czwartek, 23 lipca 2009

Pławię się do woli


Krystyna Dąbrowska "BIURO PODRÓŻY", Wyd. Zielona Sowa Kraków, 2006

Autor: Krzysztof Kleszcz

Jak pisać? "Jakbyś otworzył oczy pierwszy raz? / Jakby się rozklejało cudzy list nad parą?" ("Ciemność powiek")

Bardzo lubię przeglądać najróżniejsze fotoblogi. Często zdarza mi się skomentować jakieś zdjęcie jednym słowem: "poezja". Bo dobry kadr jest metaforą, czasem całym wierszem - ma pierwszy, drugi plan, zwrotkę, puentę. Dlatego jeśli chcesz pisać, nie siedź nad kartką. Idź, syć oczy, a potem usiądź w fotelu i opisz co widziałeś.
Pies biegł plażą i gryzł taflę morza "ostrożnie obwąchuje toń / i szturcha łapą, bodzie, drażni morze / jakby zaczepiał ogromne stare zwierzę. // Weź go lepiej na smycz. / Nie trzeba, morze jest smyczą." ("Wczoraj widziałam psa, na brzegu morza".)

W mieście nie starczyło piasku na wysypanie oblodzonych ulic "A kiedy wciąż było ślisko / zaczęto łamać to, co wydawało się niezłomne / młócić to, co nie miało w sobie ziarna (...)"; ("Tego dnia nie starczyło piasku")"Bezpierśna dziewczynkę, rządziła dwójką chłopców "któryś z chłopców pyta: to co, ściagamy się? i dziewczynka rzuca hasło: start!" ("Bezpierśna jeszcze dziewczynka")

Czasem wiersze nie chcą być wielkimi płótnami w szerokich ramach, nie lubią puszyć się w galerii czy muzeum. To grafiki. To porównanie przyszło mi do głowy zanim przeczytałem na okładce, że poetka studiowała na Akademii Sztuk Pięknych w W-wie. Przyszło mi ono do głowy przy lekturze wiersza "Pozowali za marne pieniądze", wiersza z nagą modelką, która marudziła "Inspirować się mną, nie kopiować".

Trudno odmówić Dąbrowskiej wszechstronności. Zmysł obserwacji - to jedno, drugie to słuch - natchnieniem bywa dźwięk... ("Budzi mnie hałas miotły"). Autorka stosuje synestezję: "miotła jest głośniejsza od słońca", uosabia przedmioty "latarka przy kierownicy chucha w mrok, liczy uśpione sylwetki (...) i mówi mi jak bardzo jestem / poza zasięgiem światła", ("Odcięli mi prąd"), czasem rezygnuje z naturalizmu na rzecz surrealu - deptanie kapusty staje się wychodzeniem z tunelu rodem z wizji "Życie po życiu"("Pierwszą warstwę"). Pozbywa się osobistego tonu, by wyobrazić sobie co myślą ulotki: "w rytm ziewnięć, modlitw, zerknięć na zegarek / liczenia drobnych na kawę. // Skraść włos. Usłyszeć puls. Dotknąć sprzączki, guzika, wdychać ciepło." ("Gdy ludzie czekają, wyruszają w drogę"), co czuje katedra - "gdy patrzę pod nogi, widzę tych co patrzą w gwiazdy / I widzę gwiazdy - wciąż patrząc pod nogi" ("Katedra")
Dostrzega coś obok czego możnaby, niesłusznie, przejść obojętnie. Wie kiedy nacisnąć spust migawki. Opis fikuśnych fryzur i strojów pasażerów autobusu kończy puentą ("ozdobne kołatki kołaczą / do surowych świątyń") ("Czarne poletka zagrabione")
Być może zastanawiasz, czy takie wiersze jak "Miesiąc bez ciepłej wody" - zapiszą się w annałach poezji polskiej: "W tyle miejsc zaglądam, żeby chociaż kwadrans nie być nigdzie / jedynie grzać się, pluskać. / Zanurzam się w wannach, (...) wchodzę do wanny bez korka / uznającej wyłącznie bicz prysznica - ". A zastanawiasz się czy jeśli wanna ma dziurę na odpływ nie jest popsuta? Po prostu doczytaj wiersz: "zatykam jej pysk piętą i pławię się do woli."

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza