
niedziela, 6 lutego 2011
Gigańci tańczą (poezja ulicy)

piątek, 4 lutego 2011
Luty miesiącem napraw

* na wypadek, gdybyście jednak nie mieli ani grama talentu.
czwartek, 3 lutego 2011
W drodze

środa, 2 lutego 2011
Czytanie na Zdrowiu

PKF

http://www.plasterlodzki.pl/literatura/zapowiedzi-literackie/2425-kawiarnia-literacka-koncert-zespou-statyci
30 stycznia zostałem zaproszony przez Dominika Figla, łódzkiego fotografa i muzyka zespołu Fonovel do udziału w jego autorskim projekcie fotograficznym „Łódzcy Poeci/ Portret”. Projekt ten to praca dokumentująca portrety współczesnych poetów, która ma na celu połączyć fotografię i poezję, osobę i twórczość, obraz i tekst a jednocześnie przybliżyć odbiorcom współczesną sytuacje poezji w Łodzi. Inspiracja wywodzi się z zainteresowania studium portretu fotograficznego jak i samej poezji. Z dotychczasowymi rezultatami artystycznej pracy Dominika można zapoznać się pod linkiem: http://dominikfigiel.blogspot.com/
1 lutego wierszem Cypriana Kamila Norwida „Język Ojczysty” zainaugurowano akcję „Wiersz dnia”, realizowaną przez portal społeczno-kulturalny Pisarze.pl przy współpracy ze Związkiem Literatów Polskich. Do udziału w akcji zostałem zaproszony przez Leszka Żulińskiego. Jej celem jest animacja kultury i sztuki, upowszechnianie polskiej poezji i promocja poetów. W ramach akcji, przez co najmniej rok na łamach portalu i w wybranych środkach masowego przekazu będzie emitowany codziennie inny wiersz wybrany przez redakcję. Organizatorzy uzyskali patronat medialny agencji reklamowej Stroer. Dzięki niemu „Wiersz dnia” można przeczytać na stacjach warszawskiego metra na ekranach Infoscreen. Za realizację akcji odpowiedzialni są: Bohdan Wrocławski (głowa projektu), Filip Wrocławski (realizacja graficzna i informatyczna), Andrzej Wołosewicz i Leszek Żuliński (koordynacja merytoryczna), redakcja portalu Pisarze.pl oraz wielu pisarzy Związku Literatów Polskich, Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i autorów niezrzeszonych. Każdy, kolejny „Wiersz dnia” będzie można przeczytać pod linkiem: http://wierszdnia.pisarze.pl/archiwum,2011-02-01.html
wtorek, 1 lutego 2011
Właśnie się zastanawiam


Powrót do Złotego Środka

niedziela, 30 stycznia 2011
Puchar Wina czyli poetycka Łódź

TJW im.Jerzego Jarmołowskiego to szacowna impreza z tradycjami. Sala widowiskowa znów była zapełniona, a uczestników jak co roku, było prawie czterdziestu.
Najpierw zaprezentowali się jurorzy. Michał Murowaniecki przeczytał "Rugby" ze swojej książki "Spięcie", którą wkrótce (połowa lutego) będzie można kupić wraz z kolejnym numerem "Arterii", a Teresa Radziewicz przeczytała wiersz z książki, która wkrótce ukaże się w Kwadraturze. Zaś twóczość Jerzego Jarmołowskiego zaprezentował aktor - Przemysław Sowa.
Tradycyjnie co drugą prezentację kończył okrzyk pan Henryka: "zapraszam do grupy Centauro!". Dla mnie - normalka, choć pani koło mnie szeptała "Niech coś z nim zrobią". W tym roku był też niezrozumiały bunt przeciwko "cenzurze" w regulaminie. Ale - przede wszystkim było sporo dobrej poezji, np. przeróbka wiersza Julisza Słowackiego "Hymn (Smutno mi, Boże...)" na "Cieszę się żono".
Czym jest Puchar Wina? Miejscem, gdzie dokonuje się integracja poetów, gdzie dostaje się motywację do pisania, albo prztyczka w nos, jeśli nie możemy pogodzić się z werdyktem. Poeci z książkami na koncie mierzą się z amatorami, ktoś kto napisał pierwszy wiersz w życiu startuje na równi z autorami, którzy "zjedli zęby na konkursach"... Taki był i ten Puchar Wina.
Werdykt: I nagroda (500zł) i Puchar Wina - Kacper Płusa, druga nagroda (300zł) - Krzysztof Kleszcz i trzecia (200zł) Daniel Markiewicz. Wyróżnienia (100zł): Krzysztof Grzelak, Wojciech Kądziela i Robert Frisz. Dodatkowe wyróżnienie (książki Kwadratury): Joanna Przybylska.
piątek, 28 stycznia 2011
TJW i japońscy sędziowie

Autor: Krzysztof Kleszcz
Dziś odbędzie się zainicjowany w 1967 r. Turniej o Puchar Wina, którego organizatorem od 20 lat jest ŁDK. W zeszłym roku jego laureatem był Piotr Gajda. W turnieju mogą brać udział zarówno członkowie stowarzyszeń twórczych, jak i poeci niezrzeszeni. Warunkiem jest przesłanie niepublikowanego wiersza na adres mailowy organizatora (literacki@ldk.lodz.pl) lub złożenie go na piśmie na godzinę przed rozpoczęciem turnieju. Należy go również osobiście przeczytać przed jury w trakcie turnieju. Tematyka i forma utworów dowolna. Z udziału w turnieju zostaną jednak wykluczone wiersze wulgarne i przekraczające dwie strony maszynopisu. Przewidziane są nagrody pieniężne, a dla zwycięzcy dodatkowo tytułowy puchar wina.
W jury turnieju zasiądą: Teresa Radziewicz, lauratka VI Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Kazimierza Ratonia w Olkuszu - autorka "Lewej strony", poeta Michał Murowaniecki - autor "Spięcia" i aktor Przemysław Sowa.
ŁDK zaprasza poetów do udziału w konkursie, a publiczność do śledzenia turniejowych zmagań.
środa, 26 stycznia 2011
Ucieczka z Elei i Łodzi

Maciej Robert i Adam Poprawa

Maciej Robert, Adam Poprawa, Maciej Woźniak, Robert Król i Miłosz Biedrzycki

autor: Krzysztof Kleszcz
Za spotkanie z „Seryjnymi poetami” zapłaciłem 20-minutowym biegiem na trasie Teatr Nowy – Dworzec Fabryczna. Genialni konstruktorzy rozkładów skasowali połączenie Łódź-Tomaszów o 21.40, zostało mi to o 20.20...
Dwugodzinne spotkanie z „autorami WBPiCAK” ciekawie poprowadził Maciej Robert. Najpierw przytoczył moje zdanie, że edytorsko poznańskie wydawnictwo jest w Polsce nr1 (samolubnie ex equo z Kwadraturą), co uczestnicy spotkania skwapliwie potwierdzili dodając, że ich redaktor – Mariusz Grzebalski - robi świetną robotę.
Rzeczywiście książki (jest ich już ok.30) mają i dobrych autorów, i świetne okładki (w dodatku: w dwóch wersjach, co jest autorskim pomysłem). Gdy tomik staje się takim klejnocikiem może stać się wręcz obiektem pożądania.
Jako pierwszy prezentował się Robert Król. Jego wiersze pisane specyficzną „foremką czternastki” (jak żartował prowadzący jest „równo z lewej i prawie równo z prawej” ) nie mają fraz, które poruszają przy pierwszym czytaniu. To, że jest tu aż 60 numerowanych „pseudosonetów” – mówię to nie znając książki – wywołało u mnie poczucie, że są zbyt „wypracowane”. Zresztą tak mówił autor, że wiersze się napisały, kolejny i kolejny.
Miłosz Biedrzycki wydał swą pierwszą książkę. Wcześniej bowiem – przytoczył tu zdanie swego ojca - były to książeczki. Ta – pierwsza, która ma solidny grzbiet - jest wyborem dokonanym „przez Anię, pardon dr Annę Kałużę”... Autor odniósł się do niedawnego spotkania „poetów Brulionu”, cynicznie powiedział, że miejsce dla jego wierszy z tamtych czasów jest gdzieś między muzeum, a śmietnikiem. Jeden ze swoich wierszy recytował z pamięci.
Z czwórki „seryjnych poetów” Macieja Woźniaka znam najlepiej. Jego poetyka jest nieco klasycyzująca – stąd krytycy porównują go z Jackiem Dehnelem (Woźniak nazwał go swym młodszym bratem „w wierze”). Płocki autor odwołuje się do tradycji (do filozofii Zenona z Elei i jego dekonstrukcyjnego podejścia do oczywistych prawd: Achilles nigdy nie przegoni Żółwia, strzała nie dosięgnie celu), także muzycznej (wszak znany jest z publikacji recenzji), ale zawsze wychodzi od codziennych doświadczeń, co jest mi bliskie. Przeczytał m.in.: wiersz o płockich klimatach osiedlowych, który niespodziewanie stał się trenem i utwór z motywem wędkarskim (przywołał wtedy dobrą książkę -„Arkadia” złego autora - Jerzego Putramenta ).
Maciej śmiał się, że w recenzji „Ucieczki z Elei” w „Nowych Książkach” autorstwa Rafała Rżanego znalazł sporo komplementów (nietrafionych) i kilka zarzutów (z których się cieszy) – śpiewność i mnogość tematów.
Mówił też o projekcie okładki: samotny uciekinier - rowerzysta sunie niczym strzała przez krajobraz skuty zimą.
No a potem był już tylko mój dwudziestominutowy bieg i godzinna podróż PKS-em, moja ucieczka z Elei/Łodzi.
---
Zachęcam do obejrzenia relacji – także filmowej wykonanej przez nieocenionego Marcina Bałczewskiego w „Plastrze łódzkim”
poniedziałek, 24 stycznia 2011
Potwierdziło się

Autor: Krzysztof Kleszcz
Nie ma co dłużej ukrywać i tak się kiedyś wyda. Zdjęcia by kłamały? Gram i śpiewam w Kobranocce, jako Szybki Kazik vel Jacek Bryndal. Na którymś z koncertów podszedłem pod samą scenę i potwierdziło się. To ja.
Że powinienem raczej kupić sobie ACDC? Tu mam nie tylko ich power, ich przebojowość - jeszcze poezję. A ta (opieka textowo-lekarska: Ordynat Michorowski) jest ich znakiem rozpoznawczym. Te konstrukty górnolotne jak hotele w Dubaju, pokręcone jak architektura Gaudiego! Zwykle gorzkie, ale to taka kawowa goryczka, która daje kopa.
Dobrze, że nie ma już ni grama antyklerykalizmu. Tematem nr 1 jest miłość – oczywiście bez waty cukrowej i „cukerków”. Zaś muzycznie to rockowe granie – hej do przodu, albo „wolne” ballady (czasem w klimacie kultowej „Irlandii”). I nie mówię, że wymyślili tu Amerykę. To tradycyjna potrawa, ale jak podana!
Miłość - zwiędła jak pietruszka w warzywniaku (radiowy przebój: „Intymne życie mrówek”). Miłość wciąż pierwsza, mimo iluśtam lat na karku: czuję w brzuchu rój motyli / chodzę z nim po ścianach. Miłość, doprowadzająca dorosłego faceta do furii (z balansem na granicy ironii i powagi): patrzę w twoje ślipia / na mnie je otworzyłaś / oczy mnie dziwnie szczypią / będziesz jesteś czy byłaś. Wezwanie do zewu uczuć: Niech żyje Jakub Szela / niech żyje rewolucja. Piekielna zazdrość i męski egoizm: masz zostać mą poduszką / chcę cię zastać w łóżku. No i zdrada: kiedy telefon / jednym ruchem / przy ustach twych w pośpiechu / to czuję język twój za uchem // ta noc zbyt pusta / żeby przylgnąć / czuję na swych ustach / języka twego wilgoć...
W walce z banałem sporo autodeprecjacji, co przypomina mi frazę z ich najlepszej dotąd płyty (tę w której udzielała się Katarzyna Nosowska): Wykręć z oczu mych żarówki / przepalonych kilku chwil / Jak ze szmaty do podłogi / niech popłyną ciurkiem łzy. Wokalista więc, cedzi słowa: mój rozżalony mózg / jak pańszczyźniany chłop / gdy szukam twoich ust / znajduję pokrzyw stos. W innej piosence zaś: mój okruch weź i też go zjedz.
Jeden z tekstów napisał Rafał Bryndal - najbardziej rock’n rollowy, ale ze smutną konstatacją: na to aby zostać / raz człowiekiem czynu / i wstać trochę wcześniej / masz tylko pięć minut.
Wszędzie czuć kunszt dobrej poetyckiej roboty, np. taka aliteracja, czyż nie piękna? - ryży barman znad kieliszka mi lży, albo taka fraza: znów przeszedł pogrzeb / pod moim oknem / orszak wkroczył w oczu mych obrzęk.
Najcelniej mnie trafił protest przeciwko konformizmowi w „Żyrandolach” – może dlatego, że wzmocniony wulgaryzmem: miękkie dywany / które wchłaniają / obłudę fałsz i nudę / portret w pastelu / bezguścia był sponsorem / i żyrandoli / które pier%olić.
Albo te metafory: i przeziębienie drewnianych schodów / zamiast miłości / chłód zimno katar. No i jeszcze to zakończenie płyty: Czemu milkniesz altówko piękna?
Nie ma co dłużej ukrywać i tak się kiedyś wyda. Zdjęcia by kłamały? Gram i śpiewam w Kobranocce. Mam jeszcze jeden dowód: refren „Łąk pod Grudziądzem”: a tam zostałem kleszczem / tak wydawało mi się / który cię kocha jeszcze / że krew ci twoją wyssie.
piątek, 21 stycznia 2011
Poeci z WBPiCAK w Łodzi

