czwartek, 24 marca 2011

Życie jest dziwne, a wszyscy podli



Ilustracja Daniela Mroza do jednego z wydań "Cyberiady"


W Empikach można już kupić najnowsze "Arterie"(nr 9). Oto mój tekst z tegoż numeru.




środa, 23 marca 2011

116 książek poetyckich w kolejce do "Silesiusa"




116 książek poetyckich zgłosili wydawcy do tegorocznej, czwartej edycji Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej „Silesius”. Przyznawana od 2008 roku nagroda jest wyróżnieniem i promocją najważniejszych dzieł i twórców polskiej poezji. Dotychczas "Silesiusa" zdobyli między inymi Stanisław Barańczak, Tadeusz Różewicz, czy Piotr Sommer. Nagroda przyznawana jest corocznie w trzech kategoriach - za całokształt twórczości (podstawą do przyznania nagrody jest publikacja utworów nominowanego autora w roku poprzedzającym daną edycję Nagrody), książka roku (za książkę roku uznaje się premierową książkę polskiego autora, z wyjątkiem wyborów wierszy); debiut roku (za książkę debiutancką uznaje się pierwszą, indywidualną publikację autora większą niż arkusz. Przyznawana jest w zależności od decyzji jury). Pełna lista zgłoszonych książek dostępna jest pod linkiem: http://silesius.wroclaw.pl/content/view/26/12/

Lista książek nominowanych do nagrody zostanie ogłoszona 26 kwietnia. „Przedstawimy wówczas siedem nominacji do książki roku, trzy nominacje do nagrody za debiut oraz laureata najważniejszej nagrody - za całokształt twórczości poetyckiej" – powiedział prof. Jacek Łukasiński, przewodniczący jury. Rozstrzygnięcie konkursu i ogłoszenie laureatów nastąpi 7 maja. W ubiegłym roku nagrodę za całokształt twórczości przyznano Piotrowi Sommerowi, za najlepszą książkę uznano "Powietrze i czerń" Piotra Matywieckiego, a w kategorii debiut roku został uhonorowany Jakobe Mansztajn za "Wiedeński high life".

A jakie są Państwa typy? Kto powinien zostać tegorocznym laureatem „Silesiusa” w poszczególnych kategoriach? Które tytuły z listy nominowanych były według Was najlepszymi książkami poetyckimi roku 2010?
(p)

poniedziałek, 21 marca 2011

Dzikie zwierzęta boją się ognia, równego pisma i soli na skórze.


Wiersz na Światowy Dzień Poezji
Krzysztof Kleszcz

Wyspa

Potrzebuję kawy, ruchu pokrętłem volume. Dociśnij
struny i szarpnij, bym zaniemówił, aż złowi mnie fala,
wyrzuci na brzeg laguny. Nie wypatruję okrętów,
na piasku kreślę znaki, które liże morze. Zgryzłem orzech,

pusty jest świetną perkusją, kokosowe mleko syci.
Dzikie zwierzęta boją się ognia, równego pisma i soli
na skórze. Boso w pianie, wśród żółwi, które wyrzucił
przypływ. Czy to one mówią szybciej, szybciej?

W muszlach szumy, stare taśmy. Za niskie tony przepraszam sąsiadów,
wysokie unoszą się w stratosferę. Codziennie kładę na plaży
jeden kamień. A potem coś mnie przeszywa i rozwiewa.
Powietrze pełne jest jodu, pełne przekreśleń, podkreśleń.

---

Ilustracja: Marzena Łukaszuk

Wiersz z projektu nowej książki "Trochę mąki, woda".

W związku z okolicznością





Źdźbła

Poezja jest darem, który trwonisz dając fałszywe
świadectwo życia. Wycieka z ciebie otwartą śluzą
i płynie w stronę martwego morza. Z uschniętego
drzewa drewno na ramę do cudzego portretu. Z drzewa

kwitnącego robaczywe owoce. Takie jest jej żniwo;
nie spichlerz i nie dom – szałas zamieszkały
przez bezdomnego. Żelazne gniazdo w splocie
słonecznym i atłas niepamięci – cień na źdźbłach.

(p)

niedziela, 20 marca 2011

Skutki uboczne (12)



„To, co jest regułą – z racji statystycznych – tak zwanego narodowego uprawiania twórczości poetyckiej, polega (…) na odbieraniu odległych ech rzeczywistych zdarzeń i na przechodzeniu dawno utartych szlaków poetyckich dla niepoznaki w inny sposób, na przykład tyłem lub do góry nogami. Cóż ukrywać, jakże często poeci pod pozorem twórczości artystycznej uczą się po prostu mówić. Samodzielna droga poetycka kojarzy się im najczęściej ze swoistym workiem dźwiganym na plecach, pełnym nadwrażliwości i subtelności ciągle uśmiercanej przez świat (to takie niby poetyckie ble, ble, ble), owóż on garb – nawet gdyby o niego właśnie chodziło – nie każdy ma z przyrodzenia i często noszą go nieudaczni mimowie o bezwstydnie zdrowych plecach, którzy choć nawzajem niewypłacalni, nawzajem sobie żyrują miano poety (taki jest mechanizm powstawania grup poetyckich). Konieczne w takim wypadku miejsce to kosmos klubu, w jakim się spotykają, w którym się sprawdzają ich talenty, gdzie odbywają podróże w czasie i przestrzeni wokół popielniczki”.

„Życie pisarzy, których uporczywie omija sukces, ich kolejne książki przechodzą niezauważone, a wiek pozbawia iluzji na dokonanie czegoś naprawdę wielkiego, jest prawdopodobnie rodzajem piekła, w każdym razie na pewno zatrute jest goryczą. Taki jest jednak los większości prozaików i poetów, którym fortuna odmówiła momentu chwały, dającej iluzję immortalizacji. Ich jedyną szansą jest nadzieja na „książkę życia”, która nadałaby sens dziesiątkom lat pracowitego „czernienia papieru” w drażniącym zapomnieniu. Z czasem nadzieja ta słabnie, przekształca się w iluzję, a niedostrzegalny artysta popada we frustrację, zwłaszcza gdy mieszka na prowincji, gdzie wielkie odkrycia trafiają się raz na dwadzieścia lat. Jednak jak wiemy, czasem się zdarzają”.

Stanisław Bereś, Katarzyna Batorowicz-Wołowiec, "Wojaczek wielokrotny". Biuro Literackie 2008.

(p)

sobota, 19 marca 2011

Skręcona z mroku koślawa ósemka



Autor: Krzysztof Kleszcz


TOMASZ RÓŻYCKI "Księga obrotów", Wyd. Znak, Kraków 2010.

Czytajcie jakie to klawe życie ma poeta - obieżyświat, koneser alkoholi, prowadzący nocne życie, potrzebujący alkaprimu. Ktoś, kto kupił świat. Ktoś, komu „Spełniło sie tyle, że resztę życia musiałby spędzić dziękując, dziękując.”, dlatego... teraz przedrzeźnia noc.

Są tu szajby poety: zachwyty nad "chitynowym szkielecikiem gałązki", odrzucenie kolorowego świata z TV, rozumienie języka lodowca… Gdy jest w swoim świecie, wszędzie roznosi się zapach pomarańczy. Figlarz, zbereźnik - pozwala sobie: "ma sztywne łącze z niebem"...

Różycki znów znalazł powracającą jak fala frazę. W "Koloniach" była nią: "Kiedy zacząłem pisać nie wiedziałem jeszcze", teraz jest "Facet, który właśnie kupił świat". Ta sprytna figura jest wyjściem do dociekań, raz gorzkich, raz słodkich. "Mam swoje sprawy z tym czarnym żużlem" - pisze, jakby świat był piecem hutniczym... „Ciemność rozdarta jednym szarpnięciem jak czarna sukienka w noc po pogrzebie” albo "zwija kartkę w kulkę, i patrzy jak ogień ją powoli prostuje, jak ją chwyta ostrożnie za rogi, otwiera i czyta."

Ciekawy jest układ książki: 88 wierszy 2 razy po 8 wersów... Ósemki w wierszach. Ten właśnie kształt kreślą ptaki, ogień; w koślawą ósemkę daje się wyginać mrok...

Słuchacz autoalarmów, trochę zagubiony w świecie giełdy, patrzący na wieżowce „z żabiej perspektywy” – wypisuje swoje recepty: "Dopóki miłość nam gotuje, te noże, widelce mają jakiś sens"; Odłożyć wreszcie Traktat o nicości, co sam / się wciąż pisze, i wrócić do Traktatu o śmiechu”.

Z ukrytych znaczeń można nietrudno wyprowadzić przesłanie: "łaź z głową w chmurach". Wszak gdzieś „zimują kolory”, „dzikie gęsi tam lecą. Ich nocne, wysoko gę, gę.” niesie się...
Żyć, to znaczy walczyć z twórczą niemocą: „wychodzi wciąż czkawka pu-pi-du, coś jak psi płacz, jakby miłość kotów na dachu.”, albo: „Usnął i fertig, nic nie bełta mu w kiepełe”. Różycki zestawia obrazy marności, z obrazami spełnienia i szczęścia. Dostrzega „piękną jednokrotność”; „Trochę ognia z niego, i popiołu i szmer, i szept, i szum, i już za chwilę nic, w mroku miga odrobina pyłu.”

Wersy zaprzeczają sobie w mistrzowski sposób „Nie ma końca świata / jest koniec świata” (wiersz z numerem 86). Okazuje się nim być ręka śpiącej, wyciągnięta jak gest Stwórcy z obrazu "Stworzenie Adama" Michała Anioła... „Ciemność jest normą”... a ludzką sprawą jest wypowiadać prośbę „jeśli jesteś, świeć jeszcze.”

Poetycka podróż: Boston, a obok Kluczbork, Grójec, Horyniec - wypukłe krajobrazy i wszędzie niebo w farfoclach.

wtorek, 15 marca 2011

Meteoropatia


Widok z okna


Autor: Krzysztof Kleszcz


Z wiekiem jestem coraz mniej odporny na skoki ciśnienia. Doszło do tego, że któregoś dnia bez przeciwbólowego "forte" byłem bardzo "piano"... Zatem nacisk powietrza na czachę wpływa i na twórczość. Chyba najlepiej pisze się jesienią. A przedwiośnie to taki czas, że się najlepiej skreśla, bywa łapie się "zespół Bartona Finka"... "Barton Fink siedział tyle i nie pisał nic."


Meteoropatia

Zimoląg, kłuj poszeedł. Długo łykało się łyko,
żuło gumowe strąki. Dziś wszystko nagli,
trzeszczą dechy bez ciężaru. Jest pożar.
Bystre słońce złej frazie mówi goń się.

Długo się gryzłem, urósł płot od pytań,
na które przyszła jasna odpowiedź.
Zamknęła powieki, kazała przepisać
stare wiersze, postawiła w złym świetle,

bo czarne się najadło, odbija mu się i mu odbija.
W skroń wwierca się hak, który mocuje
dobrą minę, a Pan trzy paski trzyma w ręku
sztachetę, grozi mi moim what.

sobota, 12 marca 2011

Myśli przy "Zwłoce"



Na serwisie internetowym „Poezja Polska” w zakładce „Wokół Poezji” opublikowano recenzję „Zwłoki”. „Czytam tomik Piotra Gajdy (…) i myślę o tym, że poezja, ta dobra, oryginalna, inwencyjna, jest z innego porządku. Wymyka się racjonalnym kategoriom, modelom, schematom, bowiem istnieje na wszystkie strony; jej semantyka raz po raz przekracza siebie samą, otwierając swe znaczenia na to, co: dziwne, zaskakujące, nieprzewidywalna” – pisze Grzegorz Kociuba, autor wspomnianej recenzji. Całość tekstu dostępna jest pod linkiem:
(p)

piątek, 11 marca 2011

III Prezentacje Literackie








III Prezentacje Literackie, 11.03.2011 r., Piotrków Trybunalski

W dniu dzisiejszym na zaproszenie Miejskiego Ośrodka Kultury, Klubu Literackiego „Zakole” oraz miesięcznika „Kurier - Kultura i Rzeczywistość” uczestniczyliśmy w spotkaniu, które odbyło się przy okazji III Prezentacji Literackich w Piotrkowie Trybunalskim. W jego trakcie Krzysztof Kleszcz zaprezentował wiersze z tomu „ę”, a także nowe utwory z projektu swojej drugiej książki zatytułowanej „Trochę mąki, woda”. Natomiast ja czytałem wiersze z tomów „Hostel” i „Zwłoka” oraz teksty napisane w ciągu ostatnich kilku miesięcy.
(p)

czwartek, 10 marca 2011

Spam







Kawiarnia Literacko - Muzyczna ŚFK, 9.03. Łódź

„To nie jest dobra reklama dla twojej książki” – stwierdził Rafał Gawin, który prowadził mój wczorajszy wieczór autorski – kiedy przyznałem się publicznie, że nie lubię wierszy ze „Zwłoki”. Ale przecież „nie lubię” nie oznacza, że nie cenię. To dla mnie ważna książka – moja emocjonalna „the wall” postawiona w miejscu, do którego po raz drugi nie byłoby już sensu zmierzać. Dlatego czytałem nowe wiersze, a czytając słuchałem ich uważnie: dzisiaj nad ranem zmieniłem tytuł jednego z nich, a w innym puentę. Wczoraj także sporo trudnych i ciekawych pytań ze strony publiczności. Zwłaszcza to z prośbą, abym dokonał psychoanalizy swoich wierszy, przez które brnąłem jak robotnik przez glinę na budowie Nowej Huty. Na koniec, jakby na dowód tego, że jednak tkwi we mnie pewien potencjał marketingowy, przeczytałem kilka wierszy ze „Zwłoki” z towarzyszeniem ambientowych dźwięków Socteau Cirque.
(p)

wtorek, 8 marca 2011

Procenty, promile




Według badań przeprowadzonych przez Bibliotekę Narodową, tylko 44% Polaków zadeklarowało, że w roku 2010 miało przynajmniej jednokrotny kontakt z jakąkolwiek książką, przy czym książkę zdefiniowano w tym badaniu szeroko – włączając do tej kategorii także albumy, poradniki, encyklopedie, słowniki, a także książki w formie elektronicznej. Dla porównania we Francji procent ten wynosi 69% a w Czechach aż 83%. Oczywiście kategoria określana przez BN jako „przynajmniej jednokrotny kontakt z książką w ciągu roku” dotyczy zarówno osób, które chociaż raz w roku otworzyli książkę kucharską szukając jakiegoś przepisu, jak i tych, którzy czytają książki systematycznie. Jeśli wspomnianą kategorię doprecyzujemy określając jednoznacznie, że za rzeczywistych czytelników uważamy te osoby, które w ciągu roku przeczytały więcej niż sześć książek, procent ten spada do punktów 12. Pozwala to jednoznacznie stwierdzić, że w roku 2010 do ani jednej książki nie zajrzało 56% Polaków. Spośród tych, którzy coś tam jednak czytają tylko 30% interesuje się literaturą rodzimą z czego 13 % podaje, że jest to „literatura wysokoartystyczna”, do której możemy zaliczyć zarówno prozę jak i poezję. Wyniki, ile osób czyta poezję, a w szczególności współczesną poezję polską nie zostały osobno ujęte w sposób procentowy, gdyż w tym przypadku mamy do czynienia z promilami. W obliczu panujących w czytelnictwie tendencji, w trwającym właśnie 2011 roku wypada życzyć wszystkim poetom, aby wspomniane promile nie opuszczały ich organizmów przez czas dłuższy, co przynajmniej zaowocuje tym, że odpowiedź na nurtujące ich pytanie - dla kogo piszecie? – stanie się niezwykle prosta, bo przecież powszechnie wiadomo, że poeci piszą wyłącznie dla siebie.
(p)

sobota, 5 marca 2011

Kto zabił Laurę Palmer?







Grinderman "Grinderman 2", 2010.

Publikacja w Nr 3 (9) grudzień 2010 "Arterii".

(p)

czwartek, 3 marca 2011

Socteau Cirque i ja



Zapraszam w imieniu, itd.

(p)

środa, 2 marca 2011

Gorzów Welcome To




Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy…”.

(p)

wtorek, 1 marca 2011

…And Then There Were Three…



Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga,
opowiedz mu o twoich planach na przyszłość
”.

Woody Allen

Wszystko będzie, jak być powinno,
tak już jest urządzony świat
”.

Michaił Bułhakow


Komu mówiłaby dzisiaj cokolwiek nazwa Genesis, gdyby muzykom tej grupy po wydaniu debiutanckiego albumu „From Genesis to Revelation”, nie dano carte blanche na nagranie kolejnej płyty? Wiele zespołów z tamtych lat nigdy nie dostało swojej drugiej szansy, tak jak cała rzesza zespołów działających obecnie nigdy nie otrzyma choćby tej pierwszej. Co byłoby, gdyby przed grupą Writting On The Wall, na której koncercie pojawili się przedstawiciele znaczącej wytwórni z myślą o podpisaniu z nią kontraktu, tego dnia „rozgrzewaczami” akurat nie byli Elton John i zespół Wishbone Ash? Czy doszłoby do jego podpisania z tą dzisiaj kompletnie zapomnianą grupą? Jak potoczyłaby się kariera Iron Butterfly, gdyby ktoś nie wpadł na pomysł, żeby jej supportem w czasie tournee po USA w 1969 roku był Led Zeppelin, który dosłownie „ukradł” zespołowi ich koncerty. Po występach Page’a, Planta, Bonhama i Jones’a muzycy Iron Butterfly nie mieli już po co (i nie chcieli) wyjść na scenę. Kim z kolei byłby Led Zeppelin, gdyby nie miał przy sobie takiego managera jak Peter Grant? Jak wyglądałaby historia heavy metalu, gdyby manager John Simpson, w którego „stajni” w pewnym momencie znalazły się dwie kapele: Black Sabbath i Indian Summer – postanowił zainwestować pieniądze jednak w tę drugą grupę? Jaką pozycję miałby dzisiaj zespół Van Der Graaf Generator, gdyby Peter Hammill – jej lider, świadomie nie rozwiązywał grupy zawsze wówczas, kiedy tylko pojawiała się szansa na odniesienie przez nią komercyjnego sukcesu. Czy Jeff Buckley byłby dzisiaj jedną z największych światowych gwiazd muzyki alternatywnej, gdyby zaraz na początku swojej kariery nie utopił się w rzece? Ile zespołów nagrywało kolejne płyty przez całe dekady, ale żadna z nich tak naprawdę nie zaistniała na top listach a dzisiaj prawie nikt o tamtych nagraniach już nie pamięta?

Gentle Giant – brytyjska grupa (obok takich znanych zespołów jak King Crimson i Yes) wytyczająca artystyczne granice progresywnego (symfonicznego) rocka. Jej trzon stanowili muzycy, którzy charakteryzowali się wirtuozerią muzyczną oraz byli multiinstrumentalistami. Bracia Shulman (Ray, Derek i Phil) oraz Kerry Minnear, Gary Green i John Weathers (w późniejszych latach następowały drobne zmiany składu) na swoich płytach nagranych w latach 1970-1980 prezentowali skomplikowane kompozycje, w których spotykały się brzmienia rodem z muzyki klasycznej, folku, jazzu i hard rocka. Nawet wśród zespołów zaliczanych do kanonu muzyki określanej na początku lat 70-tych XX wieku takimi nazwami jak „rock symfoniczny/progresywny/art. rock”, Gentle Giant stanowili awangardę tworząc utwory wywodzące się z muzyki dawnej i atonalnej, wzbogacane partiami zawierającymi technikę kontrapunktu i polifonii. Dzisiaj znani wyłącznie zatwardziałym kolekcjonerom płyt z muzyką progresywnego rocka*.

* Chociaż nie do końca, ponieważ pisząc te słowa nagle przypominam sobie, że przed kilku laty widziałem na ulicy młodego chłopaka w koszulce z charakterystycznym „olbrzymem” (z okładek płyt). Wynikałoby stąd, że w moim 60–tys. mieście zespół ma dwóch fanów. A może koszulkę podarował mu ojciec? Wtedy byłoby nas trzech.

Dyskografia: „Gentle Giant” (1970), „Acquiring the Taste” (1971), “Three Friends” (1972), “Octopus” (1972), “In a Glass House” (1973), “The Power and The Glory” (1974), “Free Hand” (1975), “Interview” (1976), “Playing the Fool: The Official Live” (1977), “The Missing Piece” (1977), “Giant for a Day” (1978), “Civilian” (1980).
(p)


sobota, 26 lutego 2011

Arterie i cztery książki poetyckie






Promocja 9. nr "Arterii", Śródmiejskie Forum Kultury, czwartek 24.02.2011

Autor: Krzysztof Kleszcz


W zimowy wieczór znalazłem w końcu miejsce parkingowe i tajemniczą furtkę z domofonem Śródmiejskiego Forum Kultury. Pokonałem 60 km, by dołączyć do łódzkich fanów literatury i zobaczyć prezentację najnowszego numeru Arterii (3(9)/2010) oraz wieczór autorski Michała Murowanieckiego.

Nowy numer Arterii jest wyjątkowy, choćby z racji objętości: 160 stronicowe czasopismo i aż cztery książki jako dodatek, w tym "Spięcie". Całość kosztuje - 18zł.

W numerze m.in.: wiersze nominowanych do Bierezina: Agnieszki Smołuchy, Tomasza Bąka, Kajetana Herdyńskiego, Justyny Krawiec, Ilony Witkowskiej, Damiana Kowala, Mariusza Partyki, Grzegorza Jędrka, Rafała Barona, Mateusza Andały, a także Roberta Rutkowskiego, Karola Graczyka, Tomasza Dalasińskiego, Piotra Mierzwy, Ewy Świąc, Krzysztofa Ciemnołońskiego, Jarosława Mosera.
Są stałe rubryki: m.in.: "Atak na marginesie" czyli mój tekst "Życie jest dziwne, a wszyscy podli", w którym dopisuję ciąg dalszy do opowiadania Stanisława Lema z tomu "Cyberiada" o Elektrybałcie; także: rubryka Piotra Gajdy "Nóż w płycie" recenzja płyty "Grinderman 2" czy rozmowa Jerzego Jarniewicza ze Zdzisławem Jaskułą. Jest proza (m.in. opowiadanie Marcina Bałczewskiego), dramat, ciekawy tekst o gmachu Instytutu Filologii Angielskiej i Polskiej, rozmowa ze Zbigniewem Zamachowskim... Tematem numeru jest "Konkret".
Rafał Gawin i Magda Nowicka prezentują nr 9 Arterii

Na przyłożenie i spięcie


Rafał Gawin i Michał Murowaniecki

Wieczór poetycki Michała Murowanieckiego, Śródmiejskie Forum Kultury w Łodzi, czwartek, 24.02.2011
autor: Krzysztof Kleszcz

Prowadzący wieczór Rafał Gawin zna chyba wiersze Michała równie dobrze jak swoje. Mógł więc konstruować tezy, na które autorowi wypadało odpowiadać "Zgadzam się", "Masz rację". Przywołał motto "Spięcia" z H.Lawrence'a: "Żyjemy w czasach z całą pewnością tragicznych, ale stanowczo nie będziemy z tego powodu tragizowali." i na różne sposoby - wg mnie zawodowo - prześwietlił książkę.

Już intrygująca okładka wskazuje na motywy autobiograficzne (ojciec Michała był rugbistą) i elektryczne. Jak wyglądają spięcia między słowami (jak z mantry Michał buduje imię żony, jak z szanty wyprowadza Szatana) - warto sprawdzić zagłębiając się w lekturę. Autor odpowiadając na pytania przyznał, że rugby to "metafizyczny sport", że woli wiersze "barbarzyńców" niż "neoklasycystów", że w wielu wierszach pojawia się żona - Marta oraz ojciec, zaś matka tylko w jednym... (tyle samo razy pojawia się np. Rafał Gawin...)

"Strzałki drogowskazów prowadzą do góry" - napisał Michał w moim ulubionym wierszu ze "Spięcia", a ja wyjeżdżając z Roosevelta wjechałem pod prąd w jednokierunkową... ekh

piątek, 25 lutego 2011

Dom Literatury - Łódź







Literatura w Łodzi 2010
i Tres Botellas de la Leche

- Łódź, 2 marca 2011 r. - jak co środę - w Śródmiejskim Forum Kultury - Domu Literatury (Łódź, ul. Roosevelta 17) Kawiarnia Literacko Muzyczna.

W programie:
18:00 Literatura z Łodzi i regionu w roku 2010 - wernisaż wystawy książek łódzkich autorów oraz dyskusja na jej temat z udziałem Tomasza Cieślaka (Uniwersytet Łódzki, Stowarzyszenie Literackie im. K.K. Baczyńskiego), Piotra Groblińskiego (Łódzki Dom Kultury, Wydawnictwo Kwadratura) i Przemysława Owczarka ("Arterie", Koło Młodych SPP OŁ)

19:00 Koncert zespołu Tres Botellas de la Leche (rock)

plus16:30 Literatura bez Granic - spotkania konwersacyjne Uniwersytetu Trzeciego Wieku

Wstęp wolny!!!

Skutki uboczne (11)



"tamte czasy..."

LIST DO NIE WIADOMO KOGO

Niejakiemu Wojaczkowi

Takich mając aliantów jak dobra krew, mózg
Obfite białko spermy, pot, łzy, wzrok i słuch

Ciesząc się sercem zdatnym do spazmu, płucami
Wydolnymi na tyle, byś mógł zdmuchnąć gwiazdki

Drobnych klęsk, co od czasu do czasu się w oczach
Zapalały – to jednak nie był jeszcze pożar

Mogąc zawsze posiadać jasne przedstawienie
Spraw i czynności jutra, mogąc pisać wiersze

Nie sercem je wyrzynać na głuchym pniu dnia
Czy tam na ciemnej ścianie nocy, mogąc w gwiazd

Sprzysiężenie się z tobą wierzyć mimo drobnych
Awarii w waszych jawnych paktach pokojowych

Mogąc mieć swoją gwiazdę i manierę własną
I przy pewnych dochodach mieć jeszcze dość czasu

Aby kochać miłością w dobrym tonie smutną
Ale pożywną, Jakąś dziewczynę niegłupią

Studentkę filologii albo medycyny
Zamożną z domu, ładną, z gustem oraz czystą –

Ty mogłeś być poetą. Ale ciągle „nie”
Uparcie powtarzając dziś nie wiesz, kimś jest!

1969

(p)

wtorek, 22 lutego 2011

Finał Baczyńskiego w Łodzi




STOWARZYSZENIE LITERACKIE IMIENIA KRZYSZTOFA KAMILA BACZYŃSKIEGO

ZAPRASZA

na uroczyste rozstrzygnięcie XX Konkursu Poetyckiego o Nagrodę im. K.K. Baczyńskiego
Rozstrzygnięciu towarzyszyć będą: spotkania z Romanem Honetem i Przemysławem Owczarkiem, Turniej Jednego Wiersza oraz koncert Afrykańskie Rytmy w wykonaniu Jeana Garganta (instrumenty: djembe, kalimba, udu, kalangue)

sobota, 5 marca 2011, godz. 16.00
Śródmiejskie Forum Kultury
ul. Roosevelta 17

sobota, 19 lutego 2011

Morskie powietrze, lodowaty wiatr




Autor: Krzysztof Kleszcz

MAGDALENA BIELSKA - "WAKACJE, WIDMO", Wydawnictwo a5, Kraków 2009.

W książce Magdaleny Bielskiej znajduję obserwacje świata z różnych perspektyw. Za patrona tych wierszy można uznać amerykańskiego artystę malarza Edwarda Hoppera (ten od okładki płyty "Nighthawks at the Diner" Toma Waitsa). Zatytuowany tak jak jego obraz wiersz "Hotel Lobby" kończy pytanie "Czy ktoś patrzy na nas?".

Bielska sięga po częsty u Hoppera, motyw światła rzucanego na ścianę: "Pokój z pręgami słońca na ciemnym parkiecie, (...) nieludzkie pragnienie by porozmawiać z kimś kogo nie ma." Rozmyśla o czasoprzestrzeni, świadomości. Próbuje oswoić śmierć, jakby powtarzała głos staruszka przewiązującego pomidory z "Piosenki o końcu świata" Miłosza: "Innego końca świata nie będzie"...

Śmierć, cóż w niej strasznego? "Cicho jak w pierwszym dniu na zimowych koloniach; w zaśnieżonej wsi". To rozstanie z kimś bliskim jest "lepką mazią, mgłą z drżącymi korytarzami światła", a śmierć? Przykłada się liść babki lancetowatej do rany - "ale ostrożnie, bo nagle możesz okazać się dorosły, wysoki, przerażający i w znajomym mieście będziesz, jak zgubiony pies".

To wiersze - stopklatki. "Potrząśnij kalejdoskopem, za którymś razem, za miliard chwil, znowu będzie prawie-prawie podobnie." Wiersze ze zdziwienia. Czy je podpowiedział autorce ktoś kto spadł z nieba na dwa dni? Patrzymy jak osy wpadają w ogień, jak do budy małego psa tylko raz dziennie przychodzi człowiek - dociera do nas świadomość, że przez ostatnie "osiem wiosen i trzy zimy" nie było nas, zupełnie przestaliśmy myśleć. I wracamy z tego niebytu odmienieni, jak z podróży kosmicznej w książce Lema "Powrót z gwiazd".

Kilka fraz uderza szczególnie celnie. Bólem: "Ucieczka stąd jest niemożliwa, z tego miejsca, ciała & świata", pomieszaniem snu/jawy: "I na całej czarnej planecie jedno istnienie śni drugie." albo wiarą, że "istnieje tajemnica w pryszczatych twarzach młodych bandytów" i że nawet stara i głodna pacjentka "szalała zawsze za jednym blond chłopcem i morskim powietrzem; lodowatym wiatrem."

Wszystko jest poskręcane jak wstęga Mobiusa, wydaje się, że po drugiej stronie miłości jest samotność, a... nie ma drugiej strony: "Wszystko już się wydarzyło, miłość, śmierć i gniew boży, tak na pewno; wszystko się powtórzy (...)"

Kwiat lotosu - zwiastun nowej płyty Radiohead

Nie tylko mój ulubiony zespół, wydał właśnie nową płytę. "Kings of Limbs" dostępny jest przez internet w formacie mp3 w cenie 7 euro (poprzedni album eksperymentalnie rozprowadzano w sieci za cenę "zapłać tyle, ile uważasz", dopiero później album pojawił się w sklepach). Póki co można się cieszyć z teledysku - "Lotus Flowers" . Oto Thom Yorke w "One Man Show". (k)



piątek, 18 lutego 2011

Sonia zmienia imię



25.lutego (piątek) godz.19.00 - Łódź, ŁDK




Ośrodek Literacko-Wydawniczy ŁDK zaprasza na premierę 16. pozycji w serii poetyckiej Kwadratura, tj. tomu wierszy Teresy Radziewicz "Sonia zmienia imię" z ilustracjami Magdaleny Moskwy.
Teresa Radziewicz jest autorką książki poetyckiej "Lewa strona", laureatką 19. edycji Nagrody Literackiej Prezydenta Miasta Białegostoku im. Wiesława Kazaneckiego za najlepszą książkę 2009 roku.

XI Tyska Zima Poetycka dla Elżbiety Lipińskiej


25. lutego Tychy; Teatr Mały, ul. ks. kard. Augusta Hlonda 1

Jury: Zdzisław Jaskuła, Krzysztof Siwczyk, Bohdan Zadura przyznało prestiżową nagrodę Tyskiej Zimy Poetyckiej Elżbiecie Lipińskiej za książkę "Rejestry".
Uroczyste wręczenie nagrody i wieczór poetycki laureatki - promocja wydanego przez Teatr Mały nagrodzonego tomiku odbędzie się 25 lutego w Galerii "Obok" o godz.18.00.

Organizatorzy zapraszają też na Turniej Jednego Wiersza (godz. 17.00 w kawiarni Belfegor).

Wcześniej laureatami Tyskiej Zimy Poetyckiej byli m.in.: Jacek Dehnel, Wioletta Grzegorzewska, Piotr Kuśmirek, Anna Tomaszewska czy Krzysztof Bieleń.

czwartek, 17 lutego 2011

Się śni

Autor: Krzysztof Kleszcz

Nagle w radiu słyszysz Stevie Wondera. Uruchamiają się zapadki - przenosi cię w czasie i miejscu, gdzieś pod granicę UE, do nierealnego miejsca.




Się śni

Bułgaria się śni: wybielone ściany domów, przepaście,
prześcieradła, cerkiewne śpiewy i słońce przenikające
do wnętrza. Przystań w Achtopolu, studnia w parku
plująca wodą - tyle zostało w pamięci.

Okruchy, a jednak można się jeszcze pożywić.
Majaczy kroplówka na oddziale polikliniki
w Burgas, jakby igła jeszcze tkwiła. Wciąż siedzę
w poczekalni dworca pod smętnie wiszącym

portretem Żiwkowa, stoję w kolejce po ambrozję
ze szwepsów, dumny z płyty Stevie Wondera, zdziwiony
smakiem lodów, na kamienistym brzegu, przy latarni.
Idę deptakiem, mam zamknięte oczy, ja nie-ja.



poniedziałek, 14 lutego 2011

Sześć wierszy



„Facet z sześcioma wierszami” – pod takim tytułem na blogu „Czytanie w piwnicy” został opublikowany wywiad, którego udzieliłem Marcinowi Włodarskiemu. Odpowiadam w nim na kilka ciekawych pytań. Zainteresowanych jego lekturą zapraszam pod link: http://czytaniewpiwnicy.blogspot.com/
(p)

niedziela, 13 lutego 2011

Wiersz Świątecznej

Wczoraj, 12.lutego mój wiersz ukazał się w rubryce "Wiersz Świątecznej"w "Gazecie Wyborczej". Myślę, że znalazłem wielu nowych czytelników.


