sobota, 31 marca 2012

Ewa Lipska w Tomaszowie i 29. TJW "Kobieta"

SPOTKANIE AUTORSKIE Z EWĄ LIPSKĄ. XXIX TURNIEJ JEDNEGO WIERSZA "Kobieta" ; MBP TOMASZÓW MAZ. 30.03.2012



Autorka 29 tomików wierszy, w tym ostatnio nagrodzonego Nagrodą Literacką Gdynia - "Pogłosu", w rozmowie z Barbarą Przybysz, przez około godzinę opowiadała o sobie, czytała swe ostatnie wiersze. Było trochę literackich anegdot, np. o podróży małym Fiatem z Wisławą Szymborską na ryby (a między nimi wielka skrzynka z robakami), o tym jak jej wiersze zbliżyły dwóch młodych ludzi, o tym, że nie wie jak to się stało, że zatytułowała swoją książkę "Nie o śmierć tutaj chodzi, lecz o biały kordonek"... Spodobało mi się, jak poetka wyśmiała "klucze interpretacyjne" poezji obowiązujące w szkolnictwie.

To był wieczór, który z pewnością zachęcał do sięgania po poezję. W pięknej sali niedawno otwartej biblioteki, każdy kto lubi literaturę mógł poczuć satysfakcję.

Po spotkaniu z autorką był Turniej Jednego Wiersza.  Po raz pierwszy postanowiłem być jego uczestnikiem. Choć nie udało mi się napisać niczego serio w temacie "Kobieta", wydawało mi się, że żartobliwy utwór "Kobieta i mężczyzna w galerii" może się spodobać.
Wśród uczestników byli znajomi Robert Rutkowski i Kacper Płusa. I to oni zdobyli - odpowiednio I i II nagrodę. Mnie przypadł w udziale "brąz".



„Kobieta i mężczyzna w galerii”


Gdy kobieta buszuje po sklepie,
mężczyzna stoi pod sklepem.
Skoro miłość to dotykanie się dwóch języków,
wymyśla nowe zdania ze starych słów.

Na razie ma tylko kropkę z jej źrenicy
i obietnicę kropki z jej pleców.
Zanim ona wyda trzynastą pensję,
ma czas na epopeję trzynastozgłoskowcem.

Nowa książka Łukasza Jarosza w Znaku

W miesięczniku "Znak" zapowiedziano nową książkę Łukasza Jarosza. Po niedawno wydanych tomach: w Olkuszu "Spoza" i w Poznaniu we WBPiCAK "Wolny ogień", w "Znaku" ukaże się tom "Pełna krew".

"Życie i pisanie z dala od poetyckich metropolii daje wierszom Jarosza siłę i oryginalność, umożliwia mu wkraczanie na obszary rzeczywistości nieczęsto przez współczesną poezję obserwowane. To świat wsi, niewyraźnych obszarów podmiejskich, z ich mieszkańcami dojeżdżającymi do miasta, polami, z których zwozi się buraki pastewne, łąkami, gdzie w dzieciństwie pilnowało się owiec i rozpalało ogniska, lasem, gdzie zbierało się jagody i podglądało kąpiące się w jeziorze „przyjezdne dziewczyny”. W tym świecie przynosi się wodę ze studni i drewno, dokłada do pieca węgiel, a popiół rozsypuje na polu." - pisze Jerzy Illg.

Julia w Tomaszowie

JULIA MARCELL, TOMASZÓW MAZOWIECKI, OK TKACZ", ŚRODA 28.03.2012




"Matrioszka" to piosenka doskonała. W tym "I’m too light and you’re too soon", czy "So grow up now" jest tak wiele fajnych emocji, że tylko za nią Julia mogłaby zasłużenie zgarniać nagrody.
Jeszcze w radiu mnie dopadły jej dwie inne piosenki - tak, że koncert nie miał prawa być nieudany.

Julia to artystka kompletna. Nie tylko świetnie śpiewa (i wygląda! - musiałem to powiedzieć) potrafi stworzyć dobre show, improwizuje np. odegrała zabawny dialog między zabawkami znalezionymi na zapleczu. Ciekawe brzmienia, gdzieś tam słyszalne echa Tori Amos, czy Bjork, ale wszystko to naturalne, dojrzałe - doskonałe. Uczta. Na pewno po koncercie został niedosyt i trzeba wracać do piosenek z "June" i "It Might Like You". Do "CTRL", do "Echo", do "Dancer"...

niedziela, 25 marca 2012

Wiosna z orbity

incarNations "Radio Retro", 2010

"Radio Retro" jest na rynku od dawna. Płyta Roku 2010 wg "Polityki". A ja właśnie się obudziłem z zimowego snu i... zakochałem się w tych dźwiękach. Adele? Amy Winhouse? Renata Przemyk? W porządku, ale posłuchajcie tego jak śpiewa, i co śpiewa Maja Kleszcz!
To jej głos stanowi o sile incarNations, choć lekkość jazzujących aranżacji też jest wyjątkowa. Trafione w dziesiątkę, przebojowe, trochę subtelne, wyluzowane i pełne feelingu. Już pierwszy utwór rozkłada na łopatki. Takiej wiosennej radości z życia mi potrzeba! Kontrabas nabija rytm i "wielkie jest czekanie / gdy masz przyjść". Ten tekst Loebla słyszałem w wykonaniu Nalepy ("Dbaj o miłość"). Choć głos mistrza gitary podrzucał mnie wysoko do góry - to wokal Mai Kleszcz wystrzelił mnie w kosmos! Może dlatego, że Nalepa podawał to na smutno? Tu jest inna melodia, kobiece uniesienie i jeszcze to szaleństwo na koniec. Można słuchać sto razy i przywoływać... wiosnę, miłość, każde prywatne spełnienia.

Drugi utwór zachwyca smutkiem. Absolutnie genialna rzecz. Taka, po której wszystko wygląda inaczej. Warto posłuchać go ze świetnym teledyskiem. "Przed świtem zabrakło mi dziś łez / Przed świtem skończyły mi się łzy / Tak wiele do opłakania miałam / W oczach, w moich oczach nie było żadnej łzy / / Patrzyłam na konający dom / Patrzyłam na twój spokojny sen / Zapłakać jeszcze raz zapłakać w oczach moich oczach nie było żadnej łzy / Wiedziałem, muszę dzień nam urodzić / krew z niego zmyć / na plecy go wziąć / Wiedziałam muszę przez próg go nieść / I toczyć go / I dźwigać go ."
Ja po tych dwóch kawałkach stałem się bezkrytyczny. "Wiarę przywróć mi" zaczyna się od wokalnych fajerwerków, potem jest puls, moc. "Śniłeś", zaczynający się od słów "Gdy wstaje dzień i ty też wstań" - jakże bliski mi song o budowie domu, chciałbym słyszeć często w radio - to doskonały przebudzacz z jazzującym pianinem.
Że można podać w ten sposób "Daj mi tę noc" - weselny hit? Gdzie się podział kicz? Zamiast tego jest kick i to mocny! "Mów do mnie jeszcze" od razu się chce przerobić na "śpiewaj mi jeszcze". "Miłość tobie dam" z dawką reagge, aż buzuje od siły i poweru! Poważna sprawa: Maja zwraca się do faceta: "Musisz już wstać, bo już pora iść, by trwać i żyć i zdobywać szczyt (...) Męska to sprawa jest, męski to los i niech kosmos grzmi".  Ja tam się nie znam, ale jestem zachwycony, że w dobie wokalistek obwieszonych mięsem, czy rzygających miłością (Lady Gaga, Rihanna) można trafić na pieśń kobiety, która wymaga od mężczyzny poświęcenia i obiecuje mu czystą miłość pod wspólnym dachem.
Zwraca uwagę jeszcze "Liczenie gwiazd" - taki soczysty blusior a la Nalepa.
Zaś ostatni utwór jest z innej beczki, przypomina o Kapeli ze Wsi Warszawa. Przerysowanym wokalem odstaje od płyty. Może drażnić przy pierwszym słuchaniu -  posłuchajcie go dopiero po zauroczeniu całym materiałem. Zadziała!


Spóźniłem się z tą recenzją. Wkrótce incarNations wyda nową płytę pt. "Odeon". Jeśli teraz krążę po orbicie, to obiecuję sobie kosmiczną podróż.




Tomasz Różycki w Nowych Książkach

Poeta w podróży. Nad jego głową hamulec bezpieczeństwa. Obszerny wywiad z autorem "Kolonii" i "Księgi obrotów" ukazał się w marcowym numerze "Nowych Książek".
W numerze także recenzja jego "Bestiarium" - "poematu prozą rozwijający jedną, ciągłą wizję senną".

W wywiadzie wiele interesujących słów:

Nie jestem prozaikiem. Mogę pisać prozę jedynie tak, jak się pisze wiersz, nagłymi, niekonsekwentnymi, nieregularnymi, nielogicznymi zrywami, po których przychodzą okresy ciszy i zajmowania się wszystkim, aby tylko nie pisać.
(...)
Literatura, jak uczy historia, stanowi czujnik wszelkich naszych napięć, podświadomych dążeń. Potrafi wychwycić coś, co jeszcze nie zostało przyswojone publicznie, co dopiero szuka sposobu, by się wyrazić, nawet by zaistnieć w języku, dlatego - jak zwykło się mówić - wyprzedza wielokrotnie swój czas. Ludzkość dorasta do niektórych spraw dopiero po wielu latach, czasem po wiekach znajduje sposób na rozmowę o tym, o czym pisarz mówił kiedyś, kiedy uważano go powszechnie za stukniętego.
(...)
Wielka literatura zawse jest zaskoczeniem, mówi o czymś, na co nie ma gotowych formuł, proponuje często jakąś aberrację, nonsens.
(...)
W depresyjnym miejscu pisać bardzo depresyjną literaturę, cóż za odwaga i jaka oryginalność, prawda? A może poszukać czegoś innego, zupełnie inaczej na to spojrzeć? Literatura, jak się dowiedziałem może także dawać nadzieję, albo przynajmniej pocieszenie, moment oddechu, zapomnienia w chwilach szczególnie trudnych. Nie musi dokłądać ciężaru do tego, co przeżywamy. Nie może być tylko skargą, musi być miejsce na dystans, ponieważ literatura złożona z samej skargi jest kłamstwem i w końcu zmienia się w pozę. Pisać o tym, co się rozpada na naszych oczach, scalać to w jakiś fantom, istniejący najpierw tylko co prawda na papierze, a potem też w ludzkiej pamięci. Takim mitologizowaniem przestrzeni zajmował się na przykład Bruno Schulz.
(...)

Europejski Poeta Wolności dla Gruenbeina

Niemiecki poeta Durs Gruenbein został laureatem drugiej edycji nagrody literackiej „Europejski Poeta Wolności” przyznawanej w Gdańsku. Za tom „Mizantrop na Capri” otrzymał pamiątkową statuetkę i 100 tys. zł. Tłumacz Andrzej Kopacki otrzymał 10 tys. zł.

Książkę laureata wydało wydawnictwo "słowo/obraz terytoria". Uroczystą galę pokazała TVP Kultura.

Durs Grunbein urodził się (w 1962 r.) i dorastał w NRD, co stanowi część jego doświadczenia życiowego i powraca w liczącym kilkanaście tomów dorobku pisarskim. Ślady tamtego czasu widać też w książce „Mizantrop na Capri”, gdzie zostały one w wyrafinowany sposób splecione z doznaniem wolności pokomunistycznej i ujęte w ramach wizji historii starożytnej. Grünbein, czerpiący wzory z poezji wielkich ofiar dwóch totalitaryzmów, Mandelsztama i Celana, jest zdolnym kontynuatorem ich rozprawy z historią. Zarazem nadaje własnej filozofii dziejów – i problematyce wolności – swoisty, sięgający do klasycznych wzorów formalnych, wyjątkowy w dzisiejszej liryce wyraz poetycki. Starorzymska osnowa erudycyjnych refleksji wokół wątków wolnościowych – wolności człowieka i poety, wolności politycznej i egzystencjalnej, wolności rozumianej jako konkret historyczny i pojęcie filozoficzne – pozwala Grünbeinowi uzyskiwać głębokie i mocne efekty artystyczne; tytułowy mi­zantrop na Capri to nie tylko podpatrzony u Swetoniusza okrutny Tyberiusz, lecz także ironiczny wygnaniec, podróżujący w głąb dziejów poeta. ("Tygodnik Powszechny")

sobota, 17 marca 2012

Ewa Lipska w Tomaszowie Maz. Turniej Jednego Wiersza "Kobieta"

Wkrótce w Tomaszowie Maz. gościć będzie znana poetka Ewa Lipska, autorka wielu książek m.in. "Pogłos", "Drzazga" i "Pomarańcza Newtona", zdobywczyni Nagrody Literackiej Gdynia w 2011.

Jej wiersze śpiewał m.in. Grzegorz Turnau (mój ulubiony "Dotąd doszliśmy" oraz "Ostatnie słowa", "Wielki odkrywco wyobraźni", "Tak samo", "Nie baw się więcej kulą ziemską".)







Ewa Lipska będzie jurorem w tradycyjnym tomaszowskim Turnieju Jednego Wiersza
Oto jego  regulamin:
XXIX Ogólnopolski Turniej Jednego Wiersza pt. "Kobieta"
Organizator: Miejska Biblioteka Publiczna im. Teresy Gabrysiewicz-Krzysztofikowej w Tomaszowie Mazowieckim

Cele konkursu:
1.Uczczenie pamięci Teresy Gabrysiewicz – Krzysztofikowej, tomaszowskiej poetki.
2.Pobudzenie wrażliwości poetyckiej i aktywności twórczej w dziedzinie poezji.
3.Konfrontacje twórczości poetyckiej.
4.Promowanie młodych twórców.

Warunki uczestnictwa :
1. Turniej odbędzie się 30 marca 2012 r. o godz. 17.00 w Sali Koncertowej Miejskiej Biblioteki Publicznej, Pl. Kościuszki 18.
2. W konkursie mogą wziąć udział poeci (w wieku od 16 lat) piszący w języku polskim.
3. Jedyną formą uczestnictwa w konkursie jest osobista prezentacja wiersza własnego autorstwa. Organizator może w uzasadnionych przypadkach wyrazić zgodę na prezentację utworu przez osobę wskazaną przez autora.
4. Jako zgłoszenie uczestnictwa w konkursie traktuje się przekazanie przez autora organizatorowi do dnia 20 marca 2012 r. na email: czytelnia@mbptomaszow.pl lub osobiście przynajmniej godzinę przed rozpoczęciem konkursu: - formularza zgłoszeniowego zawierającego dane osobowe uczestnika (do pobrania w siedzibie organizatora lub na stronie biblioteki www.mbptomaszow.pl)
- wydruku komputerowego z tekstem wiersza, który będzie prezentowany przez autora w podczas turnieju .
5. Uczestnicy składają wiersz związany tematycznie z tytułem konkursu, nie publikowany w wydawnictwach zwartych i czasopismach ogólnopolskich oraz nie nagradzany w innych konkursach.
6. Jeden autor może zgłosić tylko jeden wiersz.
7. Prace będzie oceniać Jury powołane przez Organizatora. W jego skład wejdą literaci i krytycy literatury.
8. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone po zakończonej obrad Jury w dniu Turnieju.
9. Laureaci otrzymają nagrody i wyróżnienia ufundowane przez organizatora.
I nagroda - 600 zł
II nagroda – 400 zł
III nagroda – 200 zł
10. Nagrodę należy odebrać osobiście w dniu finału konkursu. W przeciwnym razie zostanie ona przekazana na rzecz innych konkursów.
11. Organizator nie zwraca kosztów podróży i nie zapewnia noclegów.
12. W sprawach spornych ostateczną decyzję podejmie Organizator w porozumieniu z Jurorami.
13. Bliższe informacje nt. KONKURSU pod nr tel.: 44 724-67-39, mail: czytelnia@mbptomaszow.pl

czwartek, 15 marca 2012

Otwieranie szufladek i rzeźbienie w lodzie



ACUTE MIND "ACUTE MIND", 2010.


Usłyszałem w radio "Misery" i trochę patriotycznie, sięgnąłem po płytę. Jakież pozytywne zaskoczenie! Lubelski Acute Mind to wzorcowy progresywny rock, ze zmianami klimatu, bezbłędną gitarą i basem, ciekawymi klawiszami, mocną perkusją. Płyta ma świetne brzmienie. Dobór składników i proporcje - idealne. Otwiera nam w głowie różne szufladki: np. tą z napisem Queensryche. Zaskakuje świetne otwarcie - "Grief and Pain". Policyjne syreny, śmigłowce stanowią intro do utworu o fałszywym pojmowaniu świata i niepotrzebnym zamykaniu się w klatce. Mocna rzecz, której warto posłuchać. Równie przebojowy jest "Garden" (piękny refren, taki z lat 80-tych). Wspomniany "Misery", owszem, dość słodki, taki Marillionowy. Najbardziej podoba mi się w nim gitara (ta od 2:32) jakbym słuchał swojego ulubionego zespołu z dzieciństwa ("na gitarze w Lombardzie gra Piotr Zander")... Chyba najlepszy jest "Faces" - najdłuższy na płycie. Wyłaniający się z klawiszowego intro riff, rozwija się w prawdziwą suitę, w której głównie gitarzysta, ale i cały zespół, dają popis prawdziwej wirtuozerii. Steve Vai zwiedza Lublin! "Bonds od Fear" zaczyna się od rzeźbienia w lodzie. Dłutem są riffy a la Rage Against The Machine, potem trochę kwadratowych rytmów, by po minucie... lodowa rzeźba zaczęła się topić - piękny klawiszowy motyw Doroty Turkiewicz. Pięknie zagrana daremność. Tekst dotyczący marnowania życia w toksycznym związku. I znów wspomnienie z dawnych lat: "Silent Lucidity" Queensryche. Sporo patosu niesie "Prophecy". A potem gitara dawkuje niezłą porcję hałasu, zostawia nas zmiętych, z wyciągniętą ręką w stronę klawisza "repeat".

środa, 14 marca 2012

Zgłoszenia do nagrody Silesius 2012




16 kwietnia poznamy zwycięzcę w kategorii "za całokształt" i nominacje do nagrody Silesius 2012: 7 w kategorii "książka roku" i 3 w kategorii "debiut". Zwycięzcy zostaną ogłoszeni 19 maja.
Wyboru dokonaną jurorzy:
Grzegorz Jankowicz, Jacek Łukasiewicz, Adam Poprawa, Tadeusz Sławek, Justyna Sobolewska
i Piotr Śliwiński.