Czterech poetów, którzy "wydali się" w Poznaniu we WBPiCAK, przyjedzie do Łodzi - 25 stycznia. Są to: płocki poeta Maciej Woźniak, krakowianin Robert Król, Miłosz Biedrzycki (znany też jako MLB) i wrocławianin Adam Poprawa.
czwartek, 20 stycznia 2011
Karnawał w Rio w teatrze jednego aktora

Wizje chodźcie do mnie blisko najbliżej – każdy wiersz jakby Felicjan Andrzejczak wieszczył noc komety. Czemu kołysze horyzontem? Czy to przez szpitalny koszmar z dzieciństwa? był też Grzesiu który obgryzał paznokcie Ordynator straszył go że zje ręce. Czy to przez obserwacje zniewieściałych mężczyzn, zwariowanej babci, kłócących się sąsiadów? Pan domu je obiad z telewizorem. Wystarczy słuchać, bo poezję deklamuje nawet ekspedientka w supermarkecie: niektóre kody nie wchodzą (...) a tego to chyba w ogóle nie ma.Ma boleć? No to Wojaczkiem: Matko uśmiechająca się do grzechów / módl się za moje nieodebrane połączenia od ojca. Albo eksperymentalnie: Sprawdzam granice swojej wytrzymałości / Po kilku dniach bez snu / wszystko jest snem gdy wypływam / z rękawa nocy w samo południe / a światło odwraca się do mnie plecami.Mam wrażenie jakby mówiła Grochowiakiem „Wolę brzydotę. Jest bliżej krwiobiegu słów”, albo i porwała się uniesieniu niczym Demarczyk śpiewająca Białoszewskiego w „Karuzeli z Madonnami”: Oto idzie moja karawana / skórzane bębny / łuki kręgosłupów / Garbate melencholijne słonie / wypluwają jednorazowe zbroje / jeźdźców w papierowych maskach. / Zapada się powietrze / między garbami wielbłądów / kołyszą się koszmary / Upiorni maszyniści mojego łóżka / oliwią koła czyszczą trepany/ (...) Moje fragmenty na sznurach prześcieradeł / całun w całun jakbym / ze skorupek wybierać miała / od nowa.Normalnie - karnawał w Rio w teatrze jednego aktora!
Samousprawiedliwienie się? Mam chorą głowę / ucieka mi kiedy ją gonię.Sporo tu ekshibicjonizmu: Pielęgnuj mnie. Piel. No i raczej niewesoło od tego bujania: Podobno wszystko w kosmosie oddala się / i pęknie. Miłość jest zbyt trudnym słowem. Wiem gdzie się przyłożyć / jak puzel żeby załatać / to miejsce które zawsze jest głodne jak prodrom nieznanej choroby / Nie potrafisz wymówić jej nazwy. Albo to zdanko, hmm: Przychodzę do ciebie naga, żeby cię straszyć życiem.
W tym szaleństwie jest metoda, ale chyba momentami mam ochotę zwolnić huśtawkę. Przysiągłbym, że ta dziewczynka ubrana w falbanki i kapelusik z epoki mrugnęła lewym okiem.
środa, 19 stycznia 2011
Błahe to