piątek, 11 lutego 2011

Dom Literatury



Śródmiejskie Forum Kultury - Dom Literatury (Łódź, ul. Roosevelta 17) zaprasza 14.02.2011 r. o godz. 18:00 na Poetyckie Walentynki.
W programie:
- spotkanie z Justyną Fruzińską, autorką książki poetyckiej Erotyki na różne tematy; prowadzenie: Rafał Gawin
- Turniej Wiersza Erotycznego; nagroda: 200 zł
- koncert Zespołu Objawów Muzycznych Philomelos

24 lutego 2011 r. (czwartek) o godz. 18:00 w Śródmiejskim Forum Kultury - Domu Literatury odbędzie się promocja "Arterii" 9 ph. "Konkret" oraz spotkanie z Michałem Murowanieckim,
promujące jego drugą książkę poetycką pt. Spięcie. Prowadzenie: Rafał Gawin.
W "Arteriach" 9 m.in.:
- rozmowa Magdaleny Nowickiej ze Zbigniewem Zamachowskim
- eseje Piotra Rypsona, Agnieszki Przybyszewskiej i Moniki Kocot
- wiersze Marka Tardiego, Ewy Świąc, Tomasza Dalasińskiego, Piotra Sobolczyka i nominowanych do nagrody głównej w XVI OKP im. Jacka Bierezina
- proza Katarzyny Janickiej, Dobrosława Janki, Marcina Królika i Omira Sochy
- felietony Justyny Banaszczyk, Piotra Bielskiego, Marcina Biesa i Marty Zdanowskiej
- polemiki Hanny Gil-Piątek, Magdaleny Nowickiej i Przemysława Owczarka
- w galerii: poezja cybernetyczna Romana Bromboszcza.
Do numeru dołączone są książki:
- 80 wierszy Andrzeja Babaryki
- Spięcie Michała Murowanieckiego
- Parada drezyn Marcina Orlińskiego
- Historie powszechne Michała Nowaka
Więcej informacji: www.spplodz.pl/arterie

czwartek, 10 lutego 2011

Blaza


Pomyślałem "Zappa" i przypomniał mi się od razu Marcin, który był jego fanem. Potem boisko, na którym graliśmy, na wf-ie albo po lekcjach - te wszystkie główki, strzały z czuba w kozakach "Podhale" - grało się zimą nawet gdy sypał śnieg. Marcin mieszka w Magdeburgu, Witek w Anglii, ale Lewy, Kigen, Miły, Jarek, Zali, Kaza - kiedy gramy?

Autor: Krzysztof Kleszcz

Blaza

Uszło i nawet się nie odbija.
Wielka kałuża na polu karnym,
i weź się tu rzucaj. Słupki
jak ramki bez zdjęć. Prawą
stroną i stąd dośrodkowanie.
Tylko Marcin biegł, nigdy
nie patrzył na linie. Wybieram
drużynę. Wskazuję. Przecież

to powietrze wciąż tu jest.



----
Wiersz ukazał się drukiem w "sportowym" nr "RED.-a"
nr 2 (7); można go kupić -> tutaj

wtorek, 8 lutego 2011

Skutki uboczne (10)



„I przez jedną krótką chwilę doświadczyłem ekstazy, którą zawsze pragnąłem osiągnąć, jakbym dał krok przez czas chronologiczny w ponadczasową cienistość, zadziwienie pośród ponurości śmiertelnego padołu i poczucie, że śmierć depcze mi po piętach, żebym parł naprzód, a jej zjawa też aż gubi pięty, ja zaś pędzę na wystającą za burtę deskę śmierci, skąd uleciały wszystkie anioły i pofrunęły w świętą próżnię wiekuistej pustki…Zrozumiałem, że to falowanie narodzin i śmierci odbywa się tylko i wyłącznie za sprawą stabilności przyrodzonego Umysłu, tak jak wiatr marszczy arkusz czystej spokojnej, lustrzanej wody. Odczuwałem rozkoszną, swingującą błogość niczym duży zastrzyk heroiny w główną żyłę…Myślałem, że zaraz umrę. Ale nie umarłem, tylko przeszedłem sześć kilometrów, zebrałem z ziemi dziesięć długich petów…”.

Jack Kerouac, W drodze (tłumaczenie Anna Kołyszko). Państwowy Instytut Wydawniczy 1993.

(p)

poniedziałek, 7 lutego 2011

Z piwnicy




Marcin Włodarski na swoim blogu wydobywa na światło dzienne ukrytą w piwnicy „Zwłokę”: „Te bezkompromisowo brzydkie i dosadne wiersze sprawiają wrażenie podróży, jaką autor odbywa w malignie. Jego wyobraźnia zdaje się wymuszać z siebie obrazy rozkładu, wyciskać je podczas zatwardzenia spowodowanego nieznanym mi urazem. Forma, która powstaje – czarno na białym, jest imponująca. To jak monumentalna rzeźba będąca zapowiedzią końca świata, wykończona z precyzją i fantazją jednocześnie”. Tyle tytułem wstępu, całość recenzji Marcina Włodarskiego (poety, autora „Sommy” i „Po własnych śladach”, związanego niegdyś z pismem „Portret”) możecie przeczytać tutaj.
(p)