wraz z nim w W-wie promować poezję. Mając do dyspozycji bazę lokalową (dwie warszawskie knajpy) i periodyk w postaci „Notatnika Satyrycznego” ma szansę przekuć się do świadomości warszawiaków ze swoim pomysłem szybciej niż budowniczowie kolejnej linii metra przebiją się przez kilometry gliny. Za dwa tygodnie na zaproszenie Pawła w W-wie pojawi się Mariusz Grzebalski, w lipcu pojawili się Dorota Ryst i Sławek Płatek. Będzie się działo, a to najważniejsze.
Klubogaleria "Stary Żoliborz", 13.10.2010, Warszawa
(fotografie 1-5 D. Ryst, 6 W. Muck)
(p)

2 komentarze:

  1. Miło było Cię gościć. Zabieram się za przepisywanie wywiadu ;-)

    OdpowiedzUsuń