Pomysł jest OK. Dać wierszom za tytuły daty swojego życia. Zacząć od daty urodzenia, skończyć rokiem 1990 – kiedy miało się trzydzieści lat. Tylko czy można uwierzyć, że coś się pamięta z tego, gdy miało się rok albo dwa? No właśnie... Moje wątpliwości nieco rozwiewa dziecięcy uśmiech przyszłego poety umieszczony nad notką. A potem zerkam niżej i podziwiam to, że Marek Czuku (dziś 50-latek) studiuje polonistykę (wcześniej ukończył fizykę).
Te 31 utworów plus intro i epilog „połyka się” w dziesięć minut. Powstała specyficzna autobiografia - migawki, chwilomyśli. Właściwie - proza życia, która staje się poezją, dopiero wtedy gdy pojawi się w naszym umyśle konstatacja: tamten świat uleciał, błahe to nasze życie.
Czuku nie szuka na siłę poetyckich środków wyrazu, nie metaforyzuje. Zrezygnował z wielkich liter i przecinków. Jego puenty często rozczarowują. Jak życie?
Ten tomik na pewno nie startuje w wyścigu do nagród poetyckich. Jest celowo skromny, urwany. Po przeczytaniu zostaje w głowie zaledwie kilka fraz: „na kółku w nowym liceum poznaję liczby urojone”, „wszoła pobił wszystkich młodością”, „treningi karate i taka samotność że aż”. Może jeszcze ta, która zapewne dała tytuł książce: „pozostaniemy już tak na zawsze / młodzi pod pożyczoną puchową kołdrą”.
Dlaczego więc warto sięgnąć po te poetyckie drobiażdżki? Może dla refleksji o tym, że to czym żyjemy z perspektywy lat wydaje się śmieszne? Może dla przypomnienia sobie klimatów Polski Ludowej? Że „serek bryluje na wystawach”, że „albania zerwała ze związkiem”, że „w tv zwierzyniec i pies huckleberry”, że „rządzi świat młodych i niewidzialna ręka”? Dla dziecięcych światów? Oto „dziewczyny są takie dziwne, że wstydzę się do nich odezwać”, że „babcia Petronela powinna uprasować sobie zmarszczki”...
Może też dlatego, by odnaleźć jakieś podobieństwo... Ja np. też przepisałem z encyklopedii wszystkie miasta wraz z liczbą mieszkańców, a potem „przerzuciłem się na tabele piłkarskie” i zapamiętałem nazwiska piłkarzy z mundialu: Merzekane, Bensaula, Arzu, N’Kono, Kiss... Na zawsze.
To samo co w Etiopii


No bo i skąd ma się szary człowiek albo i nawet prezydent, dowiedzieć o zespole Mitch&Mitch (w którym gra nagrodzony Macio Moretti vel Maciej Moruś)? Książka, płyta, obraz, sztuka teatralna czy spektakl operowy - zostały zepchnięte na margines i nie zmienią tego najpiękniejsze oskarowe gale.
Nagrodzony za film "Matka Teresa od kotów" reżyser Paweł Sala przyznał, że czekał wiele lat na pieniądze, by zrobić pierwszy film. Nagrodzony w dziedzinie literatura (znany mi z "Gestów") Ignacy Karpowicz usłyszał ze sceny "proszę przyjąć nagrodę, wiem jak mizerne są gratyfikacje za książkę". Zaś nagrodzona Monika Strzępka (wraz z Pawłem Demirskim) żartowała, że skoro projekt "1% na kulturę" nie ma szans, to ona chętnie zrobiłaby tu coś spektakularnego, ale BOR-owcy zabrali jej kanistry z benzyną.
Autor "Balladyn i romansów" jeszcze rozśmieszył mnie do łez mówiąc, że nie jeździ już do Etiopii, bo w swojej wsi pod Białymstokiem ma to samo.
Miłym akcentem było uhonorowanie w kategorii kreator kultury - 90-letniego poety Tadeusza Różewicza, a widok żony podpowiadającej brakujące słowo z wiersza był uroczy.
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Że aż (2) - Rośnij

