Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Limboski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Limboski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 sierpnia 2026

Światło czyje, moje

 LIMBOSKI "WIELORYB", Agencja Muzyczna Polskiego Radia 2025



Limboski przygotował nieco inną płytę. Muzycznie to wciąż wirtuozeria i wokalna, i gitarowa. Był świetny w intymnych, prywatnych, erotycznych tekstach "W trawie" (piękna jest lekkość tej piosenki), czy "Na statku" (genialnie pokazana otchłań miłosnego zatracenia), ale przekonująco podmienił temat - na fascynację duchem, sensem istnienia, przemijaniem. To świadectwo rozwoju. Jest mistycznie, filozoficznie. Kochanek-opowiadacz przemienił się w mistyka, filozofa, myśliciela.

Przyznam, że pierwsze odsłuchy płyty mnie nie przekonały. Jakiś wywiad, w którym poruszył temat ezoteryki - zamiast zachęcić mnie, zniechęcił. I dopiero teraz poddałem się płycie. Zasłuchałem się w niej i doceniłem.

Najpierw zwrócił moją uwagę tekst "W kraju poetów". Przyznam, że słowo "poeta" w piosenkach występuje rzadko. T.Love zaśpiewał przekonująco "poeci umierają" na płycie "Old is Gold" (w teledysku mignął Grechuta i Broniewski). Chyba hasztag poezja, znacząco urywa zasięgi. Uogólniam, ale poezja stała się dzisiaj jakimś narzędziem do załatwiania spraw politycznych, a potrzebę zadumy nad światem, która istnieje i istnieć będzie - dużo lepiej załatwiają piosenkarze. I tu nagle Limboski śpiewa o tęsknocie za kapitanem, autorytetem, przewodnikiem dla całego narodu - za poetą, którego słowa nie będą waniliowe, tylko mocne.

Poruszyło mnie to. Świetnie została nazwana ta tęsknota za sprawiedliwością ("żeby był porządek i zrównane stany") i wiara, że słowa mają wartość i siłę. Udana metafora "wiania", a wiatr to i niepokój, i zmiana, i niepewność, i otrzeźwienie. Dobre jest tu dyskretne wtrącenie o poetach przeklętych, którzy wiarę w słowo okupili prywatną  tragedią, szaleństwem, nałogiem, bólem.

Drugi utwór, który mnie zatrzymał - to mistrzowski aranżacyjnie (intymna kołysanka nagle, gdy wchodzi chór dzieci - staje się hymnem) i melodyjnie - "Słowa leczą świat". W bardzo czułe struny uderza tu Limboski. Zwraca się do swojej mamy. Wspomina prawdę, którą mu przekazała, że słowa mają moc. Po prostu piękny - afirmacyjny jest ten fragment: "W tobie żyje, w tobie, światło czyje, moje". Olśniewa nagła świadomość, że jest "z niej", że zawdzięcza jej siłę i mądrość. I że to już jest "jego światło", jego fundament tożsamości. 

Może od początku. Płytę rozpoczyna rasowy kawałek o wolności, o gniewie wobec niesprawiedliwości, o rozczarowaniu. I zaskakująco nagle utwór łagodnieje, jakby dotarło do nas, że to miłość i delikatność mają sens, a wieczny bunt jest śmieszny.

Limboski przypomina demoniczny czas pandemii ("Świat szał opętał"). Zaprasza w hinduistyczny (lub buddyjski) klimat, fascynuje go kultura i duchowość Wschodu. "Sutra" i "Tajanie" zapewne są efektem medytacyjnych przemyśleń. Choć podoba mi się fragment o wielorybie i kwiecie, który strzela z jego głowy - to ten orient trochę nie dla mnie (choć pamiętam, że swego czasu byłem pod urokiem płyt Kula Shaker, np. "K").

Tytułowy "Wieloryb" głaszcze nas i obiecuje szczęście. Fragment zaśpiewany wysokim głosem: "Nawet wieloryb boi się, gdy poczuje, że nie umie opowiedzieć jak cię kocha, i odpływa." sprytnie wpędza nas w błogostan. Wszak serce płetwala błękitnego waży 600 kg, jest wielkości Volkswagena Garbusa, i bije spokojnie kilka razy na minutę!

"Święto zmarłych" snuje się delikatnie. Opisuje stan zjednoczenia dusz, aż do "kości". Mimochodem pada wyznanie mistycznych doświadczeń, które doprowadziły go do takiej euforii ("patrzą na nas duchy ziemi i unoszą się zdziwione; byłem z nimi jednej nocy, teraz jestem już kimś innym").

Płytę puentują: przyjemnie nastrajający "Miasto Wałcz" - piosenka o tęsknocie za dzieciństwem i podany na zakończenie trochę w klimacie Marka Knopflera, jak dla mnie zdecydowanie za smutno, song o wybaczaniu win - "Święte jest imię twe". Zatem "Wieloryb" każe nam trochę inaczej spojrzeć na artystę z najlepszym męskim głosem w Polsce. 




Przeczytaj też moje recenzje innych płyt Limboskiego: 

"Ucieczka Saula" 

i "Home Tapes Vol.1"