Przyznane zostanie: 100 000 PLN - za całokształt
50 000 PLN - za książkę roku
20 000 PLN - za debiut

LISTA KSIĄŻEK ZGŁOSZONYCH DO WROCŁAWSKIEJ NAGRODY POETYCKIEJ SILESIUS 2012 W KATEGORII "KSIĄŻKA ROKU"

1. Badura Marcin, „Dospowiadane” /Wydawnictwo Kwadratura/
2. Bereza Henryk, „Zgłoski” /Wydawnictwo FORMA/
3. Bierut Jacek, „Frak człowieka” / Wydawnictwo WBPiCAK/
4. Bira Szymon, “Podręcznik królowej” /ATUT/
5. Blicharz Renata, „Kołderka z białego marmuru” /Wydawnictwo RB/
6. Boczkowski Krzysztof, „Lata i dni” /Wydawnictwo Adam Marszałek/
7. Bromboszcz Roman, „Hz” / Wydawnictwo WBPiCAK/
8. Chorabik Marek, „A jeśli wiemy?” /Warszawska Firma Wydawnicza/
9. Ciemnołoński Krzysztof, „Eskalacje” /”Zeszyty Poetyckie”/
10. Czarnocki Hubert, „Opowieść” /”Zeszyty Poetyckie”/
11. Czcibor-Piotrowski Andrzej, „Autoportrety” /ATUT/
12. Dakowicz Przemysław „Place zabaw ostatczenych” / TOPOS/
13. Dziechciarz Olgierd, „Mniej niż zło” /MaMiKo/
14. Eidel Filip Jakub, „Eleo” /ATUT/
15. Engelking Leszek „Muzeum dzieciństwa” /Wydawnictwo WBPiCAK/
16. Fietkiewicz-Paszek Izabela, „Próby wyjścia” /Zaułek Wydawniczy „Pomyłka”/
17. Fox Marta, „Rozmowy z Miró” /MaMiKo/
18. Glazik Mirosław Antoni, „Senne erotyki” /Kujawska Fabryka Maszyn Rolniczych „Krukowiak”/
19. Glińska Ewa Izabella, „pomiędzy” /Zeszyty Poetyckie/
20. Góra Konrad, „Pokój widzeń” / Wydawnictwo WBPiCAK/
21. Hartwig Julia, „Gorzkie żale” / Wydawnictwo a5/
22. Honet Roman, „Piąte królestwo” /Biuro Literackie/
23. Jankowski Zbigniew, „Zaraz przyjdzie” /TOPOS/
24. Jarosz Łukasz , „Wolny ogień” / Wydawnictwo WBPiCAK/
25. Jasina Zbigniew, „Inne światło” /Wydawnictwo FORMA/
26. Kamecki Franciszek, „Kuglarz i świadek” /MaMiKo/
27. Kawecki Jacek, „Efekt placebo” /Instytut Mikołowski/
28. Kitsch Samantha, „Ulubiony sport” /Instytut Mikołowski/
29. Klary Beata Patrycja, „Zabawa w chowanego” /”Zeszyty Poetyckie”/
30. Kobierski Radosław, „Drugie ja” / Wydawnictwo WBPiCAK/
31. Koehler Krzysztof, „Od morza do morza” / Wydawnictwo WBPiCAK/
32. Kopyt Szczepan „Buch” / Wydawnictwo WBPiCAK/
33. Kotara Janusz, „Podanie Światła Innej Ciemności” /Instytut Mikołowski/
34. Latawiec Bogusława, „Gdyby czas był ziemią” /TOPOS/
35. Lesiński Krzysztof J., „Grzechy najwspanialsze” /MaMiKo/
36. Lipińska Elżbieta, „Rejestry” /Teatr Mały w Tychach/
37. Lisowski Krzysztof, „Nicości, znikaj” /Instytut Mikołowski/
38. Lizoń Daniel, „Ciężki rock” /Podkarpacki Instytut Książki i Marketingu/
39. Makowski Piotr, „Soundtrack” /Fundacja Na Rzecz Kultury i Edukacji im. T. Karpowicza/
40. Matlachowska-Pala Joanna, „Telegram Eklezjasty” /MaMiKo/
41. Matuszkiewicz Antoni, „Opisanie małego świata” /Wydawnictwo Miniatura/
42. Mączka Jacek, „Zwarzone mrozem czyżnie” /MaMiKo/
43. Melecki Maciej, „Szereg zerwań” / Wydawnictwo WBPiCAK/
44. Mestwin Andrzej, „Być może Coś innego” /Oficyna Wydawnicza Tysiąclecia/
45. Michałowski Piotr, „Cisza na planie” /Wydawnictwo FORMA/
46. Miłek Ewa, „Miękkie, święte i ciepłe” /Oficyna Wydawnicza Tysiąclecia/
47. Miniak Robert, „Drzewostany” /Wydawnictwo Kwadratura/
48. Mitzner Piotr, „Kropka” /tCHu/
49. Modrakis Anna Kalina, „Prześwietlenie” / Stowarzyszenie Salon Literacki/
50. Ostrowska Eda, „Dojrzałość piersi i pieśni” /Ośrodek „Brama Grodzka-Teatr NN”/
51. Owczarek Przemysław, „Pasja” /Wydawnictwo WBPiCAK/
52. Pacześniak Jakub, „W ciemności słowa” /Podkarpacki Instytut Książki i Marketingu/
53. Pado Dariusz, „Siedem + Siedem + Siedem” /Wydawnictwo „Austeria”/
54. Parys-White Dana, „Z perspektywy parapetu” /ADATREE Publishing/
55. Pasewicz Edward. „Pałacyk Bertolta Brechta” /EMG/
56. Piotrowski Michał, „Piszę do ciebie pogrążony w żalu” / Lampa i Iskra Boża
57. Podgórnik Marta, „Rezydencja Surykatek” /Biuro Literackie/
58. Raczyński Adam, „Słońce Północy” /Stowarzyszenie Literackie im.K.K. Baczyńskiego/
59. Radziewicz Teresa. „Sonia zmienia imię” /Wydawnictwo Kwadratura/
60. Raszka Helena, „Głosy w przestrzeni” /Wydawnictwo FORMA/
61. Robert Maciej, “Collegium Anatomicum” / Wydawnictwo WBPiCAK/
62. Roszak Joanna, „Wewe” / Wydawnictwo WBPiCAK/
63. Roszkowski Wojciech, „kulki rtęci” /Miejska Biblioteka Publiczna im. C.K. Norwida w Świdnicy/
64. Rybicki Robert, „Masakra kalaczakra” / Wydawnictwo WBPiCAK/
65. Ryst Dorota, „Punkty przecięcia” / Stowarzyszenie Salon Literacki/
66. Sikorski Cezary, „Monadologia stosowana” /Zaułek Wydawniczy „Pomyłka”/
67. Sikorski Cezary, „Wyimki z Elegii dujnejskich R.M. Rilkego”, Cerebież-Tarabicki Przemysław, „Szkice z życia materii martwej.” /Zaułek Wydawniczy „Pomyłka”/
68. Sendecki Marcin, „Farsz” /Biuro Literackie/
69. Słowik Aleksandra, „Kolejność stron” /Zaułek Wydawniczy „Pomyłka”/
70. Styczeń Janusz, „Furia instynktu” /Biuro Literackie/
71. Suchanek Jerzy, „Folklor polski” /Instytut Mikołowski
72. Tański Paweł, „Mikrotony” /MaMiKo/
73. Tkaczyszyn-Dycki Eugeniusz, „Imię i Znamię” /Biuro Literackie/
74. Tomczyszyn-Harasymowicz Agnieszka, „gównazjum.pl” /Towarzystwo Słowaków w Polsce/
75. Tomsia Teresa, „Kamyki. Elegie i krótkie żale” / Wydawnictwo WBPiCAK/
76. Tulik Jan, „Szepty przy początku świata” /Wydawnictwo Adam Marszałek/
77. Wiśniewski Marek, „Niepotrzebne skreślić” /Wydawnictwo FORMA/
78. Wojciechowicz Zbigniew, „Orwo” /Wydawnictwo FORMA/
79. Wolniak Zbożydarzyc Henryk, „Miłuje” /Wydawnictwo Miniatura/
80. Woźniczka Jarosław, „Nieodwracalne” /MaMiKo/
81. Zechenter Katarzyna, „W cieniu drzewa. Wiersze” /Wydawnictwo „Austeria”/
82. Żukowska-Rumin Irena, „Alexandreis” /Zakład Poligraficzny SAM-WIL/



ZGŁOSZENIA W KATEGORII "DEBIUT"

1. Bajorowicz Karol, „alteracje albo metabasis” /Urząd Miejski w Bielsku-Białej/
2. Baron Rafał, „Listy do nienarodzonego dziecka” /Stowarzyszenie Literackie im.K.K. Baczyńskiego/
3. Bąk Tomasz, „Kanada” / Wydawnictwo WBPiCAK/
4. Bonarska Joanna, „zmienność funkcji” /Wydawnictwo Myślnik/
5. Chyła Karolina, „ przed em” /Wydawnictwo Nisza/
6. Czaja Michał, „Bo to nowa krytyka będzie o miłości” /Staromiejski Dom Kultury/
7. Dalasiński Tomasz, „Porządek i koniec” /MaMiKo/
8. Dwojnych Anna, „Gadu, gadu” /MaMiKo/
9. Dziczek Patrycjusz, „Polowanie na malinowy śnieg” /Wydawnictwo MEANDER/
10. Fuchs Adam, „Widząc czas” /Wydawnictwo Kwadratura/
11. Gawin Rafał, „Wycieczki osobiste/Code of change” / Stowarzyszenie Pisarzy Polskich oddział w Łodzi/
12. Jęcek Bogumiła, „Czarne koronki” /Śródmiejski Ośrodek Kultury w Krakowie/
13. Jurzysta Marcin, „Ciuciubabka” /Stowarzyszenie Pisarzy Polskich oddział w Łodzi/
14. Kotłowski Maciej, „noc kumania” /Wydawnictwo MEANDER/
15. Krawiec Justyna, „Chłód” /Stowarzyszenie Pisarzy Polskich oddział w Łodzi/
16. Korzeniewska Paulina, „Usta Vivien Leigh” /”Bramasole”/
17. Kukorowski Jacek, „Tagi” /”Zeszyty Poetyckie”/
18. Kwiatkowski Rafał, „Twarde O” /Fundacja Na Rzecz Kultury i Edukacji im. T. Karpowicza/
19. Kwidzyński Kamil „Sezon arktyczny” /”Zeszyty Poetyckie”/
20. Łęczuk Paweł, „Delta wsteczna” /Stowarzyszenie Salon Literacki/
21. Markiewicz Grażyna, „Listy różne II” /UNIVERSITAS/
22. Nazaruk Katarzyna, „Żona Beduina” /Instytut Wydawniczy „ŚWIADECTWO”/
23. Pląder Halina, „Rozsypanka” /Wydawnictwo FORMA/
24. Różańska Marta, „Na tchnienie” /Kongres Polaków w Republice Czeskiej/
25. Skolasińska Agnieszka, „Znikanie” /Wydawnictwo Kwadratura/
26. Szymaniak Michał, „Rozrywka” /Staromiejski Dom Kultury/
27. Wageman Izabela, „W oszukiwaniu snu” /Stowarzyszenie Salon Literacki/
28. Wiczkowski Bartosz, „Północna strona” /Miejska i Powiatowa Biblioteka w Będzinie/
29. Zając Katarzyna, „Pęknięcia” / Stowarzyszenie Promocji Kultury „Liberum Arbitrium”/

czwartek, 8 marca 2012

Michał Wiśniewski śpiewa tekst Mirki Szychowiak

















Trudno uwierzyć, ale artysta, który dotąd z kiczu i pompy uczynił swe credo, nagrał płytę z piosenką poetycką. Maria Magdalena płacze!

Michał Wiśniewski zaśpiewał piosenki Andrzeja Wawrzyniaka ze Zduńskiej Woli. Zrzucił swoje cekiny i założył inteligencki sweterek.

Po wysłuchaniu dwóch utworów jestem pozytywnie zaskoczony. Pierwszy jaki usłyszałem - "Jaki pan, taki kram" jest z "mięsem" i refleksją o systemie: momentami żartobliwą ("Nauczyciel może w banku rządzić też / i kasjerka może objąć Dom Kultury, a ty sam się robotniku kur&a strzeż! Bo policjant robi ściągi do matury"), ale gorzką i przejmującą ("Ojciec też nie wiedział, że / za taką wolność nadstawiał łeb"). Piosenka na czasie: "I weź etat dodatkowy, albo trzy, jeszcze nie zapomnij kurw%a być pogodnym!", warto posłuchać.

Ale najfajniejsze jest to, że na płycie wykorzystano tekst poetki Mirki Szychowiak (autorki książki "Jeszcze się tu pokręcę", nominowanej w zeszłym roku do Nagrody Nike). Ja tę piosenkę kupuję i ogłaszam koniec świata.



Analfabetyzm przestał mnie krępować /odkąd widzę, z jakim trudem dźwigacie te genialne głowy / Nie mam ambicji być nieomylny, / taki napuszony mądraliński // Jeśli koniecznie musze zostawić jakiś ślad / niech to będą trzy krzyżyki / Powiecie byłem, ale jak zwykle taki niedorosły //


Żyć to żyć, a nie w pośpiechu się streszczać, / strona po stronie dzień po dniu / pożeram zagarniam czasem rzygam / z nadmiaru, potem dieta //

nie bywam, nie czytam, nie dzwonię / nie uprawiam, znikam / znikam (...)








czwartek, 1 marca 2012

Reaktywacja Dead Can Dance

Niespodzianka: Lisa Gerrard i Brendan Perry znowu razem. Dead Can Dance, dla mnie absolutnie kultowy zespół, zaplanował trasę koncertową. 15 października da koncert w Warszawie w Sali Kongresowej.
Nic nie wskazywało na reaktywację. Ostatnio Brendan Perry wydał solową płytę "Ark", Lisa Gerrard zaś album  "The Trail of Genghis Khan"  (Lisa Gerrard & Cye Wood).
Chyba nie ma zespołu, który proponowałby coś tak zupełnie odmiennego od reszty muzycznego świata. Coś tak nieziemskiego.
Zespół oferuje możliwość darmowego ściagnięcia EP "Live Happenings III" na ich stronie internetowej http://www.deadcandance.com/ (4 utwory : m.in. instrumentalny "Saltarello" oraz "The Wind That Shakes The Barley", "How Fortunate The Man With None" i "Dreams Made Flash")

środa, 29 lutego 2012

Rozstrzygnięcie Konkursu im.Baczyńskiego

Stowarzyszenie Literackie im.K.K.Baczyńskiego zaprasza na rozstrzygnięcie XXI Konkursu im. K.K.Baczyńskiego, które odbędzie się w sobotę 3 marca o godzinie 16.00 w ŚFK - Domu Literatury, ul. Roosevelta 17 w Łodzi.
Spotkaniu towarzyszyć będzie prezentacja łódzkich poetów: Justyny Fruzińskiej, Przemysława Owczarka, Izabeli Kawczyńskiej, Macieja Roberta, Piotra Gajdy. Prowadzenie: Magda Rabizo-Birek, Andrzej Niewiadomski, Michał Larek.  O godzinie 19 odbędzie się też koncert Małgorzaty Dudek i Witolda Janiaka.

sobota, 25 lutego 2012

Skrzypek na deskorolce pod Biedronką

BRANDT BRAUER FRICK ENSEMBLE "Mr. Machine", 2011, !K7 Records.

Tylko wyskoczę po sałatę lodową.”- mówi żona. Podjeżdżamy pod parking samochodowy pod marketem. Za oknem śniegowe confetti. Wycieraczki są jak metronom. W głośnikach auta - audycja „W tonacji Trójki”. Coś przedziwnego. Orkiestra symfoniczna na rauszu? Wyobraźnia podpowiada mi wielką perkusję w centrum filharmonii. Klasyczne brzmienie + nowoczesny rytm. Skrzypek na dachu gra rock’n rolla! Z palców ześlizgują się dreszcze, pod stopami kiełkuje rzeżucha, a za koszulę ktoś nam wrzucił rozgniecioną dziką różę. Jakieś dziwne skojarzenie, że to Jimi Tenor (na płycie „Out of Nowhere”, w piosence „Night in Liomaa”, były podobne dźwięki). Ale to Brandt Brauer Frick Ensemble. Notuję sobie w pamięci tę nazwę. Frick jak freak i Brandt jak Willy Brandt, nie zapomnę.

Kilka lat w szkole muzycznej skutkuje pozytywną fiksacją na dźwięki klasycznych instrumentów: brzdąknie pianinko, a ja kombinuję czy to kwarta czy kwinta. No więc odlatuję do tych przepięknych lat młodzieńczych. Na korytarzu mijam panią profesor, która śpiewa coś pod nosem i gdy przechodzę, dotyka mnie palcami, jakbym był pianinem. Czekam na swoją lekcję, powtarzam w głowie pasaże, gamy. Wreszcie – moja kolej. Dzień dobry. Zapinam akordeon. Nauczyciel poprawia mi zapięcie, jakby chciał mnie połączyć na stałe z instrumentem. Nie widzę już klawiszy, tylko styk sufitu ze ścianą, trochę jak w średniowiecznej machinie do tortur. Teraz gdy gram, palce muszą mieć swój własny mózg, swój instynkt. To już jest poza mną. Wyłączam się. To nie ja gram, to palce. I czuję, że jest nieźle, że dają radę, jestem z nich dumny, ale profesor uderza mnie w głowę, zaczyna mi taktować, by było równo.

No i delektuję się płytą Brandt Brauer Frick Ensemble od kilku tygodni. Inną niż wszystkie, które mam na półce. Zaczyna się tępymi uderzeniami, napinają się struny, sprężyny dziwnego mechanizimu. I rusza Pan Maszyna. Pianino kontra dźwięki perkusji. Trąba. Tykanie zegarów, transmisje bodźców od receptora do efektora, rozciąganie ramion, „jesteś pionkiem w grze, kółkiem w maszynie”! A teraz poruszaj miarowo głową, turlaj ją w lewo, w prawo. Możesz wziąć łyk kawy. Działaj, mierz, buduj, biegnij, sprzątaj, i razem, i razem! Śpiesz się.

„Pretend” to majstersztyk. Cudne brzmienia. Jesteśmy pod skórą. W jaskini wśród stalaktytów z których kapią dźwięki. Symfoniczne techno, akustycznie i tęskno. Te muśnięcia klawiszy pianina, te mantrowe wokalizy, te skrzypce łapiące nas w szczypce, wkładające nas na szkło pod mikroskop. I znów pianino. Surreal. To utwór, w którym można usłyszeć całe życie.

„You Make Me Real” jest jak transmisja z wykluwania się jaja. Rozbijanie skorupy i wystawianie przepastnej paszczy. „Mr. Corazon” – pukanie w rynnę, a potem natrętny rytm przejmują pierwszorzędne trąby, by jak słonie robić sobie święto, gdy nadszedł monsun. Podobnie w „On Powered Ground”. Rządzi rytm. Wydaje rezolucje. Mówi, że się mylił w sprawie Acta.

Trzej geniusze from Deutschland najlepsze zostawili na koniec. „606’n’Rock’n’Roll”: skrzypek jeździ deskorolką pod Biedronką, puzonista siedzi w wózku. Na obiad będzie sałata lodowa.


piątek, 17 lutego 2012

Premiera książki Mariusza Wilka "Lotem gęsi"

Dziś o godzinie 18 w sali 221 w Łódzkim Domu Kultury odbędzie się premiera książki Mariusza Wilka „Lotem gęsi”. Spotkanie poprowadzi Piotr Grobliński. Wstęp wolny.


Mariusz Wilk (ur. 1955) — prozaik, dziennikarz, od kilkunastu lat mieszka na północy Rosji.
Od końca lat siedemdziesiątych działacz opozycji, więziony w stanie wojennym. Współautor książki „Konspira: rzecz o podziemnej Solidarności” (1984). Po 1989 roku porzucił cywilizację i zamieszkał na Wyspach Sołowieckich, by po dziesięciu latach przenieść się nad jezioro Oniego, a ostatnio powrócić na Daleką Północ. Swoje przeżycia opisywał na łamach paryskiej „Kultury”, „Zeszytów Literackich” i „Rzeczpospolitej” – te podróżnicze eseje złożyły się na książki: „Wilczy notes” (1998) i „Wołoka” (2005). Za „Wołokę” był nominowany do literackiej nagrody Nike 2006. Później ukazały się jeszcze „Dom nad Oniego” (2006) i „Tropami Rena” (2007). We wszystkich książkach, autor odkrywa nowe tropy historii Rosji, pokazuje fascynację jej historią, kulturą, mentalnością i cudownością.
W poprzednim tomie „Dziennika północnego” Mariusz Wilk śledził tajemniczy lud Saamów, zamieszkujących, między innymi, Półwysep Kolski. W najnowszym – „Lotem gęsi” – ogarnia nieporównanie większe terytorium Północy – i jeszcze szerszy zakres zjawisk. Ta książka odzwierciedla pisarski rozmach i szeroki gest Wilka, który utkał ją z trzech wątków nasyconych takim bogactwem tematów i problemów, że z łatwością, z każdego z nich, mógłby stworzyć oddzielny tom. Początek to opowieść o miejscu – odbijającym się w lustrze Jeziora Oniego mieście, które wybrał, aby w nim zamieszkać, o Pietrozawodsku. O jego historii i dniu dzisiejszym. Część środkową wypełnia od dawna wymarzona włóczęga po Labradorze śladami pisarza i podróżnika – Kennetha White’a. Konfrontacja własnego, literacko przetworzonego obrazu Północy z obcą dosadnością teraźniejszości powoduje, że Wilk tym chętniej wraca do Rosji. Tak zaczyna trzecią opowieść, znajdując dla swej twórczości równie ważny co włóczęga, a nawet znacznie ważniejszy, nowy sens. „Lotem gęsi” to trochę niespodziewana dla samego autora historia kontynuacji, odrzucenia, ale i zupełnie nowego otwarcia.

sobota, 11 lutego 2012

Robimy w węglu. Z Krzysztofem Kleszczem rozmawia Przemysław Witkowski









W najnowszym numerze "Odry" (2/2012) m.in.:

- "Robimy w węglu": z Krzysztofem Kleszczem rozmawia Przemysław Witkowski

- recenzje książek poetyckich: Tomasza Bąka "Kanada" ("To głos pokolenia, które najprawdopodobniej z własnej pokoleniowości nie zdaje sobie sprawy, a tym bardziej nie jest świadome, że ma już swojego kronikarza." ; Bartosz Sadulski) i Piotra Gajdy "Zwłoka" ("Są (...) wśród tych wierszy naprawdę piękne obrazy, epatujące smutkiem, ciężkie jak atłasowe, duszne zasłony w starym domu, a ty masz siedem lat i zgubiłeś się na strychu, wśród wypchanych zwierząt, zakurzonych skrzynek, starych ubrań. Urocza, melancholijna poezja. Warto poszukać, warto znaleźć"; Przemysław Witkowski)
- po trzy wiersze Krzysztofa Kleszcza, Piotra Gajdy i Tomasza Bąka.


czwartek, 9 lutego 2012

Pierwsza powieść w Kwadraturze



Wydawnictwo Kwadratura i Stacja Nowa Gdynia zapraszają na premierę powieści Krzysztofa Sowińskiego "Esplanada". Spotkanie z autorem odbędzie się 12. lutego o 16.00 w Stacji Nowa Gdynia w Zgierzu, przy ul. Sosnowej 1.

Krzysztof Sowiński, ur. 19. 03. 1948 r. w Łodzi. Absolwent Wydziału Prawa w Uniwersytecie Łódzkim i Wydziału Reżyserii Filmowej w PWSFTviT w Łodzi. Reżyser i scenarzysta. Autor filmów fabularnych: "Zapowiedż ciszy" (wspólnie z Lechem Majewskim), "Promień", "Wakacje w Amsterdamie" czy "Pantarej", który w 1988 roku prezentowany był na Festiwalu Filmowym w San Sebastian. Od blisko dziesięciu lat prowadzi w Łodzi galerię sztuki „J”. Esplanada jest jego debiutem książkowym.
Akcja Esplanady rozgrywa się w Łodzi w latach 1956-62. Bohaterami jest grupa chłopców chodzących do jednej z łódzkich podstawówek. Każdy rozdział to kolejny rok ich edukacji i dojrzewania. Książka jest mocno osadzona w realiach epoki - zarówno obyczajowych, jak i społecznych, a nawet politycznych. Powtarzającym się motywem są cytaty z łódzkiej prasy. Dla miłośników wielokulturowości - ciekawy wątek żydowski.

środa, 8 lutego 2012

WARTO dla Piotra Makowskiego




Wrocławską nagrodę WARTO w kategorii LITERATURA zdobył Piotr Makowski, autor książki "Soundtrack". Wśród nominowanych był Tomasz Bąk, autor książki "Kanada", a także: Sara Antczak i Aleksander Małecki, Karol Pęcherz, Filip Surowiak.


O nagrodzonej książce pisała Ewa Orczykowska, zaś pierwszą recenzję książki Tomka Bąka można przeczytać na portalu StanSkupienia .


Sylwetki nominowanych: link

wtorek, 7 lutego 2012

Wszystko dodzi się, saleci










Mój felieton z 11 nr kwartalnika "Arterie" (numer wraz z tomikiem "Ciuciubabka" M.Jurzysty powinien być już dostępny w Empiku).

poniedziałek, 6 lutego 2012

Czerpanie ze światła



Autor: Krzysztof Kleszcz



DE PRESS "Norwid. Gromy i pyłki", 2010

Teksty Norwida w piosenkach to nic nowego. Wystarczy wspomnieć genialne wykonania: "W Weronie" Kurylewicza, Warskiej i Niemena, czy "Bema pamięci żałobny-rapsod" Niemena albo Homotwist. Także De Press sięgał wcześniej po słowa wieszcza, np. na płycie "Groj mi skrzypko", gdzie "Moja piosenka (II)" miała bardziej rockowy charakter.
"Norwid. Gromy i pyłki" muzycznie brzmią nie mniej przebojowo, niż słynne "Bo jo cię kocham". "Ciężkie Norwidy" zniechęcą tylko twardogłowych, bo to krynica, w powodzi popowej papki, którą karmią nas media.
Najlepszy na płycie - "Święty-pokój" ma klimat New Model Army. Kończy się zresztą gromem - podobnym do tego na płycie "Thunder And Consolation". Tekst Norwida o konieczności podjęcia wysiłku, o poświęceniu "Jeszcze tylko kilka stromych gór, / A potem już słońce i harmonia!(...)" dzięki muzyce De Press, brzmi jak niezwykły hymn.
Podobnie "Do wroga!" z wezwaniami "Cofnij się! - wołam - głucha lodu-bryło: / Dopókiż będę p o d t o b ą umierał?... ", "Wrogi!... do nogi broń!... k t o j e s z c z e c z ł o w i e k, (...)", które mają siłę wywoływania rewolucji.

Piosenka "Tymczasem" ma punkowo-Armijny werw, inna kojarzy się z Kultem. W "Buntownikach" niski głos Dziubka brzmi teatralnie, a do tego jeszcze gitara wygrywa piękne dźwięki, podobne do "Espana Forever" Maanamu. Skąd wziąć dreszcz, który tak przeszywa, jak przy słowach "Czemuż raczej nie wierzą Kancelarii, / Ojczyznę woląc niż rubryki;" ?
Bardzo lubię początek płyty. Już pierwsze takty brzmią jak zagubiony kawałek z płyty Mad Season "Above".

Dzięki ciekawej aranżacji, na perkusję z pudełka i cymbałki, wzruszająco brzmią "Trzy strofki". Norwid oddał tu tęsknotę emigranta, który opuścił ukochaną i prosi o usprawiedliwienie: "Nie bluźń, żem zranił Cię, lub jeszcze ranię, / Bom Ci ustąpił na mil sześć tysięcy; I pochowałem łzy me, w Oceanie, / Na pereł więcej!...(...)".

Nie mniejszą moc mają: "Po balu" ("Ale i ta jedna z wosku była..."), "Czy podam się o amnestię?" ("J a - o d l e c i a ł e m, j a k c z y n i ą g o ł ę b i e / W ę ż o m i p ł a z o m z o s t a w u j ą c z d r a d y." i "Jam z tych poetów, co nie słówka nucę, / Ja to, co śpiewam, żyję i boleję..."), czy podniosłe "Syberie".
Wracając do "Mojej piosenki (II)". Ta wersja, w pierwszej chwili zbyt popowa - dziwnie podobna do piosenki Joy Division "Love Will Tear Us Apart", nasunęła mi parafrazę: "P o l s k a znowu nas rozdzieli"... Teksty Norwida bowiem brzmią doskonale w aktualnym kontekście politycznym. Dziś nie trzeba być emigrantem, by tęsknić za Polską, w której bierze się "t a k za t a k, a n i e za n i e", w której polityk nie stosuje "światłocienia", i gdzie "kruszynę chleba podnoszą przez uszanowanie"...
A jak brzmi tęsknota wieszcza: "do kraju tego gdzie winą jest dużą, popsować gniazdo na gruszy bocianie...", w chwili gdy pewna celebrytka bez żenady jest dumna z aborcji?
Albo wiersz "Krzyż i dziecko". Czyż nie przystaje do debaty o obecności krzyża na sali sejmowej: "Patrz! jaki tam krzyż,/ Krzyż niebezpieczny"?

Oczyszczający smutek tkwi w tej płycie. To w ogóle jest niezwykłe: sięganie po słowa poety, który ponad sto lat temu zmarł gdzieś w zapomnieniu; czerpanie ze światła jego "rozpacznej gwiazdy".

środa, 1 lutego 2012

Wisława Szymborska nie żyje



Moja przeróbka wiersza Wisławy Szymborskiej. Arterie nr 1(7)/2010.



Wisława Szymborska nie żyje. Zmarła dziś, w wieku 89 lat. Gdy odbierała Nagrodę Nobla w 1996 roku wielu narzekało, że nie jej się ta nagroda należy, wypominając jej peany ku czci systemu.

Wielką zaletą jej wierszy jest to, że są uniwersalne i zrozumiałe. Nie puszą się odwołaniami do filozofii, starożytności. Nie są kalamburem. Są mądre. Ich lektura sprawia, że licealiści próbują pisać. I to ważne, że dzięki Szymborskiej w wielu księgarniach półeczka z poezją nie została zlikwidowana.

Tymczasem nagle jej nowych wierszy już nie będzie.







Wszystko jest w Orebro


Autor: Krzysztof Kleszcz

ROMAN KAŹMIERSKI "Dni zimorodków", Instytut Mikołowski, Mikołów 2010.

Z mieszkającym w szwedzkim Orebro poetą, miałem okazję przed laty się spotkać. Przywitaliśmy się jak starzy znajomi, choć wcześniej znaliśmy się tylko z wierszy wklejanych na portalu Nieszuflada. Piękne to były czasy. Normal - bo taki pseudonim przyjął, wklejał po kilka wierszy w tygodniu. Miałem wrażenie, że wyskakują mu spod palców. Imponowało mi, że zwykle w każdym, była jakaś mistrzowska fraza. Podziwiałem jak potrafi swój skromny świat uczynić interesującym dla czytelnika. Byłem pewny, parafrazując "Wszystko jest w mózgu" Świetlickiego, że "Wszystko jest w Orebro".

W swej trzeciej papierowej (jeden z tomików ukazał się tylko w internecie) książce, autor zdradza swe ars poetica już na samym początku: "Zapisuję, żeby mniej się bać". Autor nie wywyższa się, nie podsuwa nam teorii filozoficznych. "Siedząc na krześle takim samym, co ty" wpatruje się w bosą piętę, czeka na telefon, doskwiera mu samotność, wspomina, czeka. "(...)czytasz po raz drugi i jesteś niemal autorem".
"Serce bije jak dresiarz, który miał trudne dzieciństwo, dlatego wybacza mu się rytm uderzeń" - nie trzeba być szczególnie empatycznym, by poczuć ból w klatce. "Serce jak dresiarz, bije celnie, kocha w pewien sposób."
Szwecja: zimą słońce jest nisko. "Przechodnie (...) Ściskają torby i parasole, i nie patrzą w niebo, jakby tam był jedynie znany im od dawna napis." Dzień trwa krótko, akurat tyle, by zająć się metafizyką: "Śmierć na łatanym etacie, po robocie moje życie to dla niej hobby." , oswajać swój strach "Cień nadal wielki jak ochroniarz po kuracji sterydami (...). Przestaję mówić o śmierci, ona obgaduje mnie w najlepsze."
To my się starzejemy? Czy "Światło jest stare, poprawia okulary, nie widzi, odchodzi." Zanotować, wejść w dzień, w wiersz jak do wody: "posłanie zrobić z piasku, kamieniem przycisnąć ubranie, żeby nie uciekło z wiatrem jak żagiel (...)."
Zobaczyć marność: "Pasażerowie śmieją się z nazw miejscowości, gdzie zlikwidowano stacje. Lotniska zmieniono w ogródki działkowe.", "Na parkingu wypasione pojazdy, a twój skóra i kości,(...)". Uświadomić sobie, że najlepszą metaforą jest szpital: "Ktoś z nocnego dyżuru przechodzi od łóżka do łóżka i nakręca zegarki w głowach.", "Latarnie uliczne są jak statywy kroplówek." I żyć z tym: "Czas zaokrągla się jak twój brzuch. Jakieś dzisiaj, jeszcze nie zajęte przez umierających: oni także wynaleźli koło. Dzięki takim cudom, da się wytrzymać codzienność." Na przekór temu, że "Każdy film, kończy się śmiercią i popiół się sypie z ekranu na podłogę".
Metafory ze znakiem jakości Kaźmierski często opiera na paradoksach: "Niczego nie pamiętam, lecz nic o mnie nie zapomina." ; "Odstawia szklankę i wraca do łóżka, zmęczony prędkością światła."; "Można by powiedzieć: pusto, gdyby nie wrzawa wszystkiego, czego brakuje."
Te wiersze pisał dobry obserwator, nadczuły na wszystko wokół, przeczuwający najgorsze. "słychać tylko płacz dziecka zza ściany, zza okna ćwierkanie pierwszych wróbli", "Zanim łyżka dotrze z talerza do ust, głód zapomina, co chciał powiedzieć.", "Wracając do domu, przypominam sobie, że go nie ma."; "Kałuża chwyta strzęp nieba(...)", "Milczenie ma tyle stron i okładki twarde jak kamień (...)", "Las śni o papierze."
Dni zimorodków - to okres uspokojenia wietrznej aury. Czas, gdy świat nieruchomieje, czas na zastanowienie.

wtorek, 31 stycznia 2012

Jak nie być dla siebie



Autor: Krzysztof Kleszcz

TERESA RADZIEWICZ "SAMOSIEJKI", Biblioteka Galerii Literackiej przy GSW BWA w Olkuszu, Olkusz 2011.

Można. Z małego miasta jakim jest Olkusz, uczynić ważne miejsce na mapie polskiej poezji. To tu odbywa się konkurs im. Kazimierza Ratonia. Wygrała go w 2010 roku Teresa Radziewicz, autorka książek "Lewa strona" i kwadraturowej "Sonia zmienia imię". Dzięki Starostwu Powiatowemu w Olkuszu możemy poznać trzecią odsłonę jej świata.

Radziewicz dała się poznać wcześniej jako kreatorka sielskiej, rustykalnej przestrzeni. "Samosiejki" zdecydowanie kontynuują jej drogę. Książka zaczyna się frazą brzmiącą trochę jak "Za górami, za lasami": "Mrozy tamtej zimy, były wyjątkowo ostre" i przenosi nas w bajkową przestrzeń. Bohaterką jest Hanna. Na początku gniecie ciasto na chleb, by... zniknąć. Stać się patrzeniem na świat. "Trzeba to spisać, trzeba to wysłać (...)", chłonie wszystko, co ją otacza. Gdy za oknem strzelają kry, pijąc malinową herbatę uśmiecha się do coraz dłuższego dnia.
Dane nam jest obserować jej magiczny, kiełkujący świat (z żar-ptakami, szpakami-złodziejami, wyganianie z siebie czarownicy), podziwiać jej wizje: „drogi się zabłocą - popłyną języki.", "Ten moment, gdy zaraz, zaraz ktoś się pojawi." Czego tu nie ma: Hanna uprawia prywatną galaktykę („pielenie przyszłego firmanentu”), w której gwiazdami są dynie, jej babkę podniecają faceci w westernach, „w kwietniu świat ma siedemnaście lat”, a na tradycyjnej procesji Bożego Ciała wszyscy odfruwają...
Oprócz specyficznego zachłyśnięcia się światem, udało się autorce oddać zachwyt nad możliwościami języka. Genialny jest wiersz "Piąstka", z potężną dawką tlenu - afirmujący świat, jego doskonałość w tym, że pięknem jest nawet słowo je opisujące.
"Czytaj - prosi - czytaj, ty, który nie chcesz patrzeć przed siebie, i ty, który już za siebie przestajesz spoglądać, czytaj o każdej zmianie, (...)". Nawet jeśli to tylko bajka, to podoba mi się jej morał "Matka nosi dziecko, ofiaruje czas, uczy się jak nie być dla siebie. Ojciec szykuje kołyskę - czyści drewno, wygina bieguny, wszystko dla syna."