Są takie piosenki, że aż...
Rośnij rośnij rośnij
Zasadziłam nasiono
Pod drzewem dębu
Wgniotłam je w ziemię
I podeptałam
Rośnij
Zasadziłam różę
W dębowym gaju
Zrównałam ją z ziemią
I podeptałam
Rośnij
Naucz mnie jak...
Naucz mnie, mamo
Jak rosnąć
Jak oczarować kogoś
W gaju powykręcanych dębów
Grow Grow Grow
I sowed a seed
Underneath the oak tree
I trod it in
With my boots I trampled it down
Grow
I sowed a rose
Underneath the oak grove
With my boots on the ground
Into the earth I trampled it down
Grow
Teach me how to...
Teach me, Mommy
How to grow
How to catch someone's fancy
Underneath the twisted oak grove
-
Autor wpisu: Krzysztof Kleszcz
Nowe plemiona i Celebryci w Arteriach

czwartek, 13 stycznia 2011
Recenzja "Zwłoki" w Fundacji im. Karpowicza

poniedziałek, 10 stycznia 2011
Wkrótce 42. Turniej o Puchar Wina

42. Turniej Jednego Wiersza "O Puchar Wina" im. Jerzego Jarmołowskiego.
Wstęp wolny.
Ośrodek Literacko-Wydawniczy ŁDK organizuje 42. Turniej Jednego Wiersza "O Puchar Wina" im. Jerzego Jarmołowskiego. Konkurs został zainicjowany w 1967 r., a od 20 lat organizatorem jest ŁDK. Lauratami turnieju było wielu znanych poetów, w zeszłym roku Piotr Gajda z Tomaszowa Maz. W turnieju mogą brać udział zarówno członkowie stowarzyszeń twórczych, jak i poeci niezrzeszeni. Warunkiem jest przesłanie niepublikowanego wiersza na adres mailowy organizatora (literacki@ldk.lodz.pl) lub złożenie go na piśmie na godzinę przed rozpoczęciem turnieju. Należy go również osobiście przeczytać przed jury w trakcie turnieju. Tematyka i forma utworów dowolna. Z udziału w turnieju zostaną jednak wykluczone wiersze wulgarne i przekraczające dwie strony maszynopisu. Przewidziane są nagrody pieniężne, a dla zwycięzcy dodatkowo tytułowy puchar wina.
W jury turnieju zasiądą: Teresa Radziewicz, lauratka VI Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Kazimierza Ratonia w Olkuszu, łódzki poeta Michał Murowaniecki i aktor Przemysław Sowa.
Zapraszamy poetów do udziału w konkursie, a publiczność do śledzenia turniejowych zmagań.
Szczegółowy regulamin:
1. Organizator:
Organizatorem turnieju jest Ośrodek Literacko-Wydawniczy Łódzkiego Domu Kultury. Impreza odbędzie się 28 stycznia 2011 roku o godz. 18.00 w Łódzkim Domu Kultury.
2. Cele konkursu:
- zintegrowanie środowiska literackiego województwa łódzkiego,
- upowszechnienie piękna języka polskiego,
- rozbudzenie zainteresowań twórczością poetycką wśród młodzieży i dorosłych,
- promocja uzdolnionych młodych twórców poprzez druk nagrodzonych utworów na stronach internetowych.
3. Uczestnicy:
Turniej ma charakter otwarty, mogą w nim brać udział wszyscy twórcy mieszkający zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami, członkowie stowarzyszeń twórczych i niezrzeszeni. Warunkiem uczestnictwa jest przesłanie organizatorom niepublikowanego i nienagradzanego w konkursach utworu poetyckiego i osobiste przeczytanie lub wyrecytowanie go podczas konkursu.
4. Nadsyłanie prac:
a) Utwory należy nadsyłać pocztą elektroniczną na adres literacki@ldk.lodz.pl do 27 stycznia 2011 roku lub przekazać organizatorom wydruk (maszynopis) osobiście na godzinę przed rozpoczęciem turnieju
b) Każdy z autorów może zgłosić tylko jeden wiersz.
5. Ocena prac:
a) Do udziału w konkursie nie dopuszcza się prac, które:
- były publikowane,
- były nagradzane w innych konkursach,
- przekraczają dwie strony znormalizowanego maszynopisu (60 wersów),
- zawierają treści obsceniczne lub godzące w dobre imię osób trzecich,
- zostaną nadesłane po określonym terminie.
b) Jury przyzna nagrody i wyróżnienia autorom najlepszych prac. Decyzje jury są ostateczne i niepodważalne.
6. Publikacje:
a) nadesłane prace nie będą zwracane,
b) organizatorzy zastrzegają sobie prawo do publikacji konkursowych tekstów oraz do cytowania ich w mediach bez gratyfikacji pieniężnych dla ich autorów. Nadesłanie prac oznacza zgodę autora na nieodpłatne wykorzystanie ich w formie publikacji pokonkursowych (w przypadku nagrodzenia bądź wyróżnienia przez jury) bądź reklamujących kolejne edycje konkursu.
7. Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do interpretacji poszczególnych punktów regulaminu.
Szczegółowe informacje: Ośrodek Literacko-Wydawniczy ŁDK, ul. Traugutta 18, tel. (42) 633-98-00 w.241
e-mail: literacki@ldk.lodz.pl
Koordynator: Ewa Jagiełło
Zobacz posty o turnieju z 2010 i 2009r.:
http://bialafabryka.blogspot.com/2010/01/czarny-kwadrat-czarny-piotr-czyli.html
http://bialafabryka.blogspot.com/2010/01/dodatek-do-wina.html
http://bialafabryka.blogspot.com/2009/01/wino-ze-stacji.html
czwartek, 6 stycznia 2011
Ciężkie skrzydła, mały kwadrat nieba.