Hanna wystawia się na wiatr. Chce poddać się prawom przyrody. Chce rozrzucić nasiona.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

43. Puchar Wina dla Kacpra Płusy


Gość imprezy - Marcin Sendecki

Autor: Krzysztof Kleszcz


43. TJW im. Jerzego Jarmołowskiego "O puchar wina"; ŁDK, 27.01.2012

Dotychczas byłem tylko uczestnikiem tej szacownej imprezy - turnieju jednego wiersza, który integruje środowisko poetyckie Łodzi i okolic. W tym roku dostałem zaproszenie, by po raz pierwszy być tu jako juror. Gościem imprezy i głównym jurorem był Marcin Sendecki, autor właśnie wydanej książki poetyckiej "Farsz".
Praca w jury (także z Przemysławem Dakowiczem) nie okazała się trudna, szybko wybraliśmy zwycięzcę. Został nim Kacper Płusa - otrzymał on Puchar Wina oraz 500zł. Nagrodziliśmy także: Tomasza Bąka, Kacpra Bartczaka (II nagrody, po 300zł) i Barbarę Baron (200zł - wyróżnienie).

Nagrodzeni mogli być tylko czterej uczestnicy. Pozostałym przyszło przełknąć gorzką pigułkę niedocenienia. Słyszałem niezadowolenie fana Stachury - Andrzeja Brzozowskiego, wielokrotnego uczestnika TJW, jak zwykle recytującego z pamięci. Cóż, jego wiersz miał pewien swoisty urok (puenta, o ile dobrze pamiętam: "Ja - najpiękniejszy wiersz" ), ale zwyczajnie przegrał z dykcją bardziej nowoczesną. Podobnie nie doceniliśmy m.in.: - wiersza, którego wszystkie słowa zaczynały się na K; - pięknego miłosnego wyznania, - wiersza przeładowanego dopełniaczowymi metaforami, - zbyt przypominającego Herberta, - zbyt przegadanego, autorstwa weterana imprezy "Macieja Rzymskiego", - czy zuchwale nawiązującego do wiersza Piotra Groblińskiego o psach...


Prowadzący imprezę - Piotr Grobliński i Marcin Sendecki


Tomasz Bąk

Zwycięzca - Kacper Płusa






Barbara Baron







Kacper Bartczak

Relacja Marcina Bałczewskiego : http://www.plasterlodzki.pl/literatura/wydarzenia/4427-43-turniej-jednego-wiersza-o-puchar-wina-foto

czwartek, 26 stycznia 2012

Ciuciubabka i nowe Arterie




Dziś o 18.00 w Śródmiejskim Forum Kultury w Łodzi będzie miała miejsce prezentacja nowego numeru Arterii oraz książki poetyckiej Marcina Jurzysty pt. "Ciuciubabka".
Spotkanie poprowadzi Przemysław Owczarek

Marcin Jurzysta - ur. w 1983 r. w Elblągu, doktor nauk humanistycznych w Zakładzie Polskiej Literatury Współczesnej UMK w Toruniu. Autor tekstów poetyckich, prozatorskich i krytycznoliterackich, animator kultury. Debiutował w "Undergruncie", publikował m.in. w "Studium", "Toposie", "Odrze", "Lampie", "Kresach", "Akcencie", "Czasie Kultury", "Kwartalniku Artystycznym", "Portrecie", "Opcjach", "Pograniczach", "Tyglu Kultury", "Pro Arte", "Nowej Okolicy Poetów", "Red.zie", "Migotaniach, Przejaśnieniach", "Przystani" Biura Literackiego, almanachach pokonkursowych oraz niemiecko-polskim "Zarysie", angielsko-polskim "Off Magazine" i czeskiej "Bogorii".



poniedziałek, 16 stycznia 2012

Nieminorowy mironowy poemat



Autor: Krzysztof Kleszcz


JOANNA MUELLER "WYLINKI", Biuro Literackie, Wrocław 2010.

Rozdeptał mnie potwór-słowotwór, jak tubkę z klejem, jak dżdżownicę, zrzucający wylinkę gad, wyhodowany w terrarium Joanny Mueller. Wielka mechagodzilla! A pamiętam, że po lekturze wierszy z Wakatu nr 3(5)/2007, czy "Zagniazdowników" - wzruszałem ramionami. Pytałem: fajnie, ale gdzie w tym sens? Ot, fajna żonglerka barmana shakerami.

W "Wylinkach" ten sens dostrzegam, dlatego zachwycam się frazami, gdzie szaleństw słowotwórczych co niemiara. Z wszystkich fantastycznych muellerowych neologizmów możnaby ułożyć niezły słowniczek: "tętni obawiaczek", "buczek mgłowy", "mrakota traumatki", "płacz nasycarki", "andersenność", "wpisać w oszukiwarkę" (oto jak z Firefoxa robi się "rudy rudy lis"), "otylie infantylie"...
Wylinki to fajerwerk na niebie poezji. Parada niezwykłych możliwości języka. Oto poezja z przejęzyczeń, z niedosłyszeń. Kalambur, szarada, która gada. Akt radości, z tego, że umiem, potrafię. Pieśń optymistki, szczęściary. "Szalonej siewki w tańcu tropizmów", "wbrew werbalnym werdyktom wrednych weredyków". Dziecięca radość, albo inaczej: nieminorowy mironowy poemat.
Dla poruszeń. Każdy początek wiersza to zaczynanie siebie. Wymawianie sobie ciała :"i choćby wszystko zmierzało do przygaszenia / i choćby w górę brały niemocje albo przydławki".
Jeśli dla jakiegoś czytelnika będzie problemem oswojenie się z tą metodą poetycką, to niech przewalczy pierwszy opór. Później zostanie mu tylko podziw. Aliteracje, przejęzyczenia, przesłyszenia - gotują się w tyglu wiersza: "sprzymierzyć widzenia obłoczne (...) jak mi się żywnie, jak mi się rzewnie spodoba". Będę kimś innym, kimś kto potrafi: "w swoje imię zaprzysiąc przestawki i przegłosy". ("Drążel"), kto umie wyartykułować swoją siłę. ("Znikopis"), kto, gdy ogląda się w lustrze, pyta: to ja? "wieszczułka, która z zaślepek majstruje kasandromy"? ("Poimki, poświaty").
"Neutrum" to genialny wiersz, w którym dostaje się wszystkim introwertykom. Wyzywa się ich od "ksobnych osesków", którzy pragną cofnąć się do stadium moruli. Interesującą, niezwykłą postać - litanii ma "Lanugo". "Kardioakordy" podpisany jako "wiersz spod serca" jest pięknym hymnem dla pulsu. Posłuchaj siebie! "bywa też głośnym do drzwi kołataniem, wtargnięciem ciosów, włamem ścichapęk albo odwrotnie - to gość serdeczny, który nieśmiało staje w przedsionku". W "Ochronce" głos zabiera matka: "ile jest w donoszeniu mocy, a ile bezsilności? w znoszeniu gróźb-zamartwic, wznoszeniu rąk o cud?". Wzrusza fragment: "moc rychleje, pełnieje młodziwo, ułożysk obcowanie / siła wyższa powija finalne zwiastowanki / choć już z ciebie upływam strużką ujść i ucieczek / wszystkie moje źródła wybijają w tobie".
"Prequel. wszystko pierwsze", który zabrzmiał mi riffem z Armii ("noc się posunęła przybliżył się dzień") jest pięknym crescendo rodzicielki. Ulepiony z rysunków stadium bazgrot, ze strachów "traumatki", z mowy dziecka ("Zjadłam bolenie" - dziecko zjadło strupek). Majstersztyk.
Podobnie "Seqel. wszystko inaczej" - o tym, jak dziecko zmienia postrzeganie świata. Ech, czym było by życie bez tej detonacji! Co byłby wart ogród bez "podrostu wrotyczu"?
Kluczowym dla książki wydaje się autentyzm wiersza "Otoja": "ja = wysuwany z zawiasów lat ciężki kombinat szuflad" i wiersz "o pisaniu wierszy" wyrosły z rozmowy z Piotrem Sommerem "Przywrócona obecność detalu", trochę żartobliwy, trochę na serio: "Szlaban na sarkazm. Dźwiganie udziwnień. Mowa jest chłonna. Pismo wszystko zmiecie."
Do zapamiętania:"Pamięć to płytka powleczona ciałem", "Zanim dopuści cię do głosu głodu / nie odpowiadaj - pozostań pytaniem". ("Uśnij, zaśnież, uśmierz").
Wiersz o przemijaniu? "Great expectation, great depression"! Fajnie, że z taką frazą: "konstatuję apokalipsę. kontestuję ją."
"Formatka" wskazuje białoszewski trop, by z szarejnagiejjamy zrobić szarąnagąmamę. Voilla!
Kunsztowne "Jesiotry w jesionkach" otwierają drzwi z buta ("Buta w butonierce" Brunona Jasieńskiego). A tam pokaz mody, kręcą biodrami "mdłe dziewki o zbyt udanej fasadzie". Niech się więc częstują: "bo cokolwiek rozwita niezawodnie też sczeźnie / grzybnią wieku zbieleje księga żalów i skarg // normy wzrosną w uzusy / te się staną normami / gdy cenzorka wieczności skoryguje tchu błąd".Zostaje mi w pamięci "for there she was" - wpatrywanie się w linię horyzontu na morzu, kończące się "przesłyszeniem" z modlitwy "Zdrowaś Mario": ("błogo zdławiona między płynnościami"). Podobnie wiersz pamięci Nazara Honczara, prawdziwy hołd dla przedwcześnie zmarłego poety wpadłego "w tęczówkę toni w jej bajorne oko".
Senną, wyobrażeniową aurę mają ostatnie wiersze z tomu. W "Madach" wywąchać można cynamon Brunona Schulza - jego "manekiny, makiety, atrapy." Obłąkańcze przerażenie, gdy nasze ciało rzuca kilka cieni, gdy śnimy "naprzemianległe wersje siebie". W "Podrobach. podszywkach. podpuszczkach" doczytamy "postać świata", pojawiającą się "przez mgnienie wylinki". Podobnie w tych frazach: "Realia wychodzą z metafor", "twarde szwy czcionek ciała nam poznaczą" ("Ostatni. thriller metafizyczny"). Poległem z rozgryzaniu wiersza(?) ze strony 46, ale tom przepięknie wieńczy wiersz "Niechaj. wszystko jeszcze". Możesz ze zbutwień uczynić przebóstwienie, ze zniszczeń - ziszczenia. Słuchaj świat, usłysz, co chcesz.