Arkadiusz Stosur, „Przejścia podziemne”, Biblioteka Galerii Literackiej przy GSW BWA Olkusz, Biblioteka „Frazy”, Olkusz 2010.
Arkadiusz Stosur debiutuje – jak sam mówi, skromnym – tomikiem „Przejścia podziemne”. Z początku lektura książki zostawiła we mnie wątpliwości – za dużo mi było patosu, nie mogłem się też oswoić z mówieniem w liczbie mnogiej, jakby poeta chciał opowiadać za mnie, jakby chciał mi coś wmówić. To napastliwe: „podtrzymujemy, podróżujemy, dotykamy, nie widzimy” długo stawiało we mnie opór.
W świecie przedstawionym: i zagrożenie, i ocalenie, trwoga i oswojenie się ze śmiercią. Dużo statycznych obrazów. Wszędzie sen, który miesza się z jawą. Sen albo przeczucie końca.
Budzimy się ocaleni, za nami
świat podzielony, podarty,
spalony, potrzebne świeże
powietrze.
Sporo rwanych fraz, jakby podmiot liryczny właśnie wszedł szybko na dziesiąte piętro i teraz mówiąc nie umiał uspokoić oddechu. Wyobraźnia podpowiada mu czasem dobre zakończenia: Przez wniebowstąpienie drabiny przez całość szarego błękitu widać część – mały kwadrat nieba, ale prześladuje go dreszcz wieczorami dzieciom rosną skrzydła i włosy, wtedy wszystko słychać. Szczekają psy.
Autor korzysta z języka biblijnych przypowieści Wracaliśmy wieczorami, w rękach nieśliśmy ryby, okruchy chleba w koszach. Zostały po nas ślady na kamieniach i wygnieciona trawa. Nie jestem pewien czy ich nie nadużywa. Trochę naucza tymi wierszami jak ksiądz.
co najważniejsze, pozostał
jeszcze zachwyt, kamienne
zamyślenie, gdy mówią
o nas w czasie przeszłym.(...)
W fundamentach ukrywają się
ziarna piasku, błony między palcami
przypominają o ostatnim potopie.
Kolejny wiersz, jak kolejny dzień ze swoją zwyczajnością, małością: Co tutaj pozostanie, gdy poranny ogień wypali zdobycze cywilizacji – widelec, szklankę, lodówkę i stół, na którym rano rozkładam mapy? Czasem olśnienie: Obok przechodzi pochód kur i kaczek. Nostalgia i skupienie. Całkiem jak na pokazie ciemnej mody.
Najbardziej chyba spodobał mi się wiersz „Moment obrotowy”, który jest deklaracją: jestem spełniony, znaczę, nie boję się pustki... Morze znowu szumiało, gdy opadałem na dno. Z rozłożonymi ramionami.
W następnych wierszach ta pustka znów przytłacza: jest załamanie pogody, powódź, pożar. W albumach rośnie drugi żywot – jakby każde ludzkie osiągnięcie, było oszukiwaniem się. Domy budowane są na piasku i glinie. W nich rankiem przypina się ludziom ciężkie skrzydła sięgające do samej ziemi.
Księżniczkę za żonę!

(info za http://www.nasztomaszow.pl/)
7 Nadziei Łodzi

A my trzymamy kciuki!
(p)
Literatura 2010 - podsumowanie
W ramach cyklu „Mała Literacka – spotkania wielkiego formatu” odbędzie się w Teatrze Nowym podsumowanie ubiegłego roku w literaturze.
O najważniejszych polskich i światowych premierach książkowych – tych nagrodzonych prestiżowymi laurami oraz tych niezauważonych – dyskutować będą krytycy literaccy i członkowie kapituł jurorskich najważniejszych nagród literackich w kraju:
Kinga Dunin
publicystka, pisarka, krytyczka literacka, socjolożka kultury, członkini zespołu „Krytyki Politycznej”, zasiada w jury Nagrody Literackiej NIKE;
Justyna Sobolewska
krytyk literacki, dziennikarka „Polityki”, członkini jury nagród Angelus i Silesius oraz Paszportów „Polityki”;
Jerzy Jarniewicz
krytyk literacki, poeta, tłumacz, członek kapituły Nagrody Literackiej Gdynia.
Prowadzenie spotkania – Maciej Robert
Teatr Nowy – foyer Dużej Sali (ul. Więckowskiego 15)
11.01.2011 (wtorek), godz. 18.00. Wstęp wolny!
Miniak się kręci

WIECZÓR PROZY ROBERTA MINIAKA
Wstęp: 10 zł ( bilety - rezerwacja - tel. 606 923 099 lub przed spektaklem, sala 221 )
wtorek, 4 stycznia 2011
Drugie urodziny

(k)

Kiedy zacząłem pisać, wcale nie wiedziałem,
co naprawdę wybieram, ile za to płacą
i że w tak krótkim czasie stanę się bogaty,
i jeśli czegoś zechcę, zaraz to dostanę.
Moje będą kobiety, o jakich zamarzę,
i moje wszystkie miasta, pojadę na wczasy,
gdziekolwiek tylko zechcę, zimą albo latem,
tam, gdzie wskażę na mapie, bez żadnych bagaży,
prosto z łóżka, bez spodni. Zamieszkam na skale
w rybackim domku w Grecji, i ktoś się postara
o wino i oliwki. I tak będzie co dnia.
I codziennie fortuna moja będzie wzrastać,
i co dzień nakupuję czekolady, masła,
i to będzie tak leżeć, bo nie będę głodny.
niedziela, 2 stycznia 2011
Wiersz na dobry początek
Spinki
Podróż na wschód przez zimne korytarze,
zimne krzesła. W wychłodzonych zaułkach
blaszane instrumenty, sztućce do owoców.
Zamarznięte grudki kroków, szpilki, agrafki,
białe ściany. Mężczyzna w prochowcu, kobieta
w rajstopach. Rozmowa podąża w stronę łóżka,
ciemne figury dopinają suwaki, przycinają
skórę. Rwąca rzeka przymocowana łańcuchem
do nadbrzeża, żelazny most spina arterie
w transsyberyjską kolej. Do kogo należy puls,
którego pogłos rozlega się na pustej ulicy?
To tylko łomot na wiadukcie, od metalu odpada