sobota, 7 stycznia 2012

Pieprzona tęcza i doskonała ciemność



Autor: Krzysztof Kleszcz

FINK "Perfect Darkness", 2011

Włączam sobie Finka już od pół roku i za każdym razem jadę nad morze.
Jest druga w nocy - stoję na światłach przy remontowanej drodze, w końcu ruszam. Droga jest dobra, jedzie się przyjemnie. Wycieraczki próbują odgarnąć krople. Nocne światła, smugi reflektorów. W takich "okolicznościach przyrody" poznałem artystę, o którego istnieniu nie miałem pojęcia.

Z pozoru nuda: akustyczna gitara, skromne tło. Ale tyle wystarczy, by każde kolejne przesłuchanie hipnotyzowało. Czasem zmęczenie, złość, ale taka, którą trzeba przelać w spokój, pewność. Już pierwsze dźwięki pięknie nas wabią. Niekoniecznie trzeba mieć wybujałą wyobraźnię, by poddać się barwie głosu i chłodnym słowom o popiołach, głębokiej toni i kompasie, który wariuje. Powtarzane słowa "Perfect darkness is all I can see" brzmią jak zaklęcie. Choć jest tu smutna refleksja, to generalnie uciekamy od deprechy, jest urzeczenie chwilą, pogodzenie się, wyciszenie.

Z dziesięciu kawałków na płycie wyróżnia się "Who Says", który tak od 3 minuty pięknie przyspiesza, jak klasyczne kawałki Archive. To taki przekonywacz. "Kto powiedział, że nie można w ten sposób?". Rytm perkusji pięknie wbija się nam do głowy. Uwielbiam "Foot In the Door" z tym dziwnym efektem w czasie refrenu "I'm In... I'm In..."

Fink potrafi pięknie pomarudzić. Że "wczoraj ciężko się z nami obeszło"("Yesterday Was Hard On All of Us"), że ma już dosyć obłudy: "Twoje prawdziwe kolory, kochanie, masz ich tak wiele. Jesteś jak pieprzona tęcza. O ja głupi, z tą twoją szczerością". ("Honesty"). Potrafi "uszyć" dobrą muzyczną puentę: "Hood up, head down and just walk away" ("Save It From Somebody Else"). Nerwowo bluesowe "Wheels", czy podobny "Warm Shadow" próbują nas wyprowadzić z równowagi. Głośniej, trochę AliceInChainsowo, ale na chwilkę, było tylko w "Fear Is Like Fire". Ale i tak każdy dźwięk zmierza do spokoju, takiego z okładki, gdy widzi się taflę wody dotykającą nieba na horyzoncie.

Wieczór. Wciskasz play i zatapiasz się w ten mrok. "Doskonała ciemność to wszystko co widzę. "

piątek, 6 stycznia 2012

O puchar wina


Autor: Krzysztof Kleszcz

Zapraszam na tradycyjny łódzki konkurs jednego wiersza. Z tym większą przyjemnością, że dostałem zaproszenie od organizatora, by być jednym z jurorów.
Zachęcam, bowiem sam brałem w nim udział i to w nim 6 lat temu zostałem dostrzeżony i wzniosłem wielki litrowy puchar ( http://www.reymont.pl/literatura_archiwum.php?mode=time&time=2006-01. )

Polecam relację z poprzednich turniejów:
http://bialafabryka.blogspot.com/2011/01/puchar-wina-czyli-poetycka-odz.html
http://bialafabryka.blogspot.com/2010/01/czarny-kwadrat-czarny-piotr-czyli.html
http://bialafabryka.blogspot.com/2009/01/wino-ze-stacji.html

A oto oficjalny komunikat za reymont.pl:




Po raz 43 poeci z regionu będą rywalizować O puchar wina. Jednym z jurorów Turnieju Jednego Wiersza im. Jerzego Jarmołowskiego i gościem imprezy będzie Marcin Sendecki.

W konkursie mogą brać udział zarówno członkowie stowarzyszeń twórczych, jak i poeci niezrzeszeni, autorzy tomików, jak i debiutanci. Warunkiem uczestnictwa jest osobiste odczytanie niepublikowanego w książce ani czasopiśmie, nienagradzanego w konkursach wiersza swojego autorstwa.
Wiersze należy przesyłać organizatorom na adres mailowy: literacki@ldk.lodz.pl lub złożyć osobiście na godzinę przed rozpoczęciem konkursu.
Prezentowane teksty nie powinny przekraczać objętości dwóch stron maszynopisu (czcionka 11 punktów).

Przewodniczącym jury będzie w tym roku Marcin Sendecki, poeta i dziennikarz Przekroju, którego debiutancki tom Z wysokości (1992) znalazł się w słynnej serii poetyckiej pisma brulion. Ostanio opublikował w Biurze Litrerackim tomy Pół (2010) i Farsz (2011).
Patronem turnieju jest Jerzy Jarmołowski, łódzki poeta, autor ośmiu tomów poetyckich, długoletni pracownik ŁDK, organizator turnieju w latach 90. Jerzy Jarmołowski zmarł w 2002 roku.

Regulamin
43. Turnieju Jednego Wiersza „O Puchar Wina” im. Jerzego Jarmołowskiego

1. Organizator:
Organizatorem turnieju jest Ośrodek Literacko-Wydawniczy Łódzkiego Domu Kultury. Impreza odbędzie się 27 stycznia 2012 roku o godz. 18.00 w Łódzkim Domu Kultury.

2. Cele konkursu:
- zintegrowanie środowiska literackiego województwa łódzkiego,
- upowszechnienie piękna języka polskiego,
- rozbudzenie zainteresowań twórczością poetycką wśród młodzieży i dorosłych,
- promocja uzdolnionych młodych twórców poprzez druk nagrodzonych utworów na stronach internetowych.

3. Uczestnicy:
Turniej ma charakter otwarty, mogą w nim brać udział wszyscy twórcy mieszkający zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami, członkowie stowarzyszeń twórczych i niezrzeszeni. Warunkiem uczestnictwa jest przesłanie organizatorom niepublikowanego i nienagradzanego w konkursach utworu poetyckiego i osobiste przeczytanie lub wyrecytowanie go podczas konkursu.

4. Nadsyłanie prac:
a) Utwory należy nadsyłać pocztą elektroniczną na adres literacki@ldk.lodz.pl do 27 stycznia 2012 roku lub przekazać organizatorom wydruk (maszynopis) osobiście na godzinę przed rozpoczęciem turnieju
b) Każdy z autorów może zgłosić tylko jeden wiersz.

5. Ocena prac:
a) Do udziału w konkursie nie dopuszcza się prac, które:
- były publikowane,
- były nagradzane w innych konkursach,
- przekraczają dwie strony znormalizowanego maszynopisu (60 wersów),
- zostaną nadesłane po określonym terminie.
b) Jury przyzna nagrody i wyróżnienia autorom najlepszych prac. Decyzje jury są ostateczne i niepodważalne.

6. Publikacje:
a) nadesłane prace nie będą zwracane,
b) organizatorzy zastrzegają sobie prawo do publikacji konkursowych tekstów oraz do cytowania ich w mediach bez gratyfikacji pieniężnych dla ich autorów. Nadesłanie prac oznacza zgodę autora na nieodpłatne wykorzystanie ich w formie publikacji pokonkursowych (w przypadku nagrodzenia bądź wyróżnienia przez jury) bądź reklamujących kolejne edycje konkursu.

7. Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do interpretacji poszczególnych punktów regulaminu.

Szczegółowe informacje:
Ośrodek Literacko-Wydawniczy ŁDK, ul. Traugutta 18, tel. (42) 633-98-00 w.241
e-mail: literacki@ldk.lodz.pl
Koordynator: Ewa Jagiełło

Łódzki Dom Kultury, ul. Traugutta 18

27 stycznia o 18.00